tak to mniej wiecej u nas od jakichs 3 miesiecy wyglada - nie spimy. To tak sie latwo slucha - nie spimy , tak czesto o tym mowie, ze nie spimy, ze te dwa slowa traca na wartosci ;-).
A tak serio - sytuacja Tadeuszkowego spania jeszcze nigdy nie byla normalna , jednak mielismy juz taki okres , ze nie przespana noc zdazala sie raz na 1,5 tygodnia , szczegolnie w momentach ,w ktorych mlody byl stabilnie ustawiony lekami p. padaczkowymi. Wiadomo jednak , ze dzieci ciagle rosna, zmieniaja wage, sytuacje hormonalna, przeziebiaja sie itd i wtedy te leki nie sa juz takie stabilne.
W kazdym razie wlasnie wyslalam maila do naszej pani neurolog w Kork , w ktorym opisuje wszystkie nocne rewelacje Tadeuszka , a co za tym idzie inne neurologiczno - psychiczne skutki.
Mysle , ze znow bedziemy musieli polozyc sie do szpitala.
tu przyklad dat tylko ostatnich 2 tygodni ( zanotowane sa tu tylko noce , w ktorych mlody mial przerwe w spaniu ponad 3 godzinna) :14.01, 16.01, 17.01, 18.01, 21.01, 23.01,26.01,28.01
tymi slowy : ziew
w rolach glownych : Tadeuszek nieZwyczajny chlopiec urodzony w piatek trzynastego :-) latem 2007 roku, Ja czyli ania mama t.(dumna mama Tadeuszka), moj maz , kot Findus, w pozostalych rolach - autyzm,epilepsja i inne czyli pelna chata
czwartek, 28 stycznia 2016
poniedziałek, 25 stycznia 2016
;-)
po paru calkiem fajnych dniach pobytu w domu ,aczkolwiek bardzo meczacych bo z fruwajacym mlodym , ubarwionym nowymi Tikami i natrectwami nerwowymi, 4 nieprzespanych nocach , odprowadzilam przed chwila z wielkim uczuciem ulgi mlodzika do Busika szkolnego.
Wchodzac do niego mlody wykrzyknal _ "Jak ja sie ciesze , ze ide do szkoly" :-)
czyzbym tez byla dla niego meczaca?
jeszcze 12 dni i jedziemy do Polski - jupiiiii !!!
Wchodzac do niego mlody wykrzyknal _ "Jak ja sie ciesze , ze ide do szkoly" :-)
czyzbym tez byla dla niego meczaca?
jeszcze 12 dni i jedziemy do Polski - jupiiiii !!!
wtorek, 19 stycznia 2016
matka wariatka
co robi matka - wariatka jak dziecko z powodu przeziebienia nie idzie do szkoly? ubiera dziecko cieplo i wychodzi na snieg
poniedziałek, 18 stycznia 2016
dziwny format opisu niesamowitej sprawy
wyobrazcie sobie co mi sie przytrafilo: - pare dni temu kupowalam bilety na pociag do polski - bylo to skomplikowane , poniewaz tadeusz ma legitymacje 100 % niepelnosprawnosci , wiec on placi jako dziecko polowe ceny , a ja jako osoba towarzyszaca niepelnosprawnemu nie musze placic nic. w niemczech jest tak , ze normalnie dzieci (pelnosprawne)do lat 15 w towarzystwie rodzica placacego za pelny bilet nie placa nic
i jako , ze moj maz bedzie z nami jechal polowe drogi , pani kasjerka zadala sobie duzo trudu i wymyslila, ze jako maz jest pelnoplatnym rodzicem to policzy tadeuszkowi za bilet polowe drogi
kupno tych biletow bylo skomplikowane , rezerwacje itd, maz jadacy polowe drogi, wracajacy tego samego dnia , nasza podroz powrrotna tydzien pozniej , miejsca w przedziale,itd - pani w kasie zadala sobie mnostwo trudu , poswiecila mi ok. 40 min. i wyciagnela wszystkie mozliwe znizki i udogodnienia dla nas
dwa dni pozniej kolo poludnia - dzwonek do drzwi - w domofonie jakas pani pyta , czy kupowalam ostatnio bilety u niej na dworcu
ja ja wpuscilam do domu , a ona zaczyna tlumaczyc , ze cala noc spac nie mogla , bo jej sie przypomnialo , ze popelnila blad wypisujac jeden bilet i nie wpisala znizki na jeden krotki odcinek naszej podrozy , i , ze ona dla mnie juz wypisala poprawnie nowy bilet , i czy mozemy go po prostu zamienic
wyobrazacie sobie?! pani specjalnie odszukala nasz adres , przyjechala do mnie do domu , zeby swoj minimalny blad naprawic?!!!!i przeprosic? - ja z niedowierzaniem zapytalam czy chce kawy , badz herbaty , ale nic nie chciala, wiec ja objelam , chociaz to , ale ciagle jeszcze jestem w szoku
sobota, 16 stycznia 2016
rozsypka do pozbierania
poczatek szkoly tadeuszka byl turbuletny. , ale juz po pierwszym dniu Tadeuszek powiedzial : "mamo, tam sa przyjaciele, - tak szybko to idzie!"
dlugo balam sie cokolwiek pisac - takie myslenie magiczne , - jak napisze , to napewno zapesze , pogorszy sie .
po tak dlugim czasie napiecia maksymalnego, zaczynamy puszczac i... chorowac . Nasz mistrz mlody oczywiscie jest zdrowy, mnie posypala sie tarczyca , bola mnie potfornie miesnie od 3 tygodni i co za tym idzie psychika rozsypala sie w drobny mak - wiem , ze to paradoksalnie dobry znak , bo w koncu organizm dopuszcza do rozsypki , skonczyl sie hardcorowy program "survival" , mam nadzieje , ze na tak dlugo bym przynajmniej pozbierala sie w jedna czesc. Maz ma ogromna niekonczaca sie grype i nie wstaje z lozka od paru dni. Pierwszy raz chyba od 4 lat jest tak chory.
Powoli jednak zaczynamy robic plany, mozemy w koncu , mlody jest w FAJNEJ SZKOLE.
tak dlugo walczylismy z ta decyzja , i stres przed tym , ze dokonamy zlej zmiany byl ogromny.
Na poczatku bylo ciezko - nawet bardzo . Nauczyciele pogryzieni , mlody zestresowany do granic mozliwosci , nie przespane noce, ale jednoczesnie , obok stresu zwiazanego ze zmiana ( kazda zmiana dla niego jest ogromnie trudna) tadeuszek zaczal byc jakis taki wolny, beztroski , zaczal byc znow dzieckiem.
Zaczal nawet troszke , troszeczke opowiadac co tam w szkole sie dzieje . Uwielbia porzadek w szkole , znaki (boardmaker) ktore sa wszedzie , zasady, i przede wszystkim basen :-).cieszy sie bardzo rano na jazde do szkoly busem, i jest witany w nim przez inne dzieci codziennie , tak , jakby go przez rok nie widzialy :-)
Mamy wrazenie jakby dopiero po zmianie tadeuszek tak na prawde zaczal chodzic do szkoly.wreszcie jest traktowany na tych samych zasadach co inne dzieci (co nie zawsze jest takie latwe ). Pani nauczycielka (glowna) jest bardzo stanowcza , szalenie konsekwentna , ale bardzo sprawiedliwa.
Mlody jest od zeszlego poniedzialku 3 razy w tyg. do popoludnia w szkole (dotychczas go o 12 odbieralam , zeby zmiana szkoly + godzin w niej nie byly mieszanka wybuchowa) i od srody juz sobie ladnie radzil i nawet - Uwaga - zjadl obiad :-) wszyscy strasznie byli dumni z niego , on sam z siebie tez , ale panie w szkole na szczescie toleruja to, ze mnody je tylko niektore rzeczy i pozwalaja jesc np. suchy makaron - wazne , zeby jadl cokolwiek.
niestety glupia epilepsja puka co chwile do naszych drzwi - ale coz taka nasza uroda i nie mozna miec wszystkiego
Mam nadzieje , ze my sie szybko pozbieramy do kupy (hi hi) , zeby w koncu tak do konca uwierzyc , ze JEST DOBRZE
Dzieki za WSZYSTKIE wasze cieple slowa w komentarzach , nawet nie wiecie jak sie z nich ciesze :-) - witam tez serdecznie nowych ujawnionych i tych nieujawnionych czytaczy .
dlugo balam sie cokolwiek pisac - takie myslenie magiczne , - jak napisze , to napewno zapesze , pogorszy sie .
po tak dlugim czasie napiecia maksymalnego, zaczynamy puszczac i... chorowac . Nasz mistrz mlody oczywiscie jest zdrowy, mnie posypala sie tarczyca , bola mnie potfornie miesnie od 3 tygodni i co za tym idzie psychika rozsypala sie w drobny mak - wiem , ze to paradoksalnie dobry znak , bo w koncu organizm dopuszcza do rozsypki , skonczyl sie hardcorowy program "survival" , mam nadzieje , ze na tak dlugo bym przynajmniej pozbierala sie w jedna czesc. Maz ma ogromna niekonczaca sie grype i nie wstaje z lozka od paru dni. Pierwszy raz chyba od 4 lat jest tak chory.
Powoli jednak zaczynamy robic plany, mozemy w koncu , mlody jest w FAJNEJ SZKOLE.
tak dlugo walczylismy z ta decyzja , i stres przed tym , ze dokonamy zlej zmiany byl ogromny.
Na poczatku bylo ciezko - nawet bardzo . Nauczyciele pogryzieni , mlody zestresowany do granic mozliwosci , nie przespane noce, ale jednoczesnie , obok stresu zwiazanego ze zmiana ( kazda zmiana dla niego jest ogromnie trudna) tadeuszek zaczal byc jakis taki wolny, beztroski , zaczal byc znow dzieckiem.
Zaczal nawet troszke , troszeczke opowiadac co tam w szkole sie dzieje . Uwielbia porzadek w szkole , znaki (boardmaker) ktore sa wszedzie , zasady, i przede wszystkim basen :-).cieszy sie bardzo rano na jazde do szkoly busem, i jest witany w nim przez inne dzieci codziennie , tak , jakby go przez rok nie widzialy :-)
Mamy wrazenie jakby dopiero po zmianie tadeuszek tak na prawde zaczal chodzic do szkoly.wreszcie jest traktowany na tych samych zasadach co inne dzieci (co nie zawsze jest takie latwe ). Pani nauczycielka (glowna) jest bardzo stanowcza , szalenie konsekwentna , ale bardzo sprawiedliwa.
Mlody jest od zeszlego poniedzialku 3 razy w tyg. do popoludnia w szkole (dotychczas go o 12 odbieralam , zeby zmiana szkoly + godzin w niej nie byly mieszanka wybuchowa) i od srody juz sobie ladnie radzil i nawet - Uwaga - zjadl obiad :-) wszyscy strasznie byli dumni z niego , on sam z siebie tez , ale panie w szkole na szczescie toleruja to, ze mnody je tylko niektore rzeczy i pozwalaja jesc np. suchy makaron - wazne , zeby jadl cokolwiek.
niestety glupia epilepsja puka co chwile do naszych drzwi - ale coz taka nasza uroda i nie mozna miec wszystkiego
Mam nadzieje , ze my sie szybko pozbieramy do kupy (hi hi) , zeby w koncu tak do konca uwierzyc , ze JEST DOBRZE
Dzieki za WSZYSTKIE wasze cieple slowa w komentarzach , nawet nie wiecie jak sie z nich ciesze :-) - witam tez serdecznie nowych ujawnionych i tych nieujawnionych czytaczy .
Subskrybuj:
Posty (Atom)






