piątek, 27 marca 2009

o kotach


mialo byc o czym innym ,ale bedzie dzis o tym,ze :
nasze koty to istoty conajmniej dziwne,
to znaczy timbuktu jest bardzo kocia,taka z harakterem,troche obrazalska,czyscioch nie-z-tej-ziemi,zawsze z zainteresowaniem przyglada sie maluchowi ,ale raczej zchodzi mu z drogi,i przyglada sie z poblazaniem.
z wygladu jest rowniez kocia - taki dachowiec jakie sie z polski zna - czarno- biala, ze zlamanym ogonem pod katem prostym (koniuszek jest rownolegly do podlogi).skacze ,spi, wygrzewa sie na kaloryferze - czyli wszystko w normie.
za to lola - czarna jak pantera ,szczupla z malym lebkiem ,zupelnie inna sierscia,nigdy nie noszace ogona do gory,jest kotem - niekotem.
drze sie w nieboglosy jak tylko cos ja zdziwi, potrafi zasnac na parapecie i z niego spasc.jak zobaczy ptaka za oknem to probuje wyskoczyc walac glowa w szybe- jednym slowen kocia ciamajda.
moj maz zrobil sobie z tego zabawe- jak tylko lola zasnie,skrada sie do niej po cichutku i mowi do ucha - buu!
wtedy lola z miejsca skacze pod sufit z ogonem jak szczotka ,
podstawowym bledem w dzialaniu loli jest to ,ze daje sie maluszkowi zlapac.
niosac piszczaca lole za ogon badz glowe - wola - koko,a ja musze zupelnie nie broniacego sie  kota ratowac z opresji.
w trakcie jak pisze ta notke - timbuktu siedzi u mnie na kolanach, a lola przytula sie do mruczacego komputera

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz