niedziela, 23 września 2012

pare mysli (pani rozumie? ;-))

zastanawialam sie jak zaczac i opisac uczucie ktore mi na duszy cisnie i napiera z calych sil - sprobuje jakos je w slowa ubrac , moze to pomoze uporzadkowac moje mysli.
tadeuszek jest kochany - taki ostatnim czasem sie wesoly, pogodny i slodki zrobil-
... minely trzy tygodnie od kiedy chodze na praktyki do przedszkola tak zwanego normalnego z pojedyncza integracja (no wlasnie integracja , a nie inkluzja niestety czyli tych pare dzieci integracyjnych musza sie dostosowac do trabu przedszkola , a nie przedszkole dostosowuje sie do tych dzieci - ale to juz inna historia)
w mojej grupie jest 20 dzieci - i wiem- nie wolno porownywac - z poczatku mi sie to udawalo , ale po jakims czasie dopadlo mnie ze zdwojona sila - dotarlo do mnie , ze moj synek - ktory jest naprawde sprawnyi takie wielkie postepy robi tak bardzo rozni sie od tych dzieci. tak na drugi rzut oka - wiecie o co chodzi?
dzieci w przedszkolu mala rozne mocne i slabe strony, jedne rozumieja sie ze soba lepiej , drugie mniej, bywaja i takie ktore sa okrutne i bardzo agresywne( te maja czesto dodatkowa opieke) , te nadpobudliwe i spokojne.
uswiadomilam sobie jednak , ze one wszystkie sobie tam samodzielnie daja rade. szybko ucza sie komu lepiej zejsc z drogi, z kim mozna sie dogadac, jak mozna sie przed czyms wymigac, gdzie co zbroic, kiedy byc grzecznym bo to sie bardzo w tym momencie oplaca.
tadeuszek tego wszystkiego nie potrafi, on zawsze staje przed dziecmi , ktore sa zirytowane jego obecnoscia, i jezeli nie wkrocze do akcji to dostaje "po glowie", zaczepia doroslych w dosc niekonwencjonalny sposob - jest przy tym kochany , ale coraz wiekszy i juz nie ma bonusu malego slodkiego berbecia, i wielu doroslych tez sobie takich zaczepek nie zyczy.
 tadeuszek potem ich uwag i reakcji nie rozumie i mu przykro , jest poddenerwowany i reaguje irracjonalnie.
chce bawic sie z dziecmi w swoim wieku , ale nie rozumie ich zachowan , czy zabaw, jest odpychany i przepedzany,mowia, ze on jest glupi, dziwny, inny . chcac np. budowac z piasku z innymi dziecmi , burzy ich budowle, a jak probuje ja wkroczyc do akcji buntuje sie i robi rozne dziwne dla postronnych rzeczy
tak samo zaczepia male dzieci , nic im nie robi , ale rodzice tych dzieci czuja sie w obowiazku chronic ich dzieci przed tym dziwnym chlopcem.
wielu nie orientuje sie od razu , ze cos z mlodym nie tak  i dziwnie na mnie patrza gdy widzac zblizajaca sie powyzsza sytuacje probujac ja wyprzedzic, wkraczam do akcji , a tadeuszek sie buntuje i wola - zostaw mnie w spokoju , ja jestem juz duzy. zdazylo sie , ze i wtedy inni rodzice z dezaprobata kiwaja glowami patrzac na mnie jak na przewrazliwiona matke.
przychodze po pracy do domu, po tysiacach zazegnanych klotni, zajeciach dydaktycznych, sportowych i innych , zadowolona lub mniej , od tamtych dzieci , do mojego - w tym samym wieku , ktory gdyby byl w tym przedszkolu nalezalby do starszakow i robil rozne dla nich przewidziane zajecia.
do mojego innego synka , ktory jest taki kochany i z zupelnie innej bajki i z tej milosci chcialabym bardzo plakac, ale sie usmiecham , bo on jest taki moj kochany, naiwny, ze swoimi dziwnymi gestami i tancami i zainteresowaniami, taka moja madralinka , mowiaca o bakteriach i robakach i maszynach parowych , nie rozumiejaca niektorych podstawowach dla nas rzeczy, taki usmiech przez lzy i ogromna smutna radosc.
wiecie o co chodzi?
reasumujac
oczywiscie ciesze sie jak wariat z postepow mlodego, zauwazam ,najchetniej bym go zjadla,kocham, jestem dumna, wiem , "ze inni maja gorzej", ciesze sie z jego cudownego przedszkola z inkluzja,
ale widze , ze zginal by w "naszym swiecie", gdyby nie nasza ochrona, balby czesto zle traktowany,
poprostu nie dal by rady, - niby to takie oczywiste , ale co jakis czas dopada to i mnie tak jak teraz pod wplywem podstawionego mi pod nos porownania

19 komentarzy:

  1. Aniu piszesz o Madzi, ja Ciebie rozumiem i to właśnie chyba jest najtrudniejsze- szczęście i samodzielność, i zrozumienie. Miłość ogromna a rozpacz Magdalena ma już 9 lat, jest najcudowniejszą i najukochańszą samotną Panienką :-(
    Sił i dobrej niedzieli dla WAS

    OdpowiedzUsuń
  2. moje dziecko z ADHD i OCD bardzo samotne jest, takie kochane, madre, a takie samotne...nikt nie chce sie bawic z dziwolagiem ktory w minute rozwiazuje kostki rubika, kreci filmy ale nie gra w pilke, nie jezdzi na rowerze itd...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tobie jak Emilce nie pokazuja sie apdejty z hameandaway :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej - wlasnie zauwazylam , ze mam u ciebie zaleglosci- moze masz jakas funkcje u ciebie wylaczona ?
      pozdrawiam

      Usuń
  4. Mam czasami podobne mysli... Ale potem mowie sobie, ze przeciez sa dorosli z autyzmem, ktorzy jakos sobie w zyciu radza, a nawet zakladaja rodziny. Sa tez zdrowi ludzie, ktorzy sobie w zyciu nie radza, nie maja przyjaciol, sa samotni. Nie kazdy musi byc dusza towarzystwa i rozpychac sie w zyciu lokciami. A moze kiedys wymysla wreszcie lek na autyzm. Mysle, ze najwazniejsze, to dawac naszym dzieciom teraz to wszystko czego potrzebuja, jak najlepsze warunki do rozwoju, a co bedzie kiedys, czas pokaze.
    Trzymajcie sie cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisałaś.
    Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  6. przeczytałam rano Twój wpis i jakoś tak chodził za mną przez cały dzień...przypominało mi się to uczucie żalu, gdy 4 letni Józek przebywał z innymi chłopcami, zdrowymi i tak bardzo się wyróżniał. Ściskało mnie wzruszenie i żal za gardło za każdym razem. Teraz to wspominam, ale też widzę,że sporo zmieniło się - na lepsze i tego Wam życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje dziekuje!- u nas tez juz duzo sie zmienilo , ale wiesz, ze czasami czlwieka takie mysli i porownania nachodza

      Usuń
    2. wiem wiem, a zwłaszcza jesienią:)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. dziekuje, ale za co dosiu?:-)ja nie czuje sie wcale godna podziwu :-)

      Usuń
    2. Jak to za co? za cierpliwość, spokój, łagodność, humor, inspirację, jaką dajesz i można by tak długo :)
      pozdrawiaki

      Usuń
  8. że ja w tej swojej niedoli zaczęłam czytanie od tego wpisu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. iga ty w swojej niedoli napisz cos u siebie na blogu - to pomaga , naprawde (choc moze i innych doluje;-P ) taka prywatna psychoterapia
      buziak!

      Usuń
  9. Aniu,
    A ja niedawno byłam świadkiem takiej sytuacji: spotkanie organizacyjne dotyczące zajęć z logorytmiki. Rodzice z dziećmi, 2-3 latki. Pełna sala. Dzieci sprawniejsze zaczynają wyciągać piłki z koszy, rzucają je i biegają za nimi. Moja Zoszka (MPDz, nie mówi, nie chodzi, raczkuje) uwielbia piłki. Jak tylko do którejś z nich doskakiwała, któryś z biegających chłopców zabierał jej piłkę tuż sprzed nosa. Była bezradna, sfrustrowana, ze łzami w oczach. Smutny widok. Nie była w stanie zrozumieć, że ktoś nie chce się z nią podzielić. Ale pracujemy z Małą i staramy się mini kroczkami otwierać ją na świat. Wierzę, że z czasem będzie jej łatwiej odnaleźć się między rówieśnikami ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj Zoszkowa mamo - napewno z czasem bedzie wszystko latwiej! - nam tez juz latwiej jest! - ale w takich sytuacjach jak ty opisujesz - serce peka - kazdej z nas-
      pozdrawiam serdecznie!

      Usuń