środa, 25 kwietnia 2012

zabawa

wiedzialam , ze kiedys mnie to dopadnie - zosalam przez Fjone do zabawy zaproszona- do tej zabawy.wedlug zasad mam wkleic ten obrazek , powiedziec kto mnie nominowal i opowiedziec 7 cnot,faktow lub wad o mnie - no wiec do dziela ;-)
1) - uwielbiam: majonez kazdy , jednak zawsze jak jestem w polsce MUSI to byc dekoracyjny winiar . jem majonez prawie ze wszystkim, a do czego nie dodaje majonezu , jem z mizeria , bo ja rowniez uwielbiam . trzecia rzecza ktora tonami z polski przywoze to cwikla z chrzanem - jak bylam w ciazy jadlam przynajmniej 1 sloik dziennie - rodice przywozili mi go calymi zszywkami.
2)bedac dziewczynka , jeszcze zanim moi rodzice zajmowali sie agroturystyka i jazda i terapia konna, jezdzilam bardzo duzo i dobrze i co najwazniejsze chetnie konno
- majac 11 lat marzylam o tym , zeby pojechac konno do indii;-) , jednak jak mialam 14 lat mialam bardzo powazny wypadek (na koniu) i przestalam jezdzic , choc co roku obiecuje sobie , ze jak pojade do rodzicow ,pojezdze z mama konno w lesie.moze w tym roku?
3) bedac na pierwszej kolacji z moimi obecnymi tesciami(wtedy jeszcze nie:-) w eleganckiej restauracji, z wielkiego zdenerwowania niechcaco zaproponowalam moim tesciom przejscie na "ty"mowiac- zamiast - mowcie mi prosze na "ty" - przejdzmy prosze na "ty". wszyscy sie strasznie smiali i na szczescie odetchneli z ulga nie muszac sie panowac i paniowac w nieskonczonosc, jednak smiechy ucichly jak piec minut pozniej wylalam czerwone wino na bialy obrus i... moja tesciowa.ich syna i tak pare lat pozniej poslubilam.
4)jestem straszliwa gadula - a jak jestem zdenerwowana to gadam bez opamietania caly czas. mysle , ze dlatego tak szybko sie niemieckiego nauczylam , bo mi przeszkadzalo , ze nie moge gadac co mi slina na jezyk przyniesie:-)
5)nie lubie filmow akcji i glupkowatych komedii ,nie trawie tez filmow, ktore sie zle koncza- lubie dobre komedie i filmy , ktore mnie wzruszaja i bawia, lub ucza, lub wszystko na raz i sa tak odjechanie, ze oszalamiaja obrazami w mojej glowie.

6)panicznie boje sie latac samolotem , pod koniec studiow musielismy kursowac - pomiedzy poludniowymi niemcami i irlandia - jako , ze moj maz przez rok tam mieszkal , a ja tu.dwa razy udalo mi sie poleciec (siedzac jakims obcym paniom na kolanach z zamkniatymi oczami , spiewajac piosenki(glupio mi do dzis))by za trzecim razem 48 godzin spedzic w autobusie i przejechac pol europy cisnac sie niemozebnie ;-)
7)jestem balaganiara, choc uwielbiam porzadek, poprostu sprzatanie i porzadkowanie mnie przerasta i oslabia- pewnie dlatego nosze czesto dwie rozne skarpetki - moi przyjaciele sie juz dawno przestali temu dziwic:-)

do zabawy zapraszam poprostu wszystkich , ktorzy maja na to ochote ;-)

wtorek, 24 kwietnia 2012

dudenden(czyli bakterie cd;-)

wczoraj po przedszkolu tadeuszek wpadl do domu i jak zwykle po obligatoryjnym czesc kochanie z mojej strony padlo jednoczesnie z mojej jak i tadeuszkowej buzi - sciagnij prosze kurtke , buty i umyj raczki.
i to "umyj raczki" mnie wczoraj zadziwilo :-) - tadeuszek wszedl bowiem do lazienki zatkal korkiem umywalke zrobil w niej wode z piana i umyl raczki mydlem do samych lokci - zapytany - co robi - odpowiedzial , ze dudenden tez tak robia - dudenden? - zapytalam - on jak zwykle gdy go nie zrozumiem wykrecil usta w podkowke i powiedzial - tak , zeby bakterii nie bylo, a za chwile w lepszym humorze powiedzial- pokaze ! i polecial do swojego pokoju i przyniosl mi atlas dla dzieci o szpitalu i pokazal sale operacyjna - czyzby dudenten byl chirurgiem?

niedziela, 22 kwietnia 2012

gdybym

gdybym nie byla pisala (zawsze mi sie ta forma przeszlosciowa podobala ;-) )w przeszlosci tak duzo postow na blogu , nie mialabym tak duzo do przenoszenia ! - wiem marudze :-) . niestety nie udaje mi sie wklejac starych komentarzy , nie umiem tez jeszcze wstawic innych linkow na strone poza zaprzyjaznionymi blogami.

u nas burzowo i zmiennie - i tak jak pogoda sie zmienia czujemy sie i my - to znaczy ja i moje nerwy , jak i tadeusz i jego "bajery". raz jest taki kochany i kontaktowy i sliczny , ze znow wlacza mi sie myslenie - a jezeli oni sie wszyscy mylili i on jest zdrowy , tylko troche inny od ogolu :-) , by zaraz potem sprowadzic mnie do porzadku dziennego zgola innymi zachowaniami/dzwiekami/lekami i innymi gadzetami - jakgdyby mowiac - mamo - ty juz tak duzo nie mysl! - ale jako ze ludzie sa istotami chetnie szufladkujacymi wszystko i wszystkich , ze nawet ja , ktora to jestem absolutnym przeciwnikiem szufladkowania wszelakiego nie potrafie pomiescic w mojej lepetynie, ze obie strony medalu siedza w moim dziecku i przekladam moje myslenie z szuflady jednej do drugiej , wciaz i wciaz i niezmiennie
no to sobie pofilozofowalam - dziekuje za uwage ;-P

czwartek, 19 kwietnia 2012

opowiesci dziwnej tresci

wczoraj odprowadzajac mlodego po terapii do przedszkola , bylam nieco skolowana - tak - przeziebienie i natlok spraw do zalatwienia ,sytuacji , ktore wokol nas sie akurat dzieja, ze jak pani przedszkolanka sie mnie zapytala , czy dzis moj maz odbierze tadeuszka z przedszkola , odpowiedzialam , - zamiast:
 - jeszcze nie wiem , czy to bede ja, czy moj maz
 - jeszcze nie wiem czy tadeuszka odbierze jego papa , czy moj maz :-)))))
pani sie dziwnie usmiechnela , a mnie spracowalo dopiero po wyjsciu z przedszkola, co ja powiedzialam i jakie plotki sama przez przypadek opowiedzialam o nas.
myslalam , ze sie spale!!!
przy okazji musze pania uswiadomic , ze papa tadeuszka i moj maz to jedna i ta sama osoba.

wtorek, 17 kwietnia 2012

witam w nowym miejscu :-)

musze sie jeszcze do niego przyzwyczaic, powklejac zmudnie posty z 4 lat,nauczyc zarzadzac komentarzami i innymi gadzetami;-) mam nadzieje , ze sie tu rozgoscimy i poczujemy rownie przytulnie jak w starym miejscu sieci :-)

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

ostatnio powiedziane ;-)

Tu ostatnio zapisany dialog moj z mlodym( tlumaczenie z tadeuszkowego na nasze)

T: ja chce porozmawiac o strazakach!
Ja: Dobrze kochanie:-)
T: co ma strazak?
Ja: Auto
T: co jeszcze?
Ja:Gasnice
T:co jeszcze?
Ja: butle z tlenem
T: co jeszcze?
Ja: kask
T: co jeszcze?
Ja: kalosze
T: co jeszcze?
Ja: psa ratunkowego;-)
T: co jeszcze?
Ja: alarm
T:co jeszcze?
Ja – kochanie – wychodzimy zsamochodu
T : nie przeszkadzaj mi bo rozmawiam!!!



rano w lozku :
T: niektore konie, niektore konie,
niektore konie sa osiolkami

piątek, 13 kwietnia 2012

wkurzenie na onet, po swietach i wspomnienia podejscie 2 (onet Grrrr)

Czy was tez tak ostatnio onet wkurza? -za kazdym razem , jak chce moj blog otworzyc, badz tez jakis mi znajomy pojawia sie – przepraszamy nastapil blad , ale twojemu blogowi napewno nic nie jest – nosz cholera jasna mnie trafia ! Ten fakt odebral mi troche ochote do pisania – stad przerwa.Od teraz wszystko musze w wordzie pisac i  kopiowac tutaj, zeby moje wypociny nie rozpuscily sie za kazdym razem w nirwanie.

Dziewczyny – dzieki wielkie za mile slowa!!!
ta sprawa z nowa(stara) diagnoza podciela nam nieco skrzydelka , ale juz jestesmy na etapie otrzepywania tylka po upadku ;-). nadal czekamy na termin szpitalny– odbedzie sie on pewnie na poczatku maja. Dadza nam znac z mniejwiecej 2 dniowym wyprzedzeniem – wiec jestem wciaz zwarta i gotowa;-)

w miedzyczasie minely swieta , na ktore pierwszy raz w moim zyciu upieklam dwa przepyszne mazurki (tzn.Pierwszy raz mazurki , a to , ze byly przepyszne to efekt uboczny)
przed swietami bylismy 2 dni u kuzynki meza w okolicach bonn , bylo przemilo, bardzo intensywnie –spedzilismy mimo ochlodzenia straszliwego te dwa dni praktycznie na dworze , wdrapujac sie na ruiny klasztoru, maczajac patyki w strumykach i wystawiajac pyski do sloneczka.
Mlody poznal kota sasiadow o imieniu thaddeus i smial sie strasznie , ze chlopiec tadeusz glaszcze kota tadeusza :-)))
i gdyby nie fakt , ze mlody praktycznie przez ten czas nie spal bylo by git ;-)

po swietach z przemeczenia dopadlo mnie oczywiscie przeziebienie i tak siedze z pekajaca czaszka i zasmarkanym nosem i probuje sie leczyc herbatkami i czekolada – hihi

tadeuszek wczoraj w przedzskolu przewrocil sie na spacerze na glowe nie potykajac o nic:-(
pewnie znow nasza przyjaciolka epi mocniej daje o sobie znac.
Na szczescie nasz dzielniaczek sie wykaraskal, nie wymiotowal i nawet powiedzial gdzie go co boli.
Juz nas widzialam na obserwacji w szpitalu, ale na szczescie wszystko sie dobrze skonczylo.
u kuzynki meza wczesnie rano gruchala gdzies za oknem synogarlica czy tez inny golab i tak mnie wzielo na wspominki...
czasami jeden odglos, czy zapach przywoluje nasze wspomnienia – nie wiem czy juz o tym pisalam, ale moi dziadkowie mieszkali w malym mieszkaniu w bloku z lat 50 w poznaniu.
Czasami u nich nocowalam na kanapie w duzym pokoju.
Jako , ze ten pokoj byl przejsciowy,mozna bylo wczesnie rano skoro swit:-) obserwowac babcie jak sie po mieszkanku krzata.
Lodowka brzeczala bardzo glosno , wkuchni bulgotala woda na herbate i na jajka na sniadanie, pachnialokawa, ktora babcia robila sobie zawsze w szklance zkoszyczkiem(pamietacie koszyczki na szklanki?)- woda musiala bycnalana na rowno z brzegiem szklanki , a kawa gorzka i czarna.
Po jakims czasie krzatania sie babcinego obserwowalam przez szpare w powiekach, jak babcia otwiera okno , i zapala stojac w nim i wychylajac sie papierosa klubowego. Zdworu slychac bylo synogarlice czy tez inne golebie gruchajace w nieboglosy i to brzeczenie lodowki , zapach kawy i papierosa,pomieszanego z zapachem swierzego zimnego, slonecznego powietrza powodowalo, ze czulam sie bezpiecznie, przytulnie i domowo.
Juz prawie 10 lat odkad babcia jest juz tylko w naszych wspomnieniach – ale te wspomnienia sa takie domowe i pachnace …:-)