moj synek byl wczoraj bardzo grzeczny - musze go naprawde pochwalic.
wczoraj
przedpoludniem musialam jednak pojechac do lekarza bo zaba nadal siedzi
mi w brzuchu i nie chcialam z tym fantem na weekend zostac .
no wiec
dziecie pod pache - wozek ,torba z pieluszkami ,prowiant,ciuchy do
przebrania (bo to nigdy nie wiadomo),dokumenty,klucze,komorka...
i do lekarza.
w
tramwaju mlody wywijal,nie chcial siedziec w wozku ,zdejmowal sobie
buty itd - wiec ja z nieco bladymi policzkami myslalam z przerazeniem
jak to u lekarza bedzie .
a tu niespodzianka .w poczekalni maluch
flirtowal ze starszymi paniami ,ogladal ksiazeczki i tulil sie do mnie.u
pana doktora mial mine troche niepewna ,ale jak odkryl ,ze to nie on
badany bedzie to od razu humor wrocil.
i tak w dobrych humorach wrocilismy do domu.
ja kupilam lekarstwa i wszystko byloby dobrze gdyby nie to ,ze razem z lekarstwami ktore teraz biore sie one nie toleruja.
no wiec pozostalo mi nadal pic herbatke i przeczekac sprawe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz