dzis : praca do 14.30, jazda przez cale miasto po mlodego do przedszkola,jazda z tadeuszkiem z przedszkola przez pol miasta autobusem i tramwajem do "miejsca , w ktorym musialam cos zalatwic", gdzie przelazilismy kilometry cale na piechote, 17 stopni na plusie, za ciepla kurtka zimowa i deszcz z kazdej strony.fajnie mimo wszystko, choc piekielnie meczaco.
wracamy spowrotem ,tramwajem, na ulubionym miejscu tadeuszka- znaczy sie z przodu samego, gdzie mozna patrzec na prace kierowcy.wszystko sie dobrze udalo , poza dwoma scenami ( krzyku i placzu) tadeuszkowymi w tramwaju - raz bo rekaw od sweterka sie zmoczyl , raz bo pan zaslonil zaluzje i nie moglismy go juz wiecej ogladac.
dojechalismy - tadeusz zmeczony, ja zlana potem i na skraju wszystkiego...
wysiadamy , a tam wichura , ze ciezko przejsc dwa metry i ulewa straszliwa. biegniemy wiec od przystanku do domu, w butach chlupocze, kaptur na glowie nic nie daje, torba ciazy na ramieniu . lece, ciagne tadeuszka za soba za reke...
moje dziecko peka ze smiechu :-) - deszcz jest smieszny , deszcz jest przyjemny- krzyczy radosnie tadeuszek - jaki przyjemny deszcz - robaki deszczowe sie ciesza!!! - wyjda na dwor - hurra! hurraaa!
w rolach glownych : Tadeuszek nieZwyczajny chlopiec urodzony w piatek trzynastego :-) latem 2007 roku, Ja czyli ania mama t.(dumna mama Tadeuszka), moj maz , kot Findus, w pozostalych rolach - autyzm,epilepsja i inne czyli pelna chata
środa, 30 stycznia 2013
wtorek, 29 stycznia 2013
przyjemne z pozytecznym
dziewczyny - obejzyjcie koniecznie do konca :-)
http://demotywatory.pl/4027808/Profilaktyka-raka-piersi
ja stawiam na doktora ;-) , a wy? :-D
http://demotywatory.pl/4027808/Profilaktyka-raka-piersi
ja stawiam na doktora ;-) , a wy? :-D
poniedziałek, 28 stycznia 2013
przerwa i cieple mleko
nie , nie bede pisac o tym , ze moja pani wozna w liceum witala mnie w progu szkoly z paierosem w buzi i cieplym mlekiem na tacce w kubkach z napisem " spolem"
Tadeuszek ostatnio po terapii -
- jedziemy do polski - jak juz bedze wiosna, potem troche lato to pojejedziemy do " Gagsia i Gagek"*
-ty lubisz jezdzic do polski , do babci i dziadka , prawda? - pytam tadeuszka
-tak tam zawsze jest przerwa ...
moja mama w zeszlym roku dala tadeuszkowi cieple mleko do picia - tadeuszek praktycznie nie pija mleka , a na cieple reagowal juz jako 3 miesieczne niemowle krzykiem i prezeniem calego ciala.
tadeuszek wypijal potem codziennie caly kubek.od tamtego czasu juz nie.
- w polsce bede pil mleko, cieple !- mowi tadeuszek podtrzymujac rozmowe - bo mleko cieple jest dobre tylko latem
*to byl polski i znaczyl - babcia i dziadek (tadeuszek w podobny sposob mowi po niemiecku , ale duzo na szczescie i coraz wiecej osob go rozumie :-)) )
Tadeuszek ostatnio po terapii -
- jedziemy do polski - jak juz bedze wiosna, potem troche lato to pojejedziemy do " Gagsia i Gagek"*
-ty lubisz jezdzic do polski , do babci i dziadka , prawda? - pytam tadeuszka
-tak tam zawsze jest przerwa ...
moja mama w zeszlym roku dala tadeuszkowi cieple mleko do picia - tadeuszek praktycznie nie pija mleka , a na cieple reagowal juz jako 3 miesieczne niemowle krzykiem i prezeniem calego ciala.
tadeuszek wypijal potem codziennie caly kubek.od tamtego czasu juz nie.
- w polsce bede pil mleko, cieple !- mowi tadeuszek podtrzymujac rozmowe - bo mleko cieple jest dobre tylko latem
*to byl polski i znaczyl - babcia i dziadek (tadeuszek w podobny sposob mowi po niemiecku , ale duzo na szczescie i coraz wiecej osob go rozumie :-)) )
cienie przeszlosci ;-)
zdobylam sie na cos do czego juz dlugo sie zabieralam . zadzwonilam do szpitala w berlinie, gdzie mieszkalismy w miedzyczasie 3 lata , w ktorym urodzilam tadeuszka, w ktorym dlugo i czesto w ciazy lezalam, w ktorym przezylam traumatyczne chwile.zadzwonilam i poprosilam o wszystkie akta z tego czasu, wszystkie diagnozy, opis porodu itd. bo jak sie okazuje nic nie mialam w reku, poza ksiazeczka zdrowia mlodego wystawiana zaraz po porodzie( nigdy nie wpadnijcie na pomysl by rodzic w brelinie wschodnim - tam dziala wszystko nieco inaczej niz w innych czesciach niemiec, a przynajmniej jeszcze w 2007 tak bylo).chce wszystko miec w reku, dokladnie przeczytac co i jak. mysle ,ze jestem na to gotowa, choc piszac to denerwuje sie bardzo.okazalo sie , ze w ogole nie ma problemu i ze pani dzis wszystko wydrukuje i wlozy do koperty , a ja to najpozniej w czwartek dostane - proste :-) - i po krzyku
jako , ze niepelnosprawnosc tadeuszkowa nie byla jawna od urodzenia , nie przykladalam do tego wagi az tak duzej , teraz jednak , przy kazdej kolejnej diagnozie prowadzi sie ze mna bardzo dokladny wywiad odnosnie porodu , ciazy itd - teraz bede miec wszystko czarno na bialym.
znow przekleilam pare wpisow ze starego bloga (link zamiescilam z boku " zastanawiam sie" ) postaram sie wkrotce przekleic wszystkie wpisy z czasow odkrywania nowych rewelacji tadeuszkowych i jego diagnostyki (tak w ramach autoterapii;-) i otagowac wszystko , ale to nadehjdzie jak mi bedzie baaardzo nudno
jako , ze niepelnosprawnosc tadeuszkowa nie byla jawna od urodzenia , nie przykladalam do tego wagi az tak duzej , teraz jednak , przy kazdej kolejnej diagnozie prowadzi sie ze mna bardzo dokladny wywiad odnosnie porodu , ciazy itd - teraz bede miec wszystko czarno na bialym.
znow przekleilam pare wpisow ze starego bloga (link zamiescilam z boku " zastanawiam sie" ) postaram sie wkrotce przekleic wszystkie wpisy z czasow odkrywania nowych rewelacji tadeuszkowych i jego diagnostyki (tak w ramach autoterapii;-) i otagowac wszystko , ale to nadehjdzie jak mi bedzie baaardzo nudno
czwartek, 24 stycznia 2013
w przerwie
denerwuje sie , mam tyle spraw na glowie... sprawa odroczenia pojscia do szkoly o rok przez tadeuszka , wybor szkoly , burza w swiecie blogowym, moja szkola , moje praktyki, rozterki wychowawcze, rozterki ludzkie i inne takie , sprawiaja ze mnie to wszystko przerasta , i nawet mowic o tym nie specjalnie potrafie , bo TAK mnie to przerasta.tk wiec w miedzy czasie wkleje tu zdjecia z mojej i tadeuszkowej akcji pt. robimy odciski w plastelinie i drukujemy na papierze.
strasznie dumna bylam z tadeuszka, a on z siebie , zreszta popatrzcie: (pomysl sciagniety stad : http://childhood101.com/2013/01/kids-art-project-playdough-pictures/
) mina mlodego na zdjeciach - cofnieta broda i jezyk na wierzchu - oznaka najwyzszej koncentracji , klik na zdjecie powieksza je :-)
strasznie dumna bylam z tadeuszka, a on z siebie , zreszta popatrzcie: (pomysl sciagniety stad : http://childhood101.com/2013/01/kids-art-project-playdough-pictures/
) mina mlodego na zdjeciach - cofnieta broda i jezyk na wierzchu - oznaka najwyzszej koncentracji , klik na zdjecie powieksza je :-)
wtorek, 15 stycznia 2013
niewygodnie
(tlumaczenie z tadeuszkowo niemieckiego na nasze;-P)
wychodzimy z targow maszyn parowych , zrobilo sie bardzo zimno, jakies -1 stopni i wiaterek nam wieje w twarz. idziemy do auta.
tadeuszek: - ale ja juz nie moge isc , nie dam rady , moje nogi sie przewroca!
ja: - kochanie, dasz rade , jeszcze kawalek i bedziemy w samochodzie
tadeuszek , ale ja juz nie moge ...
ja: ale ja cie nie moge niesc, jestes juz za duzy
tadeuszek : ale tak zyc jest strasznie niewygodnie!
staram sie rozmawiac przez telefon , tadeuszek podchodzi i nie reaguje na moje uwagi odnosnie tego , ze teraz nie moge go sluchac.
- wiesz co? to niebieskie (tu pokazuje na swoje zylki na rece) to krew , tam wszedzie jest krew , to takie robaczki, a krew jest dobra, a jak jest czerwone (tu pokazuje jakas blizne) to juz nie jest dobrze , bo to robi ala!
-wiesz co? a tu wszedzie sa bakterie , wszedzie lataja , mozna je zobaczyc pod mikroskopem, tak jak wszy i pchly, - czy bakterie to insekty?
ja. - nie kochanie, bakterie to bakterie
czy bakterie maja nogi? bo one sie ruszaja (tu nastepuje demonstracja tego jak bakterie sie ruszaja)
moze one tak sie czolgaja, albo plywaja , ale bakterie to insekty,prawda tadeusz? ( pytanie do samego siebie) prawda!
ja: tadeuszku bakterie to takie formy zycia(?)
formy zycia? - he he - smieszne - bakterie sa tak jak atomy , sa wszedzie , a jak ich za duzo i jest wypadek to sie to robi niebezpieczne , oo oooo niebezpieczne , niebezpieczne niebezpieczne,ooooo
- ja, kochanie spokojnie wszystko jest dobrze , teraz nie jest niebezpiecznie
niebezpiecznie , niebezpiecznie, niebezpiecznie....
- wiesz co? puffing billy, pierwsza lokomotywa na swiecie miala drewniany hamulec, byla szybka , a rocket , to rakieta po polsku i rakete po niemiecku ,to bylo w angielskim kraju , to tez najstarsza lokomotywa jak go witali na dworcu , to machali kapeluszami,he he smieszne , to chyba taki zart,
-wiesz co ? a jak bedzie wiosna, to trzeba bedzie zmienic opony na wiosenne i wtedy juz nie bedzie zimy i wtedy bedzie wiosna, a jak jest wiosna to przychodzi zajac wielkanocny i wtedy papa zbuduje maszyne parowa - wy jeszcze o tym porozmawiajcie , bo wtedy papa zbuduje maszyne parowa , i ja bede mogl ja kierowac, i bedzie gwizdek parowy tak jak w novelty , tylko mniejszy, bo male gwizdki parowe sa takie cienkie (tu prezentacja gwizdka parowego paszcza przez nastepne 15 minut,
- a wiesz co? a para to takie male babelki , sa jak krew i bakterie , czy to tez insekty?
ja mam skrzynke z insektami, ale nie mam weza drewnianego , bo waz drewniany jest dobry , bo jest bardzo dlugi...
udalo mi sie wkoncu zebrac dluzszy (prawie)monolog tadeuszkowy do kupy i go spisac , takie "rozmowki slychac u nas od rana do nocy z przerwami na wybuchy dzikiej rozpaczy , badz radosci
niechamowanej:-) z akompaniamentem dzwiekow mniej lub bardziej piskliwych , z przytupem nozka i wymachem raczek
wychodzimy z targow maszyn parowych , zrobilo sie bardzo zimno, jakies -1 stopni i wiaterek nam wieje w twarz. idziemy do auta.
tadeuszek: - ale ja juz nie moge isc , nie dam rady , moje nogi sie przewroca!
ja: - kochanie, dasz rade , jeszcze kawalek i bedziemy w samochodzie
tadeuszek , ale ja juz nie moge ...
ja: ale ja cie nie moge niesc, jestes juz za duzy
tadeuszek : ale tak zyc jest strasznie niewygodnie!
staram sie rozmawiac przez telefon , tadeuszek podchodzi i nie reaguje na moje uwagi odnosnie tego , ze teraz nie moge go sluchac.
- wiesz co? to niebieskie (tu pokazuje na swoje zylki na rece) to krew , tam wszedzie jest krew , to takie robaczki, a krew jest dobra, a jak jest czerwone (tu pokazuje jakas blizne) to juz nie jest dobrze , bo to robi ala!
-wiesz co? a tu wszedzie sa bakterie , wszedzie lataja , mozna je zobaczyc pod mikroskopem, tak jak wszy i pchly, - czy bakterie to insekty?
ja. - nie kochanie, bakterie to bakterie
czy bakterie maja nogi? bo one sie ruszaja (tu nastepuje demonstracja tego jak bakterie sie ruszaja)
moze one tak sie czolgaja, albo plywaja , ale bakterie to insekty,prawda tadeusz? ( pytanie do samego siebie) prawda!
ja: tadeuszku bakterie to takie formy zycia(?)
formy zycia? - he he - smieszne - bakterie sa tak jak atomy , sa wszedzie , a jak ich za duzo i jest wypadek to sie to robi niebezpieczne , oo oooo niebezpieczne , niebezpieczne niebezpieczne,ooooo
- ja, kochanie spokojnie wszystko jest dobrze , teraz nie jest niebezpiecznie
niebezpiecznie , niebezpiecznie, niebezpiecznie....
- wiesz co? puffing billy, pierwsza lokomotywa na swiecie miala drewniany hamulec, byla szybka , a rocket , to rakieta po polsku i rakete po niemiecku ,to bylo w angielskim kraju , to tez najstarsza lokomotywa jak go witali na dworcu , to machali kapeluszami,he he smieszne , to chyba taki zart,
-wiesz co ? a jak bedzie wiosna, to trzeba bedzie zmienic opony na wiosenne i wtedy juz nie bedzie zimy i wtedy bedzie wiosna, a jak jest wiosna to przychodzi zajac wielkanocny i wtedy papa zbuduje maszyne parowa - wy jeszcze o tym porozmawiajcie , bo wtedy papa zbuduje maszyne parowa , i ja bede mogl ja kierowac, i bedzie gwizdek parowy tak jak w novelty , tylko mniejszy, bo male gwizdki parowe sa takie cienkie (tu prezentacja gwizdka parowego paszcza przez nastepne 15 minut,
- a wiesz co? a para to takie male babelki , sa jak krew i bakterie , czy to tez insekty?
ja mam skrzynke z insektami, ale nie mam weza drewnianego , bo waz drewniany jest dobry , bo jest bardzo dlugi...
udalo mi sie wkoncu zebrac dluzszy (prawie)monolog tadeuszkowy do kupy i go spisac , takie "rozmowki slychac u nas od rana do nocy z przerwami na wybuchy dzikiej rozpaczy , badz radosci
niechamowanej:-) z akompaniamentem dzwiekow mniej lub bardziej piskliwych , z przytupem nozka i wymachem raczek
poniedziałek, 14 stycznia 2013
patrzcie co znalazlam:-)
a propos niesamowitych zainteresowan i zdolnosci niektorych autystow(nawiazanie do wpisu u jozia w blogu bogusi autyzm dzien po dniu ,i moich mysli o innym design mysli naszych dzieci )- ja poprostu oniemialam- przyjemnego ogladania :-)
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ahXIMUkSXX0
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ahXIMUkSXX0
niedziela, 13 stycznia 2013
piec i pol :-)
moj duzy chlopiec konczy dzis piec i pol roku.
dzis bylismy na targach maszyn parowych - tu zdjecie dzisiejszego tadeuszka na traktorze parowym (w tle reklama muzeum techniki , ktore uwielbiamy:-)
a pod spodem zdjecie tadeuszka z kolega podszas treningu socjalnego wczoraj- widac chlopcy szaleja :-)
kazdy sobie i w swoja strone, ale sie ciesza jak uslysza , ze ten drugi bedzie dzis na terapii
w ciagu tego pol roku od urodzin tadeuszka duzo sie wydazylo. niech sie dzieje!
dzis bylismy na targach maszyn parowych - tu zdjecie dzisiejszego tadeuszka na traktorze parowym (w tle reklama muzeum techniki , ktore uwielbiamy:-)
a pod spodem zdjecie tadeuszka z kolega podszas treningu socjalnego wczoraj- widac chlopcy szaleja :-)
kazdy sobie i w swoja strone, ale sie ciesza jak uslysza , ze ten drugi bedzie dzis na terapii
w ciagu tego pol roku od urodzin tadeuszka duzo sie wydazylo. niech sie dzieje!
środa, 9 stycznia 2013
swiatlo
(rozmowa wczorajszo- wieczorna papy z tadeuszkiem - tlumaczenie z tadeuszkowo- niemieckiego - ja :-) )
maz : tadeuszku , dzis sie obok ciebie nie poloze, tylko usiade obok ciebie na lozku ( kolejna proba nauczenia tadeuszka samodzielnego zasypiania, tym razem baardzo stopniowa)
tadeuszek: ale ty musisz obok mnie lezec, bo ja sie boje spac ciemnosci
maz: - to , moze zapalimy male swiatelko?
tadeuszek: - ale ja nie moge spac jak jest jasno...
maz : tadeuszku , dzis sie obok ciebie nie poloze, tylko usiade obok ciebie na lozku ( kolejna proba nauczenia tadeuszka samodzielnego zasypiania, tym razem baardzo stopniowa)
tadeuszek: ale ty musisz obok mnie lezec, bo ja sie boje spac ciemnosci
maz: - to , moze zapalimy male swiatelko?
tadeuszek: - ale ja nie moge spac jak jest jasno...
wtorek, 8 stycznia 2013
ku*#*#
wczoraj wyszlo slonce.mialam czas. steskniona odebralam zmeczonego(nie spi ostatnio prawie wcale) tadeuszka z przedszkola .postanowilam , ze sprawie mu przyjemnosc idac z nim na plac zabaw , na ktory uwielbia chodzic , a na ktorym dlugo juz nie bylismy. cieszylismy sie z siebie.tadeuszek gadal cala droge , slonce swiecilo nam w twarze.
dochodzac do placu zabaw tadeuszek placzliwym glosem powiedzial- o nie! duzo ludzi, a ja chcialem sie tu bawic.
wytlumaczylam mu , ze nie szkodzi, damy rade, ja mu pomoge.
wszystko funkcjonowalo super.(ja sie tak bardzo cieszylam i dumna bylam z mojego dzielniaka) w pewnym momencie tadeuszek chcial skorzystac z jednej zjezdzalni linowej. ku mojemu zaskoczeniu , ustawil sie w odpowiednim miejscu , i poczekal , az dziewczynka , ktora na tej zjezdzalni byla- przy niej stal tata , mama i mlodsza siostra, skonczy i przyniesie mu line do zjezdzania , ja dumna jak paw zawolalam tylko - tadeuszku, powiedz dziekuje! - tadeuszek powiedzial, ja sie usmiechnelam do tej mamy , a ona spuscila wzrok.
po jakims czasie tadeuszek popedzil na inna zjezdzalnie (w miedzy czasie gdzie indziej siedzielismy , cos innego robilismy) z daleka widzialam , ze to te same dziewczynki stoja na gorze tej zjezdzalni , tym razem z tata, mama stoi nieopodal. tym razem po wzroku i tempie mlodego wiedzialam, ze on tych ludzi nie widzi i pedzi po lebkach do celu.zawolalam wiec - stoj , poczekaj, (w domysle ci ludzie byli pierwsi, zaraz zjedziesz). nie zdazylam jednak, tadeuszek sie przepchnal, wdrapal, zdazylam go tylko za kurtke zlapac i mowie ( po niemiecku ) stoj!. ten ojciec sie do mnie odwraca i usmiecha i mowi-" prosze go puscic ,niech zjedzie pierwszy.", potem (jak tadeuszek juz zjechal )z tym samym usmiechem dodal " jak to sie mowi- madry glupiemu ustepuje" !!!po czym do swoich coreczek w jakims slowianskim jezyku ( chyba, bo byl podobny do polskiego) "- ha ha, przynajmniej wyczyscil swoim tylkiem zjezdzalnie dla was"
ja oniemialam i im dluzej mysle o calym zdazeniu , tym bardziej zraniona sie czuje i tym bardziej wkurzam sie na ludzi :-(
dochodzac do placu zabaw tadeuszek placzliwym glosem powiedzial- o nie! duzo ludzi, a ja chcialem sie tu bawic.
wytlumaczylam mu , ze nie szkodzi, damy rade, ja mu pomoge.
wszystko funkcjonowalo super.(ja sie tak bardzo cieszylam i dumna bylam z mojego dzielniaka) w pewnym momencie tadeuszek chcial skorzystac z jednej zjezdzalni linowej. ku mojemu zaskoczeniu , ustawil sie w odpowiednim miejscu , i poczekal , az dziewczynka , ktora na tej zjezdzalni byla- przy niej stal tata , mama i mlodsza siostra, skonczy i przyniesie mu line do zjezdzania , ja dumna jak paw zawolalam tylko - tadeuszku, powiedz dziekuje! - tadeuszek powiedzial, ja sie usmiechnelam do tej mamy , a ona spuscila wzrok.
po jakims czasie tadeuszek popedzil na inna zjezdzalnie (w miedzy czasie gdzie indziej siedzielismy , cos innego robilismy) z daleka widzialam , ze to te same dziewczynki stoja na gorze tej zjezdzalni , tym razem z tata, mama stoi nieopodal. tym razem po wzroku i tempie mlodego wiedzialam, ze on tych ludzi nie widzi i pedzi po lebkach do celu.zawolalam wiec - stoj , poczekaj, (w domysle ci ludzie byli pierwsi, zaraz zjedziesz). nie zdazylam jednak, tadeuszek sie przepchnal, wdrapal, zdazylam go tylko za kurtke zlapac i mowie ( po niemiecku ) stoj!. ten ojciec sie do mnie odwraca i usmiecha i mowi-" prosze go puscic ,niech zjedzie pierwszy.", potem (jak tadeuszek juz zjechal )z tym samym usmiechem dodal " jak to sie mowi- madry glupiemu ustepuje" !!!po czym do swoich coreczek w jakims slowianskim jezyku ( chyba, bo byl podobny do polskiego) "- ha ha, przynajmniej wyczyscil swoim tylkiem zjezdzalnie dla was"
ja oniemialam i im dluzej mysle o calym zdazeniu , tym bardziej zraniona sie czuje i tym bardziej wkurzam sie na ludzi :-(
poniedziałek, 7 stycznia 2013
pomozemy?
drodzy czytacze ,
musze o tym napisac , a wlasciwie zacytowac Bogusie , mame Jozka z bloga Autyzm dzien po dniu,bo im wiecej osob o tej sprawie czyta i moze pomoc tym lepiej.
no wiec cytuje:
"Od kilku dni obserwuję, jak współodczuwające i zorganizowane potrafi być środowisko rodziców dzieci niepełnosprawnych. Wystarczyło, że pojawiła się pierwsza informacja o autystycznym Nikodemie, którego tata - strażak zginął ratując życie najbliższym i już ruszyła fala pomocy. Z całej Polski i nie tylko z kraju rodzice dzieci niepełnosprawnych przesyłają sobie najnowsze informacje, organizują wydarzenia na Facebooku, tworzą listy najpotrzebniejszych rzeczy, które chcą wysłać osieroconej rodzinie. Ze zebranymi darami pojechała dzisiaj do Udanina, miejscowości, w której zdarzył się pożar moja blogowa koleżanka, mama Magdy. Pisała później o zaskoczeniu i wzruszeniu mamy Nikodema, która nie zdawała sobie sprawy, że w każdej chwili mnóstwo ludzi zastanawia się, czy do paczki dla nich dorzucić nową suszarkę, czy może żelazko.
Pospieszyli z pomocą rodzice, którzy najczęściej mają mnóstwo zmartwień związanych z rozwojem swoich dzieci. Teraz wysyłają sobie informacje o pani Annie i Nikodemie: "nie zostawmy ich samych!"
Nie zostawmy ich samych.
Na Facebooku zostało utworzone wydarzenie "Pomoc dla Ani i Nikodemka - Udanin", w którym na bieżąco pojawiają się informacje o całej sprawie. Można tam zapoznać się z materiałem filmowym z lokalnej telewizji, przeczytać o mieszkaniu zastępczym, które zaoferowała rodzinie gmina i o strażakach z jednostki, którzy próbowali reanimować kolegę, nawet, gdy lekarz stwierdził już śmierć.
Na forum "Inny świat" gromadzącym wiele osób zamieszczane są listy potrzebnych rzeczy. Tym zajmuje się następna znajoma Ania z Holandii.
Wiele paczek z ubraniami, środkami czystości już jest w drodze, ale najbardziej potrzebne są teraz pieniądze. Nawet drobne kwoty od wielu osób w tych dniach mogą zapewnić rodzinie żywność i najpotrzebniejsze im rzeczy. Na stronie gminy zostało udostępnione ogłoszenie z numerem konta, na które można wpłacać pieniądze:
Anna Kwas
Udanin 38/1
55-340 Udanin
Konto : 98 9589 0003 0392 2712 3000 0010
z dopiskiem: POMOC DLA POSZKODOWANYCH W POŻARZE. "
Udanin 38/1
55-340 Udanin
Konto : 98 9589 0003 0392 2712 3000 0010
z dopiskiem: POMOC DLA POSZKODOWANYCH W POŻARZE. "
niedziela, 6 stycznia 2013
po 2 latach znow bylam w teatrze!!:-)))
zanim odpowiem na przemile komentarze , napisze , bo policzki mam jeszcze czerwone z przejecia, a pora pozna i do lozka czas;-) . nie napisze wam wcale o dzisiejszej pieknej wspolnej wedrowce po gorach ,przedpoludniem, ani o braku snu mlodego,
a o tym , ze dzis rano , zadzwonil telefon , a po drugiej stronie sluchawki odezwala sie kolezanka z pracy,ze ma jeszcze jeden bilet , na dzis na 18 do teatru, na przedstawienie muzyczne pt " Dylan_the times they are a- changin`"bo jej syn odmowil i czy nie mialabym z jej towarzystwem pojsc.
po krotkiej naradzie rodzinnej (wyslalam meza na dwie godziny do kolegi , zeby odpoczal i potem mnie zmienil przy tadeuszku) wybylam w skowronkach :-)
powiem krotko- bylo genialnie - przedstawienie trwalo 3 godziny , aktorzy- muzycy dostali owacje na stojaco, chyba 10 razy wychodzili na scene i zagrali 3 kawalki na bis.o czym bylo - o bobie dylanie oczywiscie , o jego zyciu , muzyce, historii w okol panujacej , zreszta zobaczcie sami :
a o tym , ze dzis rano , zadzwonil telefon , a po drugiej stronie sluchawki odezwala sie kolezanka z pracy,ze ma jeszcze jeden bilet , na dzis na 18 do teatru, na przedstawienie muzyczne pt " Dylan_the times they are a- changin`"bo jej syn odmowil i czy nie mialabym z jej towarzystwem pojsc.
po krotkiej naradzie rodzinnej (wyslalam meza na dwie godziny do kolegi , zeby odpoczal i potem mnie zmienil przy tadeuszku) wybylam w skowronkach :-)
powiem krotko- bylo genialnie - przedstawienie trwalo 3 godziny , aktorzy- muzycy dostali owacje na stojaco, chyba 10 razy wychodzili na scene i zagrali 3 kawalki na bis.o czym bylo - o bobie dylanie oczywiscie , o jego zyciu , muzyce, historii w okol panujacej , zreszta zobaczcie sami :
sobota, 5 stycznia 2013
codziennosc zmienna jest :-)
wstalismy dzis rano i wypilismy kawe w lozku , :-) , tak razem ze skaczacym i halasujacym tadeuszkiem - kawa byla szybka , ale przyjemna,nastawilismy sie poprostu na krzyki i brak rozmowy, a poprostu na bycie razem, a dziecko wykrzykiwalo co jakis czas - "wszyscy razem! , wszyscy razem!".
zawiezlismy "wszyscy razem" mlodego na terapie i tym razem go tam na ten czas zostawilismy i poszlismy na herbate. :-)
popoludniu bylismy na placu zabaw , po drodze mlody przewrocil sie w bloto na rowerze , nabijajac sobie pare siniakow, jednak nie za wiele , bo blotko dobrze amortyzowalo.
pocieszyc delikwenta nie bylo prawie jak , bo od buta , az po kask byl pokryty rowniutka warstewka czarno - brazowej masy , kapiacej z kasku za kurteczke.nie to bylo jednak przyczyna najwiekszej rozpaczy, a to , ze sie rower juz tak pieknie nie blyszczy.
po nastawieniu w domu pralki i wyprzysznicowaniu rowerka, nastala u nas wzgledna cisza , i znow sie delektujemy tym , ze "wszyscy razem" . siedzimy wiec na kanapie, ja pisze, maz oglada z mlodym programy popularno - naukowe - w stylu- jak sie robi sruby, czy co to jest atom...
dzis postawilismy wszystko na jedna karte, wiec nie sprzatamy, wszystkie zwykle normalne czynnosci ograniczylismy do minimum i skupilismy sie (jeszcze bardziej niz zwykle )na mlodym.
wyszlo nam wszystkim na dobre.
niedlugo jednak przyjdzie codziennosc poferiowa ;-) i trzeba bedzie znow wszystko przestawic.
mysle , ze i to nam na dobre wyjdzie !
po wczorajszej przygodzie "kupnej" mamy sie nieco na bacznosci , na razie jednak jest ok, mlody sie dobrze czuje, przygoda sie nie powtorzyla.
mysle , ze w poniedzialek zadzwonie do naszej pediatry i jej o tym opowiem. moze trzeba znow zbadac krew .
zawiezlismy "wszyscy razem" mlodego na terapie i tym razem go tam na ten czas zostawilismy i poszlismy na herbate. :-)
popoludniu bylismy na placu zabaw , po drodze mlody przewrocil sie w bloto na rowerze , nabijajac sobie pare siniakow, jednak nie za wiele , bo blotko dobrze amortyzowalo.
pocieszyc delikwenta nie bylo prawie jak , bo od buta , az po kask byl pokryty rowniutka warstewka czarno - brazowej masy , kapiacej z kasku za kurteczke.nie to bylo jednak przyczyna najwiekszej rozpaczy, a to , ze sie rower juz tak pieknie nie blyszczy.
po nastawieniu w domu pralki i wyprzysznicowaniu rowerka, nastala u nas wzgledna cisza , i znow sie delektujemy tym , ze "wszyscy razem" . siedzimy wiec na kanapie, ja pisze, maz oglada z mlodym programy popularno - naukowe - w stylu- jak sie robi sruby, czy co to jest atom...
dzis postawilismy wszystko na jedna karte, wiec nie sprzatamy, wszystkie zwykle normalne czynnosci ograniczylismy do minimum i skupilismy sie (jeszcze bardziej niz zwykle )na mlodym.
wyszlo nam wszystkim na dobre.
niedlugo jednak przyjdzie codziennosc poferiowa ;-) i trzeba bedzie znow wszystko przestawic.
mysle , ze i to nam na dobre wyjdzie !
po wczorajszej przygodzie "kupnej" mamy sie nieco na bacznosci , na razie jednak jest ok, mlody sie dobrze czuje, przygoda sie nie powtorzyla.
mysle , ze w poniedzialek zadzwonie do naszej pediatry i jej o tym opowiem. moze trzeba znow zbadac krew .
piątek, 4 stycznia 2013
drugi post , po to by nie siac paniki ;-) i troche kultury
no dobra- jest pozniej o dwie godziny od poprzedniego wpisu. mlody spi , dobrze sie czuje. nie siejemy paniki , pozyjemy , zobaczymy.
od jakiegos czasu zaczytuje sie ksiazkami malo drastycznymi (jezeli do takich mozna zaliczyc kryminaly) , dobrze sie konczacymi , ktore wchlaniam, czytam parokrotnie, zbieram, przekladam i kurze pod lozkiem.
ostatnio jednak zrobilam wyjatek - nieswiadomie .
dostalam ostatnio od meza ksiazke (pt. maszu - bedzie spokoj na pare wieczorow ;-P) pani k. rowling - tak tej samej , ktora napisala harrego pottera, ktorego bardzo lubie i , ktory byl pierwsza ksiazka (ksiazkami) jakie przeczytalam po niemiecku.
ksiazka bardzo dobrze napisana, troche moze z poczatku zbyt wielo watkowa , z pomyslem, ale strasznie dramatyczna, ponura i przerazajaca.
zanim wiec wpadlam w czarna depresje poksiazkowa , moja mama , ktora jeszcze wtedy u nas na swieta byla wcisnela mi inna ksiazke , ktora wypozyczyla z biblioteki - moniki szwaji - gosposia prawie od wszystkiegio -
autorka w polsce ponoc popularna , a ksiazka fajna , mila i gladka w "przelyku"
i rzeczywiscie , zjadlam ja z przyjemnoscia - czyta sie fajnie, troche moze za duzo pomyslow i stereotypow wcisnietych w jedna ksiazke i bardzo przewidywalna, jednak bardzo godna polecenia :-)
przeczytalam ja z przyjemnoscia , ale i ze sporym dystansem do przekolorowania ( czy zadzierania nosa) inteligenckiego,ktore znam tak dobrze bo cala moja rodzina taka jest - nie obrazajac nikogo z rodziny,takie mi wzorce wpojono i taka droge zycia obralam , do ktorej sie z biegiem lat zdystansowalam , ktore u musierowicz na przyklad bardzo lubie, tu w tej ksiazce jednak mnie troche razilo.
od jakiegos czasu zaczytuje sie ksiazkami malo drastycznymi (jezeli do takich mozna zaliczyc kryminaly) , dobrze sie konczacymi , ktore wchlaniam, czytam parokrotnie, zbieram, przekladam i kurze pod lozkiem.
ostatnio jednak zrobilam wyjatek - nieswiadomie .
dostalam ostatnio od meza ksiazke (pt. maszu - bedzie spokoj na pare wieczorow ;-P) pani k. rowling - tak tej samej , ktora napisala harrego pottera, ktorego bardzo lubie i , ktory byl pierwsza ksiazka (ksiazkami) jakie przeczytalam po niemiecku.
ksiazka bardzo dobrze napisana, troche moze z poczatku zbyt wielo watkowa , z pomyslem, ale strasznie dramatyczna, ponura i przerazajaca.
zanim wiec wpadlam w czarna depresje poksiazkowa , moja mama , ktora jeszcze wtedy u nas na swieta byla wcisnela mi inna ksiazke , ktora wypozyczyla z biblioteki - moniki szwaji - gosposia prawie od wszystkiegio -
autorka w polsce ponoc popularna , a ksiazka fajna , mila i gladka w "przelyku"
i rzeczywiscie , zjadlam ja z przyjemnoscia - czyta sie fajnie, troche moze za duzo pomyslow i stereotypow wcisnietych w jedna ksiazke i bardzo przewidywalna, jednak bardzo godna polecenia :-)
przeczytalam ja z przyjemnoscia , ale i ze sporym dystansem do przekolorowania ( czy zadzierania nosa) inteligenckiego,ktore znam tak dobrze bo cala moja rodzina taka jest - nie obrazajac nikogo z rodziny,takie mi wzorce wpojono i taka droge zycia obralam , do ktorej sie z biegiem lat zdystansowalam , ktore u musierowicz na przyklad bardzo lubie, tu w tej ksiazce jednak mnie troche razilo.
jak nie urok to...
- kto wrazliwy prosze nie czytac!(a moze ktos cos madrego pomoze)
kurcze!
tadeuszek wlasnie sie zalatwil ... - z krwia i zoltym sluzem :-(
czuje sie dobrze , ma dobry humor, jest 19.30 wieczorem - jechac na pogotowie, czy nie ...
ja sie martwie , ale jestem za tym , zeby czekac,
maz od razu by jechal ...
cholera, no!
czwartek, 3 stycznia 2013
fryzjer i milosc
wczoraj wieczorem spogladajac w lustro stwierdzilam , ze sie " zapuscilam" , odrosty na glowie, fryzura , jak u cioci na imieninach.
zasypiajac zapytalam meza , czy mu sie jeszcze w ogole podobam - nawet o tym nie mielismy okazji ostatnimi czasy porozmawiac.
maz mnie pocalowal i sztwierdzil oczywiscie , ze tak , ale - idz do fryzjera - zawsze dobrze ci to robi!
dzis bylam u fryzjera . inny kolor czerwieni, znow swiecacy, znow troche inna fryzura.
znow czuje sie mlodziej, choc kostium pod oczami coraz bardziej sie marszczy ;-)
wchodze wiec kolo 15 do domu po 3 godzinnej nieobecnosci, lekka duchem (i fryzura)i lekko steskniona.
po chwili z pokoiku wychodzi tadeuszek dopiero obudzony po drzemce w pampersie(tak tak dobrze czytacie - to problem prawie nie do pokonania, ale pracujemy nad tym od lat),
zaspany , z czerwonymi policzkami, spoglada na mnie, potem odwraca sie i peka ze smiechu, potem powaznieje i mowi :
- ich habe dich soo sehr lieb !!!
(- ja ciebie tak bardzo kocham!!!)
kurtyna -
jestem szczesliwa
zasypiajac zapytalam meza , czy mu sie jeszcze w ogole podobam - nawet o tym nie mielismy okazji ostatnimi czasy porozmawiac.
maz mnie pocalowal i sztwierdzil oczywiscie , ze tak , ale - idz do fryzjera - zawsze dobrze ci to robi!
dzis bylam u fryzjera . inny kolor czerwieni, znow swiecacy, znow troche inna fryzura.
znow czuje sie mlodziej, choc kostium pod oczami coraz bardziej sie marszczy ;-)
wchodze wiec kolo 15 do domu po 3 godzinnej nieobecnosci, lekka duchem (i fryzura)i lekko steskniona.
po chwili z pokoiku wychodzi tadeuszek dopiero obudzony po drzemce w pampersie(tak tak dobrze czytacie - to problem prawie nie do pokonania, ale pracujemy nad tym od lat),
zaspany , z czerwonymi policzkami, spoglada na mnie, potem odwraca sie i peka ze smiechu, potem powaznieje i mowi :
- ich habe dich soo sehr lieb !!!
(- ja ciebie tak bardzo kocham!!!)
kurtyna -
jestem szczesliwa
wtorek, 1 stycznia 2013
druga strona opowiesci poswiatecznej
oczywiscie nie zapomne zlozyc wam zyczen noworocznych (he he)
Wszystkiego Najlepszego , aby ten rok 2013 (rany julek , juz?!) byl napewno nie gorszy od poprzedniego!! - zdrowia i radosci!!!
zeby nie bylo za latwo(czyli tu nastapi opis ktory nie pasowal do milego opisu swiat;-P) , tadeuszek jest ostatnio kompletnie rozregulowany(bo bylo juz naprawde przez pewien czas calkiem niezle) .
aby przetrwac kazdy jeden dzien , obmyslamy strategicznie i misternie wolne od przedszkola dni (u nas od 21grudnia do 7 stycznia!) , ktore ciagna sie od godziny okolo piatej rano do okolo 20.30 i w przerwach w nocy mamy oczywiscie tez sporo rozrywek z mlodym.tak wiec jezdzimy do zoo, muzeum natury , techniki, biegamy w deszczu, jezdzimy na rowerach, ogolnie- biegamy...
tadeuszek , ktory mimo , ze slodki i kochany , ma od jakiegos czasu - tak zwana przez nas (za przeproszeniem) sraczke slowna - czyli mowi od momentu otworzenia oczu do ich zasniecia non stop, przedewszystkim na tematy wybrane przez niego i praktycznie sa to monologi , szukajace w kazdej sekundzie potwierdzenia calkowitej naczej uwagi jemu.
w przerwach pomiedzy gadaniem (bardzo glosnym) mlody wydaje ostatnio non stop jakies odglosy, od wysokiego , gardlowego "r" , glosnosci okropnej , przez miau mial , eo eo eo eo, lilili itd. non stop NON STOP !
a najgorzej jesli probujemy ze soba wymienic pare slow (maz i ja) , bo o rozmowie , to w ogole nie moze byc mowy, wtedy decybele sa jeszcze wieksze.
w pomiedzy czasie mlody jeczy - tak jeczy caly czas , chcac cos- obojetnie co , chce to cos , tak dla chcenia,bo kiedy jestem w trakcie spelniania jednej "prosby" juz chce cos innego , i tak naprawde nie pamieta co tak naprawde chcial...
staramy sie te jeczenia wszelakie ignoorowac, wzmacniac dobre zachowania, nie wiele to jednak na razie przynosi efektow.
jest wiec bieganie , machanie raczkami , krzyki , jeczenie, placze i inne przyjemnosci.
ech - musialabym jeszcze pare rzeczy napisac , ale mi juz wyrzuty sumienia - mowiace - jak ty mowisz o swoim cudownym synku nie pozwalaja na to...
suma sumarum , jestesmy delikatnie mowiac dosc zmeczeni- tak, ze 2 razy oddalismy(jak to okropnie brzmi) tadeuszka na 3 godziny do takiego miejsca opieki nad dziecmi wyjatkowymi , i poszlismy... na spacer i kawe , zeby odpoczac, zebrac mysli, ochlonac.wyrzuty sumienia minely , po tym jak odbieralismy stamtad tadeuszka - ktory ma tam opieke 1 na 1 i cala uwaga bala mu poswiecona.
pojutrze pojdzie jeszcze raz , na poltorej godziny, a my przez ten czas blogo pomilczymy
Wszystkiego Najlepszego , aby ten rok 2013 (rany julek , juz?!) byl napewno nie gorszy od poprzedniego!! - zdrowia i radosci!!!
zeby nie bylo za latwo(czyli tu nastapi opis ktory nie pasowal do milego opisu swiat;-P) , tadeuszek jest ostatnio kompletnie rozregulowany(bo bylo juz naprawde przez pewien czas calkiem niezle) .
aby przetrwac kazdy jeden dzien , obmyslamy strategicznie i misternie wolne od przedszkola dni (u nas od 21grudnia do 7 stycznia!) , ktore ciagna sie od godziny okolo piatej rano do okolo 20.30 i w przerwach w nocy mamy oczywiscie tez sporo rozrywek z mlodym.tak wiec jezdzimy do zoo, muzeum natury , techniki, biegamy w deszczu, jezdzimy na rowerach, ogolnie- biegamy...
tadeuszek , ktory mimo , ze slodki i kochany , ma od jakiegos czasu - tak zwana przez nas (za przeproszeniem) sraczke slowna - czyli mowi od momentu otworzenia oczu do ich zasniecia non stop, przedewszystkim na tematy wybrane przez niego i praktycznie sa to monologi , szukajace w kazdej sekundzie potwierdzenia calkowitej naczej uwagi jemu.
w przerwach pomiedzy gadaniem (bardzo glosnym) mlody wydaje ostatnio non stop jakies odglosy, od wysokiego , gardlowego "r" , glosnosci okropnej , przez miau mial , eo eo eo eo, lilili itd. non stop NON STOP !
a najgorzej jesli probujemy ze soba wymienic pare slow (maz i ja) , bo o rozmowie , to w ogole nie moze byc mowy, wtedy decybele sa jeszcze wieksze.
w pomiedzy czasie mlody jeczy - tak jeczy caly czas , chcac cos- obojetnie co , chce to cos , tak dla chcenia,bo kiedy jestem w trakcie spelniania jednej "prosby" juz chce cos innego , i tak naprawde nie pamieta co tak naprawde chcial...
staramy sie te jeczenia wszelakie ignoorowac, wzmacniac dobre zachowania, nie wiele to jednak na razie przynosi efektow.
jest wiec bieganie , machanie raczkami , krzyki , jeczenie, placze i inne przyjemnosci.
ech - musialabym jeszcze pare rzeczy napisac , ale mi juz wyrzuty sumienia - mowiace - jak ty mowisz o swoim cudownym synku nie pozwalaja na to...
suma sumarum , jestesmy delikatnie mowiac dosc zmeczeni- tak, ze 2 razy oddalismy(jak to okropnie brzmi) tadeuszka na 3 godziny do takiego miejsca opieki nad dziecmi wyjatkowymi , i poszlismy... na spacer i kawe , zeby odpoczac, zebrac mysli, ochlonac.wyrzuty sumienia minely , po tym jak odbieralismy stamtad tadeuszka - ktory ma tam opieke 1 na 1 i cala uwaga bala mu poswiecona.
pojutrze pojdzie jeszcze raz , na poltorej godziny, a my przez ten czas blogo pomilczymy
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















