dzis rano , krotko po 5.
tadeuszek przychodzi do naszego lozka i straszliwie sie kokosi.
T: - snilo mi sie , ze urodzilas czterech chlopcow...
ja: !!!! - ale , ty wiesz, ze ja nie jestem w ciazy?!
T: - wiem, ale twoj brzuch tak wyglada
ja: !!!!!!!!!?????????????????!!!!!!!!!!!! probuje jakos wybrnac z sytuacji wiec z nadzieja w glosie:
- no co ty - naprawde jestem taka gruba?
T: - naprawde - bardzo gruba!
ja : - nie, no przeciez tylko troche przytylam, nie jestem przeciez az TAKA gruba
Tadeuszek podnosi moja koldre ,odslania moj brzuch i mowi bezlitosnie i nadal smiertelnie powaznie pozbawiajac mnie resztki nadzieji
T: - nie wiedzialas? - popatrz na twoj brzuch , ja ci pokaze, widzisz - taaaka gruba jestes !
wam rowniez milego dnia zycze ;-P
ha ha ha niech żyje dziecięca szczerość :-) nie przejmuj się, ja dzisiaj dzwoniłam do Córki na turnus i pytam jak tam jest/ źle/, to usłyszałam wykład na temat mojego przypalania jedzenia - ech :-)))- choć rano gotowałam tylko wodę w garnku, bo czajnik mi się zepsuł
OdpowiedzUsuńNo to Ci synuś powiedział :-)) Dla Was też miłego dnia!
OdpowiedzUsuńto nie widziałaś mojego :)
OdpowiedzUsuńbliźniaki jak nic!!!
serdeczności!!!
fajnie wiedzieć, że nie tylko mój syn jest taki "miły" :D
OdpowiedzUsuń