glowa w mur – tak trzeba by nazwac zachowanie ostatnich dni malucha.
spi malo ,je jeszcze mniej, porusza sie ciagle biegiem i ciagle sie zlosci.
bilans wczorajszego dnia- dwa guzy na glowie,rozbite czolo, zjechany lokiec i kolano.
w niedziele wieczorem wyskoczyl na glowke z lozeczka!
nic sie na szczescie nie stalo ,ale my sie strachu najedlismy.
dzis
wstal juz o 5.30 i galopik dookola mieszkania.juz o osmej z nim w domu
wytrzymac nie moglam ,bo go energia rozpychala, i wyszlismy na mega
spacer.chodzilismy,biegalismy ,bylismy na jezynach ,na rynku i na placu
zabaw.kopalismy pilke ,ogladalismy robale i cieszylismy sie z much.
wrocilismy do domu o 11-stej ,mlody sie popluskal w wannie na balkonie ,zjadl dwa pulpeciki drobiowe i padl.
ja pije kawe i szykuje sie mentalnie na dalsze galopy,ktore napewno bardzo niedlugo sie zaczna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz