piątek, 29 czerwca 2012

wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

dziewczyny ratujcie , bo jak sie tu kiedys rozpisze na temat mojej tesciowej to bedzie mi wstyd , bo taka wulgarna bede WRRRRRRRRRRRRR - i przez nia mam stresa z mezem(bo mu nagadalam na jego matke , a on biedak przeciez jej nie zmieni) , z ktorym naprawde zadko stres mam!!!! o - i na te slowa zostawiam balagan w domu i ide do fryzjera

czwartek, 28 czerwca 2012

pracowo

ostatnio mialam dluzsza przerwe w pracj, przez chorobe , wakacje , pobyt w szpitalu. dzis ise znow i juz od dluzszego czasu sie zastanawiam jaki temat tym motm dzieciakom mam zaserwowac? ( 8- 10 latki) i wymyslilam- jeszcze z nimi nie przerabialam szczegolowo zimnych i cieplych koloow , wiec zrobie z nimi dwie prace na kartonach 1m na 70 cm o tematach - planeta lodu, planeta pustyni . i tak odpowiednio jedna maja malowac tylko cieplymi , druga tylko zimnymi farbami. chyba przedtem zabiore ich na dwor i przyniesiemy piasku, ktory z farba zmieszamy , zeby mieli fakture na gory ;-D. i tak chlopcy beda sie cieszyc z kosmitow , dziewczynki pewnie beda bardziej kosmiczne zwierzeta i rosliny malowac , no i udziwnione budynki.
zobaczymy jak wyjdzie - juz sie ciesze.
a u nac ma byc dzis kolejny dzien z 33 stopniami upalu na dworze.
czas na mrozona kawe
dzien dobry wszystkim:-) !!

środa, 27 czerwca 2012

i jeszcze jeden post(blotny)

dzis przyszlam do przedszkola i zasalam mlodego przeszczesliwego - od gory do dolu w blocie :-D
dzieciaki u nas w przedszkolu maja wodno- piaskowy plac zabaw i jeszcze do tego panie wlaczyly prysznic w ogrodzie i mlody sie przez cale popoludnie panierowal:-) . postanowilismy wiec przez lato mlodego o godzine pozniej odbierac z przedszkola , zeby wybawil sie w ogrodzie za wszystkie czasy hi hi (my ogrodu nie mamy i zawsze musimy na plac zabaw chodzic gdzie a) roznie patrza na zabawy i odglosy mlodego b) trzeba potem z blotnym potworem jakos do domu wrocic hi hi , a tu pod kran (prysznica sie panicznie boi bo za glosny), inne ciuszki i do domu :-))

nasz dzien w klinice

 Jako , ze obiecalam kasi na www.damy-rade.org , ze napisze obszerny artykul na temat naszej kliniki w kehl-kork (wlasnie pisze) nie bede sie tu powtazac, i jak zostanie juz opublikowany to poprostu umieszcze znow link tutaj.niezle to sobie wymyslilam , co? ;-)
jako , ze tutaj pisze prawatniej i pozwalam sobie czasami (o zgrozo!) na nie pisanie lub pisanie o pupie maryni ;-) pozwole sobie na maly chaosik osobisty ...
czyli :
jak wygladal nasz  dzien w szpitalu?
przewaznie po obudzeniu przez tadeuszka mnie , mocno podmeczonej gdzies pomiedzy 4.30 a 6 rano, wstawalismy i po ubraniu sie, i poproszeniu pan pielegniarek by wylaczyly kamery  wymykalismy sie ze spiacego jeszcze oddzialu na parter do duzej hali wejsciowej by kupic w automacie duze cappucino dla mnie i kakao dla mlodego i zasiadalismy na kanapie w pustej i wyludnionej poczekalni .czasami dostawalismy jeszcze od pielegniarek rowerek , lub inny jezdzik , zeby tadeuszek mogl sie wyszalec .
ok. 6.20 przychodzily pierwsze sprzataczki ,ktorym tadeuszek wychodzil caly czas skaczac i trzepoczac raczkami na przeciw z usmiechem do ucha do ucha - i po obligacyjnym pytaniu - kiedy przyjedzie putzmaschine (maszyna do sprzatania) i grzecznej odpowiedzi pan - o 7. 10 tadeuszek albo kladl sie na ziemie , zeby obserwowac od spodu jak pani odkurza, albo dostawal szmatke do reki i "pomagal" paniom.po 2 dniach juz nas wszyscy znali.
od 7.10 do 8 , czyli do sniadania chodzilismy (ja) i skakalismy (tadeusz)za maszyna do sprzatania.
o 8 oddawalam mlodego paniom pielegniarkom i terapeutkom do grupy jedzenia - tam mlody uczyl sie lepiej gryzc , polykac tabletki itd. i po jedzeniu , mial godzinke przedszkola na oddziale, czyli ja w sumie mialam 2 godziny odpoczynku - szlam wtedy na sniadanie i do mieszkania "dla rodzicow" wziac prysznic itd.
o 10 jakies terapie, badania itp , o 12 obiad i po obiedzie zabieralam mlodzika do mieszkania na drzemke, potem znow badania badz terapie , spacer, plac zabaw , czy inne przyjemnosci ;-) , kolacja ok 18- 19 ( tak naprawde mozna pojsc po kolacje kiedy sie chce - szykowanie do spania i przenosiny naszach lozek do gabinetu pani dok. zebysmy mieli spokoj , okablowanie i okamerowanie mlodego i lulu . tadeuszek zasypial i pielegniarki mnie wyganialy na kolacje ( tadeusz spi od 20-22 kamiennym snem) , o 22 przychodzilam do niego i probowalam spac - z przerwami do ok 5;-)

cdn

niedziela, 24 czerwca 2012

jestesmy - zmeczeni , ale jestesmy:-)

zanim opisze wszystko - tu jeden dzien intensywnego monitoringu  w obrazkach

tadeuszek z EEG na glowie pijacy kakao :-)


okablowany w lozeczku


tak wygladam wypiwszy :-))))
na spacer z wozkiem w szpitalnej windzie

piątek, 22 czerwca 2012

jeszcze z frontu:-)

dzieki dziewczyny za mile slowa i pytania- ja jednak nie daje rady tu pisac:-)
narkoza przeszla ok -ja mialam sie gozej, bo mi sie "kolanka ugiely"jak mlodego usypiano.
mam nadzieeje,ze niedlugo do domu wrocimy, bo mimo fajnosci i kliniki i opieki i wszystkiego szpital to jednak szpital i troche mocno zmeczeni juz jestesmy. dzis przyjezdza znow moj maz, i bedzie z tadeuszkiem na oddziale spal, takze ja sie wyspie.)
nie mam znow czasu sie rozpisywac - tylko tyle- w czasie tego tygodnia dowiedzielismy sie wiecej i doszlismy dalej niz kiedykolwiek wczesniej.zajeto sie nami, wysluchano, przebadano wzdluz i wszez. mlodemu przestawiono leki ,dodano nowe,nie potwierdzono tamtej wady mozgu, ale stwierdzono co innego(za duzo wody mozgowej w proporcji do samego mozgu),nie zostawiono nas jednak z tymi wiadomosciami samych, a wzieto za reke i prowadza dalej.-)
na wasze pytania odpowiem chetnie jak bede miala troszke wiecej czasu
cdn

sobota, 16 czerwca 2012

z frontu

jestesmy trzeci dzien w kehl- kork - dwie noce za nami. moje obawy i strachy dotyczace tego , ze bede musiala mlodego na noc zostawiac i isc do mieszkania dla rodzicow sie rozwialy :-) - spie z mlodym na oddziale, ale mam swoje mieszkanko na terenie kliniki , zebym mogla sie w przerwach wykapac, odsapnac , czy cos skrobnac tutaj ;-)co fajne jest  to , ze jak nie ma w danej chwili zadnych badan mlodego, to mozemy wychodzic ze szpitala i isc razem do mojego mieszkanka(tam tadeuszek moze spokojniej pospac w poludnie, czy poogladac bajeczki i odsapnac od oddzialu)czy na spacer - ta klinika jest tak zintegrowana w miasteczkiem , ze wszedzie mozemy sobie z wozkiem wchodzic, nikt sie niczemu nie dziwi (np. kabelkom czy kaskom na glowie - bo wiekszosc tu chodzi z antenkami na glowach niczym teletubisie)sa tez wszedzie dookola place zabaw -pieknie wyposazone i puste
mlody ma jeszcze problemy z przyzwyczajeniem sie , ale pomalu dajemy rade.
wszyscy sa tu bardzo mili i pomocni - no moze poza dziwnym panem psychologiem dzieciecym , ktory na moj gust sam potrzebuje pilnie psychologa;-)
we wtorek mamy rezonans magn. pod narkoza -kurcze nie lubie narkozy- boje sie.-( - ale jak mus to mus.
tadeuszek jest filmowany i protokolowany nocami... cdn
calusy

czwartek, 14 czerwca 2012

na chwileczke

wpadlam, zeby powiedziec , ze zyjemy ;-) , i , ze znow wyjezdzamy, i ze znow mnie jakies chorobsko lapie.
zadzwoniono do nas w poniedzialek, ze w czwartek mamy sie stawic w klinice epi. w kehl- kork , bo miejsce sie zwolnilo.
no to jedziemy! za pol godziny. biore ze soba komputer, zobaczymy , czy w ogole bede miala choc odrobine czasu by zebrac mysli.
dziewczyny - denerwuje sie bardzo- trzymajcie kciuki i tez za to , bysmy nie musieli przedwczesnie do domu wracac z powodu jakiegos chorobska- kuruje sie juz jak moge!
wracamy pod koniec czerwca , albo pozniej...
o opisie wakacji nie zapomne , bo bylo super:-)

w polsce:
JA - kochanie czemu nie spales w nocy?
TADEUSZEK-bo myszy w stajni za glosno kaszlaly :-D