no to jutro sadny dzien -nerwy zzeraja mnie od srodka .jak juz przezyje podroz,to bedzie juz z gorki mam nadzieje.
zeby
tylko maluszek zdrowy byl przez ten czas przeprowadzki i zebym dala
rade sama do czasu zanim maz nie dojedzie tydzien pozniej z meblami.
mozliwe ,ze internet bedziemy miec dopiero w marcu,moze uda mi sie jednak zajzec tu w miedzyczasie na chwilke...
prosze za mnie trzymac kciuki ;-)
dzis
typowo dla takich sytuacji ,maluszek przewrocil sie i udezyl tak mocno
glowka w rog sciany ,ze myslalam ,ze nigdzie nie wyjedziemy i czeka na
nas ostry dyzur.
chlodzilismy ,pozniej czolko i poza
zmeczeniem(sytuacja pewnie ) nic mu nie jest - minely juz trzy godziny i
mam nadzieje ,ze juz bedzie dobrze.
maz kladzie malego wlasnie spac,koty szaleja,balagan okropny ,a ja musze nas jeszcze do konca zapakowac.
pa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz