siedze i rycze
jak bobr
jestem wykonczona ,przedewszystkim psychicznie.
do d. ze mnie mama.
dzis dalam klapa mlodemu na pupe .
strasznie mi wstyd i zal.
rano wstalam o szostej i po oporzadzeniu siebie i tadeuszka
gotowalismy razem zupe -ja przy kuchence, tadeusz na stoleczku obok.
potem bylismy w grupie zabaw.
maly
caly czas biegal w koleczko i nie mogl usiedziec jak inne dzieci 5
minut podczas spiewania piosenek – wiec ja sie z nim bawilam na boku i
caly czas uwazalam ,zeby nie zrobil sobie krzywdy,potem bylo lepienie i
malowanie.
droga powrotna do domu wygladala tak , ze maly nie chcial siedziec w wozku
byl
juz za bardzo zmeczony ,zeby chodzic wiec stal co chwile ,a ja staralam
sie go zmotywowac,zeby szedl dalej.w koncu sie na mnie zezloscil i
zaczal uciekac na ulice.
raz,drugi , trzeci – zrobilo sie za niebezpieczine,wiec wcisnelam go w wozek.
przeszlismy
pare krokow,maly sciagnal pasy i zaczal wyskakiwac z wozka – wiec ja
tlumacze,ze moze isc ,ale przy mamie – a on znow w dluga- wozek
,wyskok,wozek,wyskok…
przyszlismy do domu byla 12 w poludnie-
przekazka i do lozeczka, a ja do lozka- plecy mnie tak bolaly ,ze nie
moglam usnac.zamknelam w koncu oczy i uslyszalam – mama !- maly spal
godzine.
blady byl i co chwile sie przewracal – plakal i nie pozwalal sie utulic.
chcialam dac mu obiadek – zupe ktora gotowalismy rano- ja mu lyzke do buzi ,a on pluje i w placz.
w koncu po dodaniu przyprawy magi na jego oczach zjadl pare lyzek.
chcialam troche w domu posprzatac – nie dalam rady – z placzacym i zloszczacym sie malcem u boku.
poszlismy wiec na spacer- na jeden plac zabaw, na drugi, do lasu i na zakupy.
przyszlismy
o 18-tej(maz musial dzisiaj zalatwic pare spraw i wiedzialam ,ze wroci
pozno)i wtedy zaczela sie jazda.to znaczy kolacje zjedlismy sobie razem
,poczytalismy pana tralalinskiego,i lokomotywe, i murzynka bambo.
po
czym maluch zaczal powtarzac pa pa pa – co oznacza kapiel ,wode lub
plywanie i zaczal rozbierac sie do rosolu. ja napuscilam wody do wanny
,a on w placz ,rzut na podloge i nie pozwoli sie dotknac.po zalagodzeniu
sprawy przyniosl mi golusienki plywaczki i mnie olsnilo ,ze chcialby
pojsc na basen!
tlumacze,ze moze do wanny ,i ze pozno juz itd.
histeria
potem
zaproponowalam mu jeszcze raz wanne i jak rykiem odmowil to
stwierdzilam dobitnie ,ze idziemy sie ubrac w pizamke(byl juz lodowaty)
ja
go na przewijak – on czerwony od krzyku , ja staram sie mu zalozyc
pampersa – on go z siebie zrywa,w koncu zaczal mnie kopac – histeria
taka ze ja juz sily nie mialam i mu dalam klapa…
jak on zareagowal?- zaczal sie bic po buzi!!!
w koncu przytrzymalam maluszkowi raczki i go na sile do mnie przytulilam – wtedy pomalu zaczal sie uspokajac.
tego
wieczoru jeszcze 2 razy wpadl w histerie, mimo ,ze bylo wszystko tak
jak zwykle , poza tym ze meza nie bylo przy wieczornym kladzeniu spac-
no wlasnie – maluch zasnal dopiero jak papa przyszedl-
a ja placze
jak bobr
z bezsilnosci.
dzieje sie cos znow zlego w glowce tadeuszka ,czy to ja jestem mama do d…?
w rolach glownych : Tadeuszek nieZwyczajny chlopiec urodzony w piatek trzynastego :-) latem 2007 roku, Ja czyli ania mama t.(dumna mama Tadeuszka), moj maz , kot Findus, w pozostalych rolach - autyzm,epilepsja i inne czyli pelna chata
środa, 16 września 2009
poniedziałek, 14 września 2009
jesien
jakos tak jesiennie sie bardzo zrobilo,dzieci zaczely szkole,
drzewa zaczely sie przebarwiac, kwiaty przekwitac, a przed domami leza pieknie udrapowane dynie roznych rodzajow.
dzis rano maluch w swojej pregowanej czapeczce biegal w parku od drzewa do drzewa i zbieral kasztany. wolal przy tym za kazdym razem O!
i pakujac kolejnego kasztana do wozka bil sobie brawo.
tak zdecydowanie zaczyna sie jesien.
drzewa zaczely sie przebarwiac, kwiaty przekwitac, a przed domami leza pieknie udrapowane dynie roznych rodzajow.
dzis rano maluch w swojej pregowanej czapeczce biegal w parku od drzewa do drzewa i zbieral kasztany. wolal przy tym za kazdym razem O!
i pakujac kolejnego kasztana do wozka bil sobie brawo.
tak zdecydowanie zaczyna sie jesien.
sobota, 12 września 2009
„brudne”dziecko
est taka zasada u nas na placu zabaw – dzieci bawia sie wszystkie
przyniesionymi zabawkami – foremkami itd jezeli mali wlasciciele akurat
sie nimi nie bawia – generalnie zasada – jak ty sie bawisz moimi
zabawkami to ja sie bawie twoimi.
mamy sie specjalnie nie wtracaja(na szczescie) do zabaw dzieci- ot poprostu pilnuja co by sie pociechy nie pozabijaly wzajemnie i za duzo piasku nie zjadaly, sa jednak sobie i innym dzieciom zyczliwe, np. jak przynosimy np.owoce na plac zabaw to inne dzieci sa tez czestowane, a i tadeuszek czasami podchodzi do ktorejs z mam i mowi am i czesto jakas drobnostke dostaje – taka niepisana umowa.mile to bardzo i
bardzo mi ten uklad odpowiada.
to tak – gwoli wstepu
na jednym placu zabaw – najwiekszym i jednym z najladniejszych w naszej dzielnicy zaobserwowalismy nietypowe specjalnie tu zjawisko.
przychodza tam pewne panie – nazwalismy je (maz i ja)- big mama`s,
jak sama nazwa wskazuje sa one przeogromne – w rozowych sweterkach ,z gromadka dzieci(takie” towarzystwo z wesolego miasteczka”) , koszami pelnymi slodyczy , piwkiem i papierosami, zasiadaja lub zaleguja stolik i lawki na samym srodku placu zabaw – najczesciej juz rano,rozkladajac tony zabawek dookola siebie – dyryguja dzieci od czasu do czasu na odleglosc- (najczesciej bardzo nieprzyjemnym tonem) co by nie musiec wstawac.
dzieci te bawia sie tylko miedzy soba i maja wyrazny zakaz dotykania zabawek innych dzieci, a jak ktores z obcych dzieci zbliza sie do ponetnego(zabawki i slodycze na wierzchu)obozowiska sa natychmiast piorunowane wzrokiem,a mamy owych mierzone od stop do glow z pogarda.
dzis dzieci wielkich mam przyszly z rozowym ,swiecacym wozkiem dla lalek z cekinami – czyli wszystko to co moj synek po prostu kocha.
podchody do tego wozka robil rozpaczliwe – nikt sie tym wozkiem nie bawil , az w koncu maz moj powiedzial ,zebysmy pozwolili maluchowi podejsc i obejrzec ten wozek(stal na uboczu placu zabaw).
maluch podszedl i poglaskal jednym paluszkiem lale lezaca w tym wozku – od razu zawirowalo w obozowisku – big mamas.
jedno dziecko,dziewczynka zostalo zawolane – tadeuszek wytkniety palcem ,ja zmierzona wzrokiem, dziewczynka odepchnela malucha i powiedziala – iii on dotknal moich zabawek swoimi brudnymi lapami – teraz bedziemy musieli wszystko myc.
tadeuszek sie przestraszyl i zaczal plakac.
ot taka sobotnia historia ,ktora mnie baardzo zadziwila i powiem szczerze zrobilo mi sie przykro .i choc wiem ,ze takie zachowania sa normalne niestety i tak jest mi przykro! O!
maly juz napewno o wszystkim zapomnial i i tak mielismy fajny dzien.
zawsze sie chyba takim zachowaniom dziwic bede i juz.
mamy sie specjalnie nie wtracaja(na szczescie) do zabaw dzieci- ot poprostu pilnuja co by sie pociechy nie pozabijaly wzajemnie i za duzo piasku nie zjadaly, sa jednak sobie i innym dzieciom zyczliwe, np. jak przynosimy np.owoce na plac zabaw to inne dzieci sa tez czestowane, a i tadeuszek czasami podchodzi do ktorejs z mam i mowi am i czesto jakas drobnostke dostaje – taka niepisana umowa.mile to bardzo i
bardzo mi ten uklad odpowiada.
to tak – gwoli wstepu
na jednym placu zabaw – najwiekszym i jednym z najladniejszych w naszej dzielnicy zaobserwowalismy nietypowe specjalnie tu zjawisko.
przychodza tam pewne panie – nazwalismy je (maz i ja)- big mama`s,
jak sama nazwa wskazuje sa one przeogromne – w rozowych sweterkach ,z gromadka dzieci(takie” towarzystwo z wesolego miasteczka”) , koszami pelnymi slodyczy , piwkiem i papierosami, zasiadaja lub zaleguja stolik i lawki na samym srodku placu zabaw – najczesciej juz rano,rozkladajac tony zabawek dookola siebie – dyryguja dzieci od czasu do czasu na odleglosc- (najczesciej bardzo nieprzyjemnym tonem) co by nie musiec wstawac.
dzieci te bawia sie tylko miedzy soba i maja wyrazny zakaz dotykania zabawek innych dzieci, a jak ktores z obcych dzieci zbliza sie do ponetnego(zabawki i slodycze na wierzchu)obozowiska sa natychmiast piorunowane wzrokiem,a mamy owych mierzone od stop do glow z pogarda.
dzis dzieci wielkich mam przyszly z rozowym ,swiecacym wozkiem dla lalek z cekinami – czyli wszystko to co moj synek po prostu kocha.
podchody do tego wozka robil rozpaczliwe – nikt sie tym wozkiem nie bawil , az w koncu maz moj powiedzial ,zebysmy pozwolili maluchowi podejsc i obejrzec ten wozek(stal na uboczu placu zabaw).
maluch podszedl i poglaskal jednym paluszkiem lale lezaca w tym wozku – od razu zawirowalo w obozowisku – big mamas.
jedno dziecko,dziewczynka zostalo zawolane – tadeuszek wytkniety palcem ,ja zmierzona wzrokiem, dziewczynka odepchnela malucha i powiedziala – iii on dotknal moich zabawek swoimi brudnymi lapami – teraz bedziemy musieli wszystko myc.
tadeuszek sie przestraszyl i zaczal plakac.
ot taka sobotnia historia ,ktora mnie baardzo zadziwila i powiem szczerze zrobilo mi sie przykro .i choc wiem ,ze takie zachowania sa normalne niestety i tak jest mi przykro! O!
maly juz napewno o wszystkim zapomnial i i tak mielismy fajny dzien.
zawsze sie chyba takim zachowaniom dziwic bede i juz.
czwartek, 10 września 2009
hip hip hurrraaaa!
mezowi mojemu wlasnemu ,madremu i kochanemu przedluzono umowe o prace na czas nieokreslony!!!!!
dostal pochwaly i premie !!
niby taka przyziemna sprawa ,ale od wczoraj fruwamy pod sufitem z radosci
)))
dostal pochwaly i premie !!
niby taka przyziemna sprawa ,ale od wczoraj fruwamy pod sufitem z radosci
środa, 9 września 2009
podsumowanie wakacji i przedszkole cd.
jakie byly nasze wakacje ?
powiem tak ,
las,
gory,
cisza ,nasza trojka,
hotel dla rodzin,
wyrozumiala obsluga,
cudowne jedzenie,
atrakcje dla dzieci,
odprezony maluch,
odprezeni i my,i mimo przeziebienia i zapalenia dziasel moich i meza,
wakacje byly suuuuper!
moze przez to ,ze sobie zupelnie odpuscilismy, nie nastawialismy sie na nic i niczego nie planowalismy – ot tak zycie z dnia na dzien.
dzis poszlam zapisac maluszka do jeszcze jednego przedszkola.
lista oczekujacych na przyjecie dzieci jest taka dluga , ze pani nie mogla nam obiecac ze znajdzie sie miejsce dla tadeuszka na przyszly rok.
wspomnialam pani o naszej sytuacji, jako ze to jest przedszkole integracyjne- i wspomnialam ze nam (na razie) nie przysluguje miejsce integracyjne, i ze wisimy pomiedzy- bo do normalnych przedszkoli – na normalne miejsce nie chca malego przyjac .pani szepnela mi na uszko ,ze istnieje jeszcze wyjscie pomiedzy- ze jezeli pani z urzedu do spraw nieletnich uwaza ,ze maly jest potrzebujacy „specjalnej opieki”to ma nam przepisac ta dodatkowa opieke w postaci chlopaka odrabiajacego wojsko lub wolontariusza ktory zostanie wcielony w zycie przedszkolne,ktory bedzie mial za zadanie pomoc tadeuszkowi w razie potrzeby.
swietnie ,co?
wtedy dostalibysmy takie miejsce od reki! – tylko dlaczego nam nikt o tym wczesniej nie powiedzial?
zamierzamy isc wiec za ciosem i postarac sie wywalczyc sprawe.
powiem tak ,
las,
gory,
cisza ,nasza trojka,
hotel dla rodzin,
wyrozumiala obsluga,
cudowne jedzenie,
atrakcje dla dzieci,
odprezony maluch,
odprezeni i my,i mimo przeziebienia i zapalenia dziasel moich i meza,
wakacje byly suuuuper!
moze przez to ,ze sobie zupelnie odpuscilismy, nie nastawialismy sie na nic i niczego nie planowalismy – ot tak zycie z dnia na dzien.
dzis poszlam zapisac maluszka do jeszcze jednego przedszkola.
lista oczekujacych na przyjecie dzieci jest taka dluga , ze pani nie mogla nam obiecac ze znajdzie sie miejsce dla tadeuszka na przyszly rok.
wspomnialam pani o naszej sytuacji, jako ze to jest przedszkole integracyjne- i wspomnialam ze nam (na razie) nie przysluguje miejsce integracyjne, i ze wisimy pomiedzy- bo do normalnych przedszkoli – na normalne miejsce nie chca malego przyjac .pani szepnela mi na uszko ,ze istnieje jeszcze wyjscie pomiedzy- ze jezeli pani z urzedu do spraw nieletnich uwaza ,ze maly jest potrzebujacy „specjalnej opieki”to ma nam przepisac ta dodatkowa opieke w postaci chlopaka odrabiajacego wojsko lub wolontariusza ktory zostanie wcielony w zycie przedszkolne,ktory bedzie mial za zadanie pomoc tadeuszkowi w razie potrzeby.
swietnie ,co?
wtedy dostalibysmy takie miejsce od reki! – tylko dlaczego nam nikt o tym wczesniej nie powiedzial?
zamierzamy isc wiec za ciosem i postarac sie wywalczyc sprawe.
niedziela, 6 września 2009
nowonarodzeni :-)
jestesmy,
jeszcze nie ochlonelam,przeziebiona,opalona,z odciskami na stopach,szczesliwa,spokojna,optymistyczna,zalujaca,ze to juz po- czyli tak jak byc powinno po wakacjach!
bylo suuper!cale dnie spedzalismy razem ,jedlismy dobre rzeczy, duzo spalismy i chodzilismy po gorach,plywalismy w basenie(maluch zuch nauczyl sie sam z plywaczkami plywac!- moj dzielny dwulatek -a my puchniemy z dumy
)
c.d.n…jak ochlone:-)
jeszcze nie ochlonelam,przeziebiona,opalona,z odciskami na stopach,szczesliwa,spokojna,optymistyczna,zalujaca,ze to juz po- czyli tak jak byc powinno po wakacjach!
bylo suuper!cale dnie spedzalismy razem ,jedlismy dobre rzeczy, duzo spalismy i chodzilismy po gorach,plywalismy w basenie(maluch zuch nauczyl sie sam z plywaczkami plywac!- moj dzielny dwulatek -a my puchniemy z dumy
c.d.n…jak ochlone:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)