kochani - jestesmy - wypoczeci!!!
nigdy nie przypuszczalabym , ze to bedzie mozliwe , ze poziom mojego stresu i wykonczenia moze spasc do normalnego zdrowego poziomu- a jednak - nie , to nie czary i tez nie to , ze tego stresu i zmeczenia w ogole nie ma , ale jest normalnie - NORMALNIE :-) - pewnie nie na dlugo , wiec musze teraz pociagnac niektore mysli i dzialania z turnusu dalej zadbac jeszcze bardziej o siebie , ale baza juz jest. pewnie bde powolutku pisac jak bylo itd , ale teraz na poczatek wkleje to, co napisalam po tygodniu pobytu na turnusie:
Wlasnie minal tydzien jak jestesmy na wyspie fehmarn.
Zaczelam sie odprezac. Odpoczynek sie zaczal wlaczac.
Pobudki tadeuszkowe sa bezproblemowe(prawie) kiedy wiem , ze nastepnego dnia zostanie nam podane sniadanie, obiad I kolacja , ja sie niczym nie musze martwic.
Sniadanie jemy pomiedzy 7 a 8 rano , potem mlody do przedszkola , a ja na joge, po jodze najczesciej masaz , potem kawka, spacer z mezem, potem odbieramy mlodego na obiad I kladziemy go spac.
Popoludniu jeszcze jakas gimnastyka, lub zabawo- terapia z dziecmi , jakies lepienie ozdobek na choinke , badz inne zajecia manualne – na luzie bez nazwy “terapia” z ciasteczkami I smiachem w tle.
Duzo rozmow psychol. I grup dyskusyjnych na temat strachow, stresu , burn aut-u itd.
W miedzy czasie (w momentach kiedy grafik nie az tak pelny)chodzimy na plaze I zbieramy kamienie, muszelki , puszczamy latawca, I nie przeszkadza nam mgla, wiatr I inne takie.. - jestesmy razem – tadeuszek jest taki slodki – widac ze odprezeni rodzice mu sluza ;-).
wiecie co – dzis na gimnastyce dostalam takiej glupawki – I zdalam sobie sprawe , ze po raz pierwszy od wiekow juz chyba tak sie smialam- w glos – lzy lecialy mi po policzkach , brzuch bolal I w trakcie tego jak sie smialam zdalam sobie z tego sprawe jak bardzo mi tego brakowalo – nie usmiechu , bo go mam I nie stracilam, ale takiego niepochamowanego smiechu , takiego zrzucenia z siebie calego napiecia w tym momencie …
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz