dzis - wlasnie przed chwila po raz pierwszy od ponad 2 tygodni tadeuszek poszedl do przedszkola.
czy bede wyrodna matka stwierdzajac , ze sie ciesze?- chyba nie .
poza oczywistymi pieknymi momentami przebywania w domu we trojke (maz dzieki bogu wzial specjalnie na ten czas urlop)bylo duzo momentow niefajnych i bardzo meczacych przedewszystkim psychicznie.
po naszym turnusie , kiedy to nam sie przypomnialo jak zycie inaczej moze wygladac gdy ma sie dodatkowa pomoc np., i nie trzeba martwic sie o proze dnia codziennego, tylko skoncentrowac na partnerstwie , sobie samym i dziecku, byly te dwa tygodnie bez mozliwosci porozmawiania dluzej niz dwie skundy i zamiennym zajmowaniem sie synkiem przez 24h na dobe baardzo wyczerpujace.
duzo sie dzialo , malo sie spalo ;-) , rozmowy jakze konieczne przeciez prowadzilo sie noca . i kosztem jeszcze konieczniejszego snu.
mimo tego , duzo wybywalismy - bylismy na sankach w gorach na przyklad, w zoo i parkach , placach zabaw w czasie deszczu , na pogotowiu dwa razy ,
...
i teraz p 2 tyg. "wakacji" musialabym sobie odpoczac , a tyle spraw do pozalatwiania , no i praca
do boju :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz