moj"rozmowny wujek"ucieszyl sie dzis ,gdy mu oznajmilam ,ze sie "wypocam
na papier",i powiedzial ,ze mam koniecznie robic to dalej - no to
robie.
nie bede dalej pisac o czym my sobie tam rozmawiamy ,grunt ,ze
jestem dosc jak by to powiedziec - hmm mam na to niemieckie slowo ,ale
polskiego ni w zab, moze rozkrochmalona,zdenerwowana to moze nie , ale
napewno rozemocjonowana i to na maksa.
chcialabym napisac o temacie tabu jakim byla smierc w moim domu i problemach z tym zwiazanych .
nigdy
nie rozmawialo sie u mnie w domu o smierci,tematu poprostu nie bylo
.ludzie umierali ,ale nas to niedotyczylo.niewolno nam (dzieciom) bylo
chodzic na pogrzeby - bo to za trudne i za smutne dla dzieci . o
zmarlych mowilo sie tylko tak jakby zyli oni wiecznie w naszej pamieci
,o wesolych z nimi przezyciach,nigdy o akcie umierania samego w sobie.
troche
to moge zrozumiec bo po takich przezyciach rodzinnych i takim ogromie
smierci jaki mial miejsce podczas wojny ,trzeba bylo zyc dalej ,a
moznabylo tylko w taki sposob ,w ktorym sie pewne odczucia ,zjawiska i
uczucia blokowalo.
doszlo to do takiego paradoksalnego zjawiska ,ze
gdy Moj dziadek umieral,nikt mi tego nie powiedzial - mialam wtedy 16
lat - czyli nie tak malo. nie moglam sie z nim pozegnac i zaakceptowac
tego zjawiska i przezyc zaloby i wszystkiego co sie z nia wiaze .nie
wolno mi bylo pojsc na pogrzeb - zeby chronic moje uczucia.
latami
wzrastal moj strach przed smiercia, przed tym nieznanym zjawiskiem,o
ktorym nigdy nie mozna bylo rozmywiac.dlaczego w wielu domach nie uczymy
dzieci ,ze smierc jest czescia zycia?
jak ja bede w stanie przekazac
normalnie maluszkowi na czym polega smierc i z czym sie ona wiaze tak
by nie bal sie az tak bardzo jak ja. ?jak oswoic ten tak trudny temat?
dlaczego w wielu "niewierzacych " rodzinach trywializuje badz tez przemilcza sie temat?
podobna
rzecz dotyczy poronien - dlaczego nie ma tego tematu ,dlaczego nie
pozwala sie kobietom przezywac swojego bolu , nie ma akceptacji tego ,ze
poronienie wiaze sie z zaloba niewazne w jakim wieku dziecka,plodu
,zarodka sie cos stanie?
pojawiaja sie od razu dane statystyczne,i
inne madre teksty ,ale nie te ktore mowia - placz ,przezywaj, pozegnaj
sie - to nalezy do zycia.dlaczego jezeli jest sie zwolennikiem prawa
wyboru (aborcji)
inni dochodza do wniosku ,ze nie ma sie wtedy prawa do zaloby po poronionym dziecku?
trudny to temat i nie mam az tyle miejsca w glowie dlatego czesc tego tematu wylalam tu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz