niedziela, 12 lipca 2009

przedurodzinkowo ,odwiedzinowo

melduje poslusznie ,ze mam gosci w domu, dlatego mnie tu mniej.podekscytowana jestem bardzo przed urodzinkami tadeuszka ,wspominam jak to bylo dwa lata temu ,jak bylo goraco ,a ja wazylam ponad 100 kilo i mialam spuchniete nogi . czekalam wtedy z utesknieniem na cesarke ktora sie miala odbyc nastepnego dnia i mialam nadzieje ,ze dzidzius wytrzyma jeszcze w srodku.i ze bedzie zdrowy!
pamietam,ze prosilam meza ,zeby nie zaspal nastepnego dnia i przyszedl do mnie jak najwczesniej(nie wiedzialam ,ze z przejecia nie spal cala noc) kocham .
dzis pakujemy prezenty - jutro beda cukierki czekoladowe na sniadanie  hehe .
tesciowa zostanie do przyszlego weekendu wiec bede sie rzadziej odzywac , relacje z urodzin bedzie oczywiscie okraszona zdjeciami :-)

piątek, 3 lipca 2009

notesik

upaly u nas sa straszne wiec mniej mnie tu ,bo mozg mi sie lasuje ;-),
wychodzimy na plac zabaw wczesnym rankiem i poznym popoludniem ,bo inaczej to padamy jak muchy.popoludniami maluch moczy dupke w misce na balkonie,a i ja sie ciagle prysznicuje co by nie uschnac zupelnie.
jak bylismy w szpitalu to powiedziano mi ,ze mam koniecznie kupic sobie notesik i zapisywac w nim wszystko , co mnie niepokoi, czyli ,jezeli maluszek zacznie mi sztywniec ,czy wykrecac oczy , czy jak sie bedzie jakos inaczej zachowywal , mam to skrupulatnie notowac i zapisywac w jakiej kolejnosci sie wszystko dzieje.
pomoze to lekarzom sklasyfikowac napady tadeuszka.
dostalam tez mnostwo innych polecen - miedzy innymi formularz do wypelnienia na 20 stron chyba z wywiadem dochodzacym jeszcze do pradziadkow - odnosnie chorob ,uposledzen itd.-wszystko wypelnilam ,dostalam skierowanie do centrum dla dzieci przewlwkle chorych i z zaburzeniami rozwoju,gdzie beda sie nami zajmowac przez caly czas ,az do skonczenia szkoly przez tadeuszka. - i to wszystko zrobilam z duzym luzikiem,wszystko ,poza kupieniem notesika.
bylo to dla mnie jakas taka bariera psychiczna - to tak jakbym caly czas nie mogla zaakceptowac tego ,ze naprawde cos z malym nie tak.
troche jak wyrok podpisany na nas.
wczoraj kupilam notesik...

niedziela, 28 czerwca 2009

po pierwsze,drugie i trzecie

jako ,ze na razie nie chce mi sie opisywac przygod szpitalnych i przezyc z tym zwiazanych - nie zeby byly one przesadnie drastyczno - dramatyczne ,ale porzadnie daly nam w kosc - psychicznie i fizycznie, opisze weselsze rzeczy ,ktore rownolegle w naszym zyciu maja miejsce.
po pierwsze :
 - przygotowujemy sie do urodzinek tadeuszka ,ktore co prawda nie hucznie ,ale beda wyprawiane 2 razy - a co! - wiec beda dwa razy balony i ciasto i dmuchanie swieczek. raz w dzien urodzin ,ktory wypada w poniedzialek razem z mama,papa oma i kolega tadeuszka vincentem, a raz w weekend po urodzinach z mama ,papa ,oma ,opa i kolega antosiem.
musielismy imprezy podzielic bo co za duzo gosci to nie zdrowo ,a poza tym opa (tutejszy dziadek )pracuje i nie moze byc na wlasciwych urodzinkach maluszka.
no i oczywiscie pochwale sie co od nas wszystkich dostanie - bo juz sie ciesze-
dostanie rowerek - taki do odpychania sie nozkami od ziemi(jeszcze z dwoma kolkami z przodu i dwoma z tylu)z dzwonkiem czerwonym i misiem na nim (wszystko jak przystalo na profesjonalnego rowerzyste ,-),
i kask na rower  w pieski :-) - sama ciesze sie jak dziecko i mam nadzieje ,ze on tez sie bedzie cieszyl.
no i oczywiscie ciasto z truskawkami - juz kupilam ozdobki - swieczki i misie z marcepanu.
mam nadzieje ,ze mi ciasto wyjdzie i malemu bedzie smakowac!
po drugie:
maluch cwanizna przytula sie na zawolanie i rozdaje caluski - szczegolnie wtedy jak robi cos nie po mojej mysli ,a ja wolam groznie - ty,ty ,ty!- smieje sie ,przedrzezniajac mnie pokazuje paluszkiem - tak samo jak ja - i leci sie do mnie przytulic i dac mi buzi- huchajac w policzek- strasznie jest przy tym slodki.
po trzecie - staramy sie wykozystywac kazda wolna chwile na zabawach,wycieczkach,wyglupach ,jedzeniu lodow i czeresni.nauczylam malego nosic kolczyki czeresniowe na uszach i przyklejaniu "noskow"na nos - i tym sposobem maly wie ktore znajome drzewo gdzie rosnie i musimy je odwiedzac :-))

piątek, 26 czerwca 2009

jestesmy!

maluszek spi ,a ja zaraz zasiade z kawa - spokojnie bez krecacych sie pielegniarek dookola ,brzeczacych alarmow i placzu dzieci.
musielismy zostac troche dluzej niz myslelismy .
malego przebadano wzdluz i wszerz- no i cholerna epilepsje potwierdzili żal .
jestesmy pod dobra opieka - w koncu!!!trafilismy na jakis sensownych lekarzy.
maly byl mocno straumatyzowany badaniami ,kluciem,monitorem,  itd.
napisze wiecej jak troche ochlone i zbiore mysli.
wszyscy byli tam dla nas bardzo mili- mielismy pokoj dla siebie z lazienka.
byla przedszkolanka i pokoj zabaw - ktore choc na chwile przywracaly usmiech na buzce.

poniedziałek, 22 czerwca 2009

jutro szpital!

w zeladku klucha,mega bol glowy i niemoznosc pakowania torby na jutro.
denerwuje sie co nas czeka, czy tylko eeg czy tez mrt pod narkoza, czy beda kluc maluszka,
czy bedzie sie bardzo bal i znow pare miesiecy przezywal szpital .
z drugiej strony ciesze sie,ze juz niedlugo sie wszystko wyjasni.
idziemy do szpitala bo po tym jak szanowny szpital do nas nie zadzwonil, nasza pani doktor zrobila awanture i od razu sie okazalo ze to wszystko tylko wina balaganu w papierach i ze mamy sie stawic od razu jutro najlepiej i zostac 2- 3 dni.
no to idziemy - prosze trzymac kciuki :-)

wczoraj :-) i dzis :-(

no wlasnie wczoraj mielismy bardzo mila ,rodzinna niedziele z szalenstwami basenowymi, popoludniowa wizyta na placu zabaw, wspolnymi lodami u stop fontanny i po polozeniu dziecia spac kapiel w wannie (wspolna cmok )
jak juz wczesniej pisalam dzis odbyly sie badania u7 - to chyba jest bilans dwulatka.
maz specjalnie sie na przedpoludnie zwolnil z pracy ,zeby pojsc z nami.
pani pediatra poswiecila nam ponad godzine.
rozwoj malucha w normie poza opoznieniem mowy sceptyk .jest wysoki ponad norme i wazy ponizej normy - ale to tez jest w pozadku.
wyniki eeg z naszego pobytu w szpitalu dotarly dopiero!!! 3 dni temu.
no i lekarka byla zbulwersowana tym ,ze nas w ogole wtedy do domu wypuscili ,a nie przeniesli od razu na neurologie Aaa .
poszly w ruch telefony i faksy i zrobilo sie wokol nas goraco.
teraz siedze w domu ,maluszek spi ,a ja czekam na telefon z kliniki dzieciecej kiedy mamy isc do szpitala  żal
jestem rozzalona i zdenerwowana i mam nadzieje ,ze wszystko sie teraz szybko potoczy.
troche nieskladny ten moj wpis ,ale mam chaos w glowie .
pa
wasza probujaca z calych sil bycia supermama
ania

środa, 17 czerwca 2009

troska czy branie rodzicow za idiotow ?

wczoraj i przedwczoraj widzialam na telefonie ,ze ktos w czasie mojej nieobecnosci probowal sie do nas dodzwonic.numer miejscowy - mnie nie znany - pomyslalam ,ze jak ten ktos bedzie chcial to sie dodzwoni.
dzis rano o godzinie osmej dzwoni telefon ,a w sluchawce pan z kliniki dzieciecej milym glosem sie przedstawia i mowi ze jakis czas temu lezalam z synkiem w szpitalu i czy zrozumialam , ze synek ma prawdopodobnie powazna chorobe i dlaczego sie jeszcze z nim w klinice nie stawilam do ponownego badania eeg.
ja odpowiedzialam ,ze wedle ich zalecen poszlam do naszej lekarki dzieciecej i pytalam co dalej itd .
okazalo sie wtedy ,ze klinika nie raczyla wyslac jeszcze wtedy wynikow badan do naszej lekarki ,a bez wynikow eeg i zalecen szpitalnych lekarzy nie mogla podjac zadnych decyzji dotyczacych dalszego postepowania.umowilysmy sie wtedy ,ze jak sie cos bedzie dziac to mam od razu do szpitala jechac ,a jezeli nie to mam przyjsc do niej w nastepny poniedzialek - wtedy mamy i tak badania okresowe a i pewnie papiery ze szpitala wtedy do niej dotra.
pan wysluchal moja historie ,podal numer telefonu i powiedzial ,ze mamy sie dosc szybko stawic na badaniach, bo to nie ma zartow.
ja panu bardzo podziekowalam za troske i w pierwszej chwili ucieszylam sie ,ze sie tak o nas zatroszczyl, w drugiej poczulam sie jak wyrodna matka co to sie o dziecko nie troszczy.
nie mogli oni wczesniej wyslac papierow do naszej lekarki?
jezeli to na prawde takie pilne to dlaczego powiedzieli nam w szpitalu wczesniej ,ze mamy sie za trzy miesiace stawic?
dlaczeko nie dali szczegolowych instrukcji dalszego postepowania?
i w koncu dlaczego wczesniej do nas nie zadzwonili?
normalnie zaraz wybuchne ,albo sie zaplacze - jeszcze sie nie zdecydowalam!!!