sobota, 25 kwietnia 2009

o grzecznym synku

moj synek byl wczoraj bardzo grzeczny - musze go naprawde pochwalic.
wczoraj przedpoludniem musialam jednak pojechac do lekarza bo zaba nadal siedzi mi w brzuchu i nie chcialam z tym fantem na weekend zostac .
no wiec dziecie pod pache - wozek ,torba z pieluszkami ,prowiant,ciuchy do przebrania (bo to nigdy nie wiadomo),dokumenty,klucze,komorka...
i do lekarza.
w tramwaju mlody wywijal,nie chcial siedziec w wozku ,zdejmowal sobie buty itd - wiec ja z nieco bladymi policzkami myslalam z przerazeniem jak to u lekarza bedzie .
a tu niespodzianka .w poczekalni maluch flirtowal ze starszymi paniami ,ogladal ksiazeczki i tulil sie do mnie.u pana doktora mial mine troche niepewna ,ale jak odkryl ,ze to nie on badany bedzie to od razu humor wrocil.
i tak w dobrych humorach wrocilismy do domu.
ja kupilam lekarstwa i wszystko byloby dobrze gdyby nie to ,ze  razem z lekarstwami ktore teraz biore sie one nie toleruja.
no wiec pozostalo mi nadal pic herbatke i przeczekac sprawe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz