kosciol ten organizowal w sobote impreze dla dzieci i tadeuszek dostal zaproszenie na nia.
poszlismy tam - troche z reka na ramieniu, bo goraco bylo w tym dniu bardzo, duzo dzieci i nowe dla tadeuszka otoczenie.
z poczatku rzeczywiscie bylo trudno , bo byl teatr dla dzieci , i tadeuszek nie rozumial dlaczego on tez nie moze stac na scenie i grac na perkusji czy wolac przez mikrofon i rzucal sie na ziemie i krzyczal .wiadomo , jak sie oglada przedstawienie to jest wzgledna cisza , a poza tym w tym kosciele jest dobra akustyka ;-P.
bylismy wiec niezle zestresowani , jednak dosc szybko podszedl do nas jeden chlopiec i wzial tadeuszka z soba , zeby mogl z nim sterowac oswietleniem.
po przedstawieniu zaczely sie gry i zabawy dla dzieci .oczywiscie biegalismy za tadeuszkiem , tlumaczylismy mu zabawy , badz lapalismy uciekiniera , az w koncu podeszlo do nas 2 wolontariuszy i powiedzialo , ze mamy sobie usiasc , odprezyc si i napic kawy , a oni sie mlodym zajma :-).
Tak wiec poszlam z mezem do pomieszczenia obok , gdzie dostalismy pyszna kawe i wielki kawal ciasta.Po pewnym czasie (krotkim) zaczelam sie jednak niepokoic i poszlismy sprawdzic co tam w trawie piszczy.Zastalismy tadeuszka smiejacego sie od ucha do ucha , bawiacego sie i biegajacych za nim wolontariuszy , ktorzy sczytywali mu marzenia z ust :-) .nikt sie nie gapil, jak mlody sie slinil - po prostu ktos (inny rodzic , lub wolontariusz, lub pastor) podchodzil i wycieral mlodemu buzie jakby byl ich dzieckiem .jak podeszlismy do mlodego , powiedzial - mama i papa - idz napic kawy!
no wiec poszlismy -nie mielismy wyboru.Tadeusz zostal nakarmiony, napojony,wybawiony i zaproszony na nastepna impreze w pazdzierniku. - a my? napilismy sie kawy i pogadalismy w spokoju :-D
bardzo aktywny bal ten weekend - meczacy i fajny i rodzinny..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz