środa, 27 lutego 2013

hej dziewczyny :-)

dzieki za mile pozdrowienia i zdziwienie pod pustym postem :-D - sama sie zdziwilam, post ten pojawil sie tam przez przypadek gdy przeklejalam znow kolejne wpisy ze starego bloga tutaj  , i nie ppoprawilam daty i post z 2009 pojawil sie na krotko tutaj i potem nie wiedzialam jak go zlikwidowac... uff - skomplikowane ? - dla mnie tez :-) - dla tych ktore nowe - moj stary blog to "zastanawiam sie " - link z prawej strony.

wpadlam w dziure blogowo - niewiadomo jaka , chyba czekam na wiosne , na nowe sily itd. czytam pilnie wszystkie wasze blogi , usmiecham sie  i smuce razem z wami , jednak nie zawsze mam energie by cos napisac.

tadeuszek chory, meczacy i w domu ...
ja zajeta , meczaca, zmeczona i w domu... ;-P - ale upieklam z tadeuszkiem ciasto, zrobilam z tadeuszkiem ozdoby z masy solnej , ktore pomalowalismy i maja przywabic wiosne, ugotowalam razem z nim  rosol - czyli tak jak to bylo kiedys jak tadeuszek byl malutki i jeszcze do przedszkola nie chodzil.i tak jak wtedy - dom moj przypomina pobojowisko ;-)
odezwe sie , jak chorobska przejda, a  slonce i nowa energia przyjdzie.

sobota, 23 lutego 2013

melduje poslusznie

- no wlasnie - melduje , ze zyje :-) - to najwazniejsze :-D
chorobska sie do nas przyplataly- takie goraczkowo- kaszlowo - katarowe , a  i ja sie dzielnie poddalam mojemu leczeniu :-)
tym samym jestem bardziej zajeta realnym zyciem niz wirtualnym ;-P ( chwilowo)
bardzo intensywnie wypatruje tez wiosny i upraszam ja bardzo namolnie , by juz w koncu u nas zagoscila .


zeby nie bylo ,ze nic a nic nie pisze tu fragmencik ( fragmencioszek)wczorajszego toku myslowego tadeuszka:

jedziemy samochodem , tadeuszek paple od pol godziny cos tam,za to bez przerwy i bardzo glosno
w pewnym momencie slycze :

- eeeee chcialbym cos powiedziec....
- tak? tadeuszku ale przeciez ty caly czas mowisz
- eeeee chcialbym cos powiedziec ...
- no to mow!
- kraby sa bardzo duze...
- racja!
- eeee - a jaka kupe robia te kraby , bo ja jej jeszcze nigdy nie widzialem..
- ????
- hmmm duza kupe czy mala , bo jak robia taka duza , jak ludzie robia , to wtedy wszystkie ryby poumieraja.... ojej ojej ojej ojej!!!

piątek, 8 lutego 2013

;-)

tadeuszek oglada ze mna zdjecia z poprzedniego posta:
patrzy patrzy szczegolnie na pierwsze zdjecie moje w peruce afro i pyta :
- dlaczego ma otwarty pysk?

czwartek, 7 lutego 2013

co pozatym?

zebyscie mialy pelny obraz tego, ze juz niedlugo bede sie zwac napoleon , lub myszka miki (cytuje kolezanke) zapodam wam pare zdjec ;-)))


a na powaznie :
dzis przed przedszkolem :-D



środa, 6 lutego 2013

panika moje drugie imie

doigralam sie.
sprawy i strachy mnie przerosly , takie nieracjonalne dodatkowe windowanie problemow pod niebo.
moje stany lekowe sie poglebily. do tego stopnia , ze wczoraj ok poludnia poczulam najpierw ni z tego ni z owego taki wewnetrzny niepokoj, stawal on sie coraz silniejszy, po czym doszly zawroty glowy, a po jakiejs godzince moje serce stwierdzili , ze zacznie sie potykac, i uzadzilo mi popis w postaci dodatkowych skurczy. co dwa oddechy bum bum w gardle, ze tchu brak, co trzeci oddech bolesne bum b um w klatce piersiowej. moj strach siegnal zenitu. zadzwonilam do meza, ktory lekko sprawe zbagatelizowal (on lest moja panika juz naprawde zmeczony...) wiec sie ubralam i poszlam na trzesacych sie nogach do szpitala. a tam juz ostra jazda bez trzymanki - strach mnie oplatal tak , jak chyba ludzi stojacych przed sciana smierci i czekajacych na rozstrzelanie.
na ekg widac bylo wyraznie moje rozlatane serduszko , a ja prawie ze w spodnie narobilam.
dostalam tabletke przeciw lekowa - i po jakichs 40 min. wrocilam do racjonalnego myslenia.
za chwile ide do rodzinnego po skierowanie do kardiologa.
siedze i mysle - musze sie znow wziac za siebie. kurcze chyba musze wrocic do tabletek na strachy - choc tym razem postanowilam , ze poradze sobie sama. przeroslo mnie - nawal spraw , lekow o przyszlosc mlodego, moja,zmiana pracy meza, tysiace spraw do zalatwienia,szkola malego , odroczenie od niej, badania, terapie, strach przed rezonansem mlodego pod narkoza ktory bedzie - uwaga: - dopiero latem ( a ja juz sie martwie) nieracjonalne wyrzuty sumienia , z moze tadeuszek nie jest az tak niepelnosprawny jak "w papierach" napisane, tylko my mamy zryte berety itd itp.
co za duzo to nie zdrowo.
zaraz lece do doktora i nie wyjde z tamtad dopuki nie znajdziemy wspolnie jakiegos rozwiazania.
zadzwonilam do pani pomagajacej zalatwiac sanatorium- mam nadzieje , ze szybko cos postawimy na nogi... tylko, ze tym razem maz z nami pojechac nie bedzie mogl - zobaczymy jak bedzie - szukam tak usilnie szukam rozwiazania - nie chce sie tak bac, nie che wszystkich dookola tymi stachami obciazac:-(. i klops. - a mlody - slodki jak zwykle ;-)