wtorek, 3 lutego 2009

przyjazd mamy

dzis znow krociutko,bo tyle sie dzieje ,ze czasu nie ma!
dzis przyjezdza moja mama ,na dwa dni ,zebym nie musiala zostac sama chora z chorym maluszkiem ,poniewaz maz wyjezdza do k. podpisac umowe o mieszkanie i wszystko wymierzyc w nowym mieszkanku - najpozniej 16-go sie przeprowadzamy!
ja mam znow metlik w glowie,ale o tym innym razem!

niedziela, 18 stycznia 2009

zupa budzikowa

dzis rano budzik kuchenny wpadl do zupy - ni stad ni z owad - wzial siei wpadl - umiescilismy go (probujac ratowac )w sztucznej spiaczce -wyjmujac z niego baterie i suszylismy suszarka i kaloryferem - ale itak nie dalo sie uratowac - skonczyl jako zabawka malucha ;-)
_

dzisiaj rano odwiezlismy tesciowa na dworzec - dobrze ze byla i dobrze ze juz pojechala;-)
_

no wiec przeprowadzka nas niechybnie czeka - maz byl na rozmowie o prace i na 90 procent ja dostanie. dlaczego na 90 procent? - bo pewna dopiero bede jak umowa zostanie podpisana .szczegoly umowy beda omawiane we wtorek.zaczynamy wiec szukac mieszkania przez internet,bo rynek mieszkaniowy kiepski i pospieszyc sie trzeba.jak sobie pomysle o przeprowadzce to az mnie zatyka. 1000 kilometrow z malym dziedzkiem i dwoma kotami ,meblami i w ogole.poradzic sobie i sprawic by cale to towarzystwo niepowariowalo i nie pochorowalo sie - ze mna wlacznie.to niezle wyzwanie logistyczne.a na takie wyzwania nie mam w tej chwili najmniejszej ochoty. wiem jednak ze mnie to niechybnie czeka ,wiec chcialabym zeby ta przeprowadzka byla juz jutro - hop siup - i z glowy  - tak jak z egzaminami na studiach.ech...
damy rade ,wiem - kurcze!!
_

jutro ide znowu usuwac moja osobista cholere z buzi - troche sie denerwuje i mam nadzieje ze tym razem bede to miala naprawde z glowy i wiecej nic nie odrosnie - o tak to sobie postanowilam.
_

wlasnie czekam na zamowione przez nas jedzonko - gotowac nam sie dzisiaj nie chcialo -byl piekny sloneczny ,mrozny dzien i bylismy w trojke na dlluuuuggggim spacerze w parku ,potem wpadlismy na chwilke do znajomych ,a teraz czekam na salate z kurczakiem -mniam :-)
bardzo lubie takie dni -
antyczna -
pewnie
to ty rozsylasz te endorfinki po calej europie,co?

wtorek, 13 stycznia 2009

wyjazd -tesciowa-poltorej roku

jutro zostane slomiana wdowa na conajmniej dwa dni,
maz ma trzy rozmowy o prace daleko od miejsca gdzie teraz mieszkamy.
juz bym naprawde chciala wiedziec czy i gdzie nas los powiedzie.
zmeczona jestem tym wszystkim naprawde.
dzis przyjezdza tesciowka zeby nam troszke pomoc - ciesze sie na jej pomoc , ale juz jestem troszke nerwowa ,co ona mi znowu wymysli - to dobra kobieta naprawde - tylko czesto ma tak diametralnie inne poglady na wszystko ode mnie ,ze az mnie skreca.problem polega tylko na tym,ze gdyby to byla moja mama to bym sie z nia poklucila, pogodzila i wszystko byloby ok.a tu to troche strach sie klucic by nikomu na stale nie sprawic przykrosci.
nie lubie kiedy maz wyjezdza - boje sie wszystkiego.ale ciii

dzis moje malenstwo konczy poltorej roku - kiedy to zlecialo?

pees:moze ktos ma jakis zloty srodek na przeziebienie?

poniedziałek, 12 stycznia 2009

rozwalona

mam katar stop.
przeziebiona jestem jak pies stop.
pms daje wszystkim w okol w kosc stop.
wrrrr stop.
maluch spi -na cale szczescie stop.
biore kota i ide spac.stop.
moze uda mi sie przespac cale 20 min. dopuki sie maly nie obudzi.stop
tak na prawde pisanie ze stop.em jest niefajne

niedziela, 11 stycznia 2009

spisany balagan myslowy

czy jestem dziwna - chyba tak.do takiego wniosku dochodze czytajac niektore blogi.tu matki polki przesciguja sie w tym jak to one sprzataja mieszkanie i nie znosza balaganu.jakie to ich dzieci nowe wozki maja i mega giga elektroniczne zabawki edukacyjne.mamy owe staja na rzesach by miec ugotowane (koniecznie trzeba sie podzielic nowymi przepisami)objady 6-cio daniowe z deserem,uprasowane posciele,ba nawet bielizne -bo ponoc lepiej sie uklada w szafie.mieszkanie sie blyszczy.maja one jednak jeszcze czas by -sie ufryzowac,pojsc do solarium,zrobic paznokcie,a wieczorem przybrac jeszcze seksowna poze w nowo kupionej bieliznie i miec sily i ochote na dziki seks(no bo przeciez pan maz biedaczek co caly dzien poza domem byl tez musi cos od zycia miec).troche tu ironizuje- przyznaje sie bez bicia.nie potepiam bron boze tych dziewczyn.-zyja one bowiem wedlug pewnego modelu ,ktory daje im poczucie bezpieczenstwa,dobrze wykonanego zadania - wszystko zrobione- nikt nie moze im niczego zarzucic.
ja mam jednak priorytety w innych miejscach.
jak jest u nas w domu - chaotycznie -i to nie przez to ze ja sie nie staram,albo ze nie sprzatam -ja tego nie robie przez caly czas.nie prasuje ubran,nie myje okien czesciej niz raz w roku.gotuje ,a i owszem ale raczej szybko i bezbolesnie.smacznie ,owszem , nawet staram sie gotowac zdrowo.jemy duzo owocow i salaty a i jakis fast food sie po drodze zdazy.synek ma duzo ubranek i zabawek po kims - nie dla tego ze nie byloby nas stac na nowe,po prostu uwazam, ze jest tak duzo pieknych ubranek i zabawek ktore tak na prawde malo sie niszcza i mozna ich uzywac po raz drugi,trzeci.
maluch i ja bylismy jakis czas temu w lumpiku z zabawkami miedzy innymi,i mogl sobie cos wybrac -wybral lalke - taka jak to kiedys bywaly -z zamykajacymi sie oczyma ,dlugimi wlosami i w czerwonej sukience.juz pani sprzedawczyni sie na mnie dziwnie patrzyla ,ze mojego synka nie namawiam zeby sobie autko wybral.od tego czasu to jest jego LALA,ukochana- ktora wychodzi z nim na spacery ,ktorej sa czesane conajmniej raz dziennie wlosy,ktorej jedno oko juz nie dziala bo jest zasmarowane tlustym kremem na mroz dla niemowlat.jakis czas temu kolezanka spatala czy chce wozek dla lalek po jej coreczce.powiedzialam ,ze bardzo chetnie.zabierajac wozek z domu maz kolezanki byl bardzo zbulwersowany - jak to przeciez to chlopiec!
pytam -a o co chodzi?- ogolne zdziwienie.
wozek jest - jezdzony piekny uzywany codziennie -sa w nim wozone:lala,klocki,autka i od czasu do czasu kot.maluch pieknie sie tym bawi.
dlaczego ,gdy dziewczynki sie autkami bawia jest to jeszcze od biedy poblazane, ale kiedy chlopcy bawia sie lalkami to juz ogolna bulwersacja?
tak wiec podsumowujac ten chaos myslowy:
strojac sie corano -mam czas na :szybki prysznic plus ewentualne pociagniecie moich rzes tuszem,wbicie sie w dziny+sweter badz bluze+wygodne buty.
moje dziecko jest czyste,lecz ma dosc dlugie wlosy,ubrane jest ladnie lecz nie wedlug najnowszego krzyku mody.wolno mu sie brudzic,wozek jest coprawda nowy ,ale maluchowi wolno w nim jesc - tak tez ten wozek wyglada.
mieszkanie jest ogarniete ,lecz nie wysprzatane do ostatniego konca- ale za to jestesmy codziennie na conajmniej 2 godzinnym spacerze, jezdzimy duzo w gosci,do zoo,czytamy ksiazeczki,tanczymy,cieszymy sie soba.sprzatac bede na emeryturze.
nie przecze ze moj synek od czasu do czasu telewizje oglada - w koncu zyjemy na tym swiecie i niektorych zeczy nie da sie wykluczyc,ale ma duzo drewnianych klockow,szyszek wspolnie uzbieranych,bawi sie drewnianymi lyzkami w kuchni,i co?
no i mam nadzieje ze jest szczesliwy
czy ktos w ogole cos z tego zrozumial co ja tu chcialam napisac ?

sobota, 10 stycznia 2009

brzechwa byl geniuszem

dzis mi tak sobie ,wiec tylko podziele sie tym co  w ramach szperania w necie znalazlam :-) - to jeden z moich ulubionych wierszy w ogole - super ,prawda?

CZARODZIEJSKI PIES


Przed laty
Żył pies kudłaty.
Nie pokojowy, nie podwórzowy,
Nie miejski, nie wiejski,
Ale od ogona do głowy
Całkowicie czarodziejski.

Był mistrzem Polski w dominie,
I to nie są bynajmniej przechwałki,
Grał na pianinie,
Chodził po linie
I sam zapalał zapałki.

Powiecie pewnie, że to żadna sztuka,
Że tego uczy dowolna psia szkółka,
Ale zważcie, że pies ten nie szczekał,
Lecz kukał -
Jak rodowita kukułka.

A grał w ping-ponga? Grał!
A znał arytmetykę? Znał!
Rozumiał po czesku? Rozumiał!
I tylko szczekać nie umiał.

Miał pies swego pana,
Nazywał się Kołodziejski.
Raz w poniedziałek z rana
Powiedział pan: - Panie dziejski,
Po diabła mi pies czarodziejski?
Potrzeba mi kundla, co szczeka,
A taki pies - to kaleka.

I żeby dłużej nie zwlekać,
Oddał psa do pewnego maga,
Który nauczył go szczekać -
Bo się więcej od psa nie wymaga.

czwartek, 8 stycznia 2009

chwila wytchnienia

wlasnie wrocilismy z przedpoludniowych wojazy szalenstwowych.bylismy z maluszkiem na zimowym placu zabaw dla malych dzieci.bylo super!dla podmeczonych rodzicow byla kawa -calkiem niezla i niedroga ,a dla dzieci jezdziki,materace,zjezdzalnia,kolorowe chusty,poduchy ,domki do chowania sie itd.juz tam raz bylismy we wtorek,ale dzisiaj przyszlo dwoje ludzi z gitara i spiewali piosenki dla dzieci.maluch tanczyl ,robil fikolki.chwytal sie za nos jak trzeba bylo pokazac uszy i odwrotnie,piszczal i cieszyl sie bardzo,a my razem z nim:-)
teraz spi potwor maly a my chwile wytchnienia mamy.