zapuscilam bloga z lekka...
powiem wam, ze do niczego sie ostatnio nie moge zabrac- tzn. robie - niby tak duzo roznych rzeczy , ale jak mam sie zabrac do pisania, chocby jakiegos komentarza, maila czy innych rzeczy "pracowych" to niemoge. jestem tez czesto slaba i zirytowano- pokrzykujaca . libido spadlo mi do zera . kurcze , chyba brakuje mi jakichs witamin czy co?a moze to poprostu natlok spraw mnie troszke oslabil , a jest ich naprawde sporo - kazda "sprawe w sumie moglabym na osobnego posta w sumie rozwinac.
no wlasnie...
ostatnio zalatwiamy mnostwo spraw , ktore sie za nami ciagna i co chwile dochodzi cos nowego. sprawy z dofinansowaniami tadeuszkowych terapii, sprawy z finansowaniem przez kase chorych materialow do komunikacji i struktury dnia mlodego itd - wiem - wiele z was powie - ciesz sie , ze te pieniazki dostaniesz (czy tez recepty) - bo dostane . - ciesze sie , ale mimo wszystko zalatwiania, dowiadywania sie , dzwonienia od jednej pani dziuni z dzialu takiego do innej pani jadzi z dzialu drugiego, pisania listow, kosztorysow itd. jest mnostwo.
staramy sie tez o:
zostawienie tadeuszka o rok dluzej w przedszkolu - jak go nam nie zostawia to bedzie musial juz w 2013 isc do szkoly.nie jest to znow taka prosta sprawa- znow chodzenie od poradni do poradni , od jednego testu na inteligencje do innego rozwojowego - brrrrrr - my sobie jeszcze podwojne terminy na glowe wkladamy , bo ja nie chce przy tadeuszku o nim rozmawiac(z jakiej racji ma ciagle sluchac czego potrafi , skoro tak wiele potrafi) , wiec mamy terminy na rozmowy i na badania mlodego.
jezeli nie zostawia nam mlodego dluzej w przedszkolu , to musimy juz teraz pomalu wiedziec do jakiej szkoly go poslemy
bo paniom dziuniom ze szkol specjalnych powiedzielismy "nie , dziekuje"
wiec jest kolejna sprawa i od tygodni chodziomy po poradniach ,szkolach itd . w celu dowiedzenia sie , wypytania , pogadania , ciaglego tlumaczenia sprawy itd
kolejna sprawa to to , ze ubiegam sie o miejsce w szkole - tak, tak , zamierzam pojsc jeszcze raz do szkoly , bo brakuje mi papierow pedagogicznych - tu w niemczech zawsze mowie o tym , ze niestety tak jest , ze jak masz papier z przyszywania guzikow , to juz nie wolno ci przyszywac zamka blyskawicznego.
i tak - mam wyksztalcenie wyzsze , plastyczne i 10 lat doswiadczenia w pracy z dziecmi i i tak nikt mnie nie przyjmie na etat bo nie mam papieru ped.
i tak plumkam sobie na umowy zlecenie i nie dostaje pieniazkow za urlopiki, chorobki , emeryturki i inne takie.
no wiec jak sie uda tod wrzesnia , zasiade w lawce na 2 lata - i bede miala jeszcze wiecej na glowie - a co tam- jedno zajecie dodatkowe w ta czy wewta....
no i tadeuszek jest kochany jak zwykle , ale znow gryzon, pogryzl mnie w zeszlym tyg. do krwi w jednym miejscu, w drugim mam tylko wielkiego siniaka - tak sie wgryzl , ze musialam mu buzie otwierac:-(bylam wsciekla , lecz opanowana,
po polgodzinie przyszedl do mnie nie pamietajac , ze to on i zaczal mnie glaskac i mowic - wszystko dobrze, i ze on mi plasterek przyklei i nie bedzie aua.
robi zarowno postepy jak i milowe kroki do tylu , jest smieszny , biegajacy jak zwykle , myslacy, pomagajacy i balaganiacy, grzeczny i niegrzeczny , slinacy sie strasznie znow ostatnio, do fascynacji ciaglej robalami doszly bakterie
teraz rozumiecie troche dlaczego nie moge sie zabrac do pisania?;-)
napewno o 1000 rzeczy zapomnialam, ale to juz bedzie kiedy indziej
u was jestem czesto bardzo i sledze na bierzaco , nie zawsze jednak mam sily cos napisac - jestem duchem z wami ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz