jest tak , ze nie ma czasu;-)
czyli nic nowego
zaraz jade 30 min. pociagiem , zeby zrobic grupowe zadanie domowe z bardzo trudnego dla mnie przedmiotu.
jest sobota - ja najchetniej zostalabym w lozku- zmeczona jestem , umeczona moja chora psychika (przyznaje , ze wtedy nie poszlam do lekarza od rozmow i tabletek na dusze, ale teraz sie poprawilam i mam termin na 13.list.)
ostatnio troche w strachu dodatkowym zylam, bo wyszla mi plamka czerwona na piersi , a pod plamka wyczuwalna byla kuleczka...gryzlam zebami poduszke ze strachu...
wczoraj bylam w koncu u lekarza i na usg piersi (mammografie mialam 2 lata temu)
i wszystko ok- ufff
zadzwonilismy do naszej kliniki epilepsji , w sprawie pogorszenia sie mowy mlodego i mamy przyjechac wczesniej - nie pod koniec grudnia jak to bylo usztalone , a 15 listopada , bo chca zobaczyc tadeuszka , przede wszystkim pod katem ewtl. ucisku w glowce na osrodek mowy.
mam mnostwo spraw do zalatwienia , terminow itd.
nie mam czasu pozadnie jesc ...
do tego jeszcze nasze "normalne zycie" plus moje praktyki i szkola i mlodego terapie i przedszkole itd.
w zeszla sobote bylo ponad 25 stopni i slonce , teraz 2 stopnie i pada snieg z deszczem
tym razem nie bedzie smiesznych tekstow mlodego , ani fajnych historyjek - bo nie
w rolach glownych : Tadeuszek nieZwyczajny chlopiec urodzony w piatek trzynastego :-) latem 2007 roku, Ja czyli ania mama t.(dumna mama Tadeuszka), moj maz , kot Findus, w pozostalych rolach - autyzm,epilepsja i inne czyli pelna chata
sobota, 27 października 2012
poniedziałek, 8 października 2012
ni z tego ni z owego
panuje u nas stan wyjatkowy - po pol roku milczenia odwiedzila nas tesciowa- chyba wiecej dodawac nie musze ... (ale moze kiedys dodam ;-)
podczas terapii mlodego siedzac i przysluchujac sie wyglupom tadeuszka i terapeuty rysowalam sobie kwiatki na karteczce.
potem zabralam karteczke do domu..
potem ta karteczke znalazl moj maz i dal ja tadeuszkowi i powiedzial:
to dla ciebie - mama to dla ciebie narysowala ;-)
- ooo dziekuje! powiedzial tadeuszek i pobiegl do swojego pokoju.
po chwili wraca zmartwiony:
-te kwiaty to nic dla mnie
- dlaczego kochanie? - pytam
- bo to kwiaty z papieru , a ja chcialbym prawdziwe...
i sie poplakal...
ostatnio w aucie :
papa jest najsilniejszy na calym swiecie!- mowi tadeuszek ni z tego ni z owego - maz puchnie z dumy
ja wtracam - a mama najpiekniejsza na swiecie ? !
..... (brak reakcji)
podczas terapii mlodego siedzac i przysluchujac sie wyglupom tadeuszka i terapeuty rysowalam sobie kwiatki na karteczce.
potem zabralam karteczke do domu..
potem ta karteczke znalazl moj maz i dal ja tadeuszkowi i powiedzial:
to dla ciebie - mama to dla ciebie narysowala ;-)
- ooo dziekuje! powiedzial tadeuszek i pobiegl do swojego pokoju.
po chwili wraca zmartwiony:
-te kwiaty to nic dla mnie
- dlaczego kochanie? - pytam
- bo to kwiaty z papieru , a ja chcialbym prawdziwe...
i sie poplakal...
ostatnio w aucie :
papa jest najsilniejszy na calym swiecie!- mowi tadeuszek ni z tego ni z owego - maz puchnie z dumy
ja wtracam - a mama najpiekniejsza na swiecie ? !
..... (brak reakcji)
czwartek, 4 października 2012
mowa i jesien
tadeuszkowi sie pogorszyla mowa- nagle :-( - i to nie tylko my zauwazylismy, ale i opiekunka , i przedszkole.- myslalam, ze jezeli sie juz czegos nauczyl , to sie uwstecznic nie moze - mylilam sie - moze to od tego , ze 4 tygodnie nie byl u logopedy ( bo jest chora), moze cos sie w glowce dzieje? - moze , moze ,moze - musimy obserwowac.ostatnio mial tez maly epizod padaczkowy - musimy obserwowac.
dzis byl deszczowy dzien- liscie coraz bardziej zolcieja , czerwienieja i spadaja na ziemie .
dzis wysiadamy z auta po przedszkolu pod domem - tadeuszek rozglada sie dookola , wdycha gleboko powietrze i mowi - no nareszcie jest pieknie - drzewa piekne, liscie piekne - to jesien chyba - lubie jak jest jesien
:-)))))
dzis byl deszczowy dzien- liscie coraz bardziej zolcieja , czerwienieja i spadaja na ziemie .
dzis wysiadamy z auta po przedszkolu pod domem - tadeuszek rozglada sie dookola , wdycha gleboko powietrze i mowi - no nareszcie jest pieknie - drzewa piekne, liscie piekne - to jesien chyba - lubie jak jest jesien
:-)))))
środa, 3 października 2012
bardzo mily dzien
minal nam wlasnie bardzo mily dzien.
dzis u nas bylo swieto narodowe , wiec mielismy wolne od szkoly/przedszkola/pracy.
dzien ten zaczal sie nieciekawie , od niemilego zdarzenia na placu zabaw , po ktorym mialam wyrzuty sumienia ze wzgledu na moje zachowanie (chodzilo o moja za ostra reakcje na mala niegrzecznosc mlodego).
jednak potem bylo juz super.
bylismy zaproszeni do naszych nowych przyjaciol- tak moge ich spokojnie przyjaciolmi bnazwac , choc znamy sie niedlugo.bylo tak cieplo i rodzinnie i milo .
dzieci pieknie sie bawily - troche obok siebie , potem jednak i nawet ze soba :-D
bylismy razem na spacerze , zostalismy poczestowani pysznym jedzeniem, a na koniec dostalam na spolke z chlopakami piekny prezent - pluszowego misia uszatka w pizamce i ksiazeczke o nim i bajke do ogladania i miod :-)
bylam wzruszona - tadeuszek bardzo sie cieszyl, ze mozna misiowi pizamke zdjac.
tadeuszek zachowywal sie tak spokojnie , ja czulam sie tak dobrze jak juz dawno sie nie czulam.
moj maz ich dzis dopiero poznal osobiscie , a jak wyszlismy powiedzielismy chorem- ale bylo milo!
dzis rozmawiajac z babcia przez telefon ( mamy na to specjalna metode- mlody mowi po niemiecku po swojemu, ja ,tlumaczac mamie wolam z daleka w sluchawke po polsku babcia do niego po polsku mowi , tadeuszek rozumie i na koncu wszyscy sa zadowoleni) :
- wiesz babciu - my tez mamy kota - timbuktu , ale on mowi tylko po niemiecku:-)
dzis u nas bylo swieto narodowe , wiec mielismy wolne od szkoly/przedszkola/pracy.
dzien ten zaczal sie nieciekawie , od niemilego zdarzenia na placu zabaw , po ktorym mialam wyrzuty sumienia ze wzgledu na moje zachowanie (chodzilo o moja za ostra reakcje na mala niegrzecznosc mlodego).
jednak potem bylo juz super.
bylismy zaproszeni do naszych nowych przyjaciol- tak moge ich spokojnie przyjaciolmi bnazwac , choc znamy sie niedlugo.bylo tak cieplo i rodzinnie i milo .
dzieci pieknie sie bawily - troche obok siebie , potem jednak i nawet ze soba :-D
bylismy razem na spacerze , zostalismy poczestowani pysznym jedzeniem, a na koniec dostalam na spolke z chlopakami piekny prezent - pluszowego misia uszatka w pizamce i ksiazeczke o nim i bajke do ogladania i miod :-)
bylam wzruszona - tadeuszek bardzo sie cieszyl, ze mozna misiowi pizamke zdjac.
tadeuszek zachowywal sie tak spokojnie , ja czulam sie tak dobrze jak juz dawno sie nie czulam.
moj maz ich dzis dopiero poznal osobiscie , a jak wyszlismy powiedzielismy chorem- ale bylo milo!
dzis rozmawiajac z babcia przez telefon ( mamy na to specjalna metode- mlody mowi po niemiecku po swojemu, ja ,tlumaczac mamie wolam z daleka w sluchawke po polsku babcia do niego po polsku mowi , tadeuszek rozumie i na koncu wszyscy sa zadowoleni) :
- wiesz babciu - my tez mamy kota - timbuktu , ale on mowi tylko po niemiecku:-)
niedziela, 23 września 2012
pare mysli (pani rozumie? ;-))
zastanawialam sie jak zaczac i opisac uczucie ktore mi na duszy cisnie i napiera z calych sil - sprobuje jakos je w slowa ubrac , moze to pomoze uporzadkowac moje mysli.
tadeuszek jest kochany - taki ostatnim czasem sie wesoly, pogodny i slodki zrobil-
... minely trzy tygodnie od kiedy chodze na praktyki do przedszkola tak zwanego normalnego z pojedyncza integracja (no wlasnie integracja , a nie inkluzja niestety czyli tych pare dzieci integracyjnych musza sie dostosowac do trabu przedszkola , a nie przedszkole dostosowuje sie do tych dzieci - ale to juz inna historia)
w mojej grupie jest 20 dzieci - i wiem- nie wolno porownywac - z poczatku mi sie to udawalo , ale po jakims czasie dopadlo mnie ze zdwojona sila - dotarlo do mnie , ze moj synek - ktory jest naprawde sprawnyi takie wielkie postepy robi tak bardzo rozni sie od tych dzieci. tak na drugi rzut oka - wiecie o co chodzi?
dzieci w przedszkolu mala rozne mocne i slabe strony, jedne rozumieja sie ze soba lepiej , drugie mniej, bywaja i takie ktore sa okrutne i bardzo agresywne( te maja czesto dodatkowa opieke) , te nadpobudliwe i spokojne.
uswiadomilam sobie jednak , ze one wszystkie sobie tam samodzielnie daja rade. szybko ucza sie komu lepiej zejsc z drogi, z kim mozna sie dogadac, jak mozna sie przed czyms wymigac, gdzie co zbroic, kiedy byc grzecznym bo to sie bardzo w tym momencie oplaca.
tadeuszek tego wszystkiego nie potrafi, on zawsze staje przed dziecmi , ktore sa zirytowane jego obecnoscia, i jezeli nie wkrocze do akcji to dostaje "po glowie", zaczepia doroslych w dosc niekonwencjonalny sposob - jest przy tym kochany , ale coraz wiekszy i juz nie ma bonusu malego slodkiego berbecia, i wielu doroslych tez sobie takich zaczepek nie zyczy.
tadeuszek potem ich uwag i reakcji nie rozumie i mu przykro , jest poddenerwowany i reaguje irracjonalnie.
chce bawic sie z dziecmi w swoim wieku , ale nie rozumie ich zachowan , czy zabaw, jest odpychany i przepedzany,mowia, ze on jest glupi, dziwny, inny . chcac np. budowac z piasku z innymi dziecmi , burzy ich budowle, a jak probuje ja wkroczyc do akcji buntuje sie i robi rozne dziwne dla postronnych rzeczy
tak samo zaczepia male dzieci , nic im nie robi , ale rodzice tych dzieci czuja sie w obowiazku chronic ich dzieci przed tym dziwnym chlopcem.
wielu nie orientuje sie od razu , ze cos z mlodym nie tak i dziwnie na mnie patrza gdy widzac zblizajaca sie powyzsza sytuacje probujac ja wyprzedzic, wkraczam do akcji , a tadeuszek sie buntuje i wola - zostaw mnie w spokoju , ja jestem juz duzy. zdazylo sie , ze i wtedy inni rodzice z dezaprobata kiwaja glowami patrzac na mnie jak na przewrazliwiona matke.
przychodze po pracy do domu, po tysiacach zazegnanych klotni, zajeciach dydaktycznych, sportowych i innych , zadowolona lub mniej , od tamtych dzieci , do mojego - w tym samym wieku , ktory gdyby byl w tym przedszkolu nalezalby do starszakow i robil rozne dla nich przewidziane zajecia.
do mojego innego synka , ktory jest taki kochany i z zupelnie innej bajki i z tej milosci chcialabym bardzo plakac, ale sie usmiecham , bo on jest taki moj kochany, naiwny, ze swoimi dziwnymi gestami i tancami i zainteresowaniami, taka moja madralinka , mowiaca o bakteriach i robakach i maszynach parowych , nie rozumiejaca niektorych podstawowach dla nas rzeczy, taki usmiech przez lzy i ogromna smutna radosc.
wiecie o co chodzi?
reasumujac
oczywiscie ciesze sie jak wariat z postepow mlodego, zauwazam ,najchetniej bym go zjadla,kocham, jestem dumna, wiem , "ze inni maja gorzej", ciesze sie z jego cudownego przedszkola z inkluzja,
ale widze , ze zginal by w "naszym swiecie", gdyby nie nasza ochrona, balby czesto zle traktowany,
poprostu nie dal by rady, - niby to takie oczywiste , ale co jakis czas dopada to i mnie tak jak teraz pod wplywem podstawionego mi pod nos porownania
tadeuszek jest kochany - taki ostatnim czasem sie wesoly, pogodny i slodki zrobil-
... minely trzy tygodnie od kiedy chodze na praktyki do przedszkola tak zwanego normalnego z pojedyncza integracja (no wlasnie integracja , a nie inkluzja niestety czyli tych pare dzieci integracyjnych musza sie dostosowac do trabu przedszkola , a nie przedszkole dostosowuje sie do tych dzieci - ale to juz inna historia)
w mojej grupie jest 20 dzieci - i wiem- nie wolno porownywac - z poczatku mi sie to udawalo , ale po jakims czasie dopadlo mnie ze zdwojona sila - dotarlo do mnie , ze moj synek - ktory jest naprawde sprawnyi takie wielkie postepy robi tak bardzo rozni sie od tych dzieci. tak na drugi rzut oka - wiecie o co chodzi?
dzieci w przedszkolu mala rozne mocne i slabe strony, jedne rozumieja sie ze soba lepiej , drugie mniej, bywaja i takie ktore sa okrutne i bardzo agresywne( te maja czesto dodatkowa opieke) , te nadpobudliwe i spokojne.
uswiadomilam sobie jednak , ze one wszystkie sobie tam samodzielnie daja rade. szybko ucza sie komu lepiej zejsc z drogi, z kim mozna sie dogadac, jak mozna sie przed czyms wymigac, gdzie co zbroic, kiedy byc grzecznym bo to sie bardzo w tym momencie oplaca.
tadeuszek tego wszystkiego nie potrafi, on zawsze staje przed dziecmi , ktore sa zirytowane jego obecnoscia, i jezeli nie wkrocze do akcji to dostaje "po glowie", zaczepia doroslych w dosc niekonwencjonalny sposob - jest przy tym kochany , ale coraz wiekszy i juz nie ma bonusu malego slodkiego berbecia, i wielu doroslych tez sobie takich zaczepek nie zyczy.
tadeuszek potem ich uwag i reakcji nie rozumie i mu przykro , jest poddenerwowany i reaguje irracjonalnie.
chce bawic sie z dziecmi w swoim wieku , ale nie rozumie ich zachowan , czy zabaw, jest odpychany i przepedzany,mowia, ze on jest glupi, dziwny, inny . chcac np. budowac z piasku z innymi dziecmi , burzy ich budowle, a jak probuje ja wkroczyc do akcji buntuje sie i robi rozne dziwne dla postronnych rzeczy
tak samo zaczepia male dzieci , nic im nie robi , ale rodzice tych dzieci czuja sie w obowiazku chronic ich dzieci przed tym dziwnym chlopcem.
wielu nie orientuje sie od razu , ze cos z mlodym nie tak i dziwnie na mnie patrza gdy widzac zblizajaca sie powyzsza sytuacje probujac ja wyprzedzic, wkraczam do akcji , a tadeuszek sie buntuje i wola - zostaw mnie w spokoju , ja jestem juz duzy. zdazylo sie , ze i wtedy inni rodzice z dezaprobata kiwaja glowami patrzac na mnie jak na przewrazliwiona matke.
przychodze po pracy do domu, po tysiacach zazegnanych klotni, zajeciach dydaktycznych, sportowych i innych , zadowolona lub mniej , od tamtych dzieci , do mojego - w tym samym wieku , ktory gdyby byl w tym przedszkolu nalezalby do starszakow i robil rozne dla nich przewidziane zajecia.
do mojego innego synka , ktory jest taki kochany i z zupelnie innej bajki i z tej milosci chcialabym bardzo plakac, ale sie usmiecham , bo on jest taki moj kochany, naiwny, ze swoimi dziwnymi gestami i tancami i zainteresowaniami, taka moja madralinka , mowiaca o bakteriach i robakach i maszynach parowych , nie rozumiejaca niektorych podstawowach dla nas rzeczy, taki usmiech przez lzy i ogromna smutna radosc.
wiecie o co chodzi?
reasumujac
oczywiscie ciesze sie jak wariat z postepow mlodego, zauwazam ,najchetniej bym go zjadla,kocham, jestem dumna, wiem , "ze inni maja gorzej", ciesze sie z jego cudownego przedszkola z inkluzja,
ale widze , ze zginal by w "naszym swiecie", gdyby nie nasza ochrona, balby czesto zle traktowany,
poprostu nie dal by rady, - niby to takie oczywiste , ale co jakis czas dopada to i mnie tak jak teraz pod wplywem podstawionego mi pod nos porownania
środa, 19 września 2012
male plums do toalety wielkim krokiem dla ludzkosci;-)
mialo byc o mojej pracy,szkole zmeczeniu , odwiedzinach mojej mamy , testach na sluch i wzrok mlodego i innych ale bedzie o tym- a mianowicie o kupie :-)
do dzis zalatwianie duzej potrzeby tadeuszka wygladalo tak (w duuuzym skrocie)
-pielucha, trzepotanie rekoma, bieganie od sciany do sciany walenie w okno , krzyki o ktore nie powstydzil sie nawet i lew, bieganie do kuchni - krzyki - nie dotykaj mnie !!! - zostaw mnie w spokoju!!! trzaskanie , trzepotanie krzyk i tak do 1,5 godziny.
pracujemy nad tym tematem juz baaardzo dlugo - wszyscy - my, terapeuci , przedszkole
dzis moj 5 letni syn przelamal swoje kolosalne leki i usiadl na toalecie w celu sprobowania- czy sie uda i - po 5! minutach uslyszelismy male "plums" - skakalismy ze szczescia, byly banki mydlane i gumisie i oklaski , a ja pekam z dumy - pierwsze koty za ploty!!!! :-)))))
ps - czytam was regularnie w biegu(xbw) usmiecham (agnieszko parasolu na smutki) i dopinguje(aniu mamo madzi) i mysle, wspominam i reflektuje(bogusiu) - trzymam kciuki (fjona)- i wszystkim innym wiernym odezwe sie - obiecuje!!! emi - przeslij mi jeszcze raz twoj adres bloga - prosze :-)
do dzis zalatwianie duzej potrzeby tadeuszka wygladalo tak (w duuuzym skrocie)
-pielucha, trzepotanie rekoma, bieganie od sciany do sciany walenie w okno , krzyki o ktore nie powstydzil sie nawet i lew, bieganie do kuchni - krzyki - nie dotykaj mnie !!! - zostaw mnie w spokoju!!! trzaskanie , trzepotanie krzyk i tak do 1,5 godziny.
pracujemy nad tym tematem juz baaardzo dlugo - wszyscy - my, terapeuci , przedszkole
dzis moj 5 letni syn przelamal swoje kolosalne leki i usiadl na toalecie w celu sprobowania- czy sie uda i - po 5! minutach uslyszelismy male "plums" - skakalismy ze szczescia, byly banki mydlane i gumisie i oklaski , a ja pekam z dumy - pierwsze koty za ploty!!!! :-)))))
ps - czytam was regularnie w biegu(xbw) usmiecham (agnieszko parasolu na smutki) i dopinguje(aniu mamo madzi) i mysle, wspominam i reflektuje(bogusiu) - trzymam kciuki (fjona)- i wszystkim innym wiernym odezwe sie - obiecuje!!! emi - przeslij mi jeszcze raz twoj adres bloga - prosze :-)
wtorek, 4 września 2012
malo mnie tu
oglaszam , ze do grudnia zyje w locie - zaczelam praktyki w przedszkolu codziennie od 8.30 do 14.30 do , plus szkole dwa razy w tygodniu od 16 do 22 przez dwa lata .plus moj kochany tadeuszek , gdzies do tego moj maz i mieszkanie i kotka - dam rade , co?
fajnie jest - ale meczaco na maxa - wiem do konca grudnia tylko tak maksymalnie potem praktyki raz do dwa razy w tyg. plus szkola, a potem bedzie troszke lzej
dzieje sie
fajnie jest - ale meczaco na maxa - wiem do konca grudnia tylko tak maksymalnie potem praktyki raz do dwa razy w tyg. plus szkola, a potem bedzie troszke lzej
dzieje sie
Subskrybuj:
Posty (Atom)