środa, 8 lutego 2012

?

wczoraj byl bardzo dobry dzien dla mlodego - bardzo sie cieszyl jak przyszedl z przedszkola , ze na niego dlugo wyczekiwana paczka czeka(zamowilam dla niego 3 bajki na merlinie po polsku na dvd).
potem czekala na niego jeszcze jedna niespodzianka, bo postanowilam z nim pojechac do takiego placu zabaw pod dachem - tam sie zawsze w poniedzialki spotykaja mamy z malymi autikami - bo w tym czasie jest tam prawie pusto i nasze dzieciaki moga sie spokojnie wyhasac.
tadeuszek sie strasznie cieszyl. jedziemy autem- droga szybkiego ruchu, korek
nagle mlody zaczyna ciezko oddychac i mowi :
jakos musze plakac - a ja nie chce plakac - pomocy!
przestraszylam sie bardzo i chcialam juz wlacc swiatla ostrzegawcze i sprawdzac co z malym... - i nagle mu przeszlo - tak szybko jak i przyszlo, po 10 min . to samo i znow przeszlo.
dojechalismy na miejsce i tadeuszek przez 2 godziny non stop biegal- ale jak wiecie to w jego przypadku normalka- niezaleznie czy mu cos jest czy nie.
teraz jest w przedszkolu
co to bylo?
ma ktoras z was pomysl?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz