no wlasnie - dzis temperatura przekroczyla 36 stopni po poludniu,
a
my zamiast moczyc tylki w wodzie na przyklad na basenie wybralismy sie
na wycieczke by po godzinie zlani potem i czerwoni jak buraczki zawrocic
i udac sie na zacieniony plac zabaw z woda i taplalismy sie z maluchem w
blocie.
juz raz sie dzis wieczorem z maluszkiem kapalam w wannie
,teraz siedze w bieliznie ,juz po dziewiatej i nadal jest ponad 30
stopni - zaraz ide pod prysznic - i siup do lozka.
na trudniejsze tematy nie mam dzis sily filozofowac :-) - chyba mi madre mysli z mozgu wyparowaly :-))
w rolach glownych : Tadeuszek nieZwyczajny chlopiec urodzony w piatek trzynastego :-) latem 2007 roku, Ja czyli ania mama t.(dumna mama Tadeuszka), moj maz , kot Findus, w pozostalych rolach - autyzm,epilepsja i inne czyli pelna chata
niedziela, 24 maja 2009
sobota, 23 maja 2009
piątek, 22 maja 2009
rewelacja (krotka relacja)
dzis rano maluszek wdrapal sie na nasze lozko
pokazal paluszkiem na tate i powiedzial - papa,
pokazal paluszkiem na mnie i powiedzial - mama ,
pokazal paluszkiem na siebie i powiedzial - tadeja!!!
a my podskoczylismy z radosci- nowe slowko - pierwsze od czasu szpitala ,a to oznacza ,ze z glowka napewno wszystko ok, maly rozwija sie dalej
,
wszoraj nam lekko zesztywnial po tym jak sie przewrocil, ale szybko doszedl do siebie,jest bladziutki i troche bardziej plaksiwy, ale kochany rozrabiaka jak zawsze, a ja dumna i blada.
lekarka mowi ,ze musimy cierpliwie czekac do badania kontrolnego eeg.no to czekamy!
dzis bylismy w zoo i bylo baaardzo fajnie,chcielismy porobic pare nowych zdjec ,ale niestety tadeuszek zrzucil nam aparat na ziemie i po aparacie.zrobilismy pare zdjec telefonem ,ale jak wiadomo wszem (wszom)i wobec, maja niefajna jakosc.
pokazal paluszkiem na tate i powiedzial - papa,
pokazal paluszkiem na mnie i powiedzial - mama ,
pokazal paluszkiem na siebie i powiedzial - tadeja!!!
a my podskoczylismy z radosci- nowe slowko - pierwsze od czasu szpitala ,a to oznacza ,ze z glowka napewno wszystko ok, maly rozwija sie dalej
,wszoraj nam lekko zesztywnial po tym jak sie przewrocil, ale szybko doszedl do siebie,jest bladziutki i troche bardziej plaksiwy, ale kochany rozrabiaka jak zawsze, a ja dumna i blada.
lekarka mowi ,ze musimy cierpliwie czekac do badania kontrolnego eeg.no to czekamy!
dzis bylismy w zoo i bylo baaardzo fajnie,chcielismy porobic pare nowych zdjec ,ale niestety tadeuszek zrzucil nam aparat na ziemie i po aparacie.zrobilismy pare zdjec telefonem ,ale jak wiadomo wszem (wszom)i wobec, maja niefajna jakosc.
czwartek, 21 maja 2009
nie ma to jak...
... wdepnac w kupe na dywanie w swoim wlasnym duzym pokoju
-
pomyslalam dzis rano(po fakcie) dziesiec minut po sciagnieciu pieluszki mlodego w celu przewietrzenia jego dupki.
chcialam zaczac "trening" nocnikowy - ale widze ,ze na razie nic z tego bo maly nic z calej procedury nie rozumie , a do nocnika pakuje klocki i jezdzi po calym mieszkaniu.
dzis zaczal sie u nas dlugi weekend wiec mam troche czasu na poleniuchowanie ,a maly czas na zabawy z tata.
ja znowu troche wymiekam i zloszcze sie sama na siebie ,ze ostatnio do ginka nie poszlam, bo chyba cos tam nie wporzadku jest :-(.siedze teraz z termoforem na brzuchu i pije herbatke i mam nadzieje ,ze do jutra mi przejdzie bo planujemy mila wycieczke.
na prawde nie mialam na celu tu narzekac na moje zdrowie ,bo to cos pachnie stara babcia - ale sobie mysle ,ze lepiej sie tu wyzalic niz biadolic wszystkim dookola.
mowilam juz ,ze wybralam sie na sport?
pewnie nie - ale jestem z siebie dumna ,a jeszcze dumniejsza bede jak wytrwam i bede regularnie tam chodzic - znow dowiedzialam sie ,ze posiadam miesnie w miejscach ,w ktorych bym ich nie przypuszczala.
no wiec kobitki - za pol roku bede znow jedrna zwiewna i powabna
-pomyslalam dzis rano(po fakcie) dziesiec minut po sciagnieciu pieluszki mlodego w celu przewietrzenia jego dupki.
chcialam zaczac "trening" nocnikowy - ale widze ,ze na razie nic z tego bo maly nic z calej procedury nie rozumie , a do nocnika pakuje klocki i jezdzi po calym mieszkaniu.

dzis zaczal sie u nas dlugi weekend wiec mam troche czasu na poleniuchowanie ,a maly czas na zabawy z tata.
ja znowu troche wymiekam i zloszcze sie sama na siebie ,ze ostatnio do ginka nie poszlam, bo chyba cos tam nie wporzadku jest :-(.siedze teraz z termoforem na brzuchu i pije herbatke i mam nadzieje ,ze do jutra mi przejdzie bo planujemy mila wycieczke.
na prawde nie mialam na celu tu narzekac na moje zdrowie ,bo to cos pachnie stara babcia - ale sobie mysle ,ze lepiej sie tu wyzalic niz biadolic wszystkim dookola.
mowilam juz ,ze wybralam sie na sport?
pewnie nie - ale jestem z siebie dumna ,a jeszcze dumniejsza bede jak wytrwam i bede regularnie tam chodzic - znow dowiedzialam sie ,ze posiadam miesnie w miejscach ,w ktorych bym ich nie przypuszczala.
no wiec kobitki - za pol roku bede znow jedrna zwiewna i powabna
sobota, 16 maja 2009
o machaniu nogami,zielonej konewce i innych..
jak juz pisalam byla u nas tesciowa przez tydzien i sporo sie dzialo.
przede wszystkim bylo mi latwiej bo byla dodatkowa para rak do wycierania zasmarkanego nosa,ukladania wierzy z klockow,sciagania malego z mebloscianki ,wyciagania z mokrych lapek szczotki do czyszczenia kibelka i robienia herbaty.byla tez dodatkowa para oczu do uwazania na wszedobylskiego rozrabiake.
chodzilysmy na zakupy , na sport dla maluszkow i grupe zabaw dla dzieci ( chce i staram sie bardzo postepowac z maluszkiem normalnie i nie megaostroznie),
mielismy gosci i -
tu gwozdz programu bylam z moim mezem na poltorej - godzinnej randce.
a bylo to tak: babcia uwazala na maluszka , a my trzymajac sie za rece! bez wozka i stu tysiecy zabawek do piaskownicy! poszlismy do miasta na pyyyszne lody z bita smietana i sosem czekoladowym. siedzielismy chwile w sloncu na murku i po prostu rozmawialismy i machalismy nogami w powietrzu - tak po prostu - ptaszki spiewaly - dziki bez pachnial , a my sobie opowiadalismy kawaly i bylo fajnie!
w drodze do domu wdepnelismy do zabawkowego i kupilismy malemu zielona konewke ktora po prostu uwielbia.
smieszne ,co? byc po latach pierwszy raz we dwojke gdzies i kupowac prezenty dla dziecka ...hmm - czy jestesmy normalni?
chyba tak, bo po raz pierwszy od dluzszego czasu mimo tesciowej spiacej w sasiednim pokoju zrobilo sie baardzo goraco i namietnie
.
nie obylo sie jednak i bez niemilych przygod.
jedna z nich bylo to ,ze maluszek nam sie znow przewrocil i uderzyl w tyl glowy i jak go bralam na rece to wywrocil oczami na druga strone i mial odruch wymiotny.
w poniedzialek wiec marsz do pediatry i zobaczymy co i jak - napiecie jednak nam przez caly czas towarzyszy i powiem szczerze ,ze sie troche tego wszystkiego boje.
druga przygoda na z tych niemilych przydazyla mi sie przed chwila.
mielismy dzis gosci - naszych przyjaciol polakow z malutkim synkiem - przyjacielem naszego synka. bylo bardzo milo i sympatycznie.
zegnajac sie z nimi zeszlam na dol zeby jeszcze z nimi dwa slowa zamienic i nagle w bramie staje jakas baba ,ktora pierwszy raz na oczy widze - jedna reka na biodrze - juz widze ,ze cala kipi ze zlosci -
i mowiac do mnie a la kali chciec ,kali miec (w koncu jak inaczej z glupia polka rozmawiac)czy ja tutaj mieszkam w tym domu . ja odpowiedzialam ,ze tak - a ona na mnie zaczyna krzyczec ,ze od kiedy ja tutaj mieszkam jest tu tylko syf i brud i ze ona tu od 31 lat mieszka i ,ze jeszcze nigdy takiego brudu nie bylo(musze do tego dodac ze jest naprawde bardzo czysto na klatce schodowej).ja zbaranialam
baba sie nawet nie przedstawila ani nic - ja cos odbaknelam ,ze jak sie ma male dzieci to czasami sie cos nabrudzi i odwrocilam sie do niej plecami i pozegnalam z przyjaciolmi i poszlam do domu.
czulam i czuje sie taka upokorzona i bezpodstawnie okrzyczana i tak nacjonalistycznie i podskornie zbluzgana ,ze az mi niedobrze.
oczywiscie natychmiast sie z mezem poklocilam ,bo stwierdzilam ,ze baba by sie nie odwazyla przy nim nic powiedziec i ,ze on ma zejsc na dol i na babe nakrzyczec.on zszedl a i owszem , ale baba mu grzecznie dzien dobry powiedziala ,to jej nic nie powiedzial , a ja mu scene z tego powodu zrobilam.
w miedzy czasie sie juz przeprosilismy i wszystko jest ok. ale gorzki smak po salej sprawie z baba pozostal.
jeszcze godzine wczesniej mowilam do przyjaciolki jak ja sie ciesze ,ze tam mieszkamy gdzie mieszkamy i jakich milych sasiadow mamy i bylam taka radosna , a teraz sie wsciekam i bez sensu dogadalam mezowi ,ktory bogu ducha byl winny i ktorego naprawde pardzo kocham i podziwiam za jego spokoj i pogode ducha
przede wszystkim bylo mi latwiej bo byla dodatkowa para rak do wycierania zasmarkanego nosa,ukladania wierzy z klockow,sciagania malego z mebloscianki ,wyciagania z mokrych lapek szczotki do czyszczenia kibelka i robienia herbaty.byla tez dodatkowa para oczu do uwazania na wszedobylskiego rozrabiake.
chodzilysmy na zakupy , na sport dla maluszkow i grupe zabaw dla dzieci ( chce i staram sie bardzo postepowac z maluszkiem normalnie i nie megaostroznie),
mielismy gosci i -
tu gwozdz programu bylam z moim mezem na poltorej - godzinnej randce.
a bylo to tak: babcia uwazala na maluszka , a my trzymajac sie za rece! bez wozka i stu tysiecy zabawek do piaskownicy! poszlismy do miasta na pyyyszne lody z bita smietana i sosem czekoladowym. siedzielismy chwile w sloncu na murku i po prostu rozmawialismy i machalismy nogami w powietrzu - tak po prostu - ptaszki spiewaly - dziki bez pachnial , a my sobie opowiadalismy kawaly i bylo fajnie!
w drodze do domu wdepnelismy do zabawkowego i kupilismy malemu zielona konewke ktora po prostu uwielbia.
smieszne ,co? byc po latach pierwszy raz we dwojke gdzies i kupowac prezenty dla dziecka ...hmm - czy jestesmy normalni?
chyba tak, bo po raz pierwszy od dluzszego czasu mimo tesciowej spiacej w sasiednim pokoju zrobilo sie baardzo goraco i namietnie
.nie obylo sie jednak i bez niemilych przygod.
jedna z nich bylo to ,ze maluszek nam sie znow przewrocil i uderzyl w tyl glowy i jak go bralam na rece to wywrocil oczami na druga strone i mial odruch wymiotny.
w poniedzialek wiec marsz do pediatry i zobaczymy co i jak - napiecie jednak nam przez caly czas towarzyszy i powiem szczerze ,ze sie troche tego wszystkiego boje.
druga przygoda na z tych niemilych przydazyla mi sie przed chwila.
mielismy dzis gosci - naszych przyjaciol polakow z malutkim synkiem - przyjacielem naszego synka. bylo bardzo milo i sympatycznie.
zegnajac sie z nimi zeszlam na dol zeby jeszcze z nimi dwa slowa zamienic i nagle w bramie staje jakas baba ,ktora pierwszy raz na oczy widze - jedna reka na biodrze - juz widze ,ze cala kipi ze zlosci -
i mowiac do mnie a la kali chciec ,kali miec (w koncu jak inaczej z glupia polka rozmawiac)czy ja tutaj mieszkam w tym domu . ja odpowiedzialam ,ze tak - a ona na mnie zaczyna krzyczec ,ze od kiedy ja tutaj mieszkam jest tu tylko syf i brud i ze ona tu od 31 lat mieszka i ,ze jeszcze nigdy takiego brudu nie bylo(musze do tego dodac ze jest naprawde bardzo czysto na klatce schodowej).ja zbaranialam
baba sie nawet nie przedstawila ani nic - ja cos odbaknelam ,ze jak sie ma male dzieci to czasami sie cos nabrudzi i odwrocilam sie do niej plecami i pozegnalam z przyjaciolmi i poszlam do domu.
czulam i czuje sie taka upokorzona i bezpodstawnie okrzyczana i tak nacjonalistycznie i podskornie zbluzgana ,ze az mi niedobrze.
oczywiscie natychmiast sie z mezem poklocilam ,bo stwierdzilam ,ze baba by sie nie odwazyla przy nim nic powiedziec i ,ze on ma zejsc na dol i na babe nakrzyczec.on zszedl a i owszem , ale baba mu grzecznie dzien dobry powiedziala ,to jej nic nie powiedzial , a ja mu scene z tego powodu zrobilam.
w miedzy czasie sie juz przeprosilismy i wszystko jest ok. ale gorzki smak po salej sprawie z baba pozostal.
jeszcze godzine wczesniej mowilam do przyjaciolki jak ja sie ciesze ,ze tam mieszkamy gdzie mieszkamy i jakich milych sasiadow mamy i bylam taka radosna , a teraz sie wsciekam i bez sensu dogadalam mezowi ,ktory bogu ducha byl winny i ktorego naprawde pardzo kocham i podziwiam za jego spokoj i pogode ducha
sobota, 9 maja 2009
trzeba sie cieszyc,pokory nam trzeba:-)
jak wrocilismy ze szpitala ,to wlaczajac moj blog spojzalam troche
wstecz na poprzednie tematy , i pomyslalam ,jakie to wszystko - male ,
codzienne troski i zmartwienia staja sie trywialne wobec wiekszych
zmartwien i trosk.
wracamy do normalnosci - uszy do gory i przygladamy sie jak maluch hichocze bo mucha przelatuje kolo glowy :-)
takie to dziwne ,ze tyle problemow stwarzamy sobie sami i przeslaniaja one radosci dnia codziennego.tyle rzeczy zlych dzieje sie niezaleznie od nas i przychodza tak nagle ,ze kurcze blade ,trzeba wykorzystywac spokojne chwile -pomiedzy - na porzyteczniejsze rzeczy niz na uzalanie sie nad soba.
prawda stara jak swiat, ale zawsze przychodzi po fakcie (jakims )
przed szpitalem chcialam juz notke napisac o tym jak to mnie juz tydzien glowa boli i
o niani i uwierajacych butach i znow o balaganie
ale napisze o tym ,ze slonce swieci i margaretki kwitna przy drogach i moj synus biegnie i wpada w moje objecia jak zawolam - kto przyjdzie do mamuuusssiii..
i ze jak tylko sie maluch obudzi to idziemy na plac zabaw potaplac sie w blocie.
(a jeszcze w nawiasie napisze ,ze najchetniej zalozylabym mu kask na glowe zeby sie nic nie stalo)
wracamy do normalnosci - uszy do gory i przygladamy sie jak maluch hichocze bo mucha przelatuje kolo glowy :-)
takie to dziwne ,ze tyle problemow stwarzamy sobie sami i przeslaniaja one radosci dnia codziennego.tyle rzeczy zlych dzieje sie niezaleznie od nas i przychodza tak nagle ,ze kurcze blade ,trzeba wykorzystywac spokojne chwile -pomiedzy - na porzyteczniejsze rzeczy niz na uzalanie sie nad soba.
prawda stara jak swiat, ale zawsze przychodzi po fakcie (jakims )
przed szpitalem chcialam juz notke napisac o tym jak to mnie juz tydzien glowa boli i
o niani i uwierajacych butach i znow o balaganie
ale napisze o tym ,ze slonce swieci i margaretki kwitna przy drogach i moj synus biegnie i wpada w moje objecia jak zawolam - kto przyjdzie do mamuuusssiii..
i ze jak tylko sie maluch obudzi to idziemy na plac zabaw potaplac sie w blocie.
(a jeszcze w nawiasie napisze ,ze najchetniej zalozylabym mu kask na glowe zeby sie nic nie stalo)
czwartek, 7 maja 2009
poszpitalnie (czyli jak nie urok to sraczka)
melduje poslusznie ,ze padam na twarz.
wlasnie przyjechalismy do domu ze szpitala ,gdzie spedzilam z maluszkiem dwa dni i dwie noce.spalam moze razem z piec godzin,i troche sie nadenerwowalam.
we wtorek wszystko bylo ok - dzien jak co dzien - gdyby nie to ,ze po poludniu maluch sie nagle przewrocil ,po czym wstal odwrocil do mnie i stracil na chwile przytomnosc.gdy ja odzyskal zaczal strasznie wymiotowac i leciala mu krew z nosa.
zadzwonilam po pogotowie i jak przyjechali to sie maluszek znow zaczal wyglupiac i skakac po kanapie.zawiezli nas do kliniki dzieciecej - diagnoza - wstrzas mozgu.
no wiec musielismy zostac .maly mial co dwie godziny mierzone cisnienie i sprawdzane odruchy zrenic i byl monitorowany przez 48 godzin. dzis mial badanie eeg ,na ktorym musial byc uspiony i ktore nie wyszlo za dobrze(wyszlo ,ze ma skonnosci padaczkowe- stad przypuszczenie ,ze te jego drgawki goraczkowe z wczesniej i ten upadek wtorkowy maja ze soba cos wspolnego). bedziemy musieli sie zglosic za 3 miesiace do powtorki.
no wiec mielismy przygody ,ze ho ho !
a moje proby nie martwienia sie o wszystko szlag znow trafil.
jutro przyjezdza tesciowka na tydzien - ciekawe czy bedzie mi to pomoca ,czy meka.
zaraz maluch zasnie ,a ja zjem frytki z keczupem:-) i majonezem - a co!
wlasnie przyjechalismy do domu ze szpitala ,gdzie spedzilam z maluszkiem dwa dni i dwie noce.spalam moze razem z piec godzin,i troche sie nadenerwowalam.
we wtorek wszystko bylo ok - dzien jak co dzien - gdyby nie to ,ze po poludniu maluch sie nagle przewrocil ,po czym wstal odwrocil do mnie i stracil na chwile przytomnosc.gdy ja odzyskal zaczal strasznie wymiotowac i leciala mu krew z nosa.
zadzwonilam po pogotowie i jak przyjechali to sie maluszek znow zaczal wyglupiac i skakac po kanapie.zawiezli nas do kliniki dzieciecej - diagnoza - wstrzas mozgu.
no wiec musielismy zostac .maly mial co dwie godziny mierzone cisnienie i sprawdzane odruchy zrenic i byl monitorowany przez 48 godzin. dzis mial badanie eeg ,na ktorym musial byc uspiony i ktore nie wyszlo za dobrze(wyszlo ,ze ma skonnosci padaczkowe- stad przypuszczenie ,ze te jego drgawki goraczkowe z wczesniej i ten upadek wtorkowy maja ze soba cos wspolnego). bedziemy musieli sie zglosic za 3 miesiace do powtorki.
no wiec mielismy przygody ,ze ho ho !
a moje proby nie martwienia sie o wszystko szlag znow trafil.
jutro przyjezdza tesciowka na tydzien - ciekawe czy bedzie mi to pomoca ,czy meka.
zaraz maluch zasnie ,a ja zjem frytki z keczupem:-) i majonezem - a co!
Subskrybuj:
Posty (Atom)