no wiec jak to bylo :-)
bylo bardzo fajnie.
ale zacznijmy od tego
,ze pare dni przed urodzinkami maluszka nie bylo wcale tak fajnie-
najpierw tadeuszek mial 3!- male ataki jednego przedpoludnia, potem
dowiedzialam sie ,bardzo smutnej rzeczy ,ktora mnie niesamowicie
przygnebila i spowodowala jeszcze wiekszgo stracha i stresa o maluszka.
potem na szczescie przyjechala tesciowa i nie mialam juz specjalnie czasu ,zeby sie martwic.
w
dzien urodzin tadeuszek wstal juz bardzo wczesnie rano i pobiegl do
duzego pokoju ,gdzie byly prezenty i baloniki i slodycze - byl baaardzo
podekscytowany -
myslalam ,ze bedzie rozpakowywal prezenty i nie
bardzo sie im przygladal ,tylko biegl do nastepnych, ale nie - bylam
bardzo zdziwiona - ogladal kazdy papier,kazda wstazeczke i kartke z
zyczeniami (dostal paczke od babci i dziadka i cioci i wujka z polski)
po
czym wsiadl na swoj rowerek i nie rozstawal sie juz z nim do wieczora -
caly czas pokazywal ,zeby mu zalozyc kask na glowe i zapiac pod broda
:-).
czasami sobie sam kask na glowe zakladal (odwrotnie) i wygladal jak maly luzak ,-)
bylo i dmuchanie swieczek i plac zabaw w urodziny i niemoc spania z nadmiaru wrazen.
wczoraj byla powtorka ciastowo - swieczkowa(przyjechal tesc) i pyszny pourodzinowy obiadek i przyjaciel antos w odwiedzinach.
dzis jest katar kapiacy z nosa i podwyzszona temperatura (u moich obu facetow)
mam nadzieje ,ze mnie przeziebienie tym razem ominie.
z tesciowa bylo fajnie (pomogla mi w domu) i niefajnie (gadala glupoty)ale o tym innym razem.
pa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz