piątek, 28 grudnia 2012

po swietach

ostatnio bylam tak zmeczona szkola i egzaminami i praca i sprawami okolo-domowo-tadeuszkowymi, ze nie mialam czasu ani sil pisac tu.

przed swietami przyjechali moi rodzice z polski. bylo naprawde fajnie i spokojnie tym razem - nawet sie nie poklucilismy ;-) . rodzice przyjechali jak zwykle z calym autem jedzenia - od serka bialego , przez grzybki po zamrozone ciasto na pierniczki. tak nam uplynely dni na swietowaniu, wspolnym gotowaniu i pieczeniu - swieta przelozylismy juz wlasciwie na tydzien przed ;-P , tylko wigilie spedzilismy tak naprawde prawie tradycyjnie.w przeddzien wigilii pojechalismy wspolnie do muzeum techniki, bylismy tez na placu zabaw pod dachem.

mimo , ze z religijnoscia jako taka( ani jedna , ani druga)nie mamy nic do czynienia , zawsze mamy wigilie, choinke, potrawy na stole , sa (nie liczac bialej kielbaski wchlonietej przez tadeuszka) bezmiesne. jest tradycja rodzinna - a tradycja jest bardzo wazna :-).
i tak tez tradycyjnie przed wigilia tadeuszek idzie z mezem na spacer (bardzo cieply w tym roku , bo tego dnia bylo u nas 16 stopni w cieniu)szukac pierwszej gwiazdki, by po powrocie zastac pod choinka prezenty .
po rozpakowaniu ich dzielimy sie oplatkiem ( niekoniecznie z kosciola ;-) , zyczac sobie wszystkiego najlepszego.
potem siadamy do jedzenia (niektorzy sie bawia , badz lataja dookola stolu ;-P)

z prezentami dla tadeuszka to tak jest , ze on juz miesiace wczesniej wypowiada (w miare naszych mozliwosci oczywiscie) zyczenie odnosnie prezentu - bardzo dokladne - najlepiej , zebysmy wycieli z jakiegos prospektu obrazek i powiesili na scianie - to jest wtedy jego pewnik - tego sie trzyma, i na to sie strasznie cieszy. wtedy to juz ewentualne dodatkowe niespodzianki prezentowe mu nie straszne;-)
w tym roku , jako , ze tadeuszek ma taka mala bardzo prosta lokomotywe (nazywa sie emma)z playmobil 1-2-3 z oczyma i ciagle sie nia bawi , zazyczyl sobie przyjaciol dla niej i szyny.
jako , ze model wlasnie tej lokomotywy juz dawno wyszly z produkcji mielismy niezly orzech do zgryzienia.
poszczescilo nam sie jednak, bo znalezlismy na ebayu wlasnie takie lokomotywy z wagonami i torami - uzywane coprawda , ale w bardzo dobrym stanie .
radosc byla ogromna!!!
od babci i dziadka dostal jeszcze 2 auta , ktore sluza min. do przewozu pociagow ;-) , i film naukowy o pajakach.

sobota, 8 grudnia 2012

co dzis robilismy?

 juz dawno temu zabukowalam podroz pociagiem parowym z mikolajem , jako prezent dla tadeuszka
 tu w pociagu z pomocnikiem mikolaja( w pewnym momencie tadeuszek podniosl brode do gory i mikolaj prawie zemdlal zobaczywszy rane mlodego ...)
a tu podekscytowanie siegnelo zenitu

piątek, 7 grudnia 2012

wypadek

dzisiejsze popoludnie , wracamy po dlugim dniu do domu , rozbieramy sie .tadeuszek obie rece w rekawach kurtki , z tylu za plecami, w tym momencie poslisguje sie , przewraca i rabie broda i glowa , w rog regalu na buty... - dziecko wrzeszczy, krew sie leje , dziecko sztywnieje, ma napad epi - na szczescie bez utraty przytomnosci.
po pol godziny wszystko sie w miare uspokaja, tadeuszek blady , ja jeszcze chyba bledsza.
plaster sie nie za bardzo trzyma na brodzie u dziecka , ktore sie slini, wiec plaster musial byc co pol godziny zmieniany , co zmiana, dziecko krzyczy, krew sie leje:-( w miedzy czasie (zrobila sie godzina 19)maz przyjezdza z pracy i po slowach tadeuszkowych:
 - kiedy skonczy sie w koncu ten wypadek? - on trwa i trwa! -
postanawiamy, ze sprawa jest powazna i jedziemy na ostry dyzur dzieciecy.
pani doktor po krotkim obejzeniu ranki stwierdzila , ze jest gleboka i brzydka i to sprawa dla chirurga , wiec my za rog do szpitala dzieciecego , z dusza na ramieniu.
na szczescie wszystko poszlo tempem ekspressowym- i - na szczescie - zyjemy w dobie kleju do ran dla dzieci!!! - nie trzeba bylo szyc!- pare plastrow"klamerek" na to fioletowy(ku zachwytowi tadeuszkowemu)przezroczysty klej - i - po sprawie!
troche wyczlam wsrod pan doktor(ek) , ze chetnie by nas i na obserwacje zatrzymaly , ale szybko wytlumaczylam stanowczo , ze my to juz stare wygi i na epi , i wstrzasach mozgu i innych bajerach sie znamy , i jakby co to sie szybciutko stawimy i wrockilismy do domu o 20.30
uff
tadeuszek po zjedzeniu porcji spagetti jest wlasnie usypiany przez meza , a przed snem powiedzial -
dzieki bogu w koncu wypadek skonczony!!!
teraz ja wypije podwojna melise i moze kiedys zasne ...

środa, 5 grudnia 2012

pfffffff

znow przekleilam manualnie chyba ze 40 wpisow z mojego starego bloga i to tylko z pierwszej polowy 2009 ,a gdzie druga polowa? a gdzie caly 2010?a gdzie polowa 2011? jeszcze zostalo na oko okolo 200 wpisow do przeklejenia...pffff

piątek, 30 listopada 2012

33

Mam dzis Urodziny !!!!
przypomniano mi o tym gromkim i radosnym happy birthday o 2 nad ranem ;-) (mlody z przejecia nie spal od 2-5 rano , a o 6 musielismy wstac, a ja o 12 polozylam sie spac , po wieczornej szkole i 3 godzinach pisania klasowek)ale bylo mi bardzo milo!:-D
potem bylo (w tajemnicy przez moich 2 panow upieczone) jedzenie ciasta na sniadanie - i zaraz lece do pracy. wszystkie zyczenia przyjmuje na klate- uwielbiam miec urodziny!

niedziela, 25 listopada 2012

maly problemik

w niemczech mieszkam juz ponad 13 lat . i w tym czasie moze raz na 2 minuty wylaczono nam prad.
w polsce zawsze mielismy w pogotowiu swieczki , latarki , no i kuchenke gazowa.
3 dni temu wylaczono u nas prad - jak sie pozniej okazalo na cale 4 godziny , co w warunkach jesiennych fajne nie jest , bo szybko sie ciemno robi i przy kuchence elektrycznej, i takowym czajniku na herbate fajne nie jest , przy dziecku , ktore niektore rzeczy musi miec "jak zawsze"
tyle wstepu - jak zareagowal tadeuszek?
jak nam wylaczyli prad , lezalam akurat z mlodym na lozku ogladajac "bylo sobie zycie".
powiedzialam mu , ze wylaczyli prad- najpierw zaczal sie smiac, potem ten smiech zaczal sie robic coraz bardziej histeryczny , potem zaczal biegac od pokoju do pokoju sprawdzajac wszystkie pstryczki elektryczki wolajac - ojej! mamy maly problemik - ojej mamy maly problemik! ( i tak wolal od czasu do czasu przez te 4 godziny) w pewnym momencie podbiegl do mnie z buzia w podkowke i trzesaca sie broda -
kiedy zapytalam - boisz sie? - odpowiedzial boisz sie?
( juz dawno tak nie odpowiadal, ale w ekstremalnych dla niego sytuacjach tak jeszcze robi.)poczym popatrzyl przez okno i powiedzial "na szczescie mamy jeszcze nasze drogie sloneczko"
i mu nieco ulzylo.
jak sloneczko zaszlo chodzilismy od pokoju do pokoju z jego pochodnia swietomarcinska , spiewajac w kolko te same piosenki.
teraz tadeuszek co rano nam mowi - jakie szczescie , ze mamy prad!
-

środa, 21 listopada 2012

siedzimy w domu(raport w skrocie)

-tadeuszek ma zapalenie oskrzeli - na razie wirusowe - inhalujemy i zbijamy goraczke i spimy na siedzaco.
-ja pewnie mam to samo, ale nie mam czasu isc do lekarza.
- siedzimy z mezem na zmiane w domu , bo ja musze pisac klasowki w szkole 2 razy w tygodniu, wiec nie moge nic opuscic
- bylismy w miedzyczasie  w kehl kork - naszej klinice epilepsii - nic tak tragicznego sie nie dzieje , zebysmy musieli polozyc sie do szpitala teraz - nastepna kontrola neuro w kwietniu , szpital z badaniami i rezonansem , jak w tym roku - przelom maja i czerwca.
- mamy kotke na probe w domu - w nilansie strat- materac mlodego - kiedy ja na nim spalam , kotka zestresowana zmiana domu i tym , ze nie oswoila sie jeszcze z nasza kotka osikala mi piety ... - pomijam szczegoly - nowy materac kosztowal 80 euro
bilans zyskow - mlody usmiechniety od rana do nocy , bo marie (tak sie kotka nazywa czyt.mari ) daje sie mu przytulac i glaskac i karmic itd...
do uslyszenia kiedys (jeszcze nie wiem kiedy bede miala wiecej czasu ;-) ) ( .. i sily...)

niedziela, 11 listopada 2012

dlugi jesienny post

ostatnio zostalam wyrozniona przez mame Magdalenki i tym samym zaproszona do zabawy - dziekuje:-D - postaram sie o tym napisac w niedlugim czasie!


za nami bardzo mily , choc nie do konca zdrowy weekend.
wczoraj rano przed cotygodniowym sobotnim wyjsciem tadeuszka na sport integracyjny - kiedy to dzieci sie "sportuja" a rodzice na laweczce przed sala gimnastyczna popijajac kawke "to go" plotkuja , czy odsypiaja z lekka nie myslac przez chwile o niczym,tadeuszek mnie zaskoczyl.
najpierw z kubkiem polecial do lazienki , poczym nalewajac do niego wody poszedl bardzo ostroznie do pokoju.
po chwili przybiegl
- potrzebuje pedzel! - gruby
postanowilam poobserwowac i nie wkraczac do akcji
po chwili przybiegl i powiedzial , ze potrzebuje 2 kartki
poczym pobiegl do pokoju.
po 5 minutach slysze - gotowe!!!
to dla pani - ( kazde dziecko na sporcie ma opiekunke ktora za nim biega)
ja wchodze do pokoju - pudelko z farbkami stoi na jednej kartce na podlodze , na drugiej pomalowane - na czerwono i pomaranczowo - przed dzielem siedzi dumny tadeuszek i mowi -
- zrobilem wszystko jak trzeba !!! - teraz skonczylem!

peklam z dumy - dziewczyny!!
po jakims czasie w drodze na sport z obrazkiem dla pani w reku pytam mlodego co na tym obrazku jest,
co namalowal
odpowiedzial bardzo spokojnie i z duma w glosie :
czerwone i pomaranczowe - bo to jest normalny obrazek ,mamo 


popoludniu lalo jak z cebra , wiec pojechalismy .... do zoo i bylismy , poza zwierzetami w nim ...
tadaaaam -     sami ! ;-D
i bylo tak FAJNIE!!! widzielismy jak sa karmione foki , mlody caly nieprzemakalnie i cieplo ubrany tarzal sie dowoli w kaluzach, lisciach i panierowal z luboscia w blotku, a my wdychalismy wilgotne jesienne powietrze i bylo nam milo.

a dzis bylismy w muzeum techniki w speyer http://speyer.technik-museum.de/ ( ok 45 km od nas)
czyli robilismy to co tadeusz uwielbia - moglismy wejsc do lodzi podwodnej i roznych samolotow , ale co najwazniejsze - widzielismy mnostwo lokomotyw parowych , moglismy ruszac kolami , porownywac odglosy roznych lokomotyw itd . muzeum ogromne - my je obejzelismy w 1,5 h choc pisza , ze do obejzenia muzeum potrzeba conajmniej 5 h . My jestesmy jednak zawsze w biegu  i trzepoczemy rekami - "bo to takie ekscytujace".
na koniec w sklepie muzealnym zdobylam przeceniona ksiazke o lokomotywach parowych ze wszystkimi technicznymi szczegolami - czyli blogostan w oczach tadeuszka :-)))

po wycieczce - byla godzina 11.30 rano (ale my jak zwykle ok 5 na nogach i o 8.40 bylismy juz w drodze) tadeuszek zasnal od razu w aucie , poczym padlam i ja - oslabiona jeszcze mocno i z bolaca glowa i koscmi (wiem zrzedze) i spalam do czasu az podjechalismy pod dom mojej kolezanki , gdzie zjedlismy pyszna zupe dyniowa , a tadeuszek radosnie godzine pogalopowal za kolezanki kotem - a co, niech obce koty tez troche ruchu maja, nie tylko nasz , i wrocilismy do domu .
wieczor byl jeszcze dlugo , mlody niespozyte poklady energii mial , wiec odetchnelam z ulga , gdy po jego zasnieciu wreszcie usiatam z herbatka w reku i termoforem na plecach i poczelam zameczac was tym tlugim opowiadaniem


wtorek, 6 listopada 2012

pytanie

tadeuszek za kazdym prawie razem jak chodzi do lekarza ma jakies tam badanie pod katem neurologiczno - rozwojowym (to tak w woli wstepu;-)

dzis rano poszlam do lekarza, ten mnie poslal do laryngologa, wiec dosc zestresowana (mlody dzis mial podwyzszona temperature, gile po kostki i kaszel wiec zostal w domu , a maz czekal z nim tam na mnie , zeby po moim powrocie moc pojsc do pracy) jestem.

siedze i siedze - bez terminu (siedzialam az pol godziny i niczego specjalnego sie nie dowiedzialam), i tak mnie tknelo , zeby spojzec na telefon czy ktos do mnie dzwonil , badz wiadomosc jakas napisal
i tak oto czytam :

"tadeusz pyta - czy tez musisz skakac na jednej nodze"




:-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))

niedziela, 4 listopada 2012

dywan i nadal goraczka

pare dni temu przejezdzalismy kolo wysokiej wierzy.
- w tym zamku kiedys mieszkala ksiezniczka - mowi tadeuszek
 ale juz nie zyje - dedukuje mlody dalej
 i ryceze , i krol,ale oni tez juz nie zyja,
a krol musi siedziec i sie nie ruszac
i ma taki duzy czerwony dywan
...
...
...
napewno , zeby sie nie sliskal po podlodze !
napewno!
napewno tadeusz - dokonczyl (tysieczny juz tego dnia)monolog tadeuszek



temperature mam nadal.
wczoraj naszpikowalam sie roznymi cholerstwami i poszlam do knajpy z mezem i przyjaciolka, a potem na impreze - ale tylko do 11 , bo potem musialam wracac do lozka i zostalam w nim az do wieczora ,
jutro w zwiazku z tym nie ide do pracy
ja jako ze znana panikara wszem i wobec jesztem , juz snuje podejzenie , ze to mi nigdy nie przejdzie buuu
;-P

piątek, 2 listopada 2012

kurcze

wlasnie czekam na przyjazd kolezanki z wloch. nie widzialysmy sie od 3 lat jutro mielismy pojsc(maz, kolezanka i ja) na impreze do naszego bylego akademika.anowalismy to wyjscie juz od bardzo dawna - opiekunka zamowiona ...
i co ? wlasnie dostalam temperatury, kosci lamia - dupa blada :-((((

czwartek, 1 listopada 2012

1 listopad

  ten post napisalam kilka lat temu( mialy byc 2 , ale jednego niestety znalezc nie moge na moim starym blogu:-(, jak znajde to jeszcze wkleje ) - wiele z nich je jeszcze pamieta , ale jako , ze dzis wyjatkowy dzien ( takze urodziny mojego brata ;-) ) to je przypomne

dziadek

byl sobie pewien chlopiec,mial na imie tadeusz,byl poczatek lat trzydziestych.zyl sobie z mamusia,tatusiem i starszym bratem w duzym miescie w polsce.rodzice byli nauczycielami,dziadek rabinem.dziadkowie robili dziwne dla chlopca rzeczy,podobaly mu sie jednak plonace czesto swiece.
chlopcy jezdzili czesto z rodzicami w gory ,bawili sie z goralskimi dziecmi,mamusia im spiewala, a tatus opowiadal rozne historie.ktoregos wyjazdu w gory maly tadeusz po przebytym zapaleniu pluc ,byl mocno oslabiony i nie wolno bylo mu kapac sie w stumieniu;tatus z bratem mieli jednak na to wielka ochote.zadaniem jego bylo wiec bieganie wzdluz brzegu i wolanie - ach,ach jaka zimna woda:-),
byla polowa lat trzydziestych. chlopiec chodzil do szkoly.co niedziele tatus zabieral go na dlugie spacery i opowiadal piekne bajki.
mamusia zajmowala sie pisaniem elementarza dla dzieci.
brat byl zawadiaka bardzo kochajacym tadka.
byl koniec lat trzydziestych,tatusia gdzies zabrano,
dzieciom nie wolno bylo sie nagle bawic z sasiadami.
byl poczatek lat czterdziestych
mamusie i babcie zamykaja w gettcie warszawskim,brat nie chcac wyjawic waznych informacji popelnia samobojstwo na oczach tadeusza.
on sam trafia do obozu w oswiecimiu.
tu zaczyna sie pieklo.
koniec lat czterdziestych - oslabiony mlody mezczyzna dowiaduje sie ze wlasciwie jako jedyny z najblizszej rodziny pozostal przy zyciu.uzyskuje informacje ,ze siostra cioteczna jest gdzies w rosji w domu dziecka i brat cioteczny jest gdzies ukryty we francji.udaje mu sie odnalezc te dzieci i zapewnic im dom.
jest poczatek lat piecdziesiatych
najprzystojniejszy oficer - nauczyciel historii i polityki idzie aleja jednostki wojskowej.przez okno wyglada dziewczyna pracujaca tam jako maszynistka.
trzy miesiace pozniej biora slub.
sa lata szescdziesiate -tadeusz wozi zone na kierownicy roweru z pracy,sam uczy w  liceum.zawsze kladzie dzieci do lozka i wstaje w nocy gdy czegos im brakuje.co wieczor dzieci zasypiaja przy slowach :dobranoc pchly na noc, karaluchy pod poduchy , a szczypawki do zabawki -jak was beda gryzc-prosze do mnie przyjsc!
pare razy traci prace ze wzgledu na pochodzenie,nie przejmuje sie tym jednak zabardzo poniewaz jak mowi zawsze sa wazniejsze zeczy na tym swiecie.
sa lata osiemdziesiate
wnuczka prowadzi z tadeuszem wielogodzinne dyskusje,on jej podsuwa ciekawe ksiazki,zabiera na spacery, opowiada bajki,zagadki i historie.
to on jezdzi z wnukami na wczasy .pozwala spac w hamaku przed namiotem.
jest poczatek lat dziewiecdziesiatych
otwieraja sie granice .tadeusz zaczyna uczyc sie niemieckiego.
jest polowa lat dziewiecdziesiatych
bardzo bardzo chory wcale nie stary czlowiek lezy w szpitalu onkologicznym.
mlode pielegniarki wiozac go na badanie zauwazaja tatuaz z numerem obozowym na przedramieniu - jedna z nich mowi -pan to chyba musi niemcow nienawidziec!-on odpowiada - nie , ja nienawidze ludzkiej glupoty.
jest rok dwutysieczny osmy
w duzym miescie gdzies w swiecie mamusia malego tadeuszka przed snem mowi:dobranoc pchly na noc, karaluchy pod poduchy , a szczypawki do zabawki -jak was beda gryzc-prosze do mnie przyjsc!

wtorek, 30 października 2012

zyczenie ;-)

tadeuszku, czy jest cos co sobie zyczysz na swieta?


...
...
...
- tak - duzy prezent, bo malymi to ja sie nie bawie


;-P

niedziela, 28 października 2012

milej niedzieli

niedziela rano - buleczki pachna w piekarniku , tadeuszek rysuje , po wczorajszym sniegu , nie ma sladu , sloneczko niesmialo przedziera sie przez chmury(doslownie i w przenosni;-). zaraz po sniadaniu jedziemy do muzeum lokomotyw.
milej niedzieli wam zycze!

sobota, 27 października 2012

sprawozdanie

jest tak , ze nie ma czasu;-)
czyli nic nowego
zaraz jade 30 min. pociagiem , zeby zrobic grupowe zadanie domowe z bardzo trudnego dla mnie przedmiotu.
jest sobota - ja najchetniej zostalabym w lozku- zmeczona jestem , umeczona moja chora psychika (przyznaje , ze wtedy nie poszlam do lekarza od rozmow i tabletek na dusze, ale teraz sie poprawilam i mam termin na 13.list.)
ostatnio troche w strachu dodatkowym zylam, bo wyszla mi plamka czerwona na piersi , a pod plamka wyczuwalna byla kuleczka...gryzlam zebami poduszke ze strachu...
wczoraj bylam w koncu u lekarza i na usg piersi (mammografie mialam 2 lata temu)
i wszystko ok- ufff
zadzwonilismy do naszej kliniki epilepsji , w sprawie pogorszenia sie mowy mlodego i mamy przyjechac wczesniej - nie pod koniec grudnia jak to bylo usztalone , a 15 listopada , bo chca zobaczyc tadeuszka , przede wszystkim pod katem ewtl. ucisku w glowce na osrodek mowy.
mam mnostwo spraw do zalatwienia , terminow itd.
nie mam czasu pozadnie jesc ...
do tego jeszcze nasze "normalne zycie" plus moje praktyki i szkola i mlodego terapie i przedszkole itd.
w zeszla sobote bylo ponad 25 stopni i slonce , teraz 2 stopnie i pada snieg z deszczem
tym razem nie bedzie smiesznych tekstow mlodego , ani fajnych historyjek - bo nie 

poniedziałek, 8 października 2012

ni z tego ni z owego

panuje u nas stan wyjatkowy - po pol roku milczenia odwiedzila nas tesciowa- chyba wiecej dodawac nie musze ... (ale moze kiedys dodam ;-)



podczas terapii mlodego siedzac i przysluchujac sie wyglupom tadeuszka i terapeuty rysowalam sobie kwiatki na karteczce.
potem zabralam karteczke do domu..
potem ta karteczke znalazl moj maz i dal ja tadeuszkowi i powiedzial:
to dla ciebie - mama to dla ciebie narysowala ;-)
- ooo dziekuje! powiedzial tadeuszek i pobiegl do swojego pokoju.
po chwili wraca zmartwiony:
-te kwiaty to nic dla mnie 
- dlaczego kochanie? - pytam
- bo to kwiaty z papieru , a ja chcialbym prawdziwe...
i sie poplakal...


ostatnio w aucie :
papa jest najsilniejszy na calym swiecie!- mowi tadeuszek ni z tego ni z owego - maz puchnie z dumy
ja wtracam - a mama najpiekniejsza na swiecie ? !
..... (brak reakcji)










czwartek, 4 października 2012

mowa i jesien

tadeuszkowi sie pogorszyla mowa- nagle :-( - i to nie tylko my zauwazylismy, ale i opiekunka , i przedszkole.- myslalam, ze jezeli sie juz czegos nauczyl , to sie uwstecznic nie moze - mylilam sie - moze to od tego , ze 4 tygodnie nie byl u logopedy ( bo jest chora), moze cos sie w glowce dzieje? - moze , moze ,moze - musimy obserwowac.ostatnio mial tez maly epizod padaczkowy - musimy obserwowac.

dzis byl deszczowy dzien- liscie coraz bardziej zolcieja , czerwienieja i spadaja na ziemie .
dzis wysiadamy z auta po przedszkolu pod domem - tadeuszek rozglada sie dookola , wdycha gleboko powietrze i mowi - no nareszcie jest pieknie - drzewa piekne, liscie piekne - to jesien chyba - lubie jak jest jesien
:-)))))

środa, 3 października 2012

bardzo mily dzien

minal nam wlasnie bardzo mily dzien.
dzis u nas bylo swieto narodowe , wiec mielismy wolne od szkoly/przedszkola/pracy.
dzien ten zaczal sie nieciekawie , od niemilego zdarzenia na placu zabaw , po ktorym mialam wyrzuty sumienia ze wzgledu na moje zachowanie (chodzilo o moja za ostra reakcje na mala niegrzecznosc mlodego).
jednak potem bylo juz super.
bylismy zaproszeni do naszych nowych przyjaciol- tak moge ich spokojnie przyjaciolmi bnazwac , choc znamy sie niedlugo.bylo tak cieplo i rodzinnie i milo .
dzieci pieknie sie bawily - troche obok siebie , potem jednak i nawet ze soba :-D
bylismy razem na spacerze , zostalismy poczestowani pysznym jedzeniem, a na koniec dostalam na spolke z chlopakami piekny prezent - pluszowego misia uszatka w pizamce i ksiazeczke o nim i bajke do ogladania i miod :-)
bylam wzruszona - tadeuszek bardzo sie cieszyl, ze mozna misiowi pizamke zdjac.
tadeuszek zachowywal sie tak spokojnie , ja czulam sie tak dobrze jak juz dawno sie nie czulam.
moj maz ich dzis dopiero poznal osobiscie , a jak wyszlismy powiedzielismy chorem- ale bylo milo!


dzis rozmawiajac z babcia przez telefon ( mamy na to specjalna metode- mlody mowi po niemiecku po swojemu, ja ,tlumaczac mamie wolam z daleka  w sluchawke po polsku babcia do niego po polsku mowi , tadeuszek rozumie i na koncu wszyscy sa zadowoleni) :
- wiesz babciu - my tez mamy kota - timbuktu , ale on mowi tylko po niemiecku:-)

niedziela, 23 września 2012

pare mysli (pani rozumie? ;-))

zastanawialam sie jak zaczac i opisac uczucie ktore mi na duszy cisnie i napiera z calych sil - sprobuje jakos je w slowa ubrac , moze to pomoze uporzadkowac moje mysli.
tadeuszek jest kochany - taki ostatnim czasem sie wesoly, pogodny i slodki zrobil-
... minely trzy tygodnie od kiedy chodze na praktyki do przedszkola tak zwanego normalnego z pojedyncza integracja (no wlasnie integracja , a nie inkluzja niestety czyli tych pare dzieci integracyjnych musza sie dostosowac do trabu przedszkola , a nie przedszkole dostosowuje sie do tych dzieci - ale to juz inna historia)
w mojej grupie jest 20 dzieci - i wiem- nie wolno porownywac - z poczatku mi sie to udawalo , ale po jakims czasie dopadlo mnie ze zdwojona sila - dotarlo do mnie , ze moj synek - ktory jest naprawde sprawnyi takie wielkie postepy robi tak bardzo rozni sie od tych dzieci. tak na drugi rzut oka - wiecie o co chodzi?
dzieci w przedszkolu mala rozne mocne i slabe strony, jedne rozumieja sie ze soba lepiej , drugie mniej, bywaja i takie ktore sa okrutne i bardzo agresywne( te maja czesto dodatkowa opieke) , te nadpobudliwe i spokojne.
uswiadomilam sobie jednak , ze one wszystkie sobie tam samodzielnie daja rade. szybko ucza sie komu lepiej zejsc z drogi, z kim mozna sie dogadac, jak mozna sie przed czyms wymigac, gdzie co zbroic, kiedy byc grzecznym bo to sie bardzo w tym momencie oplaca.
tadeuszek tego wszystkiego nie potrafi, on zawsze staje przed dziecmi , ktore sa zirytowane jego obecnoscia, i jezeli nie wkrocze do akcji to dostaje "po glowie", zaczepia doroslych w dosc niekonwencjonalny sposob - jest przy tym kochany , ale coraz wiekszy i juz nie ma bonusu malego slodkiego berbecia, i wielu doroslych tez sobie takich zaczepek nie zyczy.
 tadeuszek potem ich uwag i reakcji nie rozumie i mu przykro , jest poddenerwowany i reaguje irracjonalnie.
chce bawic sie z dziecmi w swoim wieku , ale nie rozumie ich zachowan , czy zabaw, jest odpychany i przepedzany,mowia, ze on jest glupi, dziwny, inny . chcac np. budowac z piasku z innymi dziecmi , burzy ich budowle, a jak probuje ja wkroczyc do akcji buntuje sie i robi rozne dziwne dla postronnych rzeczy
tak samo zaczepia male dzieci , nic im nie robi , ale rodzice tych dzieci czuja sie w obowiazku chronic ich dzieci przed tym dziwnym chlopcem.
wielu nie orientuje sie od razu , ze cos z mlodym nie tak  i dziwnie na mnie patrza gdy widzac zblizajaca sie powyzsza sytuacje probujac ja wyprzedzic, wkraczam do akcji , a tadeuszek sie buntuje i wola - zostaw mnie w spokoju , ja jestem juz duzy. zdazylo sie , ze i wtedy inni rodzice z dezaprobata kiwaja glowami patrzac na mnie jak na przewrazliwiona matke.
przychodze po pracy do domu, po tysiacach zazegnanych klotni, zajeciach dydaktycznych, sportowych i innych , zadowolona lub mniej , od tamtych dzieci , do mojego - w tym samym wieku , ktory gdyby byl w tym przedszkolu nalezalby do starszakow i robil rozne dla nich przewidziane zajecia.
do mojego innego synka , ktory jest taki kochany i z zupelnie innej bajki i z tej milosci chcialabym bardzo plakac, ale sie usmiecham , bo on jest taki moj kochany, naiwny, ze swoimi dziwnymi gestami i tancami i zainteresowaniami, taka moja madralinka , mowiaca o bakteriach i robakach i maszynach parowych , nie rozumiejaca niektorych podstawowach dla nas rzeczy, taki usmiech przez lzy i ogromna smutna radosc.
wiecie o co chodzi?
reasumujac
oczywiscie ciesze sie jak wariat z postepow mlodego, zauwazam ,najchetniej bym go zjadla,kocham, jestem dumna, wiem , "ze inni maja gorzej", ciesze sie z jego cudownego przedszkola z inkluzja,
ale widze , ze zginal by w "naszym swiecie", gdyby nie nasza ochrona, balby czesto zle traktowany,
poprostu nie dal by rady, - niby to takie oczywiste , ale co jakis czas dopada to i mnie tak jak teraz pod wplywem podstawionego mi pod nos porownania

środa, 19 września 2012

male plums do toalety wielkim krokiem dla ludzkosci;-)

mialo byc o mojej pracy,szkole zmeczeniu , odwiedzinach mojej mamy , testach na sluch i wzrok mlodego i innych ale bedzie o tym- a mianowicie  o kupie :-)
do dzis zalatwianie duzej potrzeby tadeuszka wygladalo tak (w duuuzym skrocie)
-pielucha, trzepotanie rekoma, bieganie od sciany do sciany walenie w okno , krzyki o ktore nie powstydzil sie nawet i lew, bieganie do kuchni - krzyki - nie dotykaj mnie !!! - zostaw mnie w spokoju!!! trzaskanie , trzepotanie krzyk i tak do 1,5 godziny.
pracujemy nad tym tematem juz baaardzo dlugo - wszyscy - my, terapeuci , przedszkole
dzis moj 5 letni syn przelamal swoje kolosalne leki i usiadl na toalecie w celu sprobowania- czy sie uda i - po 5! minutach uslyszelismy male "plums" - skakalismy ze szczescia, byly banki mydlane i gumisie i oklaski , a ja pekam z dumy - pierwsze koty za ploty!!!! :-)))))

ps - czytam was regularnie w biegu(xbw) usmiecham (agnieszko parasolu na smutki) i dopinguje(aniu mamo madzi) i mysle, wspominam i reflektuje(bogusiu) - trzymam kciuki (fjona)- i wszystkim innym wiernym  odezwe sie - obiecuje!!! emi - przeslij mi jeszcze raz twoj adres bloga - prosze :-)

wtorek, 4 września 2012

malo mnie tu

oglaszam , ze do grudnia zyje w locie - zaczelam praktyki w przedszkolu codziennie od 8.30 do 14.30 do  , plus szkole dwa razy w tygodniu od 16 do 22 przez dwa lata .plus moj kochany tadeuszek , gdzies do tego  moj maz i mieszkanie i kotka - dam rade , co?
fajnie jest - ale meczaco na maxa - wiem do konca grudnia tylko tak maksymalnie potem praktyki raz do dwa razy w tyg. plus szkola, a potem bedzie troszke lzej
dzieje sie

piątek, 31 sierpnia 2012

kto namalowal slonia na suficie?

wstep;-)
jak bylam w liceum moj kumpel z lawki niejaki stachu czasami w srodku lekcji wolal : kto namalowal slonia na suficie? - oczywiscie wiekszosc klasy spogladala w gore , a on pekal ze smiechu :-)
rozwiniecie
wczoraj po dlugo wyczekiwanej przez tadeuszka wizycie w myjni samochodowej jechalismy dalej , a tadeusz probowal otrzymanego w tej myjni lizaka na tylnym siedzieniu siedziac w swoim foteliku . ja nie chcialam zeby tadeuszek go lizal w aucie ze wzgledu na mozliwosc zakrztuszenia i takie tam wiec wywiazal sie miedzy nami taki dialog(tlumaczenie z tadeuszkowego na nasze ;-)
ja: tadeuszku nie jedz lizaka
t: mmmm
ja : tadeuszku daj mi tego lizaka
t: ja go tylko potrzymam
ja: no dobrze , ale patrze w lusterku , czy go lizesz , czy nie
tadeuszek komentuje co sie dzieje za oknem
drzewo, drzewo , drzewo , komin, auto , zielone auto, ciezarowka, drzewo, drzewo..... itd
ja przestaje sluchac , ale widze , ze lizak coraz bardziej sie do buzi zbliza
ja: tadeusz- bede ci musiala tego lizaka zabrac!
tadeuszek smieje sie i wyciaga lizaka z buzi
i znow: drzewo, drzewo, auto auto... auto , drzewo , latajacy osiol
ja : latajacy osiol? gdzie?
na tylnym siedzeniu chichot
ja tylko tak powiedzialem , zebys popatrzyla gdzie indziej , bo tak sie mowi !
ja: kopara w dol , bol brzucha ze smiechu
zakonczenie:
no i niech mi ktos jeszcze powie , ze autysci nie moga nauczyc sie zartowac :-)

piątek, 24 sierpnia 2012

przemeblowanie

nie ma mnie tu , bo :
sprzatam, przemeblowuje , kupuje (nowe regaly na ksiazki , ktore leza wszedzie)
probuje znow przenosic mojego starego bloga tu - strasznie to dlugo trwa , przedewszystkim manualne przestawianie daty itd - pech(albo i nie;-) chcial , ze w 2009 i pierwszej pol. 2010 pisalam prawie codziennie , i tyle sie w tym czasie dzialo - podejzenia , ze cos nie gra, pierwsze pobyty w szpitalach , badania , diagnozy , poczatki przedszkola - staram sie , a na razie , kogo interesuje moze sobie poczytac tu www.timbuktu.blog.onet.pl

czwartek, 16 sierpnia 2012

slowka i rozmowki

mopomopive - Lokomotive (pl - lokomotywa)

czytam tadeuszkowi ksiazke - Kici Kici Mial
tadeuszek : Iksi Iksi ial

jade dzis z tadeuszkiem przez miasto tramwajem , po drodze mijamy bar "z panienkami" , na drzwiach narysowana jest babeczka siedzaca w kieliszku a jedynym ubraniem jej sa dwie wisienki wiszace na stopie.tadeuszek peka ze smiechu - ale smieszne - siedzi gola pupa w szklance - hahaha - a moze to taka dziwna toaleta? hahaha i wisienki na stopie - ale zart - hahaha - to zart , prawda mamo?

:-)

tak , przygoda ze slomka w nosie zakonczyla sie szczesliwie!
ja tez bylam u lekarza i dostalam kropelki , ktore jesli nie zadzialaja w przciagu 2 tygodni zostane wyslana na gastroskopie - brrrr
tadeuszek tez mial ostatnie dni lekarzowe,badanie krwi, dzis dentysta - poszlo suuper - dentysta tylko kontrolnie - pierwszy raz , a dentystka jest mama kolezanki tadeuszka z przedszkola.
gabinet wyspecjalizowany dla dzieci z wielkim tv na suficie ;-D
tadeuszek dostal nagrode (ktora go nie zbyt interesowala,interesowaly go za to wszelkie przyciski, pokretla itd) tak fajnie wspolpracowal:-)

wtorek, 14 sierpnia 2012

przygody

ponad 30 stopni na dworze - rano po nieprzespanej nocy z powodu boli zoladka ( ide wieczorem w koncu do lekarza, bo to juz tak dlugo trwa , ze juz obmyslam najczarniejsze scenariusze ;-/ )
o 8 logopeda, potem autem przez miasto na zakupy, do domu uciekamy przed upalem ,wspolne  zabawy , objad potem tym razem tramwajem przez pol miasta na terapie wczesnego  wspomagania rozwoju - w ciagu 40 min terapii mlodego ja na zakupy ( odczuwalne 40 stopni) , potem znow jak sardynki w goracej puszce do tramwaju- tadeuszek zmeczony po pieknie przepracowanej terapii -(chwalilam go bardzo) biega po tramwaju , lize szyby ,jak go probuje przytrzymac zaczyna kopac nogami , bic sie po glowie , a tu trzeba jeszcze do lekarki po recepte i do apteki , uff jakos dalismy rade.dotarlismy do domu zmeczeni fizycznie(tadeuszek i ja) i psychicznie(ja;-). przyciemnilam pokoj , powiesilam hustawke hamak , mlody sie pieknie wyciszyl, zaczelismy rozmawiac przeprosilismy sie wzajemnie za nasze reakcje , tadeuszek dostal picie w plastikowym kubeczku ze sloml´ka , taka cieniutka (ona jest ciensza od tych z kartonikow i sztywna , a ja musialam wejsc pilnie do toalety.
po chwili przychodzi tadeuszek smiejac sie w glos z krwawiacym nosem jak z kranu !!!:-O,
zapytalam czy wlozyl sobie ta slomke do nosa? - tak - odpowiedzial- gleboko , gleboko ,
ja za zimna wode ,chusteczki - jakos zatamowalam krwawienie i za telefon do naszej pediatry
powiedziala, ze wazne , ze przestalo krwawic , ale mamy go obserwowac, gdyby ciagle cos z tego nosa lecialo, badz jakiekolwiek inne dziwne(???) reakcje , to mamy do niej przyjsc badz jechac do szpitala...
ot taki dzien mamy - a do wieczora jeszcze daleko

sobota, 11 sierpnia 2012

dlugo

1.
w drodze z zoo tadeuszek  gada (no ciesze sie , ze gada i to jak, ale:) non stop o owadach , pajakach i innych , zaczynajac kazde zdanie od "chcialbym teraz o czyms powiedziec" nie reagujac na moje sugestie innego tematu , czy krotkiej przerwy w gadaniu , zebym mogla sie lepiej na drodze skoncentrowac. co chwile zadaje pytania, ktore ze wzgledu na jego nieco oryginalna;-) wymowe , zamiane liter i tylko tadeuszkowy szyk zdania, naprzemienne mowienie szeptem i podniesionym glosem , no i wplatanie polskich slowek gdzie niegdzie(fajnie , ze wplata , ale zanim sie zorientuje , ze o polskie slowko chodzi mija troche czasu) - do latwych zadan nie nalezy. glowe mam wiec jak wiadro, dojezdzamy do domu , tadeuszek milknie... , ja zaczynam zagadywac na inny temat , tadeuszek milczy, ja sie go pytam - tadeuszku , nie odpowiesz mi? - tadeuszek na to - teraz skonczylem mowic o owadach, teraz bede opowiadal o lokomotywach parowych ...
...
...
:-D



2.
ostatnio jako ze sa tadeuszkowe wakacje od przedszkola staram sie jakos mimo wszystko w miedzyczasie cokolwiek zrobic w domu , poza (jakze milym, ale i meczacym) zajmowaniem sie tadeuszkiem .
wplatam go wiec do "pomocy" wszelakich. ostatnio odkurzalam , a on mial mokergo mopa w reku i wycieral podlogi, sciany , drzwi...., jak zabral sie za okno - zamarlam - zawolalam nie! , on sie nie przejal,
kochanie przestan! - nic , tadeusz - zabiore ci mopa !
na co moje dziecko , bardzo spokojnie do mnie bardzo logicznie odpowiada- ale to moj pokoj i moje okno!!!
:-O

3.
po kupnie rowerka , maz wsadzil na niego tadeuszka ,a on.... POJECHAL!!! -jezdzil 20 min. poczym zahamowal i powiedzial - umiem jezdzic na rowerze i juz na niego nie wsiadl




4.
mam wrazenie , ze mlody ma znow wiekszy obwod glowki , a moze mi sie tylko wydaje, bo wiem o jego nadmiarze wod w glowce?
w srode jestesmy u naszej pediatry, na badaniu krwi, to sie okaze.musze w ogole pogadac na ten temat z lekarka , bo mam deficyt wiedzy 
w przyszlym tyg. wizyta z mlodym u dentysty , a za dwa bilans 5 latka.
5.
we wrzesniu zaczynam szkole, i praktyke w przedszkolu , mlody ma nowa terapie, czyli reorganizacja totalna,
troche mnie to przerasta , mimo , ze sie sciesze, boje sie porazki ( nie mlodego oczywiscie , a mojej)

6 .
i ostatnie - napisze wam cos - kiepsko sie psychicznie czuje- to tez powod tego , ze mniej jestem aktywna tu , a bardziej w realu, bo probuje sobie udowodnic ze wszystko ze mna ok- tak wiec przedpoludniem,zoo, po poludniu wizyta nad jeziorem, wieczorem zalatwianie spraw(jak w szalonym kolowrotku jakbym zdobywala odznaszenia za bacie supermama i super terapeutka;-) - kto mnie jeszcze z onetu zna , wie ze kiedys bylam leczona psych. na moje stany lekowe(brak polskich znakow literowych sie msci - lekowe od strachowe ,;-))
teraz przeprosilam sie z moim lekarzem od duszy i zrobilam u niego termin na 10. wrzesnia - tak i bylam smutna z tego powodu , ze power woman w koncu nie jestem , choc probowalam sie miesiacami sama oszukiwac, w koncu mi kolezanka "tylek sprala" i wyslala do specjalisty.myslalam , ze mnie wszyscy w okol potraktuja jak osobe przegrana, ktora jednak nie dala rady,ale w recz przeciwnie , maz moj na przyklad powiedzial mi dzis , ze jest ze mnie dumny, ze tam ide.

powiedzcie , ze dam rade!! ;-)



wtorek, 7 sierpnia 2012

chwale sie (znow)

ciesze sie , prawie to taka ekscytacja jak kupowanie pierwszego tornistra ;-).moje dziecko dostalo dzis od nas taki rower - osmielona doniesieniami innych "autystycznych" rodzicow o sukcesach dwukolowych ich pociech zdecydowalismy sie ! tadeuszek oczywiscie najpierw wybral sobie taki sam rowerek , lecz rozowy z ksiezniczka lillyfee - i bylabym nie protestowala gdyby nie fakt , ze z modna ksiezniczka kosztowalby on 60 euro wiecej. dostal wiec rozowa horagiewke do zielonego rowerka.
tadeuszek ma ferie - i z powodu poprzestawianej rutyny nie spi prawie wcale. ja jestem wiec delikatnie zmeczona , bez mozliwosci odpoczynku za dnia staram sie trzymac fason . a jazde na rowerku z mlodym bedzie cwiczyl maz - bo to nie na moje nerwy;-) - mlody coprawda jezdzi na rowerku biegowym i utrzymuje pieknie rownowage , ale czesto jezdzac patrzy do tylu , i inne takie;-) - mam nadzieje , ze tak jak i za biegowym bede mogla dopedzic do mlodego w razie "w"

sobota, 4 sierpnia 2012

zabawy

tadeuszek dlugo i zmudnie uczy sie bawic(na terapiach, w przedszkolu itd) . idzie mu to calkiem fajnie.
nauczyl sie bawic swoja straza pozarna i policja z lego duplo i coraz czesciej udaje nam sie wplatac w te zabawy ludziki , czy figurki zwierzat tez z lego duplo czy z gumy(i tylko takie) i tadeuszek sie nie buntuje;-) ba nawet zaczyna brac w tym udzial.
ostatnio sie z tadeuszkiem bawilam sie , ze owieczki i krowki musza sie schowac przed burza (do myjni samochodowej , zeby zainteresowac mlodego choc troche), a zeby je zagonic , potrzebny jest nam pies.
zaczelismy wiec w skrzynce z zabawkami figurki pieska szukac i nie moglismy go znalesc.
przynioslam wiec z pokoju malutkiego pieska pluszowego.
tadeuszek spojzal sie na pieska z politowaniem i powiedzial
- przeciez to tylko zabawka , on sie do tego nie nadaje!

wtorek, 31 lipca 2012

pech chodzi parami (badz calymi zastepami)

zacznijmy od tego (bez zbednych rozwiazlosci ;-)) , ze w srode w zeszlym tygodniu mialam wypadek samochodowy.nikomu na szczescie nic sie nie stalo , ale szok siedzi w kosciach.na bardzo trudnym skrzyzowaniu, bez swiatel zreszta, wjechal mi facet na rowerze pod prad pod maske.
w naszym miescie ludzie poruszaja sie przedewszystkim na rowerach,niestety mimo drog rowerowych wszedzie , wydaje sie rowerzystom , ze sa swieci i nic im sie nie stanie niezaleznie od tego jak i gdzie jezdza.
niestety ja jako kierowca auta nawet gdy rowerzysta zawinil tez jestem winna(ryzyko zawodowe), a ze moje prawo jazdy jest jeszcze objete dwu letnim okresem probnym , musze sie liczyc z nieprzyjemnosciami.
najwazniejsze jednak , ze nikomu, naprawde nikomu nawet wlosek z glowy nie spadl.
potem bylo tysiac innych spraw - miedzy innymi rozmowa coroczna w przedszkolu odnosnie rozwoju tadeuszka, jego postepow w przedszkolu itd. - fajnie bylo - dozo sie usmialam , pekalam z dumy , a deficyty (znane mi oczywiscie , choc z innych ust wypowiedziane brzmia troche twardziej)przelknelam tym razem bez niestrawnosci;-)
w niedziele , po fajnym weekendzie wybralismy sie na basen , tadeuszek cieszyl sie bardzo , on i maz sie rozebrali i weszli do wody , a ja sie rozebralam i zdazylam jednego buta sciagnac i wdepnelam w pszczole.
po paru minutach wszyscy mi znikneli , a jak sie ocknelam byla juz karetka i przystojni sanitariusze i placzacy strasznie tadeusz, ze on chce do wody.
troszke sobie poplakalam(ze strachu)
tadeuszek sobie troszke poplakal ( z zalu)
maz sobie troszke poplakal (z bezsilnosci , rozdwojenia i strachu)
sanitariusze nas jednak rozbawili i zawiezli do szpitala, gdzie po 3 kroplowkach i tadeuszkowym rozniesieniu izby przyjec (a po co masz ta igielke? a moge popukac? posun sie mamo, ja tez chce lezec, nie mam tu wcale miejsca, moge ci wyjac ta rurke z nosa?co to za znak? )otworzeniu wszystkich szafek, zajzeniu we wszystkie drzwi, wyszlismy do domu.
teraz sobie siedze z opuchnieta stopa i sie zastanawiam , czy to naprawde nie byla reakcja alergiczna , tylko reakcja na bol+ strach jak to madra pani doktor stwierdzila. chyba wybiore sie na jakies testy alergiczne.

pani przedszkolanka zadala pare pytan tadeuszkowi min.
na pytanie - gdybys mial czarodziejska rozdzke i mogl sobie wszystko zyczyc na swiecie , co tylko chcesz, co by to bylo?
odpowiedzial  z pelna powaga - smierdzaca pluskwe
http://republika.pl/blog_jq_5161397/8024807/tr/odorek_zieleniak.jpg

czwartek, 26 lipca 2012

urobiona po pachy ;-)

dziewczyny nie pisze , ale czytam, mam mnostwo na glowie i intensywne zycie pozainternetowe ;-D , pewnie niebawem cos napisze .
mamy sie dobrze(odpukac)
mlody slodki - idzie jak burza, piekne postepy w rozwoju robi:-D.
macie jakis pomysl co zrobic z biciem sie tadeuszka po glowie?
ma swietny humor, cos opowiada , i za chwile oklada sie po glowce piesciami :-(
troche jak dobby z harrego pottera ;-), jakby chcial sobie nowe bodzce, emocje, mysli , umiejetnosci wybic z glowy, jakby mu ond przeszkadzaly.
do uslyszenia wkrotce
ps. odwiedzam was wszystkie regularnie !!!

niedziela, 15 lipca 2012

ciasto straz pozarna , goscie i lokomotywy czyli trzy dniowe urodziny tadeuszka ;-)

tak jak juz w tym dlugasnym tytule przeczytalyscie , a wiec zaczynamy:
w czwartek wieczorem mlody upiekl z papa muffinki na przedszkolne urodziny
w piatek o 4 rano po nieprzespanej z wrazenia nocy rozpakowywalismy prezenty :-)






potem poszlismy do domu dmuchac swieczki , a nastepnego dnioa rano zrobilismy przyjecie dla dzieci w lesie- wyszlo super - trwalo godzine - czyli tak dlugo jak to wszystkim wychodzi na dobre :-)))

bylo mokro, biegajaco, pysznie i wesolo - kazdy biegal w swoja strone, wszyscy swietnie sie bawili :-), a dzis wybralismy sie do muzeum lokomotyw parowych i jechalismy tez takim pociagiem




czwartek, 12 lipca 2012

drugi post na dzis - zycie:-)

prezenty zapakowane, kolorowe, czekaja w szafie, plan dzilania obmyslony, dzis po poludniu maz po odebraniu tadeuszka z przedszkola bedzie z nim piekl muffinki - czekoladowe CALE z kolorowymi cukierkami na wierzchu do przedszkola na jutro :-), jutro po przedszkolu idziemy odwiedzic straz pozarna , a potem ciasto z przyjaciolmi , a w sobote rano - przyjecie dla dzieci w lesie , z zabawami i gitara :-) zeby tylko nie padalo ! moze byc zimno(jak sie wlasnie zrobilo) byle niech nie pada.
beda to piekne urodziny - piate PIATE !!:-) - moj duzy dzielny synek- sloneczko nasze!
teraz jeszcze tylko musze kupic swieczki i sztuczne ognie i moge isc do pracy

zycie...

miala tu byc rozlegla notka o przygotowaniach do jutrzejszych tadeuszkowych urodzinek - miala- i pewnie jeszcze bedzie , ale musze tu napisac o czyms bardzo smutnym - musze - moze to pomoze?

w poniedzialek, po odebraniu tadeuszka z przedszkola postanowilam odwiedzic kolezanke, ktora coprawda mieszka (od pol roku) dwie przecznice dalej , ale jakos tak trudno nam sie bylo czesto spotykac, bo ona pracuje w innych godzinach niz ja, dzieci chodza do innych przedszkoli na inne godziny itd.
kolezanka mila , normalna dziewczyna - w tym roku skonczyla 40 lat , ma milego meza , dwojke pieknych, zdrowych dzieci (dziewczynka 5, chlopiec 3,5 roku),swietna prace w ktorej sie spelnia, pol roku temu kupili piekny dom, jeszcze piekniej , mnostwo pracy w to wkladajac go wyremontowali.
to ona zawsze byla ta normalna kobieta , z fajnym spokojnym zyciem , kazdy mogby pomyslec - jej sie udalo.
w poniedzialek , jak juz pisalam ja odwiedzilam i po pierwszej herbatce (i jednym ganianiem za tadeuszkiem , a drugim po pieknym ogrodzie) nagle zaczyna mi mowic , ze ona czuje sie taka samotna mimo rodziny i znajomych itd , i zaczyna plakac i nie moze przestac i mowi , ze ma nawet mysli samobojcze...
zaczelysmy rozmawiac, ja sie bardzo przestraszylam, prosilam, by porozmawiala na ten temat z mezem , polecilam lekarza, nie chcialam jednak by jej dzieci o wszystkim slyszaly , bo byly juz bardzo przejete placzem mamy.
umowilysmy sie wiec na spacer wieczorem , kiedy mezowie nasi zajma sie dziecmi . chodzilysmy do pozna , rozmawialysmy, umowilysmy sie , ze do niej rano zadzwonie i pojde z nia do lekarza ,ze poszukam numerow telefonu do poradni itd. dlugo stalysmy jeszcze pod jej domem...
we wtorek (nastepnego dnia ) nie moglam sie do niej dodzwonic , nikt nie odbieral sluchawki, pomyslalam, ze jest w pracy, moze zajeta, a moze sie jakos wstydzi i nie chce tego dnia ze mna rozmawiac. wczoraj rano , nie mogac sie znow do niej dodzwonic przejmowalam sie juz bardzo. w koncu po poludniu odebrala sluchawke jej mama , pytajac czy to ja jestem mama tadeuszka... odpowiedzialam, ze tak, na to ona , ze ulrike sie ma bardzo zle i lezy w szpitalu. okazalo sie, ze po naszym spacerze przyszla do domu i powiedziala mezowi , ze idzie do lekarza, on jej powiedzial, ze dobrze, ale najpierw ma sie polozyc spac i odpoczac.. w srodku nocy meza i dzieci obudzil olbrzymi chuk - moja kolezanka skoczyla z dachu domu...
jakie to wszystko nierzeczywiste , jakie okrutne i 1000 mysli ktore mam , i ich nie potrafie poukladac w glowie , ktore rozsadzaja od wewnatrz.
czuje sie po czesci oczywiscie odpowiedzialna za to co sie stalo, choc wiem, ze tak naprawde to nic nie moglam zrobic...
ona lezy po 10 godzinnej operacji na ojomie w sztucznej spiaczce, z obrazeniami wewnetrznymi, i zlamanymi dwoma kregami. lekarze nie stawiaja jak na razie zadnej prognozy.

a ja ? - ide dzzis do pracy, bede piec ciasto dla mojego synka i pakowac prezenty..., sasiadka chodzi pod oknem z psem, jakies dzieci rozrabiaja na dworze... zycie

wtorek, 3 lipca 2012

duzo i chaotycznie jak zwykle

stwierdzilam , ze musze jakos usystematyzowac w koncu wpisy tu . zawsze zabierajac sie do pisania w sieci mam problem z doborem tresci. tak duzo sie dzieje , zarowno zewnetrznie jaak i wewnetrznie, zarowno odnosnie tadeuszka codziennosci , jak i terapii , spraw przedszkolno- szkolno- papierkowych, terminow itd, jak i dookola mnie , zdrowia , pracy terminow, planowania , a w koncu malzenstwa, domu, planow na przyszlosc itd.baaardzo wielotorowo sie wszystko toczy , wiec poprostu nie wiem, bo mam wrazenie, ze opisujac jedno zaniedbuje drugie i na odwrot;-)np. piszac o pozytywach tadeuszkowi nie wspominam o negatywach itd.
Jako , ze ja do najbardziej chaotyczno nieusystematyzowanych osob naleze jakie znam , pewnie tu jednak chaotycznie pozostanie.
no dobra- koniec filozofowania.
przeroslo mnie to wszystko jakos i znowu moe cialo powiedzialo dosc, - przerwa- i poslalo dla potwierdzenia bole zoladka i gardla , rozkladajac mnie tym samym prawie ze na lopatki.
tym samym kostum nerwowy zostal nadszarpany co spowodowalo nastepna sprzeczke z mezem, i to , ze tadeuszek jest jeszcze bardziej biegajaco - fruwajacy niz zwykle.
piszczy tez wiecej i znow mniej uzywa mowy w stresujacych go sytuacjach.
jestesmy znow w trakcie przestawiania terapii, myslenia o szkole , umawiania terminow, przygotowywania 5 urodzin tadeuszka (jesuuu jak ten czas leci;-)
co do urodzin - mysle , ze w tym roku urodziny mlodego sa baaardzo swiadome.
zazyczyl sobie dzieci  na swoich urodzinach wzruszajac mnie tym do granic wytrzymalosci ;-)
zaprosilam wiec czworke dzieci z rodzicami , na polanke w lesie.tadeuszek zazyczyl sobie bardzo konkretne dzieci trojke z przedszkola (dwoje z nich jest niemowiacych i wyjatkowych) jedno to trzyletnia dziewczynka , a jedno to chlopiec , synek znajomej , u ktorego tadeuszek byl tez juz na urodzinach(jedyne dziecko , ktore kiedykolwiek tadeuszka do siebie zaprosilo)
ciesze sie i jestem juz bardzo podekscytowana.
mlody wie dokladnie jakie ciasto chce, zrobilismy kalendarz z odrywanymi karteczkami (tadeuszek codziennie odrywa jedna odliczajac czas do urodzin) co tadeuszka baaardzo uspokoilo i juz nie pyta 1000 razy dziennie kiedy sa jego urodziny.
niestety nikogo z rodziny na jego urodzinkach nie bedzie , poza nami oczywiscie.

piątek, 29 czerwca 2012

wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

dziewczyny ratujcie , bo jak sie tu kiedys rozpisze na temat mojej tesciowej to bedzie mi wstyd , bo taka wulgarna bede WRRRRRRRRRRRRR - i przez nia mam stresa z mezem(bo mu nagadalam na jego matke , a on biedak przeciez jej nie zmieni) , z ktorym naprawde zadko stres mam!!!! o - i na te slowa zostawiam balagan w domu i ide do fryzjera

czwartek, 28 czerwca 2012

pracowo

ostatnio mialam dluzsza przerwe w pracj, przez chorobe , wakacje , pobyt w szpitalu. dzis ise znow i juz od dluzszego czasu sie zastanawiam jaki temat tym motm dzieciakom mam zaserwowac? ( 8- 10 latki) i wymyslilam- jeszcze z nimi nie przerabialam szczegolowo zimnych i cieplych koloow , wiec zrobie z nimi dwie prace na kartonach 1m na 70 cm o tematach - planeta lodu, planeta pustyni . i tak odpowiednio jedna maja malowac tylko cieplymi , druga tylko zimnymi farbami. chyba przedtem zabiore ich na dwor i przyniesiemy piasku, ktory z farba zmieszamy , zeby mieli fakture na gory ;-D. i tak chlopcy beda sie cieszyc z kosmitow , dziewczynki pewnie beda bardziej kosmiczne zwierzeta i rosliny malowac , no i udziwnione budynki.
zobaczymy jak wyjdzie - juz sie ciesze.
a u nac ma byc dzis kolejny dzien z 33 stopniami upalu na dworze.
czas na mrozona kawe
dzien dobry wszystkim:-) !!

środa, 27 czerwca 2012

i jeszcze jeden post(blotny)

dzis przyszlam do przedszkola i zasalam mlodego przeszczesliwego - od gory do dolu w blocie :-D
dzieciaki u nas w przedszkolu maja wodno- piaskowy plac zabaw i jeszcze do tego panie wlaczyly prysznic w ogrodzie i mlody sie przez cale popoludnie panierowal:-) . postanowilismy wiec przez lato mlodego o godzine pozniej odbierac z przedszkola , zeby wybawil sie w ogrodzie za wszystkie czasy hi hi (my ogrodu nie mamy i zawsze musimy na plac zabaw chodzic gdzie a) roznie patrza na zabawy i odglosy mlodego b) trzeba potem z blotnym potworem jakos do domu wrocic hi hi , a tu pod kran (prysznica sie panicznie boi bo za glosny), inne ciuszki i do domu :-))

nasz dzien w klinice

 Jako , ze obiecalam kasi na www.damy-rade.org , ze napisze obszerny artykul na temat naszej kliniki w kehl-kork (wlasnie pisze) nie bede sie tu powtazac, i jak zostanie juz opublikowany to poprostu umieszcze znow link tutaj.niezle to sobie wymyslilam , co? ;-)
jako , ze tutaj pisze prawatniej i pozwalam sobie czasami (o zgrozo!) na nie pisanie lub pisanie o pupie maryni ;-) pozwole sobie na maly chaosik osobisty ...
czyli :
jak wygladal nasz  dzien w szpitalu?
przewaznie po obudzeniu przez tadeuszka mnie , mocno podmeczonej gdzies pomiedzy 4.30 a 6 rano, wstawalismy i po ubraniu sie, i poproszeniu pan pielegniarek by wylaczyly kamery  wymykalismy sie ze spiacego jeszcze oddzialu na parter do duzej hali wejsciowej by kupic w automacie duze cappucino dla mnie i kakao dla mlodego i zasiadalismy na kanapie w pustej i wyludnionej poczekalni .czasami dostawalismy jeszcze od pielegniarek rowerek , lub inny jezdzik , zeby tadeuszek mogl sie wyszalec .
ok. 6.20 przychodzily pierwsze sprzataczki ,ktorym tadeuszek wychodzil caly czas skaczac i trzepoczac raczkami na przeciw z usmiechem do ucha do ucha - i po obligacyjnym pytaniu - kiedy przyjedzie putzmaschine (maszyna do sprzatania) i grzecznej odpowiedzi pan - o 7. 10 tadeuszek albo kladl sie na ziemie , zeby obserwowac od spodu jak pani odkurza, albo dostawal szmatke do reki i "pomagal" paniom.po 2 dniach juz nas wszyscy znali.
od 7.10 do 8 , czyli do sniadania chodzilismy (ja) i skakalismy (tadeusz)za maszyna do sprzatania.
o 8 oddawalam mlodego paniom pielegniarkom i terapeutkom do grupy jedzenia - tam mlody uczyl sie lepiej gryzc , polykac tabletki itd. i po jedzeniu , mial godzinke przedszkola na oddziale, czyli ja w sumie mialam 2 godziny odpoczynku - szlam wtedy na sniadanie i do mieszkania "dla rodzicow" wziac prysznic itd.
o 10 jakies terapie, badania itp , o 12 obiad i po obiedzie zabieralam mlodzika do mieszkania na drzemke, potem znow badania badz terapie , spacer, plac zabaw , czy inne przyjemnosci ;-) , kolacja ok 18- 19 ( tak naprawde mozna pojsc po kolacje kiedy sie chce - szykowanie do spania i przenosiny naszach lozek do gabinetu pani dok. zebysmy mieli spokoj , okablowanie i okamerowanie mlodego i lulu . tadeuszek zasypial i pielegniarki mnie wyganialy na kolacje ( tadeusz spi od 20-22 kamiennym snem) , o 22 przychodzilam do niego i probowalam spac - z przerwami do ok 5;-)

cdn

niedziela, 24 czerwca 2012

jestesmy - zmeczeni , ale jestesmy:-)

zanim opisze wszystko - tu jeden dzien intensywnego monitoringu  w obrazkach

tadeuszek z EEG na glowie pijacy kakao :-)


okablowany w lozeczku


tak wygladam wypiwszy :-))))
na spacer z wozkiem w szpitalnej windzie

piątek, 22 czerwca 2012

jeszcze z frontu:-)

dzieki dziewczyny za mile slowa i pytania- ja jednak nie daje rady tu pisac:-)
narkoza przeszla ok -ja mialam sie gozej, bo mi sie "kolanka ugiely"jak mlodego usypiano.
mam nadzieeje,ze niedlugo do domu wrocimy, bo mimo fajnosci i kliniki i opieki i wszystkiego szpital to jednak szpital i troche mocno zmeczeni juz jestesmy. dzis przyjezdza znow moj maz, i bedzie z tadeuszkiem na oddziale spal, takze ja sie wyspie.)
nie mam znow czasu sie rozpisywac - tylko tyle- w czasie tego tygodnia dowiedzielismy sie wiecej i doszlismy dalej niz kiedykolwiek wczesniej.zajeto sie nami, wysluchano, przebadano wzdluz i wszez. mlodemu przestawiono leki ,dodano nowe,nie potwierdzono tamtej wady mozgu, ale stwierdzono co innego(za duzo wody mozgowej w proporcji do samego mozgu),nie zostawiono nas jednak z tymi wiadomosciami samych, a wzieto za reke i prowadza dalej.-)
na wasze pytania odpowiem chetnie jak bede miala troszke wiecej czasu
cdn

sobota, 16 czerwca 2012

z frontu

jestesmy trzeci dzien w kehl- kork - dwie noce za nami. moje obawy i strachy dotyczace tego , ze bede musiala mlodego na noc zostawiac i isc do mieszkania dla rodzicow sie rozwialy :-) - spie z mlodym na oddziale, ale mam swoje mieszkanko na terenie kliniki , zebym mogla sie w przerwach wykapac, odsapnac , czy cos skrobnac tutaj ;-)co fajne jest  to , ze jak nie ma w danej chwili zadnych badan mlodego, to mozemy wychodzic ze szpitala i isc razem do mojego mieszkanka(tam tadeuszek moze spokojniej pospac w poludnie, czy poogladac bajeczki i odsapnac od oddzialu)czy na spacer - ta klinika jest tak zintegrowana w miasteczkiem , ze wszedzie mozemy sobie z wozkiem wchodzic, nikt sie niczemu nie dziwi (np. kabelkom czy kaskom na glowie - bo wiekszosc tu chodzi z antenkami na glowach niczym teletubisie)sa tez wszedzie dookola place zabaw -pieknie wyposazone i puste
mlody ma jeszcze problemy z przyzwyczajeniem sie , ale pomalu dajemy rade.
wszyscy sa tu bardzo mili i pomocni - no moze poza dziwnym panem psychologiem dzieciecym , ktory na moj gust sam potrzebuje pilnie psychologa;-)
we wtorek mamy rezonans magn. pod narkoza -kurcze nie lubie narkozy- boje sie.-( - ale jak mus to mus.
tadeuszek jest filmowany i protokolowany nocami... cdn
calusy

czwartek, 14 czerwca 2012

na chwileczke

wpadlam, zeby powiedziec , ze zyjemy ;-) , i , ze znow wyjezdzamy, i ze znow mnie jakies chorobsko lapie.
zadzwoniono do nas w poniedzialek, ze w czwartek mamy sie stawic w klinice epi. w kehl- kork , bo miejsce sie zwolnilo.
no to jedziemy! za pol godziny. biore ze soba komputer, zobaczymy , czy w ogole bede miala choc odrobine czasu by zebrac mysli.
dziewczyny - denerwuje sie bardzo- trzymajcie kciuki i tez za to , bysmy nie musieli przedwczesnie do domu wracac z powodu jakiegos chorobska- kuruje sie juz jak moge!
wracamy pod koniec czerwca , albo pozniej...
o opisie wakacji nie zapomne , bo bylo super:-)

w polsce:
JA - kochanie czemu nie spales w nocy?
TADEUSZEK-bo myszy w stajni za glosno kaszlaly :-D

poniedziałek, 21 maja 2012

wiesci z frontu

dziewczyny - dzieki wielkie za mile slowa :-) , we wtorek do chorego mlodzika dolaczylam i ja i tak do dzis lezalam sobie z 40 stopniami goraczki. w piatek dostalismy oboje antybiotyk ( tadeuszek po antybiotyku sie bardzo dziwnie zachowuje - ale coz jak trzeba to trzeba ) i dzis po raz pierwszy wstalam z lozka - masakra- nie pamietam kiedy ostatnim razem bylam az tak chora- brrr
a w sobote jedziemy do polski na urlop planowany juz od roku - tak sie strasznie na niego cieszymy - trzymajcie prosze kciuki , zebysmy a) wyzdrowieli do tego czasu b) maz mi sie do tego czasu nie posypal.
do uslyszenia prawdopodobnie juz po powrocie

wtorek, 15 maja 2012

jak nie urok to pseudokrup

dziewczyny pauzuje na chwilke , bo tadeuszek ma 40 stopni goraczki juz od 2 dni (mysle ze ta choroba to reakcja na odejscie loli) i pseudokrup - kazdy oddech swiszczy,kazde kaszlniecie boli go straszliwie , wiec odmeldowuje sie do czasu ozdrowienia - w wolniejszych chwilach podczytuje was

sobota, 12 maja 2012

zegnaj kocia przyjaciolko

Lola - poszla dzis do kociego nieba - tak bardzo mi przykro - tyle z nami przezyla , moj maz ja glaskal do samego konca , az zastrzyk dokonal dziela

piątek, 11 maja 2012

jednak nie jest fajnie

bylam z kocica lola u weterynarza- jezeli wyniki krwii , ktore poszly dzis do laboratorium potwierdza to, co weterynarz podejzewa , bedziemy musieli wyslac lole do kociego nieba:-(..... strasznie mi przykro....staram sie przygotowac mlodego na ten fakt i dzisiaj mu powiedzialam , ze jutro pan doktor mamie przez telefon powie , czy lola umrze, czy moze jednak wyzdrowieje.
stawial cala mase pytan - logicznych i mniej poczym stwierdzil , ze ma nadzieje , ze lola nie umrze , bo on najbardziej lubi zywe koty

czwartek, 10 maja 2012

fajnie jest

tak jak juz w tytule - odpukac poza kleszczem w nodze tadeuszka i jego lamentem , ze nie moze go zachowac i wlozyc do jego kubeczka z lupa , poza szybka (godzinna)wizyta na ostrym dyzurze (w zwiazku z wciaganiem delikwenta z nogi mlodego,wszystko jest dobrze.
tadeuszek spi ostatnio lepiej, poza trzema pobudkami nocnymi , w ciagu ktorych ku naszej radosci wielkiej jest spokojny i zasypia po 10 min.budzi sie jak zwykle kolo piatej, ale sie wysypiamy :-D wreszcie!
jest kochany, ostatnio sie fajnie przytula do moich plecow, mowi , ze mam ukucnac, obchodzi mnie dookola i przykleja mi sie do plecow - to takie mile czuc jego cieply oddech na karku:-) .Tadeuszek znow chce , zeby mu czytac ksiazeczki- krotkie historyjki i przewaznie wytrzymuje do czasu kiedy caly tekst z danej strony przeczytam bez przewracania strony i wyrywania ksiazeczki:-)

ostatnio , do fajnego rozwoju mlodego doszlo pare nowych "specjalow" jak tadeuszek jest zmeczony to zaczyna sie bic po glowie, badz tez nia bardo gwaltownie ruszac na boki , badz tez w gore i na dol.
dzisiaj zalozylam mu jego kapelusz na glowe , bo pieknie swieci slonce, a on popatrzyl mi sie prosto w oczy zaczal sie smiac - i powiedzial- przeciez jeszcze nie ma lata ! :o)

martwia mnie moje koty , a szczegolnie jedna kotka - obie schudly bardzo - nigdy jeszcze grube nie byly , ale teraz to juz przesadzaja. jedna z kocic naprawde malo je i ciagle pije:-/ - bylismy z miesiac temu u weterynarza , odrobaczyl obie i zbadal i niby bylo wszystko ok- hmm - mam nadzieje , ze mi sie koty nie pochorowaly.wygladaja ladnie , maja ladna siersc, tylko sa chude

czwartek, 3 maja 2012

sprawy i kolejne sceny z placu (boju;-))zabaw uwaga - chaotycznie

tak duzo spraw - musialabym calymi dniami pisac by wszystko opisac a czasu i sily troche jakby brak. nasza wizyta w klinice przesunela sie w czasie i bedzie najwczesniej w polowie czerwca.krotko- chcialabym juz miec to za soba , bedziamy tez robic badania genetyczne przy nastepnym pobieraniu krwi - tym razem nie na konkretny syndrom, a porzadnie przelecimy przez wszystkie mutacje chromosomalne - zakonczymy sprawe - bedziemy miec pewnosc i spokoj.
duzo rzeczy toczy sie tez w sprawie terapii mlodzika i naszego procesowania sie z naszym miastem - tyle na ten temat - bo mnie to za duzo nerwow kosztuje;-)
kolejne mysli kraza wokol tematu szkoly dla tadeuszka i spraw do zalatwienia z tym zwiazanych.

Tadeuszek w przedszkolu ma teraz temat wiosenny o insektach - mysle , ze specjalnie z mysla o nim panie wybraly ten temat :-)))) i codziennie rano juz o szostej stoi pod drzwiami z usmiechem na twarzy i co jakis czas na dworze zbiera kwiatek i mowi -  tam w srodku jest miod! codziennie po przedszkolu otwiera jedna z jego tysiaca chyba ksiazek o robalach i oglada i pyta i pyta i pyta i filozofuje :-)))
na przyklad - "zastanawiam sie dlaczego pajak sie do pajeczyny nie klei"(to zdanie przetlumaczone przeze mnie;-)) , ale i "czy pies ratowniczy potrafi kaszlec?"

wczoraj po poludniu bylam z mlodym na placu zabaw - tadeuszek swietnie sie bawil - latal na czworaka , tarzal i panierowal w piasku , cieszyl sie , ze sa tam dzieci , ale podbiegal jak zwykle do nich i niszczyl (jak nie dobieglam wystarczajaco szybko )budowle z piasku chcac sie z nimi bawic:-( , jak zwykle po pieciu minutach jak tylko  zblizal sie  do jakichkolwiek dzieci , zaczynaly krzyczec  .na szczescie w wiekszosci byli na placu zabaw rodzice , ktorzy nas znaja, poza tym nie bylismy sami ;-) , byla jeszcze dziewuszka z zespolem downa i inny chlopiec z jakimis zaburzeniami neuro.
po jakims czasie ,kiedy dzieci sie do siebie przyzwyczaily , a mlody tez przestal psuc , a bawil sie obok innych dzieci , badz biegal w tym samym kierunku(a ja za nim ;-P)podeszla do mnie znajoma mama jednego z chlopcow w wieku tadeuszka i powiedziala , ze podszedl do niej jej synek i zapytal czy tadeuszek ma jakas chorobe , bo jest dziwny i zapytala wyraznie niepewna i lekko zmieszana co ma swojemu dziecku odpowiedziec.zrobilo mi sie z jednej strony milo , ze ktos sie nad tym zastanawia i martwi czy nam przykrosci nie zrobi , i chce swojemu dziecku cos wytlumaczyc, z drugiej jednak (wiem , ze to dziwne) zrobilo mi sie przykro, ze dzieci tak szybko widza , i czuja , ze mlody jest inny.
odpowiedzialam jej , ze trzeba nazwac rzecz po imieniu i powiedziec , ze tadeuszek niektore rzeczy inaczej rozumie, ale ze sie bardzo stara , i ze  jest troche  jak malutki chlopiec ktory za szybko urosl, powiedzialam tez , ze jezeli uzna to za stosowne , moze spokojnie powiedziec, ze mlody ma autyzm, czy , ze jest niepelnosprawny.
takie tam jak widzicie sprawy ...
po moim tlumaczeniu placo-zabawowym dosc mocno emocjonalnie poruszona zarowno pozytywnie jak i negatywnie , postanowilam wsadzic mlodego do auta(nowego)i pojechac po meza do pracy. i co ? i rzy wyparkowywaniu z garazu otarlam bok naszego (nowego) auta o mur (szlag), tadeusz depresja i lament do dzis rana - przespalismy moze 3 godziny - dzis rano mlody zywczyk do przedszkola , a ja oczy na zapalki i niedlugo do pracy

przenosiny wszystkich wpisow ze starego bloga potrwaja jeszcze troche , bo troche nie mam czasu ;-)

dziewczyny - jak mam tu dodac linki nie bedace linkami do blogow , a np. stron internetowych?


środa, 25 kwietnia 2012

zabawa

wiedzialam , ze kiedys mnie to dopadnie - zosalam przez Fjone do zabawy zaproszona- do tej zabawy.wedlug zasad mam wkleic ten obrazek , powiedziec kto mnie nominowal i opowiedziec 7 cnot,faktow lub wad o mnie - no wiec do dziela ;-)
1) - uwielbiam: majonez kazdy , jednak zawsze jak jestem w polsce MUSI to byc dekoracyjny winiar . jem majonez prawie ze wszystkim, a do czego nie dodaje majonezu , jem z mizeria , bo ja rowniez uwielbiam . trzecia rzecza ktora tonami z polski przywoze to cwikla z chrzanem - jak bylam w ciazy jadlam przynajmniej 1 sloik dziennie - rodice przywozili mi go calymi zszywkami.
2)bedac dziewczynka , jeszcze zanim moi rodzice zajmowali sie agroturystyka i jazda i terapia konna, jezdzilam bardzo duzo i dobrze i co najwazniejsze chetnie konno
- majac 11 lat marzylam o tym , zeby pojechac konno do indii;-) , jednak jak mialam 14 lat mialam bardzo powazny wypadek (na koniu) i przestalam jezdzic , choc co roku obiecuje sobie , ze jak pojade do rodzicow ,pojezdze z mama konno w lesie.moze w tym roku?
3) bedac na pierwszej kolacji z moimi obecnymi tesciami(wtedy jeszcze nie:-) w eleganckiej restauracji, z wielkiego zdenerwowania niechcaco zaproponowalam moim tesciom przejscie na "ty"mowiac- zamiast - mowcie mi prosze na "ty" - przejdzmy prosze na "ty". wszyscy sie strasznie smiali i na szczescie odetchneli z ulga nie muszac sie panowac i paniowac w nieskonczonosc, jednak smiechy ucichly jak piec minut pozniej wylalam czerwone wino na bialy obrus i... moja tesciowa.ich syna i tak pare lat pozniej poslubilam.
4)jestem straszliwa gadula - a jak jestem zdenerwowana to gadam bez opamietania caly czas. mysle , ze dlatego tak szybko sie niemieckiego nauczylam , bo mi przeszkadzalo , ze nie moge gadac co mi slina na jezyk przyniesie:-)
5)nie lubie filmow akcji i glupkowatych komedii ,nie trawie tez filmow, ktore sie zle koncza- lubie dobre komedie i filmy , ktore mnie wzruszaja i bawia, lub ucza, lub wszystko na raz i sa tak odjechanie, ze oszalamiaja obrazami w mojej glowie.

6)panicznie boje sie latac samolotem , pod koniec studiow musielismy kursowac - pomiedzy poludniowymi niemcami i irlandia - jako , ze moj maz przez rok tam mieszkal , a ja tu.dwa razy udalo mi sie poleciec (siedzac jakims obcym paniom na kolanach z zamkniatymi oczami , spiewajac piosenki(glupio mi do dzis))by za trzecim razem 48 godzin spedzic w autobusie i przejechac pol europy cisnac sie niemozebnie ;-)
7)jestem balaganiara, choc uwielbiam porzadek, poprostu sprzatanie i porzadkowanie mnie przerasta i oslabia- pewnie dlatego nosze czesto dwie rozne skarpetki - moi przyjaciele sie juz dawno przestali temu dziwic:-)

do zabawy zapraszam poprostu wszystkich , ktorzy maja na to ochote ;-)