środa, 31 grudnia 2008

o synkomamie i mamisynku

zrobilo sie kolorowo na tym blogu poniewaz probowalam sprawic by komentarze byly widoczne,i chyba na razie tak zostawie.troche kolorow nikomu jeszcze nie zaszkodzilo.
ja pije kawe - maluszek oglada- czyli nasz coranny - poranny rytulal ostatnio.
maz spi ostatnio z malym na goze a ja wysypiam sie pierwszy raz od poltorej roku.
kosztuje mnie to duuzo samodyscypliny zeby nie latac co chwile do lozeczka i nie patrzec czy aby napewno maluszek oddycha.taki mam wlasnie problem,ciagle sie o malego boje - poza mezem nie jestem w stanie komu innemu powierzyc malucha , nawet na 5 minut...- jest to dla mnie najwieksza tortura psychiczna.
maluszek to bardzo czuje i jest calkowicie ode mnie zalezny, wisi na mnie od rana do nocy(poza pora ogladania teletubisiow),probuje go naprawde mniej nosic ,ale tak sobie to wychodzi.i tu sie kolo (to bledne)zamyka.poza tym zle bardzo spi w nocy, tylko godzine -jak dobrze pojdzie w dzien i efekt jest taki ze jest permanentnie przemeczony i rozkrecony,a my z nim.to tak jakby co chwilke musial sprawdzac - mamusiu jeszcze tu jestes?skomplikowane to wszystko.jestesmy calkowicie zalezni od siebie i ja zdaje sobie sprawe z tego, ze za bardzo malucha trzymam za kurczowo i sama jestem winna jego zachowaniom.ale to naprawde trudne po takich przezyciach zachowywac sie inaczej.

wtorek, 30 grudnia 2008

o smarkach i innych

gdy chodzilam jeszcze do szkoly - a bylo to bardzo bardzo dawno temu w kraju o imieniu polska  hehe ,
musialam dojezdzac potorej godziny tramwajem i autobusem ,a potem isc 15 min. wietrzna ( i to zawsze) ulica.mimo ze zima bylam cieplo opatulona w dwie pary rajstop pod spodniami naprzyklad,mimo ze szalik zawiazywany byl tak mocno ze twarzy nie bylo widac,po okolo 5 minutach zaczynalo sie robic dziwnie twardo w nosie  myśli .po jakims czasie doszlam do tego, ze to smarki w nosie zamarzaja!
no wiec wczoraj historia sie powtorzyla a szlam z maluchem tylko po buleczki do sklepu!
jest koszmarnie zimno!!!
i jako ze wszyscy przeziebieni jestesmy , ma co w nosie zamarzac!

maluszek budzi sie ostatnio zawsze o 5.30 rano .teraz siedzi i oglada teletubisie.
nie jestem zwolenniczka ogladania telewizji u dzieci,ale jej jakie to wygodne -przynajmniej raz dziennie wypije spokojnie kawe!
wczoraj pierwszy raz pokazal gdzie ma nosek - zapytany przez mame i tate!!!
mam wrazenie ze on zeczywiscie nie widzi roznicy w obu jezykach,poprostu musi sie nauczyc podwojnej ilosci slow.
smieszny jest taki,
ostatnio troche sie u nas w domu zakurzylo - bo mam tylko sile na podstawowe rzeczy i czynnosci dnia codziennego,ostatnio maluszek znalazl taki pek kurzu rumieniec
-i zaczal sie do niego przytulac ooo jakby to byl kotek albo co...hmmm

poniedziałek, 29 grudnia 2008

o tej milosci

bo chyba zabrzmialo to zbyt patetycznie.
taka milosc to trudna sprawa . trzeba sie niezle starac i to ciagle.potrafic zaufac ze sie jest kochanym nawet w starej bawelnianej pizamie,gdy nogi nieogolone a mozg nie produkuje madrych mysli.
i
nie wiedzialam ze mozna sie pare razy zakochac w tym samym facecie,i
fajnie miec kogos kto wytrzyma bez seksu 9 miesiecy,i kto czyta przed snem na glos kubusia puchatka gdy rozdygotana nie moge sie uspokoic,i im dluzej to pisze tym bardziej mam wrazenie ze slowe blacho brzmia.bo jest jeszcze tak wiele malych niuansow ktore musialabym opisac,cos o dawaniu i przyjmowaniu,o
wyglupach i piciu wina pod mostem ,o ukladaniu wspolnych wierz z klockow dla malucha,o szukaniu majtek nad ranem (by je potem znalezc na branzoletce od zegarka Maz ma taka na rzepy -no to sie wszystko do niej przyczepia)) rumieniec ale cii

ostatnie 10 lat -w skrocie

najpierw 6 lat mieszkalismy w k. -studia ,szalenstwo, milosc ,choroba.
potem walka ,slub ,szczescie,przeprowadzka do I.-brak pracy,frustracja,wielkie poswiecenie meza ,przeprowadzka do B.-milosc nasza trwa bezzmiennie,powiedzialabym nawet ze rosnie caly czas,ciaza,poronienie,znowu ciaza ,poronienie,smutek,zaloba,depresja,nowa praca meza nowa nadzieja nowa ciaza -9 miesiecy lezenia,30 kg.na plusie,milosc ,strach-to moje nowe imie - nagle wypadek mamy,maluszek w brzuchu przestaje sie ruszac - ,cesarka - jest - zdrowy ,malutki synek , strach ,o niego,omnie ,mame ,4 miesiace spania przy swietle,kolyske zabieralam ze soba nawet do toalety-depresja radosc i strach przewijaja sie w magicznym tepie.nowa praca meza ,przeprowadzka do naszego nowego wymarzonego pieknego mieszkania, czerwone wino na balkonie,fajni sasiedzi.maluszek ma rok i 3 miesiace - infekcja , drgawki goraczkowe - tydzien w szpitalu,odtad znow ani jednej nocy nie przespalam , co chwile mdleje ,nie moge sie pozbierac.maz traci prace,jedzie na rozmowe o prace - ja znow trace przytomnosc naszczescie jest akurat moj tata- zajmie sie tadeuszkiem.ja- do szpitala - diagnoza burn out i depresja - prawdopodobnie niewyleczona poporodowa.
w B.maz prawdopodobnie pracy nie dostanie wiec pewnie juz bardzo niedlugo znow
przeprowadzka
troche sily mi brak  ooo
teraz maz z maluszkiem na spacerze, widze ich prez okno - opatuleni cieplutko-moi dwaj faceci -moj sens zycia

niedziela, 28 grudnia 2008

no to siup

no wiec zaczynamy,
dlugo zastanawialam sie o czym bedzie ten blog - czy na prawde mam sie ukazac od swojej najmniej odpornej strony?moze powinnam pisac tylko o synku,o banalnych sprawach, -cos w stylu - moj kochany pamietniku?
chyba bedzie o wszystkim ,anonimowo - mam nadzieje ze przynajmniej w duzym stopniu.
mysle ,ze bedzie tez dosc chaotycznie,nieskladnie i z bledami,ale coz komu przeszkadza - precz;-)
mysle ze pozwoli mi to cale pisanie poukladac balagan w mojej glowie