czwartek, 1 stycznia 2009

godzina piata, minut trzydziesci...

no wlasnie ,jakze moglabym sie spodziewac ze tylko z racji tego ,ze jest nowy rok i ze wyjatkowo fajnie bylo wczoraj wieczor z sasiadami u nas przy dobrym piwku i jedzonku,tego ze maluszek bedzie spal jak kamien i do conajmniej dziewiatej?nici -5.30 - zaczely sie poranne usmiechy ,ciagniecie za koldre ,obrzucanie smoczkami,by potwora malego uwolnic ze spiworka i cieplo ubrac.maz wstal i przejal "pierwszy dyzur "do 7.30 no i teraz ja...zaraz bedzie sniadanko,spacerek itd itp.
wszystkiego naj w nowym roku!:-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz