czwartek, 20 sierpnia 2009

„sloneczka”

poznalam wczoraj telefonicznie pewna mame chlopca z epilepsja – o wiele silniejsza od tadeuszka.
przechodzila ona ta sama odyseje przadszkolno-szpitalno -lekarsko – nianiowa.
dowiedzialam sie od niej mnostwo przydatnych rzeczy. min. takiej ,ze ta klinika w ktorej dotychczas malego leczylismy jest pod  wzgledem neuro- pediatrycznym katastrofalna. dostalismy namiary na klinike specjalistyczna oddalona tylko o 35 km. od nas
tak wiec dzis robimy tam termin i prawdopodobnie czeka nas 6-cio tygodniowy pobyt w tej klinice – tzw. diagnozujacy.
wtedy bedziemy miec dwa zdania na ten sam temat i bedziemy pewni co i jak.
z naszej kliniki nie dostalismy jeszcze papierow od ostatniego pobytu w szpitalu.
nowopoznana mama powiedziala nam tez, ze jezeli bedziemy mieli diagnoze czarno na bialym ,to dostaniemy legitymacje dla osob niepelnosprawnych , ktora upowaznia nas min. do miejsca integracyjnego w przedszkolu.
tamta mama dzwonila juz do pani urzedniczki ktora sie zajmuje przydzielaniem takich miejsc w przedszkolach dla zdrowych dzieci,i pani urzedniczka odpowiedziala jej ,ze ma wyslac swoje dziecko do przedszkola dla dzieci z ciezkimi uposledzeniami ,bo oni chetniej przyjmuja dzieci z zespolem downa ,bo to takie sloneczka.
 Aaa

środa, 19 sierpnia 2009

zalamka

juz jakis czas temu pisalam ,ze maly ma pojsc do niani od pazdziernika (cos jak mini przedszkole z jedna wychowawczynia).ja z niania rozmawialam ,bylam u niej i sie umowilam na koniec sierpnia na poczatek okresu przyzwyczajania ,ktory mia<l potrwac ok. 6. tygodni.
w miedzy czasie wyszla cholerna sprawa z epilepsja ,a niania byla na urlopie i nie sposob sie bylo z nia skontaktowac ,zeby obgadac co i jak.
na placu zabaw inne mamy slaszaly o taseuszku i radzily mi sie dowiedziec czy prawnie jest to w ogole mozliwe ,zeby taka niania zajmowala sie chorym dzieckiem (chodzi o ubezpieczenie itd.).
zadzwonilam wiec do urzedu do spraw nieletnich z pytaniem o to, a tam na mnie prawie nakrzyczano,ze chce dziecko oddac do niani za ich plecami,i dla czego sie jeszcze u nich nie przedstawilam.poczulam sie jak przestepca, umowilam sie z pania urzedniczka na termin ,poszlam – spieszylam sie z tadeuszkiem, doszlam i okazalo sie ,ze pani jest chora,i dostalam termin na dzis.
mowilam juz ze tadeuszek ma ciezki okres akurat?jezeli nie to powiem co nastapilo.
moje dziecko plakalo ,rzucalo sie na ziemie ,nie interesowalo sie zadnymi zabawkami ,a z  glupia urzedniczka w ogole nie chcial miec nic doczynienia. chcial caly czas do tletletle (toalety znajdujacej sie na koncu korytarza),byl blady i umeczony ,a ja pocac sie ,pocieszajac malucha jak moglam i tlumaczac ,ze zaraz wyjdziemy ,wypelnialam formularze i odpowiadalam na pytania pani pt. czy on sie zawsze tak zachowuje. koniec koncow uslyszalam ,ze moje dziecko sie do zadnej niani nie nadaje – ze go skrzywdze oddajac do nawet najlepszego przedszkola,ze mam dziecko specjalnej troski z deficytami wymagajace indywidualnej opieki,i ze niania bylaby nieodpowiedzialna biorac go do siebie – slowem mam uposledzone jej zdaniem dziecko i ona nam nawet szans nie dala ,zeby pokazac jak moj maluszek pieknie sie bawic potrafi i jaki jest kochany!!!
po powrocie do domu zadzwonila do nas niania i mowila,ze pani urzedniczka do niej dzwonila i jej odradzila brania tadeuszka na 3! godziny dziennie!
nie bede pisala co jeszcze sie wydarzylo i czego sie jeszcze dowiedzialam ale czuje sie zdruzgotana i pokrzywdzona i strasznie mi przykro.
jestesmy w sytuacji:
za bardzo uposledzony ,zeby pojsc do normalnego przedszkola /niani , za malo zeby dostac miejsce integracyjne!

wtorek, 18 sierpnia 2009

2 dni galopem

glowa w mur – tak trzeba by nazwac zachowanie ostatnich dni malucha.
spi malo ,je jeszcze mniej, porusza sie ciagle biegiem i ciagle sie zlosci.
bilans wczorajszego dnia- dwa guzy na glowie,rozbite czolo, zjechany lokiec i kolano.
w niedziele wieczorem wyskoczyl na glowke z lozeczka!
nic sie na szczescie nie stalo ,ale my sie strachu najedlismy.
dzis wstal juz o 5.30 i galopik dookola mieszkania.juz o osmej z nim w domu wytrzymac nie moglam ,bo go energia rozpychala, i wyszlismy na mega spacer.chodzilismy,biegalismy ,bylismy na jezynach ,na rynku i na placu zabaw.kopalismy pilke ,ogladalismy robale i cieszylismy sie z much.
wrocilismy do domu o 11-stej ,mlody sie popluskal w wannie na balkonie ,zjadl dwa pulpeciki drobiowe i padl.
ja pije kawe i szykuje sie mentalnie na dalsze galopy,ktore napewno bardzo niedlugo sie zaczna.

sobota, 15 sierpnia 2009

sobota

jest rano.
ja stoje pod prysznicem i z odzywka na wlosach myje zeby.maz stoi przed umywalka i sie goli.pod umywalka na stoleczku stoi tadeusz i z powazna mina pedzlem do golenia  mydli sobie uszy i wlosy :-)

środa, 12 sierpnia 2009

lawina ruszyla

nareszcie!!
zadzwonili do mnie godzine temu z centrum socjalno- pediatrycznego!
po obejzeniu przez lekarzy tamtejszych wszystkich wynikow badan i stosow papierow wypelnionych przez nas juz przed dwoma miesiacami chyba uchwalono,ze
pazdziernik bedzie naszym miesiacem badan i poczatku terapii roznych.
i tak na poczatku pazdziernika maly ma badanie okulistyczne, dwudziestego wizyte u logopedy i fizykoterapeutow,a dwudziestego szostego kontrole eeg i wizyte u neurologa.
uff duzo tego i mam nadzieje ,ze maluch to dzielnie zniesie.
ale w koncu sie znow cos w naszym kierunku dzieje i mam nadzieje, ze nam powiedza ,ze wszystko bedzie dobrze i ze tak naprawde to on tych wszystkich terapii nie potrzebuje(jesli potrzebuje to sie oczywiscie dostosuje)i maluszek jak dotychczas nie bedzie szpikowany lekarstwami.

fajnie

fajnie sie rano obudzic i stwierdzic ,ze ktos sie bardzo cieszy tylko z tego faktu ,ze juz nie spie.
fajnie jak maly ktos proponuje mi z rana swoja swietosc – swoj smoczek :-) )

dmuchawiec

idziemy sobie chodnikiem – tadeuszek i ja.ja pcham wozek obladowany wiaderkiem,lopatkami,piciem,pilka itd. – tadeuszek pcha rozowy wozek dla lalek w misie.
nagle maluch zauwaza dmuchawca i sliniac sie straszliwie probuje go zdmuchnac.
w koncu psuje go raczkami i probuje spowrotem wsadzic w ziemie.