upaly u nas sa straszne wiec mniej mnie tu ,bo mozg mi sie lasuje ;-),
wychodzimy
na plac zabaw wczesnym rankiem i poznym popoludniem ,bo inaczej to
padamy jak muchy.popoludniami maluch moczy dupke w misce na balkonie,a i
ja sie ciagle prysznicuje co by nie uschnac zupelnie.
jak bylismy w szpitalu to powiedziano mi ,ze mam koniecznie kupic sobie notesik
i zapisywac w nim wszystko , co mnie niepokoi, czyli ,jezeli maluszek
zacznie mi sztywniec ,czy wykrecac oczy , czy jak sie bedzie jakos
inaczej zachowywal , mam to skrupulatnie notowac i zapisywac w jakiej
kolejnosci sie wszystko dzieje.
pomoze to lekarzom sklasyfikowac napady tadeuszka.
dostalam
tez mnostwo innych polecen - miedzy innymi formularz do wypelnienia na
20 stron chyba z wywiadem dochodzacym jeszcze do pradziadkow - odnosnie
chorob ,uposledzen itd.-wszystko wypelnilam ,dostalam skierowanie do
centrum dla dzieci przewlwkle chorych i z zaburzeniami rozwoju,gdzie
beda sie nami zajmowac przez caly czas ,az do skonczenia szkoly przez
tadeuszka. - i to wszystko zrobilam z duzym luzikiem,wszystko ,poza
kupieniem notesika.
bylo
to dla mnie jakas taka bariera psychiczna - to tak jakbym caly czas nie
mogla zaakceptowac tego ,ze naprawde cos z malym nie tak.
troche jak wyrok podpisany na nas.
wczoraj kupilam notesik...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz