kozystajac z tygodniowych ferii karnawalowych i tego , ze jestesmy aktywniejsi i sie lepiej czujemy, wybieram sie z mlodym na rozne wycieczki.
W poniedzialek bylo przepieknie , 20 stopni i slonce (dzis jest tych stopni 5 i pada deszcz).
Wybralam sie z Tadeuszkiem nad Ren.
Mamy tu wielki basen odkryty , ktory jest jednoczesnie parkiem nad Renem , ktory jest poza sezonem ogolnodostepny i bezplatny.
Tadeusz byl uroczy, gadal , zbieral po drodze patyki , usmiechal sie do mnie i w ogole bylo super :-)W samym parku bylo sporo ludzi , starszych , mlodszych z dziecmi w roznym wieku i bez dzieci.
Tadeuszek ruszyl w kierunku placyku zabaw na obrzezach parku.
Siedzialo na nim dwoje dzieci - chlopcow - na oko 4,5 - 5 lat.
Ja zazwyczaj sie troche spinam jak mlody sie do dzieci zbliza - z jednej strony chce mu dac wolnosc , ktorej tak potrzebuje, a z drugiej wskazowki wedle ktorych upragniona przez mlodego zabawa z innymi dziecmi moze sie udac.
Spinam sie tez z innego powodu : - Tadeuszek ma 1,47 cm , 9,5 roku i rozmiar stopy 38 - takie 5 latki siegaja mu nieco powyzej pasa, a ich rodzice lub opiekunowie patrza czesto na mojego chlopaczka zblizajacego sie z nieco nieskoordynowanymi ruchami z irytacja, znakiem zapytania w oczach ( no bo co taki duzy chlopak moze od ich malucha chciec?), czesto tez z lekka wrogoscia czy strachem wrecz.
Staram sie jednak bardzo coraz mniej ingerowac , i uwaznie obserwujac sytuacje katem oka , udawac , ze jestem na absolutnym luzie, i sprzedawac wlasna postawa to , ze cala sytuacja jest jak najbardziej normalna.
Tym razem tez tak bylo , - powiedzialam dzien dobry babci chlopaczkow i obdarzajac ja promiennym usmiechem usiadlam na murku ( tak , nie gonilam za Tadeuszkiem , bo on nie uciekal).
Tadeusz bawil sie z chlopaczkami pieknie , a ja sie tak bardzo cieszylam , ze az mialam lzy w oczach.
Najpierw wsypywali kamyczki do plastikowych butelek, potem nimi potrzasali , potem uderzali patykami w murek, a potem biegali w kolko smiejac sie do rozpuku .
I to slonce ono swiecilo chyba z mojego srodka
a dzis biegajac za Tadeuszkiem po ogrodzie zoologicznym ( a scislej placu zabaw w nim) uslyszalam z jego ust : - zlap mnie zlap , ty sloneczny wrobelku !
takie cuda i czary sloneczne


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz