Jako , ze obiecalam kasi na www.damy-rade.org , ze napisze obszerny artykul na temat naszej kliniki w kehl-kork (wlasnie pisze) nie bede sie tu powtazac, i jak zostanie juz opublikowany to poprostu umieszcze znow link tutaj.niezle to sobie wymyslilam , co? ;-)
jako , ze tutaj pisze prawatniej i pozwalam sobie czasami (o zgrozo!) na nie pisanie lub pisanie o pupie maryni ;-) pozwole sobie na maly chaosik osobisty ...
czyli :
jak wygladal nasz dzien w szpitalu?
przewaznie po obudzeniu przez tadeuszka mnie , mocno podmeczonej gdzies pomiedzy 4.30 a 6 rano, wstawalismy i po ubraniu sie, i poproszeniu pan pielegniarek by wylaczyly kamery wymykalismy sie ze spiacego jeszcze oddzialu na parter do duzej hali wejsciowej by kupic w automacie duze cappucino dla mnie i kakao dla mlodego i zasiadalismy na kanapie w pustej i wyludnionej poczekalni .czasami dostawalismy jeszcze od pielegniarek rowerek , lub inny jezdzik , zeby tadeuszek mogl sie wyszalec .
ok. 6.20 przychodzily pierwsze sprzataczki ,ktorym tadeuszek wychodzil caly czas skaczac i trzepoczac raczkami na przeciw z usmiechem do ucha do ucha - i po obligacyjnym pytaniu - kiedy przyjedzie putzmaschine (maszyna do sprzatania) i grzecznej odpowiedzi pan - o 7. 10 tadeuszek albo kladl sie na ziemie , zeby obserwowac od spodu jak pani odkurza, albo dostawal szmatke do reki i "pomagal" paniom.po 2 dniach juz nas wszyscy znali.
od 7.10 do 8 , czyli do sniadania chodzilismy (ja) i skakalismy (tadeusz)za maszyna do sprzatania.
o 8 oddawalam mlodego paniom pielegniarkom i terapeutkom do grupy jedzenia - tam mlody uczyl sie lepiej gryzc , polykac tabletki itd. i po jedzeniu , mial godzinke przedszkola na oddziale, czyli ja w sumie mialam 2 godziny odpoczynku - szlam wtedy na sniadanie i do mieszkania "dla rodzicow" wziac prysznic itd.
o 10 jakies terapie, badania itp , o 12 obiad i po obiedzie zabieralam mlodzika do mieszkania na drzemke, potem znow badania badz terapie , spacer, plac zabaw , czy inne przyjemnosci ;-) , kolacja ok 18- 19 ( tak naprawde mozna pojsc po kolacje kiedy sie chce - szykowanie do spania i przenosiny naszach lozek do gabinetu pani dok. zebysmy mieli spokoj , okablowanie i okamerowanie mlodego i lulu . tadeuszek zasypial i pielegniarki mnie wyganialy na kolacje ( tadeusz spi od 20-22 kamiennym snem) , o 22 przychodzilam do niego i probowalam spac - z przerwami do ok 5;-)
cdn
tak mi się dobrze czyta o tym Waszym szpitalu... marzenie!
OdpowiedzUsuń