wtorek, 20 grudnia 2011

snieg (w miedzyczasie juz deszcz)

mlody mnie budzi - 3 rano - nakrecony na maxa bo po raz pierwszy od 5 tygodni bedzie mial o 8 rano swoja ukochana pania logopede.
ja po meczacych dniach pracy ledwo zywa, tadeusz rules;-),
w koncu ok 4.30 znow zasypia , by jeszcze bardziej podekscytowanym wstac o 6.poranny stresik i przygotowania - moja cierpliwosc na wykonczeniu. w koncu udaje nam sie wyjsc na dwor - a tam - snieg - mlody zaczyny snieg jesc otwierajac buzie , po czym rzuca sie na ziemie i zaczyna zlizywac snieg z chodnika.
nasza parometrowa droga do auta konczy sie sukcesem choc ze mnie poty splywaja - mlody- nadaje jak katarynka cos tam po tadeuszkowemu.odrobina sniegu paralizuje miasto - korki , budowy, snieg, zaparowane szyby...- mlody nadaje ... mama !!!! (jak na alarm z tylu samochodu)
co?
a wiesz co?
 - co?
brak odpowiedzi ...

500 m dalej
mama!!!!
wiesz co?
co?
brak odpowiedzi

ja szukam parkingu , zmieniam 4 pasy ruchu - pelna koncentracja
mlody znow
Mama!!!!
slucham (mocno podirytowana)
wiesz co?
co?
snieg pada!!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz