jako ,ze na razie nie chce mi sie opisywac przygod szpitalnych i przezyc
z tym zwiazanych - nie zeby byly one przesadnie drastyczno -
dramatyczne ,ale porzadnie daly nam w kosc - psychicznie i fizycznie,
opisze weselsze rzeczy ,ktore rownolegle w naszym zyciu maja miejsce.
po pierwsze :
-
przygotowujemy sie do urodzinek tadeuszka ,ktore co prawda nie hucznie
,ale beda wyprawiane 2 razy - a co! - wiec beda dwa razy balony i ciasto
i dmuchanie swieczek. raz w dzien urodzin ,ktory wypada w poniedzialek
razem z mama,papa oma i kolega tadeuszka vincentem, a raz w weekend po
urodzinach z mama ,papa ,oma ,opa i kolega antosiem.
musielismy
imprezy podzielic bo co za duzo gosci to nie zdrowo ,a poza tym opa
(tutejszy dziadek )pracuje i nie moze byc na wlasciwych urodzinkach
maluszka.
no i oczywiscie pochwale sie co od nas wszystkich dostanie - bo juz sie ciesze-
dostanie
rowerek - taki do odpychania sie nozkami od ziemi(jeszcze z dwoma
kolkami z przodu i dwoma z tylu)z dzwonkiem czerwonym i misiem na nim
(wszystko jak przystalo na profesjonalnego rowerzyste ,-),
i kask na rower w pieski :-) - sama ciesze sie jak dziecko i mam nadzieje ,ze on tez sie bedzie cieszyl.
no i oczywiscie ciasto z truskawkami - juz kupilam ozdobki - swieczki i misie z marcepanu.
mam nadzieje ,ze mi ciasto wyjdzie i malemu bedzie smakowac!
po drugie:
maluch
cwanizna przytula sie na zawolanie i rozdaje caluski - szczegolnie
wtedy jak robi cos nie po mojej mysli ,a ja wolam groznie - ty,ty ,ty!-
smieje sie ,przedrzezniajac mnie pokazuje paluszkiem - tak samo jak ja -
i leci sie do mnie przytulic i dac mi buzi- huchajac w policzek-
strasznie jest przy tym slodki.
po trzecie - staramy sie wykozystywac
kazda wolna chwile na zabawach,wycieczkach,wyglupach ,jedzeniu lodow i
czeresni.nauczylam malego nosic kolczyki czeresniowe na uszach i
przyklejaniu "noskow"na nos - i tym sposobem maly wie ktore znajome
drzewo gdzie rosnie i musimy je odwiedzac :-))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz