25 stopni
ptaszki spiewaja, wszystko kwitnie,dzidziol przez hulanki podworkowe w koncu znosny,slodki i zadowolony.
kupilam karte wstepu do zoo na caly rok i juz cztery razy bylismy.
czas by zakupic grilla na nasz balkon i wyczarowac cos pysznego ciepla wieczorowa pora.
dzis wieczorem tesciowie przyjezdzaja w odwiedziny na weekend - jako ,ze maz mial wczoraj urodziny.
zaraz
sie rzuce w wir sprzatania choc strasznie mi sie nie chce - wolalabym
od razu poleciec z maluchem do parku i posiedziec tam do wieczora.
z
okazji urodzin dalam mezowi w prezencie dwie ksiazki - jedna to jego
ulubiony terry pratchet, a druga nazywa sie viva polonia! i opowiada o
niemieckim juz nie studencie a jeszcze nie producencie filmowym , ktory w
1992 roku pojechal do krakowa na kurs jezyka polskiego na dwa tygodnie i
zostal dwanascie lat.fajna ksiazka, interesujaca,komiczna i mila
opisujaca polske i polakow z troche innej perspektywy niz zazwyczaj.
zaczelam wczoraj czytac (o ja niedobra podwedzilam meza prezent)i pewnie przez weekend skoncze.
lece sprzatac dopuki maluch spi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz