tadeuszku, czy jest cos co sobie zyczysz na swieta?
...
...
...
- tak - duzy prezent, bo malymi to ja sie nie bawie
;-P
w rolach glownych : Tadeuszek nieZwyczajny chlopiec urodzony w piatek trzynastego :-) latem 2007 roku, Ja czyli ania mama t.(dumna mama Tadeuszka), moj maz , kot Findus, w pozostalych rolach - autyzm,epilepsja i inne czyli pelna chata
wtorek, 30 października 2012
niedziela, 28 października 2012
milej niedzieli
niedziela rano - buleczki pachna w piekarniku , tadeuszek rysuje , po wczorajszym sniegu , nie ma sladu , sloneczko niesmialo przedziera sie przez chmury(doslownie i w przenosni;-). zaraz po sniadaniu jedziemy do muzeum lokomotyw.
milej niedzieli wam zycze!
milej niedzieli wam zycze!
sobota, 27 października 2012
sprawozdanie
jest tak , ze nie ma czasu;-)
czyli nic nowego
zaraz jade 30 min. pociagiem , zeby zrobic grupowe zadanie domowe z bardzo trudnego dla mnie przedmiotu.
jest sobota - ja najchetniej zostalabym w lozku- zmeczona jestem , umeczona moja chora psychika (przyznaje , ze wtedy nie poszlam do lekarza od rozmow i tabletek na dusze, ale teraz sie poprawilam i mam termin na 13.list.)
ostatnio troche w strachu dodatkowym zylam, bo wyszla mi plamka czerwona na piersi , a pod plamka wyczuwalna byla kuleczka...gryzlam zebami poduszke ze strachu...
wczoraj bylam w koncu u lekarza i na usg piersi (mammografie mialam 2 lata temu)
i wszystko ok- ufff
zadzwonilismy do naszej kliniki epilepsji , w sprawie pogorszenia sie mowy mlodego i mamy przyjechac wczesniej - nie pod koniec grudnia jak to bylo usztalone , a 15 listopada , bo chca zobaczyc tadeuszka , przede wszystkim pod katem ewtl. ucisku w glowce na osrodek mowy.
mam mnostwo spraw do zalatwienia , terminow itd.
nie mam czasu pozadnie jesc ...
do tego jeszcze nasze "normalne zycie" plus moje praktyki i szkola i mlodego terapie i przedszkole itd.
w zeszla sobote bylo ponad 25 stopni i slonce , teraz 2 stopnie i pada snieg z deszczem
tym razem nie bedzie smiesznych tekstow mlodego , ani fajnych historyjek - bo nie
czyli nic nowego
zaraz jade 30 min. pociagiem , zeby zrobic grupowe zadanie domowe z bardzo trudnego dla mnie przedmiotu.
jest sobota - ja najchetniej zostalabym w lozku- zmeczona jestem , umeczona moja chora psychika (przyznaje , ze wtedy nie poszlam do lekarza od rozmow i tabletek na dusze, ale teraz sie poprawilam i mam termin na 13.list.)
ostatnio troche w strachu dodatkowym zylam, bo wyszla mi plamka czerwona na piersi , a pod plamka wyczuwalna byla kuleczka...gryzlam zebami poduszke ze strachu...
wczoraj bylam w koncu u lekarza i na usg piersi (mammografie mialam 2 lata temu)
i wszystko ok- ufff
zadzwonilismy do naszej kliniki epilepsji , w sprawie pogorszenia sie mowy mlodego i mamy przyjechac wczesniej - nie pod koniec grudnia jak to bylo usztalone , a 15 listopada , bo chca zobaczyc tadeuszka , przede wszystkim pod katem ewtl. ucisku w glowce na osrodek mowy.
mam mnostwo spraw do zalatwienia , terminow itd.
nie mam czasu pozadnie jesc ...
do tego jeszcze nasze "normalne zycie" plus moje praktyki i szkola i mlodego terapie i przedszkole itd.
w zeszla sobote bylo ponad 25 stopni i slonce , teraz 2 stopnie i pada snieg z deszczem
tym razem nie bedzie smiesznych tekstow mlodego , ani fajnych historyjek - bo nie
poniedziałek, 8 października 2012
ni z tego ni z owego
panuje u nas stan wyjatkowy - po pol roku milczenia odwiedzila nas tesciowa- chyba wiecej dodawac nie musze ... (ale moze kiedys dodam ;-)
podczas terapii mlodego siedzac i przysluchujac sie wyglupom tadeuszka i terapeuty rysowalam sobie kwiatki na karteczce.
potem zabralam karteczke do domu..
potem ta karteczke znalazl moj maz i dal ja tadeuszkowi i powiedzial:
to dla ciebie - mama to dla ciebie narysowala ;-)
- ooo dziekuje! powiedzial tadeuszek i pobiegl do swojego pokoju.
po chwili wraca zmartwiony:
-te kwiaty to nic dla mnie
- dlaczego kochanie? - pytam
- bo to kwiaty z papieru , a ja chcialbym prawdziwe...
i sie poplakal...
ostatnio w aucie :
papa jest najsilniejszy na calym swiecie!- mowi tadeuszek ni z tego ni z owego - maz puchnie z dumy
ja wtracam - a mama najpiekniejsza na swiecie ? !
..... (brak reakcji)
podczas terapii mlodego siedzac i przysluchujac sie wyglupom tadeuszka i terapeuty rysowalam sobie kwiatki na karteczce.
potem zabralam karteczke do domu..
potem ta karteczke znalazl moj maz i dal ja tadeuszkowi i powiedzial:
to dla ciebie - mama to dla ciebie narysowala ;-)
- ooo dziekuje! powiedzial tadeuszek i pobiegl do swojego pokoju.
po chwili wraca zmartwiony:
-te kwiaty to nic dla mnie
- dlaczego kochanie? - pytam
- bo to kwiaty z papieru , a ja chcialbym prawdziwe...
i sie poplakal...
ostatnio w aucie :
papa jest najsilniejszy na calym swiecie!- mowi tadeuszek ni z tego ni z owego - maz puchnie z dumy
ja wtracam - a mama najpiekniejsza na swiecie ? !
..... (brak reakcji)
czwartek, 4 października 2012
mowa i jesien
tadeuszkowi sie pogorszyla mowa- nagle :-( - i to nie tylko my zauwazylismy, ale i opiekunka , i przedszkole.- myslalam, ze jezeli sie juz czegos nauczyl , to sie uwstecznic nie moze - mylilam sie - moze to od tego , ze 4 tygodnie nie byl u logopedy ( bo jest chora), moze cos sie w glowce dzieje? - moze , moze ,moze - musimy obserwowac.ostatnio mial tez maly epizod padaczkowy - musimy obserwowac.
dzis byl deszczowy dzien- liscie coraz bardziej zolcieja , czerwienieja i spadaja na ziemie .
dzis wysiadamy z auta po przedszkolu pod domem - tadeuszek rozglada sie dookola , wdycha gleboko powietrze i mowi - no nareszcie jest pieknie - drzewa piekne, liscie piekne - to jesien chyba - lubie jak jest jesien
:-)))))
dzis byl deszczowy dzien- liscie coraz bardziej zolcieja , czerwienieja i spadaja na ziemie .
dzis wysiadamy z auta po przedszkolu pod domem - tadeuszek rozglada sie dookola , wdycha gleboko powietrze i mowi - no nareszcie jest pieknie - drzewa piekne, liscie piekne - to jesien chyba - lubie jak jest jesien
:-)))))
środa, 3 października 2012
bardzo mily dzien
minal nam wlasnie bardzo mily dzien.
dzis u nas bylo swieto narodowe , wiec mielismy wolne od szkoly/przedszkola/pracy.
dzien ten zaczal sie nieciekawie , od niemilego zdarzenia na placu zabaw , po ktorym mialam wyrzuty sumienia ze wzgledu na moje zachowanie (chodzilo o moja za ostra reakcje na mala niegrzecznosc mlodego).
jednak potem bylo juz super.
bylismy zaproszeni do naszych nowych przyjaciol- tak moge ich spokojnie przyjaciolmi bnazwac , choc znamy sie niedlugo.bylo tak cieplo i rodzinnie i milo .
dzieci pieknie sie bawily - troche obok siebie , potem jednak i nawet ze soba :-D
bylismy razem na spacerze , zostalismy poczestowani pysznym jedzeniem, a na koniec dostalam na spolke z chlopakami piekny prezent - pluszowego misia uszatka w pizamce i ksiazeczke o nim i bajke do ogladania i miod :-)
bylam wzruszona - tadeuszek bardzo sie cieszyl, ze mozna misiowi pizamke zdjac.
tadeuszek zachowywal sie tak spokojnie , ja czulam sie tak dobrze jak juz dawno sie nie czulam.
moj maz ich dzis dopiero poznal osobiscie , a jak wyszlismy powiedzielismy chorem- ale bylo milo!
dzis rozmawiajac z babcia przez telefon ( mamy na to specjalna metode- mlody mowi po niemiecku po swojemu, ja ,tlumaczac mamie wolam z daleka w sluchawke po polsku babcia do niego po polsku mowi , tadeuszek rozumie i na koncu wszyscy sa zadowoleni) :
- wiesz babciu - my tez mamy kota - timbuktu , ale on mowi tylko po niemiecku:-)
dzis u nas bylo swieto narodowe , wiec mielismy wolne od szkoly/przedszkola/pracy.
dzien ten zaczal sie nieciekawie , od niemilego zdarzenia na placu zabaw , po ktorym mialam wyrzuty sumienia ze wzgledu na moje zachowanie (chodzilo o moja za ostra reakcje na mala niegrzecznosc mlodego).
jednak potem bylo juz super.
bylismy zaproszeni do naszych nowych przyjaciol- tak moge ich spokojnie przyjaciolmi bnazwac , choc znamy sie niedlugo.bylo tak cieplo i rodzinnie i milo .
dzieci pieknie sie bawily - troche obok siebie , potem jednak i nawet ze soba :-D
bylismy razem na spacerze , zostalismy poczestowani pysznym jedzeniem, a na koniec dostalam na spolke z chlopakami piekny prezent - pluszowego misia uszatka w pizamce i ksiazeczke o nim i bajke do ogladania i miod :-)
bylam wzruszona - tadeuszek bardzo sie cieszyl, ze mozna misiowi pizamke zdjac.
tadeuszek zachowywal sie tak spokojnie , ja czulam sie tak dobrze jak juz dawno sie nie czulam.
moj maz ich dzis dopiero poznal osobiscie , a jak wyszlismy powiedzielismy chorem- ale bylo milo!
dzis rozmawiajac z babcia przez telefon ( mamy na to specjalna metode- mlody mowi po niemiecku po swojemu, ja ,tlumaczac mamie wolam z daleka w sluchawke po polsku babcia do niego po polsku mowi , tadeuszek rozumie i na koncu wszyscy sa zadowoleni) :
- wiesz babciu - my tez mamy kota - timbuktu , ale on mowi tylko po niemiecku:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)