pada snieg,chyba zaczal padac w nocy bo jest juz bielusienko i tak jakos magicznie.ulice sa ciche jakby wytlumione ,to tak troche jak wtedy gdy jest mgla i dzwieki sa troszke jak we snie.
zawsze mowie ze zima moglaby dla mnie byc od listopada do sylwestra,bo potem to ja juz czekam na wiosne,ale dzis jest jakos wyjatkowo.maluszek wstal w dobrym humorze i wlasnie wymyslam co dzis bedziemy robic.najchetniej wpadlabym do kogos w odwiedziny :-)),ale wiekszosc nie wrocila jeszcze od swoich rodzin ,ze swiat spowrotem.
moze ten dzisiejszy snieg przyniesie jakies oczyszczenie?
moze w koncu cos sie rozwiaze - ja tak nie lubie zyc w niepewnosci.
brzmi to wszystko troszke smutno.tak naprawde to mam zazwyczaj dobry humor i probuje przekazac maluchowi jakas taka beztroske i lekkosc ,ktora powinno czuc kazde dziecko,staram sie,naprawde ,bardzo bardzo.tylko w brzuchu mi tak jakbym polknela wielki kamien.-daje on o sobie znac przewaznie w nocy kiedy jestem sam na sam ze swoimi myslami,obawami,lekami.
ale... kiedy juz zasne - to wtedy sni mi sie np.ostatnio ze leze w lozku ze stuhrem (tym od kinksajz) -he???i co to ma oznaczac???:-)))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz