zastanawiam sie ,jako ,ze duzo mi w glowie siedzi ,o czym mam dzis napisac .
a)czy o tym jak panikuje i boje sie swinskiej grypy
b)o tym jak mocno padal dzis deszcz
c)czy moze o tym jak to mnie dzis pewien facet wkurzyl ,a ja jak zwykle zadnej glupiej odzywki nie moglam z siebie wycisnac,
d)a
moze o tym ,ze mojemu dziecku nadal jest niedobrze i smarka i ,ze jutro
z nim w koncu ide do lekarza ,bo chudy jest jak szczapka
e)a
moze o tym jak to kupilam maluszkowi kurtke i spodenki przeciwdeszczowe i
kalosze i jak skakalismy sobie po kaluzach ,a ludzie dookola MILO SIE
USMIECHALI;
f)a moze tez o tym ze jestem piekielnie zmeczona i w moim mieszkaniu nie nadazam znow za najprostszymi pracami domowymi.
g)czy w koncu o tym,ze zamowilam sobie dwie ksiazki przez internet i juz sie na nie ciesze :-)
no wiec jako ,ze nie moge sie zdecydowac ,pojde chyba spac (patrz f)
ps.
h) i w koncu moze o tym ,ze zdaje sobie z tego sprawe, jakie straszne
bledy ortograficzne tutaj popelniam i jak sie z tego powodu wstydze - no
coz - potrzeba pisania silniejsza jest od wstydu...
w rolach glownych : Tadeuszek nieZwyczajny chlopiec urodzony w piatek trzynastego :-) latem 2007 roku, Ja czyli ania mama t.(dumna mama Tadeuszka), moj maz , kot Findus, w pozostalych rolach - autyzm,epilepsja i inne czyli pelna chata
wtorek, 28 kwietnia 2009
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
zapach laczki pelnej kwiatow ;-)
dzis na spacerze przedpoludniowym zatrzymalam sie z maluszkiem przy lace
by mlody pohasal i powachal sobie kwiatki(stokrotki i blawatki;-)
nachylajac sie nad dmuchawcem ,zeby go malemu pokazac poczulam przykry zapach i pomyslalam - acha - mlody puszcza baki...
idziemy dalej - ja zatrzymuje sie i kucam kolo wozka,zeby zawiazac buta.przechodzi obok nas pan - znow cos smierdzi - pomyslalam ,ze kiepsko u pana z higiena.
gdy doszlismy do placu zabaw , wyciagnelismy foremki ,lopatke i wiaderko i gotowi do robienia babek z piasku zasiedlismy pupami na ziemi- znow cos poczulam. wiec jak nic sciagam dziecku spodenki ,rozpinam body (maly protestuje bardzo glosno),zagladam do pieluchy - a tam.. nic!
i wtedy mnie oswiecilo i zajzalam pod mojego gleboko profilowanego buta do wedrowek
nachylajac sie nad dmuchawcem ,zeby go malemu pokazac poczulam przykry zapach i pomyslalam - acha - mlody puszcza baki...
idziemy dalej - ja zatrzymuje sie i kucam kolo wozka,zeby zawiazac buta.przechodzi obok nas pan - znow cos smierdzi - pomyslalam ,ze kiepsko u pana z higiena.
gdy doszlismy do placu zabaw , wyciagnelismy foremki ,lopatke i wiaderko i gotowi do robienia babek z piasku zasiedlismy pupami na ziemi- znow cos poczulam. wiec jak nic sciagam dziecku spodenki ,rozpinam body (maly protestuje bardzo glosno),zagladam do pieluchy - a tam.. nic!
i wtedy mnie oswiecilo i zajzalam pod mojego gleboko profilowanego buta do wedrowek
sobota, 25 kwietnia 2009
slowa
jak bylam mala to lezac w lozku rozmyslalam nad przeroznymi rzeczami.
jedno z przemyslen bylo takie:
dlaczego nos sie nazywa nos?
zastanawialam sie kto to wymyslil ze taki a nie inny zbior literek twozy takie a nie inne slowo o takim a nie innym znaczeniu.
i zastanawialam sie jak by to bylo gdyby nos nazywal sie na przyklad "ano" - czy inaczej bym go wtedy odczuwala?
moje podzielenie sie dzieciecymi przemysleniami nawiazuje do jednego postu antycznej :) - calusy
jedno z przemyslen bylo takie:
dlaczego nos sie nazywa nos?
zastanawialam sie kto to wymyslil ze taki a nie inny zbior literek twozy takie a nie inne slowo o takim a nie innym znaczeniu.
i zastanawialam sie jak by to bylo gdyby nos nazywal sie na przyklad "ano" - czy inaczej bym go wtedy odczuwala?
moje podzielenie sie dzieciecymi przemysleniami nawiazuje do jednego postu antycznej :) - calusy
o grzecznym synku
moj synek byl wczoraj bardzo grzeczny - musze go naprawde pochwalic.
wczoraj przedpoludniem musialam jednak pojechac do lekarza bo zaba nadal siedzi mi w brzuchu i nie chcialam z tym fantem na weekend zostac .
no wiec dziecie pod pache - wozek ,torba z pieluszkami ,prowiant,ciuchy do przebrania (bo to nigdy nie wiadomo),dokumenty,klucze,komorka...
i do lekarza.
w tramwaju mlody wywijal,nie chcial siedziec w wozku ,zdejmowal sobie buty itd - wiec ja z nieco bladymi policzkami myslalam z przerazeniem jak to u lekarza bedzie .
a tu niespodzianka .w poczekalni maluch flirtowal ze starszymi paniami ,ogladal ksiazeczki i tulil sie do mnie.u pana doktora mial mine troche niepewna ,ale jak odkryl ,ze to nie on badany bedzie to od razu humor wrocil.
i tak w dobrych humorach wrocilismy do domu.
ja kupilam lekarstwa i wszystko byloby dobrze gdyby nie to ,ze razem z lekarstwami ktore teraz biore sie one nie toleruja.
no wiec pozostalo mi nadal pic herbatke i przeczekac sprawe.
wczoraj przedpoludniem musialam jednak pojechac do lekarza bo zaba nadal siedzi mi w brzuchu i nie chcialam z tym fantem na weekend zostac .
no wiec dziecie pod pache - wozek ,torba z pieluszkami ,prowiant,ciuchy do przebrania (bo to nigdy nie wiadomo),dokumenty,klucze,komorka...
i do lekarza.
w tramwaju mlody wywijal,nie chcial siedziec w wozku ,zdejmowal sobie buty itd - wiec ja z nieco bladymi policzkami myslalam z przerazeniem jak to u lekarza bedzie .
a tu niespodzianka .w poczekalni maluch flirtowal ze starszymi paniami ,ogladal ksiazeczki i tulil sie do mnie.u pana doktora mial mine troche niepewna ,ale jak odkryl ,ze to nie on badany bedzie to od razu humor wrocil.
i tak w dobrych humorach wrocilismy do domu.
ja kupilam lekarstwa i wszystko byloby dobrze gdyby nie to ,ze razem z lekarstwami ktore teraz biore sie one nie toleruja.
no wiec pozostalo mi nadal pic herbatke i przeczekac sprawe.
środa, 22 kwietnia 2009
o ksiazce
zaraz po narodzinach tadeuszek dostal od babci i dziadka z polski
kolekcje literatury dzieciecej z serii "cala polska czyta dzieciom".
jest to kolekcja ponad dwudziestu ksiazek - ladnie wydanych ,ktore stoja u nas na polce i czekaja na "doroslejsze"czasy maluszka,a przynajmniej na czas w ktorym nie bedzie juz darl kartek.
wiekszosc tych ksiazek czytalam juz jako dziecko, ale paru jeszcze nie znalam.
na kazdej z ksiazek jest rekomendacja - w jakim wieku powinny byc dzieci conajmniej ,by dana ksiazke przeczytac.
ostatnio w weekend jako ,ze zle sie czulam - mialam ten zaszczyt polezec w lozku i siegnelam po jedna z nieczytanych przeze mnie jeszcze ksiazek z tej serii - taka dla dzieci od lat dziesiecu ;-)
i co ? i plakalam jak bobr nie mogac sie uspokoic przez pol wieczoru.
ksiazka naprawde bardzo ladna ,ale tez bardzo smutna i przedewszystkim ze smutnym zakonczeniem.
czy moj pierdzioszek naprawde bedzie juz na takie smutki gotowy jak bedzie mial dziesiec lat?
tak bardzo chcialabym mu wszystkich przykrosci oszczedzic ,a zarazem wiem ,ze mu te ksiazke podsune jak bedzie na to gotowy - bo jak lepiej dowiedzisiec sie o przeciwnosciach losu i nie tak kwitnacej stronie zycia ,jezeli nie z ksiazek?
dla zainteresowanych - ksiazka autorstwa katherine paterson o tytule: "most do terabithii"
jest to kolekcja ponad dwudziestu ksiazek - ladnie wydanych ,ktore stoja u nas na polce i czekaja na "doroslejsze"czasy maluszka,a przynajmniej na czas w ktorym nie bedzie juz darl kartek.
wiekszosc tych ksiazek czytalam juz jako dziecko, ale paru jeszcze nie znalam.
na kazdej z ksiazek jest rekomendacja - w jakim wieku powinny byc dzieci conajmniej ,by dana ksiazke przeczytac.
ostatnio w weekend jako ,ze zle sie czulam - mialam ten zaszczyt polezec w lozku i siegnelam po jedna z nieczytanych przeze mnie jeszcze ksiazek z tej serii - taka dla dzieci od lat dziesiecu ;-)
i co ? i plakalam jak bobr nie mogac sie uspokoic przez pol wieczoru.
ksiazka naprawde bardzo ladna ,ale tez bardzo smutna i przedewszystkim ze smutnym zakonczeniem.
czy moj pierdzioszek naprawde bedzie juz na takie smutki gotowy jak bedzie mial dziesiec lat?
tak bardzo chcialabym mu wszystkich przykrosci oszczedzic ,a zarazem wiem ,ze mu te ksiazke podsune jak bedzie na to gotowy - bo jak lepiej dowiedzisiec sie o przeciwnosciach losu i nie tak kwitnacej stronie zycia ,jezeli nie z ksiazek?
dla zainteresowanych - ksiazka autorstwa katherine paterson o tytule: "most do terabithii"
wtorek, 21 kwietnia 2009
czas na zale
od soboty walcze z mdlosciami i zawrotami glowy. jestem tym
zdeprymowana,no i nie wiem czy to grypa ,czy mi psychika znow siada- ale
dlaczego mialaby siadac?- przeciez juz wszystko bylo na jak najlepszej
drodze!
mlodemu tez bylo niedobrze ,wiec mam nadzieje ,ze to rzeczywiscie tylko jakis wirus i ,ze niedlugo bedzie mi lepiej.
do lekarza nie mam za bardzo jak pojsc ,bo maz pracuje od rana do wieczora i nie mam z kim mlodego zostawic.
okolo osmego maja przyjedzie tesciowka na tydzien to wtedy polaze po doktorach;-) - musze pojsc znowu do ginka bo ostatnim razem bylam poltorej roku temu na kontrolnej wizycie po porodzie - no wiec przydalo by sie pojsc i zobaczyc co w trawie piszczy.
maluszek nie je za wiele ,ciagle sie poklada i ma smarki w kolorze radioaktywnym - jak mu sie do piatku nie poprawi to pojde z nim do pediatry.
dzis spotkalam znajoma na placu zabaw i chcialam z nia chwile pogadac ,tadeuszek byl juz mocno zmeczony i marudny wiec go wzielam na rece -
a on co na to?
-ugryzl mnie w ramie tak ,ze mam siniaka -
oczywiscie nakrzyczalam na niego i powiedzialam ,ze tak nie wolno ,na co on rozplakal sie tak zalosnym placzem ,ze mi go do teraz szkoda.
teraz spi,ma lekka goraczke , a ja zagladam do niego co piec minut.
wszystko bedzie dobrze,prawda?
mlodemu tez bylo niedobrze ,wiec mam nadzieje ,ze to rzeczywiscie tylko jakis wirus i ,ze niedlugo bedzie mi lepiej.
do lekarza nie mam za bardzo jak pojsc ,bo maz pracuje od rana do wieczora i nie mam z kim mlodego zostawic.
okolo osmego maja przyjedzie tesciowka na tydzien to wtedy polaze po doktorach;-) - musze pojsc znowu do ginka bo ostatnim razem bylam poltorej roku temu na kontrolnej wizycie po porodzie - no wiec przydalo by sie pojsc i zobaczyc co w trawie piszczy.
maluszek nie je za wiele ,ciagle sie poklada i ma smarki w kolorze radioaktywnym - jak mu sie do piatku nie poprawi to pojde z nim do pediatry.
dzis spotkalam znajoma na placu zabaw i chcialam z nia chwile pogadac ,tadeuszek byl juz mocno zmeczony i marudny wiec go wzielam na rece -
a on co na to?
-ugryzl mnie w ramie tak ,ze mam siniaka -
oczywiscie nakrzyczalam na niego i powiedzialam ,ze tak nie wolno ,na co on rozplakal sie tak zalosnym placzem ,ze mi go do teraz szkoda.
teraz spi,ma lekka goraczke , a ja zagladam do niego co piec minut.
wszystko bedzie dobrze,prawda?
piątek, 17 kwietnia 2009
bzy , kasztany i gile po pas
moje dziecie ma gile do pasa - jak to mowi moja kolezanka sara,
a i mnie niestety gardlo pobolewa . zobaczymy ,pozyjemy - albo bede chora ,albo nie bede ;-)
to jak zwykle kolo zamkniete - zarazamy sie od siebie ciagle nawzajem.
pogoda sie cosik odmienila i pada,wieje i temperatura spadla do 15 sttopni .-(.
od paru dni sie czuje jakby mnie ktos w leb walnal,taka jakas nieswoja chodze i niepewnie sie z tym czuje . moze dlatego nie pisalam od paru dni?
moze po prostu dlatego ,ze bylo tak pieknie ,ze cale dnie spedzalismy z mlodym na dworze , a wieczorem bylam wykonczona.
...
dzis sie przemoglam i zadzwonilam do kogos do kogo sie nie odzywalam az cztery lata - ten ktos mimo wszystko bardzo sie ucieszyl - a ja jestem tak przejeta ,ze chyba spac nie bede mogla.
zobaczymy czy kontakt z ta osoba - a wlasciwie osobami sie odnowi i czy nie wyjda kiedys jakies stare zale na wierzch?
...
zaczynaja kwitnac bzy i kasztany
i jak zawsze o tej porze roku mysle o mojej maturze :-)
do dzis twierdze ,ze byl to najtrudniejszy egzamin w moim zyciu - bo pierwszy taki wazny.
nigdy potem na studiach nie mialam takiego poczucia waznosci jak wtedy i pamietam moja dume i poczucie wolnosci a jednoczesnie leku przed nieznanym...
kto by wtedy pomyslal jak przelomowy
byl to czas.
a i mnie niestety gardlo pobolewa . zobaczymy ,pozyjemy - albo bede chora ,albo nie bede ;-)
to jak zwykle kolo zamkniete - zarazamy sie od siebie ciagle nawzajem.
pogoda sie cosik odmienila i pada,wieje i temperatura spadla do 15 sttopni .-(.
od paru dni sie czuje jakby mnie ktos w leb walnal,taka jakas nieswoja chodze i niepewnie sie z tym czuje . moze dlatego nie pisalam od paru dni?
moze po prostu dlatego ,ze bylo tak pieknie ,ze cale dnie spedzalismy z mlodym na dworze , a wieczorem bylam wykonczona.
...
dzis sie przemoglam i zadzwonilam do kogos do kogo sie nie odzywalam az cztery lata - ten ktos mimo wszystko bardzo sie ucieszyl - a ja jestem tak przejeta ,ze chyba spac nie bede mogla.
zobaczymy czy kontakt z ta osoba - a wlasciwie osobami sie odnowi i czy nie wyjda kiedys jakies stare zale na wierzch?
...
zaczynaja kwitnac bzy i kasztany
i jak zawsze o tej porze roku mysle o mojej maturze :-)
do dzis twierdze ,ze byl to najtrudniejszy egzamin w moim zyciu - bo pierwszy taki wazny.
nigdy potem na studiach nie mialam takiego poczucia waznosci jak wtedy i pamietam moja dume i poczucie wolnosci a jednoczesnie leku przed nieznanym...
kto by wtedy pomyslal jak przelomowy
byl to czas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)