czwartek, 22 grudnia 2011

wesolych swiat !!!

  

pare rzeczy

napisane przed swietami:

coprawda juz wkleilam tu kartke swiateczna i nie wypadaloby juz pisac do swiat conajmniej - jednak:
- mlody jest od 2 dni znow taki biegajacy - normalnie bez tchu ,
wstaje rano i zaczyna biegac po pokoju w kolko, i biega przez caly dzien. dzis juz nawet pani w przedszkolu , ktora normalnie jest easy i ze spokojem ducha znosi wszelkie wybryki i dzikawki dziecieco - autystyczno- specjalistyczne jej nie obce;-) dala dzis za wygrana i poszla z tadeuszkiem popoludniu na 2 godziny do sali gimnastycznej zostawiajac reszte dzieci innym paniom pod opieka.
mlody biegal ponoc non stop , a jak go maz odbieral , to maly byl zlany potem .
jest tez plaksiwszy znow i ma znow mega przeczulice zapachowa:-(
takze znow jest mama smierdzi , a jak otworze lodowke to mlody ma odruch wymiotny... osochodzi? - bedzie chory? - ma regres? - czy moze swieta? hmm poczekamy zobaczymy

napisane po swietach:

tadeuszek nadal nakrecony na maksa, dobrze , ze maz ma do 6-go urlop , bo biegamy za mlodym na zmiane.
nocki tez nie sa za fajne...
zachowania znow sie pogorszyly - znow wklada male przedmioty do buzi, wczoraj dorwal szklana babke (dosc duza) i trzymal ja miedzy zebami- na szczescie nic sie nie stalo , wkroczylam do akcji zanim ja zgryzl.
znow wspina sie na meble , dzrewa i najwyzsze sprzety na placu zabaw i dzikuje - co coraz dziwniejsze dla mnie jest(uczuciowo) - bo do tych jego zachowan i stereotypow
 baardzo autystycznych dochodzi jego coraz lepsza mowa i rozwoj ogolny postepujacy na przod.
mam wiec przed soba rozumnego chlopca , zadajacego konkretne pytania , niestety tylko wtedy kiedy go cos interesuje :
stoimy w kolejce do kasy (tadeusz nauczyl sie , ze trzeba kogos zapytac jak sie nazywa , jezeli sie chce nawiazac kontakt, zamiast krzykow, bicia , czy plucia)
tadeuszek z najslodsza minka na swiecie popatrzyl! na pania kasjerke i dosc niewyraznie , lecz z wystudiowana precyzja zapytal - jak sie nazywasz?
pani na to? - a ty?
- ja sie nazywam tadeusz
- ja jestem jessica
pani osmielona i rozbawiona pytaniem mlodego zagaduje tym razem tadeuszka - tadeuszek w ogole pani juz nie widzi - lize metal barierki - ja cos tam mowie , ze mlody zajety ;-)
rozumiecie ? - on sie uczy co ma zrobic w danej sytuacji i to robi na pamiec , ale nie w celu np. konwersacji - on zagaduje pania kasjerke tak jakby eksperymentowal - czy otrzymam reakcje na to co robie tak jak sie tego nauczylem?

troche chaos wymowny tu sie zrobil - chyba poprostu spisuje wlasnie moje dzikie mysli - brak komentarzy mnie nie obrazi ;-)
mialo byc tez o szczepionkach ,czy raczej ich braku, ale napisze o tym kiedyindziej jak mnie wena najdzie ;-)

wtorek, 20 grudnia 2011

snieg (w miedzyczasie juz deszcz)

mlody mnie budzi - 3 rano - nakrecony na maxa bo po raz pierwszy od 5 tygodni bedzie mial o 8 rano swoja ukochana pania logopede.
ja po meczacych dniach pracy ledwo zywa, tadeusz rules;-),
w koncu ok 4.30 znow zasypia , by jeszcze bardziej podekscytowanym wstac o 6.poranny stresik i przygotowania - moja cierpliwosc na wykonczeniu. w koncu udaje nam sie wyjsc na dwor - a tam - snieg - mlody zaczyny snieg jesc otwierajac buzie , po czym rzuca sie na ziemie i zaczyna zlizywac snieg z chodnika.
nasza parometrowa droga do auta konczy sie sukcesem choc ze mnie poty splywaja - mlody- nadaje jak katarynka cos tam po tadeuszkowemu.odrobina sniegu paralizuje miasto - korki , budowy, snieg, zaparowane szyby...- mlody nadaje ... mama !!!! (jak na alarm z tylu samochodu)
co?
a wiesz co?
 - co?
brak odpowiedzi ...

500 m dalej
mama!!!!
wiesz co?
co?
brak odpowiedzi

ja szukam parkingu , zmieniam 4 pasy ruchu - pelna koncentracja
mlody znow
Mama!!!!
slucham (mocno podirytowana)
wiesz co?
co?
snieg pada!!!!!

piątek, 9 grudnia 2011

wrocilismy

kochani - jestesmy - wypoczeci!!!
nigdy nie przypuszczalabym , ze to bedzie mozliwe , ze poziom mojego stresu i wykonczenia moze spasc do normalnego zdrowego poziomu- a jednak - nie , to nie czary i tez nie to , ze tego stresu i zmeczenia w ogole nie ma , ale jest normalnie - NORMALNIE :-) - pewnie nie na dlugo , wiec musze teraz pociagnac niektore mysli i dzialania z turnusu dalej zadbac jeszcze bardziej o siebie , ale baza juz jest. pewnie bde powolutku pisac jak bylo itd , ale teraz na poczatek wkleje to, co napisalam po tygodniu pobytu na turnusie:

Wlasnie minal tydzien jak jestesmy na wyspie fehmarn.
Zaczelam sie odprezac. Odpoczynek sie zaczal wlaczac.
Pobudki tadeuszkowe sa bezproblemowe(prawie) kiedy wiem , ze nastepnego dnia zostanie nam podane sniadanie, obiad I kolacja , ja sie niczym nie musze martwic.
Sniadanie jemy pomiedzy 7 a 8 rano , potem mlody do przedszkola , a ja na joge, po jodze najczesciej masaz , potem kawka, spacer z mezem, potem odbieramy mlodego na obiad I kladziemy go spac.
Popoludniu jeszcze jakas gimnastyka, lub zabawo- terapia z dziecmi , jakies lepienie ozdobek na choinke , badz inne zajecia manualne – na luzie bez nazwy “terapia” z ciasteczkami I smiachem w tle.
Duzo rozmow psychol. I grup dyskusyjnych na temat strachow, stresu , burn aut-u itd.
W miedzy czasie (w momentach kiedy grafik nie az tak pelny)chodzimy na plaze I zbieramy kamienie, muszelki , puszczamy latawca, I nie przeszkadza nam mgla, wiatr I inne takie.. - jestesmy razem – tadeuszek jest taki slodki – widac ze odprezeni rodzice mu sluza ;-).
wiecie co – dzis na gimnastyce dostalam takiej glupawki – I zdalam sobie sprawe , ze po raz pierwszy od wiekow juz chyba tak sie smialam- w glos – lzy lecialy mi po policzkach , brzuch bolal I w trakcie tego jak sie smialam zdalam sobie z tego sprawe jak bardzo mi tego brakowalo – nie usmiechu , bo go mam I nie stracilam, ale takiego niepochamowanego smiechu , takiego zrzucenia z siebie calego napiecia w tym momencie …

poniedziałek, 14 listopada 2011

teraz to ja sie chwale

 dzien przed wyjazdem:pakujemy sie , wizyta z tadeuszkiem u lekarza, ogolne zamieszanie - nagle tadeusz przynosi TEN OBRAZEK  i mowi to tadeusz (niebieskie) - a to aua ucho(to czerwone) . nigdy dotad tadeuszek nie namalowal nic przedstawiajacego , nie mowiac juz o tym , zeby sie przed nami czyms szczegolnym pochwalic , albo opowiedziec co namalowal!!!

niedziela, 13 listopada 2011

jeszcze przed

wyjezdzamy we wtorek z samego rana , na jutro maz wzial specjalnie urlop, zebysmy sie mogli spakowac , zrobic zakupy, posprzatac, wyslac ostatnie listy , poplacic rachunki itd. kiedy mlody bedzie jeszcze w przedszkolu.
dzis 2.30 w nocy - mama!!!! - aua ucho !!!! mama !!!! aua ucho.
3.00 w nocy dziecie , ktore za nic w swiecie nie da sie uspokoic dostaje paracetamol- 3.00 - 5.00 ogladamy bajki.5.00- do 6.30 spimy . 6.30 - mama! aua ucho !!!! mama aua ucho!!!7.00 - ibuprofen siup w mlodego.7.30 - mlody jak po 2000 kawach - jak zwykle po nurofenie - ale przynajmniej bez bolowy. za chwile jedziemy na pogotowie - pewnie zapalenie ucha , pewnie antybiotyk- mam nadzieje , ze bedziemy mogli jechac - to w koncu 900 km- przez cale niemcy z poludniowego zachodu na polnoc.
dziekuje za uwage
DOPISEK:
jest 11.30 - mlody spi - zapalenie ucha wewnetrznego - na razie bez antybiotyku a na silnym leku ziolowym bo to wirus - jezeli do jutra sie mialoby pogorszyc to antybiotyk

czwartek, 20 października 2011

male niepokoje

Mlody od jakis 3 dni powtarza - mama jest baby i nie jest kochana bo jest baby , jak zapytam :dlaczego? - odpowiada - bo mama nie potrafi dobrze mowic!
- zaczelam sie zastanawiac , kto tadeuszkowi tak powiedzial , ze
nie potrafi dobrze mowic i jest gorszy :-( - maz ma sie dzis przedszkolanek zapytac czy cos zaobserwowaly...

drugim tematem jest siusianie w pieluszke.
jak juz kiedys pisalam , wielkim sukcesem mlodego jest to, ze nie siusia w dzien w pieluszke , potrzebuje ja tylko do czegos wiekszego i do spania.
kiedys w przedszkolu powiedzial, ze nie chce juz pieluszki do spania , bo jest duzym chlopcem, wiec panie (i slusznie) powiedzialy , ze sprobujemy.Jedna z tych kobiet jest jednak jak sierzant w swojej stanowczosci i stwierdzila- raz bez pieluchy, zawsze bez pieluchy...
Od jakis 2 tygodni kazdego dnia , w ktorym mlodemu uda sie zasnac w poludnie w przedszkolu odbieram do domu paczuszke z mokra przesiusiana koszulka i majtkami i wstydzacego sie mlodzika pytajacego ciagle - nie szkodzi? , mama nie szkodzi? , mama nie szkodzi?...
stwierdzilam , ze koniec eksperymentu i dzisiaj (maz zaprowadza mlodego do przedszkola) dalam znow pluchy do przedszkola.
Tadeuszek mial lzy w oczach...- kurcze , co robic? - tak juz mu przedszkolanka nakladla do glowy , ze duze dzieci nie maja pieluchy(choc w przedszkolu prawie kazde dziecko "specjalne"ma pieluche) , ze teraz moze miec wrazenie , ze zawiodl.on tego jeszcze kompletnie nie kontroluje, poprostu nie potrafi - i to jest ok - ja sie ciesze z tego , ze w dzien sobie tak pieknie radzi.
Poza wszystkim innym kto z was pierze conajmniej 20 koszulek i 20 par majtek w tygodniu dla jednego czterolatka i ma wszystko podwojnie do przedszkola i do domu?