czwartek, 21 maja 2009

nie ma to jak...

... wdepnac w kupe na dywanie w swoim wlasnym duzym pokoju Aaa  -
pomyslalam dzis rano(po fakcie) dziesiec minut po sciagnieciu pieluszki mlodego w celu przewietrzenia jego dupki.
chcialam zaczac "trening" nocnikowy - ale widze ,ze na razie nic z tego bo maly nic z calej procedury nie rozumie , a do nocnika pakuje klocki i jezdzi po calym mieszkaniu. hehe
dzis zaczal sie u nas dlugi weekend wiec mam troche czasu na poleniuchowanie ,a maly czas na zabawy z tata.
ja znowu troche wymiekam i zloszcze sie sama na siebie ,ze ostatnio do ginka nie poszlam, bo chyba cos tam nie wporzadku jest :-(.siedze teraz z termoforem na brzuchu i pije herbatke i mam nadzieje ,ze do jutra mi przejdzie bo planujemy mila wycieczke.
na prawde nie mialam na celu tu narzekac na moje zdrowie ,bo to cos pachnie stara babcia - ale sobie mysle ,ze lepiej sie tu wyzalic niz biadolic wszystkim dookola.
mowilam juz ,ze wybralam sie na sport?
pewnie nie - ale jestem z siebie dumna ,a jeszcze dumniejsza bede jak wytrwam i bede regularnie tam chodzic - znow dowiedzialam sie ,ze posiadam miesnie w miejscach ,w ktorych bym ich nie przypuszczala.
no wiec kobitki - za pol roku bede znow jedrna zwiewna i powabna  luzak 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz