napisalam krociutkiego posta,ale sie zmyl.
napisalam ,ze mlody jest
przeziebiony,ja tez ,ze nie spi – dzis byl az przezroczysty ze
zmeczenia- mial maly atak dzis przedpoludniem i ze ja wysiadam.
no moze bardziej z troski niz braku sil – a moze z obu powodow jednoczesnie.
w rolach glownych : Tadeuszek nieZwyczajny chlopiec urodzony w piatek trzynastego :-) latem 2007 roku, Ja czyli ania mama t.(dumna mama Tadeuszka), moj maz , kot Findus, w pozostalych rolach - autyzm,epilepsja i inne czyli pelna chata
piątek, 24 lipca 2009
środa, 22 lipca 2009
na wakacje chce!!!:-)
kurcze- postanowilismy sobie w tym roku nie jechac do polski - bo za
daleko ,za meczaco - za stresujaco - po przeprowadzkach ,szpitalach i
innych,
jednak tak mi sie troche teskno zrobilo do puszczy noteckiej i pol i lak, i spiewow przy ognisku. i hamaka w ogrodzie i czeresni z drzewa u moich rodzicow i kawy z moja mama.troche te obrazy w mojej glowie xbw rozbudzila,swoimi opisami.
nic to -
- w przyszlym roku na pewno!- a tym czasem przegladamy oferty z biura
podrozy i mamy zamiar wybrac sie na wakacje najdalej 2 godziny od nas
samochodem(pod koniec sierpnia ,na poczatku wrzesnia) ,zeby w razie
czego szybko moc z maluszkiem do domu wrocic.
nasz wybor padl na gory schwarzwaldu- jestem baardzo ciekawa jak bedzie.
teraz musimy trzymac kciuki ,zeby miejsca jeszcze wolne byly, i zebysmy kogos znalezli kto sie naszymi kotami przez ten czas zajmie.
jednak tak mi sie troche teskno zrobilo do puszczy noteckiej i pol i lak, i spiewow przy ognisku. i hamaka w ogrodzie i czeresni z drzewa u moich rodzicow i kawy z moja mama.troche te obrazy w mojej glowie xbw rozbudzila,swoimi opisami.
nic to -
- w przyszlym roku na pewno!- a tym czasem przegladamy oferty z biura
podrozy i mamy zamiar wybrac sie na wakacje najdalej 2 godziny od nas
samochodem(pod koniec sierpnia ,na poczatku wrzesnia) ,zeby w razie
czego szybko moc z maluszkiem do domu wrocic.nasz wybor padl na gory schwarzwaldu- jestem baardzo ciekawa jak bedzie.
teraz musimy trzymac kciuki ,zeby miejsca jeszcze wolne byly, i zebysmy kogos znalezli kto sie naszymi kotami przez ten czas zajmie.
wtorek, 21 lipca 2009
plotki o tesciowej
po napisaniu poprzedniego postu zaczelam od razu zalowac ,ze go napisalam ;-) - no ale coz - napisane - zaklepane.
wlasciwie to chcialam troche o mojej tesciowej poplotkowac,ktora tak naprawde ma dobre serce,i dobre checi ,lecz czasem niestety brak dobrego rozumu.
i tak na przyklad - ciagle sie do mnie porownuje wagowo i robi uwagi odnosnie tego co i jak ja jem.
rozmawia i opowiada mi w tramwaju o tym jaki krem najlepiej smarowac na wargi sromowe , gdy cos tam swedzi.
na lodach w kawiarni opisuje mi problemy intymne mojego tescia .
jest zachwycona tadeuszkiem ,ale od jakiegos czasu powtarza wszystkim w okol jakie to maly ma deficyty i robi z niego opoznionego umyslowo chlopca- porownujac go do innych dzieci - i zupelnie nie zdajac sobie z tego sprawy co tak wlasciwie wygaduje.
powtarza mi w kolko ,i moim znajomym , ze matce jest taaak ciezko jak syn sie zeni,
ze traci go dla innej kobiety - zupelnie tak jakby powtarzala slowa zaczytane w pismach ilustrowanych dla pan w podeszlym wieku!
gdy tak naprawde to sie zupelnie nie zgadza , bo ma caly czas dobry kontakt z synem wnukiem,ktorego w koncu tak ubostwia ,i znosny kontakt ze mna.
wlasciwie to chcialam troche o mojej tesciowej poplotkowac,ktora tak naprawde ma dobre serce,i dobre checi ,lecz czasem niestety brak dobrego rozumu.
i tak na przyklad - ciagle sie do mnie porownuje wagowo i robi uwagi odnosnie tego co i jak ja jem.
rozmawia i opowiada mi w tramwaju o tym jaki krem najlepiej smarowac na wargi sromowe , gdy cos tam swedzi.
na lodach w kawiarni opisuje mi problemy intymne mojego tescia .
jest zachwycona tadeuszkiem ,ale od jakiegos czasu powtarza wszystkim w okol jakie to maly ma deficyty i robi z niego opoznionego umyslowo chlopca- porownujac go do innych dzieci - i zupelnie nie zdajac sobie z tego sprawy co tak wlasciwie wygaduje.
powtarza mi w kolko ,i moim znajomym , ze matce jest taaak ciezko jak syn sie zeni,
ze traci go dla innej kobiety - zupelnie tak jakby powtarzala slowa zaczytane w pismach ilustrowanych dla pan w podeszlym wieku!
gdy tak naprawde to sie zupelnie nie zgadza , bo ma caly czas dobry kontakt z synem wnukiem,ktorego w koncu tak ubostwia ,i znosny kontakt ze mna.
tym razem o mnie (wstyd)
jak juz wiadomo wszem i wobec zmagam sie z potworem -depresja i stanami
lekowymi - na ktore biore lekarstwa ,zeby latwiej mi bylo zyc.
trudna to sprawa - naprawde .jako,ze z natury jestem wszedobylska ,bardzo optymistyczna osoba, nie bardzo chce mi sie w glowie pomiescic,ze mnie cholera dopadla.
z pobytow na plaszczyznie gorskiej wpadam w taka przepasc, ze wydaje mi sie ,ze sie z niej juz nigdy nie wydostane - a jednak wydostaje sie - za kazdym razem.czasami kilka razy dziennie.najgorsze sa wieczory, kiedy ciemnosc i zmeczenie nie pozwalaja na walke ze strachami i smutkami.
do tego dochodzi wstyd i wyrzuty sumienia - w stosunku do najblizszych -
i brak ochoty na sex - a co za tym idzie jakis podswiadomy lek o nasz zwiazek.
nie znaczy to ,ze chodze smutna i przygnebiona caly dzien,usmiecham sie, jestem pelna nadzieji i planow na przyszlosc - gdyby nie te czarne dziury i hipochondria w stosunku do mnie i wszystkich w okol.
trudna to sprawa - naprawde .jako,ze z natury jestem wszedobylska ,bardzo optymistyczna osoba, nie bardzo chce mi sie w glowie pomiescic,ze mnie cholera dopadla.
z pobytow na plaszczyznie gorskiej wpadam w taka przepasc, ze wydaje mi sie ,ze sie z niej juz nigdy nie wydostane - a jednak wydostaje sie - za kazdym razem.czasami kilka razy dziennie.najgorsze sa wieczory, kiedy ciemnosc i zmeczenie nie pozwalaja na walke ze strachami i smutkami.
do tego dochodzi wstyd i wyrzuty sumienia - w stosunku do najblizszych -
i brak ochoty na sex - a co za tym idzie jakis podswiadomy lek o nasz zwiazek.
nie znaczy to ,ze chodze smutna i przygnebiona caly dzien,usmiecham sie, jestem pelna nadzieji i planow na przyszlosc - gdyby nie te czarne dziury i hipochondria w stosunku do mnie i wszystkich w okol.
niedziela, 19 lipca 2009
relacja po :-)
no wiec jak to bylo :-)
bylo bardzo fajnie.
ale zacznijmy od tego ,ze pare dni przed urodzinkami maluszka nie bylo wcale tak fajnie- najpierw tadeuszek mial 3!- male ataki jednego przedpoludnia, potem dowiedzialam sie ,bardzo smutnej rzeczy ,ktora mnie niesamowicie przygnebila i spowodowala jeszcze wiekszgo stracha i stresa o maluszka.
potem na szczescie przyjechala tesciowa i nie mialam juz specjalnie czasu ,zeby sie martwic.
w dzien urodzin tadeuszek wstal juz bardzo wczesnie rano i pobiegl do duzego pokoju ,gdzie byly prezenty i baloniki i slodycze - byl baaardzo podekscytowany -
myslalam ,ze bedzie rozpakowywal prezenty i nie bardzo sie im przygladal ,tylko biegl do nastepnych, ale nie - bylam bardzo zdziwiona - ogladal kazdy papier,kazda wstazeczke i kartke z zyczeniami (dostal paczke od babci i dziadka i cioci i wujka z polski)
po czym wsiadl na swoj rowerek i nie rozstawal sie juz z nim do wieczora - caly czas pokazywal ,zeby mu zalozyc kask na glowe i zapiac pod broda :-).
czasami sobie sam kask na glowe zakladal (odwrotnie) i wygladal jak maly luzak ,-)
bylo i dmuchanie swieczek i plac zabaw w urodziny i niemoc spania z nadmiaru wrazen.
wczoraj byla powtorka ciastowo - swieczkowa(przyjechal tesc) i pyszny pourodzinowy obiadek i przyjaciel antos w odwiedzinach.
dzis jest katar kapiacy z nosa i podwyzszona temperatura (u moich obu facetow)
mam nadzieje ,ze mnie przeziebienie tym razem ominie.
z tesciowa bylo fajnie (pomogla mi w domu) i niefajnie (gadala glupoty)ale o tym innym razem.
pa
bylo bardzo fajnie.
ale zacznijmy od tego ,ze pare dni przed urodzinkami maluszka nie bylo wcale tak fajnie- najpierw tadeuszek mial 3!- male ataki jednego przedpoludnia, potem dowiedzialam sie ,bardzo smutnej rzeczy ,ktora mnie niesamowicie przygnebila i spowodowala jeszcze wiekszgo stracha i stresa o maluszka.
potem na szczescie przyjechala tesciowa i nie mialam juz specjalnie czasu ,zeby sie martwic.
w dzien urodzin tadeuszek wstal juz bardzo wczesnie rano i pobiegl do duzego pokoju ,gdzie byly prezenty i baloniki i slodycze - byl baaardzo podekscytowany -
myslalam ,ze bedzie rozpakowywal prezenty i nie bardzo sie im przygladal ,tylko biegl do nastepnych, ale nie - bylam bardzo zdziwiona - ogladal kazdy papier,kazda wstazeczke i kartke z zyczeniami (dostal paczke od babci i dziadka i cioci i wujka z polski)
po czym wsiadl na swoj rowerek i nie rozstawal sie juz z nim do wieczora - caly czas pokazywal ,zeby mu zalozyc kask na glowe i zapiac pod broda :-).
czasami sobie sam kask na glowe zakladal (odwrotnie) i wygladal jak maly luzak ,-)
bylo i dmuchanie swieczek i plac zabaw w urodziny i niemoc spania z nadmiaru wrazen.
wczoraj byla powtorka ciastowo - swieczkowa(przyjechal tesc) i pyszny pourodzinowy obiadek i przyjaciel antos w odwiedzinach.
dzis jest katar kapiacy z nosa i podwyzszona temperatura (u moich obu facetow)
mam nadzieje ,ze mnie przeziebienie tym razem ominie.
z tesciowa bylo fajnie (pomogla mi w domu) i niefajnie (gadala glupoty)ale o tym innym razem.
pa
niedziela, 12 lipca 2009
wspomnieniowo zdjeciowo
jezeli mi sie uda to wkleje tu zaraz trzy zdjecia - na pierwszym jestem
ja dokladnie dwa lata temu z wieelkim brzuchem (dzis waze 35 kilo mniej
:-),
i tadeuszek krotko po urodzeniu i aktualnie :-)
i tadeuszek krotko po urodzeniu i aktualnie :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)