wtorek, 28 lutego 2012

bilans weekendu

- 3 noce przespane(mniej lub wiecej - z naciskiem na mniej;-) bez smoczka!!!!!!
- krotkie wlosy tadeuszka (tadeuszek chcial juz dluzej miec wloski sciete , ale ja wyrodna matka tak chcialam jego piekne wlosy zapuscic - w koncu puknelam sie w czolko i scielam dumnemu jak paw dziecku wlosy)
- 6 placow zabaw zaliczonych w zastraszajacym tempie ;-)
na dworze jest 15 stopni - wiosna wiosna wiosna (biore w jej cenie permanentne zmeczenie i wpompowanie tlumacze to przesileniem wiosennm , a nie staroscia:-)

poniedziałek, 27 lutego 2012

spiaca krolewna

dzieci walkuja w przedszkolu bajki - ostatnio byla spiaca krolewna - ta od wrzeciona - dzieci sie codziennie przebieraly , panie im opowiadaly , dzieci spiewaly itd.(tadeuszek jak zwykle chetniej wkladal blyszczace pantofelki na obcasiku niz wdzianko ksiecia)
wczoraj w aucie:
tadeuszku , a co robi spiaca krolewna?
chwila ciszy...
-  chodzi!!!
:-)

po pol godzinie :
tadeuszek :
_ niektore spiace krolewny umieraja
mnie zatkalo
- i co ,kochanie? , co sie z nimi dzieje?(myslalam, ze moze odpowie - i budza sie, albo trzeba je pocalowac, cokolwiek...)

_ i nie zyja - jak owady czasami...

sobota, 25 lutego 2012

brak tytulu

tancze dookola bloga i tancze - i moze poprosu powinnam zaczac pisac?
no wiec zaczynam "od srodka"
maz sie moj przemeczyl i " przepalil " i na szczescie przeziebil mocno w tym samym momencie . dlaczego na szczescie? - bo dostal zwolnienie lekarskie i siedzial od srody do dzis w domku(inaczej nigdy by nie odpoczal. i co? - fajnie bylo - znow mielismy czas , zeby pogadac, wypic razem kawe , czy zjesc obiad.myslicie , ze cos zrobilismy przez ten czas w domu? - nie nic nie zrobilismy- nie rzucilismy sie w wir sprzatania , czy innych rzeczy- troche pozalatwialismy sprawy bierzace (ich pelno przeciez ciagle) , bylismy na rozmowie z pania logopedka RAZEM i na rozmowie z przedszkolnkami w sprawie szkoly mlodego RAZEM.WSPOLNIE chodzilismy po tadeuszka do przedszkola i na plac zabaw po nim , a teraz czeka na nas weekend - fajnie ,co? :-)
maly dostal specjalna silikonowa plyte na zeby , ktora troche wyglada jak smoczek , w ktorym zamiast ssaka jest poprzeczna "deseczka" - wspomaga to to , zeby mial zamknieta buzke i  cofniety jezyk i zeby slina tak ciagle z buzi nie ciekla.jako , ze sprzet ten jak juz pisalam z wygladu przypomina smoczek , chwycilismy po raz 100 chyba byka za rogi i wyrzucilismy wszystkie smoczki (poza dwoma schowanymi gleboko w szafie , o ktorych tadeuszek nie wie)
wy wiecie jak mlody malo spi , a my z nimi- i dotychczas smoczek byl baardzo przydatnym sprzetem dla nas , zeby mlody spal chc troszke.
ostatnim razem poddalismy sie po 48 godzinach prawie niespania mlodego - tzn spal wieczorem 1,5 godz. , a jak najwieksze zmeczenie minelo znow sie budzil i powtarzal w nieskonczonosc , ze chce smoczka.
teraz ma ta plytke i zobaczymy jaka bedziemy mieli noc - snal pieknie , trzymajcie kciuki , zeby noc nam sie za godzine nie skonczyla

czwartek, 23 lutego 2012

w obrazkach

jako, ze chwilowo maloblogowa jestem (co juz jutro moze sie zmienic;-)
dzis pare zdjec - z naszej wycieczki 2 tygodnie temu kiedy to mroz jeszcze siarczysty byl ;-) i jedno zdjecie tadeuszka karnawalowo strazackiego :-))) 


  











  

piątek, 10 lutego 2012

co u nas piszczy ?

wlasciele kotow posrod was beda wiedzieli o czym mowie . wstajesz rano  i potykasz sie o piszczacego kota : mial mial - umieram z glodu !!!! mial mial - wchodzisz do kibelka - mial mial - pod drzwiami mial mial !!!!! wchodzisz do kuchni - po drodze 2 razy sie przewracajac bo kot ci wlazi pod nogi - mial mial !!!! gllloooodddna !!!!! - patrzysz - a tam - pelna miska z suchym zarciem , polpelna z mokrym i woda jest - a kot z glodu nie moze . cholera cie trzepie i myslisz sobie - nie , no zjedz wybredzizno to co masz w misce , to potem dostaniesz cos swierzego . iiiiiiiaaaaaaallllll!!!!! probuje skoncentrowac sie na zrobieniu kawy, kot wskakuje na blat i miiiiiiaaaaalllll - ociera sie o reke wysypujac cala kawe na podloge - wykrzykuje 2 przeklenstwa probujac kota z kuchni wypedzic , powstrzymujac sie od reko(nogo) czynow - miaaaallll ociera sie kot bumerang o nogi - ja cie taaaak kocham miaaaaallll i taaaka glodna jestem. leb peka , biore miske z zarciem , wysypuje stare jedzonko , myja miske , - zeby tylko zatkac jej dziub otwieram nowy pojemnik z zarciem - cisza - gotuje kawe - mialll - przychodzi druga kota miiiiaaaallll - to w misce juz troche stare , nie moge przeciez jesc starego 5- minutowego jedzenia - miiiiiaaaalllll!
teraz wyobrazcie sobie to wszystko przy akompaniamencie tak samo zachowujacego sie ostatnio mlodego (odnosnie jedzenia , zabawy, spania i WSZYSTKIEGO)i zapewniam was , ze kot w tym porownaniu to PIKUS

środa, 8 lutego 2012

?

wczoraj byl bardzo dobry dzien dla mlodego - bardzo sie cieszyl jak przyszedl z przedszkola , ze na niego dlugo wyczekiwana paczka czeka(zamowilam dla niego 3 bajki na merlinie po polsku na dvd).
potem czekala na niego jeszcze jedna niespodzianka, bo postanowilam z nim pojechac do takiego placu zabaw pod dachem - tam sie zawsze w poniedzialki spotykaja mamy z malymi autikami - bo w tym czasie jest tam prawie pusto i nasze dzieciaki moga sie spokojnie wyhasac.
tadeuszek sie strasznie cieszyl. jedziemy autem- droga szybkiego ruchu, korek
nagle mlody zaczyna ciezko oddychac i mowi :
jakos musze plakac - a ja nie chce plakac - pomocy!
przestraszylam sie bardzo i chcialam juz wlacc swiatla ostrzegawcze i sprawdzac co z malym... - i nagle mu przeszlo - tak szybko jak i przyszlo, po 10 min . to samo i znow przeszlo.
dojechalismy na miejsce i tadeuszek przez 2 godziny non stop biegal- ale jak wiecie to w jego przypadku normalka- niezaleznie czy mu cos jest czy nie.
teraz jest w przedszkolu
co to bylo?
ma ktoras z was pomysl?

niedziela, 5 lutego 2012

i znowu

zapuscilam bloga z lekka...
powiem wam, ze do niczego sie ostatnio nie moge zabrac- tzn. robie - niby tak duzo roznych rzeczy , ale jak mam sie zabrac do pisania, chocby jakiegos komentarza, maila czy innych rzeczy "pracowych" to niemoge. jestem tez czesto slaba i zirytowano- pokrzykujaca . libido spadlo mi do zera . kurcze , chyba brakuje mi jakichs witamin czy co?a moze to poprostu natlok spraw mnie troszke oslabil , a jest ich naprawde sporo - kazda "sprawe w sumie moglabym na osobnego posta w sumie rozwinac.

no wlasnie...
ostatnio zalatwiamy mnostwo spraw , ktore sie za nami ciagna i co chwile dochodzi cos nowego. sprawy z dofinansowaniami tadeuszkowych terapii, sprawy z finansowaniem przez kase chorych materialow do komunikacji i struktury dnia mlodego itd - wiem - wiele z was powie - ciesz sie , ze te pieniazki dostaniesz (czy tez recepty) - bo dostane . - ciesze sie , ale mimo wszystko zalatwiania, dowiadywania sie , dzwonienia od jednej pani dziuni z dzialu takiego do innej pani jadzi z dzialu drugiego, pisania listow, kosztorysow itd. jest mnostwo.
staramy sie tez o:

zostawienie tadeuszka o rok dluzej w przedszkolu - jak go nam nie zostawia to bedzie musial juz w 2013 isc do szkoly.nie jest to znow taka prosta sprawa- znow chodzenie od poradni do poradni , od jednego testu na inteligencje do innego rozwojowego - brrrrrr - my sobie jeszcze podwojne terminy na glowe wkladamy , bo ja nie chce przy tadeuszku o nim rozmawiac(z jakiej racji ma ciagle sluchac czego  potrafi , skoro tak wiele potrafi) , wiec mamy terminy na rozmowy i na badania mlodego.

jezeli nie zostawia nam mlodego dluzej w przedszkolu , to musimy juz teraz pomalu wiedziec do jakiej szkoly go poslemy
bo paniom dziuniom ze szkol specjalnych powiedzielismy "nie , dziekuje"
wiec jest kolejna sprawa i od tygodni chodziomy po poradniach ,szkolach itd . w celu dowiedzenia sie , wypytania , pogadania , ciaglego tlumaczenia sprawy itd

kolejna sprawa to  to , ze ubiegam sie o miejsce w szkole - tak, tak , zamierzam pojsc jeszcze raz do szkoly , bo brakuje mi papierow pedagogicznych - tu w niemczech zawsze mowie o tym , ze niestety tak jest , ze jak masz papier z przyszywania guzikow , to juz nie wolno ci przyszywac zamka blyskawicznego.
i tak - mam wyksztalcenie wyzsze , plastyczne i 10 lat doswiadczenia w pracy z dziecmi i i tak nikt mnie nie przyjmie na etat bo nie mam papieru ped.
i tak plumkam sobie na umowy zlecenie i nie dostaje pieniazkow za urlopiki, chorobki , emeryturki i inne takie.
no wiec jak sie uda tod wrzesnia , zasiade w lawce na 2 lata - i bede miala jeszcze wiecej na glowie - a co tam- jedno zajecie dodatkowe w ta czy wewta....

no i tadeuszek jest kochany jak zwykle , ale znow gryzon, pogryzl mnie w zeszlym tyg. do krwi w jednym miejscu, w drugim mam tylko wielkiego siniaka - tak sie wgryzl , ze musialam mu buzie otwierac:-(bylam wsciekla , lecz opanowana,
po polgodzinie przyszedl do mnie nie pamietajac , ze to on i zaczal mnie glaskac i mowic - wszystko dobrze, i ze on mi plasterek przyklei i nie bedzie aua.
robi zarowno postepy jak i milowe kroki do tylu , jest smieszny , biegajacy jak zwykle , myslacy, pomagajacy i balaganiacy, grzeczny i niegrzeczny , slinacy sie strasznie znow ostatnio, do fascynacji ciaglej robalami doszly bakterie
teraz rozumiecie troche dlaczego nie moge sie zabrac do pisania?;-)
napewno o 1000 rzeczy zapomnialam, ale to juz bedzie kiedy indziej
u was jestem czesto bardzo i sledze na bierzaco , nie zawsze jednak mam sily cos napisac - jestem duchem z wami ;-)