dzis - wlasnie przed chwila po raz pierwszy od ponad 2 tygodni tadeuszek poszedl do przedszkola.
czy bede wyrodna matka stwierdzajac , ze sie ciesze?- chyba nie .
poza oczywistymi pieknymi momentami przebywania w domu we trojke (maz dzieki bogu wzial specjalnie na ten czas urlop)bylo duzo momentow niefajnych i bardzo meczacych przedewszystkim psychicznie.
po naszym turnusie , kiedy to nam sie przypomnialo jak zycie inaczej moze wygladac gdy ma sie dodatkowa pomoc np., i nie trzeba martwic sie o proze dnia codziennego, tylko skoncentrowac na partnerstwie , sobie samym i dziecku, byly te dwa tygodnie bez mozliwosci porozmawiania dluzej niz dwie skundy i zamiennym zajmowaniem sie synkiem przez 24h na dobe baardzo wyczerpujace.
duzo sie dzialo , malo sie spalo ;-) , rozmowy jakze konieczne przeciez prowadzilo sie noca . i kosztem jeszcze konieczniejszego snu.
mimo tego , duzo wybywalismy - bylismy na sankach w gorach na przyklad, w zoo i parkach , placach zabaw w czasie deszczu , na pogotowiu dwa razy ,
...
i teraz p 2 tyg. "wakacji" musialabym sobie odpoczac , a tyle spraw do pozalatwiania , no i praca
do boju :-)
w rolach glownych : Tadeuszek nieZwyczajny chlopiec urodzony w piatek trzynastego :-) latem 2007 roku, Ja czyli ania mama t.(dumna mama Tadeuszka), moj maz , kot Findus, w pozostalych rolach - autyzm,epilepsja i inne czyli pelna chata
wtorek, 10 stycznia 2012
byl post i sie zmyl+dopisek
och onecie onecie - nawalasz - byl sobie w koncu wpis tutaj i sie zmyl - gdzie sie podzial? nie mam pojecia:-(
moze sie jeszcze pojawi
dopisek
no i sie pojawil pod spodem - czy wy tez tak macie , ze posty pojawiaja sie u was na blogu z godzinnym albo nawet i 1 dniowym opoznieniem?
moze sie jeszcze pojawi
dopisek
no i sie pojawil pod spodem - czy wy tez tak macie , ze posty pojawiaja sie u was na blogu z godzinnym albo nawet i 1 dniowym opoznieniem?
niedziela, 1 stycznia 2012
o szczepionkach
co chcialam o szczepionkach napisac?
to temat skomplikowany. istnieje mnostwo publikacji na ten temat ,
wystarczy troche w sieci poszperac.
zwolennikow szczepien jest chyba rownie duzo co przeciwnikow.
argumentow za rownie duzo co i przeciw, a argumenty te sa prawie wszystkim znane.
z tego co wiem , w polsce trzeba dzieci szczepic obowiazkowo i to juz bardzo wczesnie.
u nas na szczescie tak nie jest.Jest ogolne polecenie i kalendarz szczepien , szczepienia sa za darmo i lekarze mocno te szczepionki polecaja.
ja nie jestem zwolennikiem , ani przeciwnikiem szczepien.
uwazam , ze prawda dotyczaca szczepionek lezy gdzies posrodku,
jednak to stwierdzenie nie jest z takie proste - mysle , ze u nas - w naszym konkretnym tadeuszkowym przypadku tendencja jest bardziej w kierunku - przeciw.
tadeuszek zostal zaszczepiony w 6. miesiacu,7, i 16 zycia szczepionka szesciokrotna + pneumokoki , jako ze ja polskim wszesniejszym zwyczajem przekonana o tym bylam, ze "szczepionka zdrowie daje".juz od poczatku jak widzicie nie jechalismy scisle wedlug kalendarza , costam mi moja intuicja szeptala i zawsze po szczepionkach byla kaszanka :-( - nie chce sie teraz rozpisywac bo by mi to 20 stron zajelo - nie ,nie widze jednak zwiazku tadeuszkowych szczepien z autyzmem , ale z ekstremalnym regresem zachowan i rozwoju po przejsciach szczepionkowych.
po tych trzech szczepionkach postanowilam nie szczepic mlodego przeciwko mmr , ospie i innym takim.
w 2010 jednak lekarka stwierdzila , ze ochrona mlodego przeciw tezcowi nie jest pelna i ze powinnismy go zaszczepic.jako , ze mlody ciagle sie kaleczy , stwierdzilam i twierdze nadal, ze to sluszne :-(, to to co wtedy tu na blogu napisalam:
"tadeusz:
w zaszlym tyg. po szczepionce- reakcja alergiczna - dziecko po 2 dniach mialo 3 razy grubsze ramie,spuchniete polowe klatki piersiowej i lopatke ,peknieta i podeszla ropa skore- pogotowie, antybiotyki ,masc ,opatrunek- otarlismy sie o szpital.
decyzja egoistyczna- nie szczepimy mlodego wiecej - niech inni rodzice dookola zaszczepia swoje dzieci ,po to one w koncu sa (szczepionki,nie dzieci oczywiscie),zeby chronic przedewszystkim dzieci wysokiego ryzyka.
mlody juz na szczescie bryka jak mloda kozka :-),ale co sie nastresowalismy,to nasze"
teraz jednak niedawno poznalismy dziewczynke , ktora przechodzila w wieku wczesnodzieciecym odre - calkiem lagodnie i 6 lat po fakcie zachorowala na spowodowane ta wlasnie odra zapaleniem mozgu - dziecko juz samo nie oddycha, nie je , nie chodzi ,nie mowi - szok.
i znow nas nasza lekarka namawia na szczepionke przeciw odrze .
ta szczepionka jestz najczesciej szcz. skojazona - mmr czyli odra, swinka rozyczka i jest szczepionka b. kontrowersyjna , ktorej sie strasznie boje.
tu wyciag o tej szczep. z internetu(za) i link mamy dziecka z autyzmem(przeciw), pod ktorym moze podpisac sie wielu rodzicow:
Potrójna szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce a spektrum zaburzeń autystycznych: o czym lekarze powinni informować rodziców?
to temat skomplikowany. istnieje mnostwo publikacji na ten temat ,
wystarczy troche w sieci poszperac.
zwolennikow szczepien jest chyba rownie duzo co przeciwnikow.
argumentow za rownie duzo co i przeciw, a argumenty te sa prawie wszystkim znane.
z tego co wiem , w polsce trzeba dzieci szczepic obowiazkowo i to juz bardzo wczesnie.
u nas na szczescie tak nie jest.Jest ogolne polecenie i kalendarz szczepien , szczepienia sa za darmo i lekarze mocno te szczepionki polecaja.
ja nie jestem zwolennikiem , ani przeciwnikiem szczepien.
uwazam , ze prawda dotyczaca szczepionek lezy gdzies posrodku,
jednak to stwierdzenie nie jest z takie proste - mysle , ze u nas - w naszym konkretnym tadeuszkowym przypadku tendencja jest bardziej w kierunku - przeciw.
tadeuszek zostal zaszczepiony w 6. miesiacu,7, i 16 zycia szczepionka szesciokrotna + pneumokoki , jako ze ja polskim wszesniejszym zwyczajem przekonana o tym bylam, ze "szczepionka zdrowie daje".juz od poczatku jak widzicie nie jechalismy scisle wedlug kalendarza , costam mi moja intuicja szeptala i zawsze po szczepionkach byla kaszanka :-( - nie chce sie teraz rozpisywac bo by mi to 20 stron zajelo - nie ,nie widze jednak zwiazku tadeuszkowych szczepien z autyzmem , ale z ekstremalnym regresem zachowan i rozwoju po przejsciach szczepionkowych.
po tych trzech szczepionkach postanowilam nie szczepic mlodego przeciwko mmr , ospie i innym takim.
w 2010 jednak lekarka stwierdzila , ze ochrona mlodego przeciw tezcowi nie jest pelna i ze powinnismy go zaszczepic.jako , ze mlody ciagle sie kaleczy , stwierdzilam i twierdze nadal, ze to sluszne :-(, to to co wtedy tu na blogu napisalam:
"tadeusz:
w zaszlym tyg. po szczepionce- reakcja alergiczna - dziecko po 2 dniach mialo 3 razy grubsze ramie,spuchniete polowe klatki piersiowej i lopatke ,peknieta i podeszla ropa skore- pogotowie, antybiotyki ,masc ,opatrunek- otarlismy sie o szpital.
decyzja egoistyczna- nie szczepimy mlodego wiecej - niech inni rodzice dookola zaszczepia swoje dzieci ,po to one w koncu sa (szczepionki,nie dzieci oczywiscie),zeby chronic przedewszystkim dzieci wysokiego ryzyka.
mlody juz na szczescie bryka jak mloda kozka :-),ale co sie nastresowalismy,to nasze"
teraz jednak niedawno poznalismy dziewczynke , ktora przechodzila w wieku wczesnodzieciecym odre - calkiem lagodnie i 6 lat po fakcie zachorowala na spowodowane ta wlasnie odra zapaleniem mozgu - dziecko juz samo nie oddycha, nie je , nie chodzi ,nie mowi - szok.
i znow nas nasza lekarka namawia na szczepionke przeciw odrze .
ta szczepionka jestz najczesciej szcz. skojazona - mmr czyli odra, swinka rozyczka i jest szczepionka b. kontrowersyjna , ktorej sie strasznie boje.
tu wyciag o tej szczep. z internetu(za) i link mamy dziecka z autyzmem(przeciw), pod ktorym moze podpisac sie wielu rodzicow:
Potrójna szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce a spektrum zaburzeń autystycznych: o czym lekarze powinni informować rodziców?
1Warsaw School of Social Sciences and Humanities, Department of Psychology (Fulbright Scholar at CSU Stanislaus)
Head of Department: dr hab. Jerzy Karyłowski, prof. SWPS
2California State University Stanislaus, Department of Psychology
Head of Department: Dr. William Potter
Head of Department: dr hab. Jerzy Karyłowski, prof. SWPS
2California State University Stanislaus, Department of Psychology
Head of Department: Dr. William Potter
Streszczenie
Autyzm jest skomplikowanym zaburzeniem rozwoju o wieloelementowej i jeszcze niecałkowicie poznanej etiologii. Cechy autystyczne są charakterystyczne dla trzech zaburzeń, często określanych w literaturze klinicznej jako „spektrum zaburzeń autystycznych” (ASD). Jedną z rzekomych przyczyn ASD jest potrójna szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR). Kwestia związku pomiędzy szczepionką MMR a spektrum zaburzeń autystycznych wzbudza duże zainteresowanie wśród mediów i opinii publicznej. W 1998 r. Wakefield i współpracownicy zaproponowali hipotezę dotyczącą związku szczepionki MMR i ASD. W ciągu ostatnich 12 lat kilkanaście badań naukowych i meta-analiz pokazało, że hipoteza Wakefielda jest nieprawidłowa. Mimo tych informacji oraz faktu, iż brak szczepień może skutkować poważnymi chorobami wieku dziecięcego, wiele osób, a zwłaszcza rodziców dzieci z autyzmem, uważa, że szczepionka MMR jest powodem ASD, w związku z czym osoby te kwestionują zasadność szczepień. Pediatrzy i lekarze rodzinni powinni informować rodziców o braku związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy szczepionką MMR a ASD, tak aby zapobiec brakom szczepień niektórych dzieci.
i jeszcze link
http://puzzli-niesforna-garsc.bloog.pl/id,330683044,title,Opowiesc-o-domyslnosci,index.html?ticaid=6da7b
bardzo fajnie,madrze napisane
ja sama nie napisalabym o tej kwestii lepiej
dzieki edyta:-)
teraz jestem w kropce - lekarka nasza znajac moj strach przed szczepionka mmr zamowila nawet droga, dal mnie bezplatna osobna szczepionke przeciw odrze- bez swinki i rozyczki- ale i tak mam straszliwe opory!!!
z drugiej strony zas - przypadki odry sa coraz czestsze w niemczech przez coraz mniej szczepionych dzieci i umieralnosc dzieci po tej chorobie rowniez jest dosc dramatyczna
jestem w kropce naprawde!! - jezeli dobrneliscie do konca tej notki ;-) proszejakas madra porade :-)
czwartek, 22 grudnia 2011
pare rzeczy
napisane przed swietami:
coprawda juz wkleilam tu kartke swiateczna i nie wypadaloby juz pisac do swiat conajmniej - jednak:
- mlody jest od 2 dni znow taki biegajacy - normalnie bez tchu ,
wstaje rano i zaczyna biegac po pokoju w kolko, i biega przez caly dzien. dzis juz nawet pani w przedszkolu , ktora normalnie jest easy i ze spokojem ducha znosi wszelkie wybryki i dzikawki dziecieco - autystyczno- specjalistyczne jej nie obce;-) dala dzis za wygrana i poszla z tadeuszkiem popoludniu na 2 godziny do sali gimnastycznej zostawiajac reszte dzieci innym paniom pod opieka.
mlody biegal ponoc non stop , a jak go maz odbieral , to maly byl zlany potem .
jest tez plaksiwszy znow i ma znow mega przeczulice zapachowa:-(
takze znow jest mama smierdzi , a jak otworze lodowke to mlody ma odruch wymiotny... osochodzi? - bedzie chory? - ma regres? - czy moze swieta? hmm poczekamy zobaczymy
napisane po swietach:
tadeuszek nadal nakrecony na maksa, dobrze , ze maz ma do 6-go urlop , bo biegamy za mlodym na zmiane.
nocki tez nie sa za fajne...
zachowania znow sie pogorszyly - znow wklada male przedmioty do buzi, wczoraj dorwal szklana babke (dosc duza) i trzymal ja miedzy zebami- na szczescie nic sie nie stalo , wkroczylam do akcji zanim ja zgryzl.
znow wspina sie na meble , dzrewa i najwyzsze sprzety na placu zabaw i dzikuje - co coraz dziwniejsze dla mnie jest(uczuciowo) - bo do tych jego zachowan i stereotypow
baardzo autystycznych dochodzi jego coraz lepsza mowa i rozwoj ogolny postepujacy na przod.
mam wiec przed soba rozumnego chlopca , zadajacego konkretne pytania , niestety tylko wtedy kiedy go cos interesuje :
stoimy w kolejce do kasy (tadeusz nauczyl sie , ze trzeba kogos zapytac jak sie nazywa , jezeli sie chce nawiazac kontakt, zamiast krzykow, bicia , czy plucia)
tadeuszek z najslodsza minka na swiecie popatrzyl! na pania kasjerke i dosc niewyraznie , lecz z wystudiowana precyzja zapytal - jak sie nazywasz?
pani na to? - a ty?
- ja sie nazywam tadeusz
- ja jestem jessica
pani osmielona i rozbawiona pytaniem mlodego zagaduje tym razem tadeuszka - tadeuszek w ogole pani juz nie widzi - lize metal barierki - ja cos tam mowie , ze mlody zajety ;-)
rozumiecie ? - on sie uczy co ma zrobic w danej sytuacji i to robi na pamiec , ale nie w celu np. konwersacji - on zagaduje pania kasjerke tak jakby eksperymentowal - czy otrzymam reakcje na to co robie tak jak sie tego nauczylem?
troche chaos wymowny tu sie zrobil - chyba poprostu spisuje wlasnie moje dzikie mysli - brak komentarzy mnie nie obrazi ;-)
mialo byc tez o szczepionkach ,czy raczej ich braku, ale napisze o tym kiedyindziej jak mnie wena najdzie ;-)
coprawda juz wkleilam tu kartke swiateczna i nie wypadaloby juz pisac do swiat conajmniej - jednak:
- mlody jest od 2 dni znow taki biegajacy - normalnie bez tchu ,
wstaje rano i zaczyna biegac po pokoju w kolko, i biega przez caly dzien. dzis juz nawet pani w przedszkolu , ktora normalnie jest easy i ze spokojem ducha znosi wszelkie wybryki i dzikawki dziecieco - autystyczno- specjalistyczne jej nie obce;-) dala dzis za wygrana i poszla z tadeuszkiem popoludniu na 2 godziny do sali gimnastycznej zostawiajac reszte dzieci innym paniom pod opieka.
mlody biegal ponoc non stop , a jak go maz odbieral , to maly byl zlany potem .
jest tez plaksiwszy znow i ma znow mega przeczulice zapachowa:-(
takze znow jest mama smierdzi , a jak otworze lodowke to mlody ma odruch wymiotny... osochodzi? - bedzie chory? - ma regres? - czy moze swieta? hmm poczekamy zobaczymy
napisane po swietach:
tadeuszek nadal nakrecony na maksa, dobrze , ze maz ma do 6-go urlop , bo biegamy za mlodym na zmiane.
nocki tez nie sa za fajne...
zachowania znow sie pogorszyly - znow wklada male przedmioty do buzi, wczoraj dorwal szklana babke (dosc duza) i trzymal ja miedzy zebami- na szczescie nic sie nie stalo , wkroczylam do akcji zanim ja zgryzl.
znow wspina sie na meble , dzrewa i najwyzsze sprzety na placu zabaw i dzikuje - co coraz dziwniejsze dla mnie jest(uczuciowo) - bo do tych jego zachowan i stereotypow
baardzo autystycznych dochodzi jego coraz lepsza mowa i rozwoj ogolny postepujacy na przod.
mam wiec przed soba rozumnego chlopca , zadajacego konkretne pytania , niestety tylko wtedy kiedy go cos interesuje :
stoimy w kolejce do kasy (tadeusz nauczyl sie , ze trzeba kogos zapytac jak sie nazywa , jezeli sie chce nawiazac kontakt, zamiast krzykow, bicia , czy plucia)
tadeuszek z najslodsza minka na swiecie popatrzyl! na pania kasjerke i dosc niewyraznie , lecz z wystudiowana precyzja zapytal - jak sie nazywasz?
pani na to? - a ty?
- ja sie nazywam tadeusz
- ja jestem jessica
pani osmielona i rozbawiona pytaniem mlodego zagaduje tym razem tadeuszka - tadeuszek w ogole pani juz nie widzi - lize metal barierki - ja cos tam mowie , ze mlody zajety ;-)
rozumiecie ? - on sie uczy co ma zrobic w danej sytuacji i to robi na pamiec , ale nie w celu np. konwersacji - on zagaduje pania kasjerke tak jakby eksperymentowal - czy otrzymam reakcje na to co robie tak jak sie tego nauczylem?
troche chaos wymowny tu sie zrobil - chyba poprostu spisuje wlasnie moje dzikie mysli - brak komentarzy mnie nie obrazi ;-)
mialo byc tez o szczepionkach ,czy raczej ich braku, ale napisze o tym kiedyindziej jak mnie wena najdzie ;-)
wtorek, 20 grudnia 2011
snieg (w miedzyczasie juz deszcz)
mlody mnie budzi - 3 rano - nakrecony na maxa bo po raz pierwszy od 5 tygodni bedzie mial o 8 rano swoja ukochana pania logopede.
ja po meczacych dniach pracy ledwo zywa, tadeusz rules;-),
w koncu ok 4.30 znow zasypia , by jeszcze bardziej podekscytowanym wstac o 6.poranny stresik i przygotowania - moja cierpliwosc na wykonczeniu. w koncu udaje nam sie wyjsc na dwor - a tam - snieg - mlody zaczyny snieg jesc otwierajac buzie , po czym rzuca sie na ziemie i zaczyna zlizywac snieg z chodnika.
nasza parometrowa droga do auta konczy sie sukcesem choc ze mnie poty splywaja - mlody- nadaje jak katarynka cos tam po tadeuszkowemu.odrobina sniegu paralizuje miasto - korki , budowy, snieg, zaparowane szyby...- mlody nadaje ... mama !!!! (jak na alarm z tylu samochodu)
co?
a wiesz co?
- co?
brak odpowiedzi ...
500 m dalej
mama!!!!
wiesz co?
co?
brak odpowiedzi
ja szukam parkingu , zmieniam 4 pasy ruchu - pelna koncentracja
mlody znow
Mama!!!!
slucham (mocno podirytowana)
wiesz co?
co?
snieg pada!!!!!
ja po meczacych dniach pracy ledwo zywa, tadeusz rules;-),
w koncu ok 4.30 znow zasypia , by jeszcze bardziej podekscytowanym wstac o 6.poranny stresik i przygotowania - moja cierpliwosc na wykonczeniu. w koncu udaje nam sie wyjsc na dwor - a tam - snieg - mlody zaczyny snieg jesc otwierajac buzie , po czym rzuca sie na ziemie i zaczyna zlizywac snieg z chodnika.
nasza parometrowa droga do auta konczy sie sukcesem choc ze mnie poty splywaja - mlody- nadaje jak katarynka cos tam po tadeuszkowemu.odrobina sniegu paralizuje miasto - korki , budowy, snieg, zaparowane szyby...- mlody nadaje ... mama !!!! (jak na alarm z tylu samochodu)
co?
a wiesz co?
- co?
brak odpowiedzi ...
500 m dalej
mama!!!!
wiesz co?
co?
brak odpowiedzi
ja szukam parkingu , zmieniam 4 pasy ruchu - pelna koncentracja
mlody znow
Mama!!!!
slucham (mocno podirytowana)
wiesz co?
co?
snieg pada!!!!!
piątek, 9 grudnia 2011
wrocilismy
kochani - jestesmy - wypoczeci!!!
nigdy nie przypuszczalabym , ze to bedzie mozliwe , ze poziom mojego stresu i wykonczenia moze spasc do normalnego zdrowego poziomu- a jednak - nie , to nie czary i tez nie to , ze tego stresu i zmeczenia w ogole nie ma , ale jest normalnie - NORMALNIE :-) - pewnie nie na dlugo , wiec musze teraz pociagnac niektore mysli i dzialania z turnusu dalej zadbac jeszcze bardziej o siebie , ale baza juz jest. pewnie bde powolutku pisac jak bylo itd , ale teraz na poczatek wkleje to, co napisalam po tygodniu pobytu na turnusie:
Wlasnie minal tydzien jak jestesmy na wyspie fehmarn.
Zaczelam sie odprezac. Odpoczynek sie zaczal wlaczac.
Pobudki tadeuszkowe sa bezproblemowe(prawie) kiedy wiem , ze nastepnego dnia zostanie nam podane sniadanie, obiad I kolacja , ja sie niczym nie musze martwic.
Sniadanie jemy pomiedzy 7 a 8 rano , potem mlody do przedszkola , a ja na joge, po jodze najczesciej masaz , potem kawka, spacer z mezem, potem odbieramy mlodego na obiad I kladziemy go spac.
Popoludniu jeszcze jakas gimnastyka, lub zabawo- terapia z dziecmi , jakies lepienie ozdobek na choinke , badz inne zajecia manualne – na luzie bez nazwy “terapia” z ciasteczkami I smiachem w tle.
Duzo rozmow psychol. I grup dyskusyjnych na temat strachow, stresu , burn aut-u itd.
W miedzy czasie (w momentach kiedy grafik nie az tak pelny)chodzimy na plaze I zbieramy kamienie, muszelki , puszczamy latawca, I nie przeszkadza nam mgla, wiatr I inne takie.. - jestesmy razem – tadeuszek jest taki slodki – widac ze odprezeni rodzice mu sluza ;-).
wiecie co – dzis na gimnastyce dostalam takiej glupawki – I zdalam sobie sprawe , ze po raz pierwszy od wiekow juz chyba tak sie smialam- w glos – lzy lecialy mi po policzkach , brzuch bolal I w trakcie tego jak sie smialam zdalam sobie z tego sprawe jak bardzo mi tego brakowalo – nie usmiechu , bo go mam I nie stracilam, ale takiego niepochamowanego smiechu , takiego zrzucenia z siebie calego napiecia w tym momencie …
nigdy nie przypuszczalabym , ze to bedzie mozliwe , ze poziom mojego stresu i wykonczenia moze spasc do normalnego zdrowego poziomu- a jednak - nie , to nie czary i tez nie to , ze tego stresu i zmeczenia w ogole nie ma , ale jest normalnie - NORMALNIE :-) - pewnie nie na dlugo , wiec musze teraz pociagnac niektore mysli i dzialania z turnusu dalej zadbac jeszcze bardziej o siebie , ale baza juz jest. pewnie bde powolutku pisac jak bylo itd , ale teraz na poczatek wkleje to, co napisalam po tygodniu pobytu na turnusie:
Wlasnie minal tydzien jak jestesmy na wyspie fehmarn.
Zaczelam sie odprezac. Odpoczynek sie zaczal wlaczac.
Pobudki tadeuszkowe sa bezproblemowe(prawie) kiedy wiem , ze nastepnego dnia zostanie nam podane sniadanie, obiad I kolacja , ja sie niczym nie musze martwic.
Sniadanie jemy pomiedzy 7 a 8 rano , potem mlody do przedszkola , a ja na joge, po jodze najczesciej masaz , potem kawka, spacer z mezem, potem odbieramy mlodego na obiad I kladziemy go spac.
Popoludniu jeszcze jakas gimnastyka, lub zabawo- terapia z dziecmi , jakies lepienie ozdobek na choinke , badz inne zajecia manualne – na luzie bez nazwy “terapia” z ciasteczkami I smiachem w tle.
Duzo rozmow psychol. I grup dyskusyjnych na temat strachow, stresu , burn aut-u itd.
W miedzy czasie (w momentach kiedy grafik nie az tak pelny)chodzimy na plaze I zbieramy kamienie, muszelki , puszczamy latawca, I nie przeszkadza nam mgla, wiatr I inne takie.. - jestesmy razem – tadeuszek jest taki slodki – widac ze odprezeni rodzice mu sluza ;-).
wiecie co – dzis na gimnastyce dostalam takiej glupawki – I zdalam sobie sprawe , ze po raz pierwszy od wiekow juz chyba tak sie smialam- w glos – lzy lecialy mi po policzkach , brzuch bolal I w trakcie tego jak sie smialam zdalam sobie z tego sprawe jak bardzo mi tego brakowalo – nie usmiechu , bo go mam I nie stracilam, ale takiego niepochamowanego smiechu , takiego zrzucenia z siebie calego napiecia w tym momencie …
Subskrybuj:
Posty (Atom)