melduje poslusznie ,ze mam gosci w domu, dlatego mnie tu
mniej.podekscytowana jestem bardzo przed urodzinkami tadeuszka
,wspominam jak to bylo dwa lata temu ,jak bylo goraco ,a ja wazylam
ponad 100 kilo i mialam spuchniete nogi . czekalam wtedy z utesknieniem
na cesarke ktora sie miala odbyc nastepnego dnia i mialam nadzieje ,ze
dzidzius wytrzyma jeszcze w srodku.i ze bedzie zdrowy!
pamietam,ze
prosilam meza ,zeby nie zaspal nastepnego dnia i przyszedl do mnie jak
najwczesniej(nie wiedzialam ,ze z przejecia nie spal cala noc)

.
dzis pakujemy prezenty - jutro beda cukierki czekoladowe na sniadanie

.
tesciowa
zostanie do przyszlego weekendu wiec bede sie rzadziej odzywac ,
relacje z urodzin bedzie oczywiscie okraszona zdjeciami :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz