sobota, 28 marca 2009

plany na pozniej,za pozniej i odkurzacz

nie wiem od czego zaczac ...
no moze tak po prostu.zaczne o tym , ze nasze plany musza zostac przesuniete na "pozniej"tj. pare lat?(a jak bedzie za pozno?).nasze plany ,ktore byly bardzo konkretne i zaplanowane,przesuniecie ich na czas nieokreslony boli i straszy.
chcemy bowiem juz od dawna adoptowac dziecko.
teraz jednak ja musze byc zdrowa - a tadeuszek mna zdrowa nacieszyc.
pozatym czysto biurokratycznie mamy w tej chwili o jeden pokoj za malo.
takie sa przepisy ,ze dziecko adoptowane musi miec swoj wlasny pokoj(a nie z rodzenstwemco mnie osobiscie wydaje sie o wiele milsze - sama mialam dlugo dlugo pokoj z bratem.).
ciesze sie z tego mieszkania i z tego ,ze zycie znow zaczyna sie z gorki ukladac ,jednak tego niepokoju czy sie uda jak sprobujemy za pare lat zlozyc wniosek o adopcje ,czy ne bedziemy juz za starzy,nie potrafie uciszyc.
pierwotnie w planach mielismy zlozenie wniosku w tym styczniu,jednak los splatal nam figla i tak oto wyladowalismy w innym miescie,mniejszym mieszkaniu, w innej sytuacji zyciowej - moze to tak ma wlasnie byc?
moze to jakis znak?
...
troche z innej beczki
zwierzylam sie mamie przez telefon z planow moich na przyszlosc - tych dotyczacych pracy i ewentualnego zmienienia przeze mnie zawodu.
ja cala podekscytowana oczekuje jakichs wybuchow radosci- czy tez cieplych slow jakiejkolwiek aprobaty - a w zamian otrzymuje zimny prysznic pod tytulem - to i to moze ci stanac na drodze, zebys tylko nie byla rozczarowana itd.
i co ? obuchem po glowie - ale tylko troche - bo sie moich planow trzymam i co  z tego ,ze moze sie je uda zrealizowac dopiero za rok?(moja mama tak sie boi mojego rozczarowania ,ze oslabia moja sile dzialania)
...
moje dziecko kocha odkurzacz.
pan odkurzacz jest odwiedzany w kuchni,karmiony jedzonkiem,ktore ja musze potem linijka wyciagac z rury,przytulany podczas odkurzania ,a wlosy maluszka rozwiewane sa cieplym zakurzonym wiatrem z tylka odkurzacza ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz