od soboty walcze z mdlosciami i zawrotami glowy. jestem tym
zdeprymowana,no i nie wiem czy to grypa ,czy mi psychika znow siada- ale
dlaczego mialaby siadac?- przeciez juz wszystko bylo na jak najlepszej
drodze!
mlodemu tez bylo niedobrze ,wiec mam nadzieje ,ze to rzeczywiscie tylko jakis wirus i ,ze niedlugo bedzie mi lepiej.
do lekarza nie mam za bardzo jak pojsc ,bo maz pracuje od rana do wieczora i nie mam z kim mlodego zostawic.
okolo
osmego maja przyjedzie tesciowka na tydzien to wtedy polaze po
doktorach;-) - musze pojsc znowu do ginka bo ostatnim razem bylam
poltorej roku temu na kontrolnej wizycie po porodzie - no wiec przydalo
by sie pojsc i zobaczyc co w trawie piszczy.
maluszek nie je za wiele
,ciagle sie poklada i ma smarki w kolorze radioaktywnym - jak mu sie do
piatku nie poprawi to pojde z nim do pediatry.
dzis spotkalam
znajoma na placu zabaw i chcialam z nia chwile pogadac ,tadeuszek byl
juz mocno zmeczony i marudny wiec go wzielam na rece -
a on co na to?
-ugryzl mnie w ramie tak ,ze mam siniaka -
oczywiscie
nakrzyczalam na niego i powiedzialam ,ze tak nie wolno ,na co on
rozplakal sie tak zalosnym placzem ,ze mi go do teraz szkoda.
teraz spi,ma lekka goraczke , a ja zagladam do niego co piec minut.
wszystko bedzie dobrze,prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz