piątek, 21 lutego 2014

szczerosc

dzis rano , krotko po 5.
tadeuszek przychodzi do naszego lozka i straszliwie sie kokosi.
T: - snilo mi sie , ze urodzilas czterech chlopcow...

ja:    !!!!      - ale , ty wiesz, ze ja nie jestem w ciazy?!

T: - wiem, ale twoj brzuch tak wyglada

ja: !!!!!!!!!?????????????????!!!!!!!!!!!!  probuje jakos wybrnac z sytuacji wiec z nadzieja w glosie:
      - no co ty - naprawde jestem taka gruba?

T: - naprawde - bardzo gruba!

ja :  - nie, no przeciez tylko troche przytylam, nie jestem przeciez az TAKA gruba


Tadeuszek podnosi moja koldre ,odslania moj brzuch i mowi bezlitosnie i nadal smiertelnie powaznie pozbawiajac mnie resztki nadzieji

T: - nie wiedzialas? - popatrz na twoj brzuch , ja ci pokaze, widzisz - taaaka gruba jestes !



wam rowniez milego dnia zycze ;-P


4 komentarze:

  1. ha ha ha niech żyje dziecięca szczerość :-) nie przejmuj się, ja dzisiaj dzwoniłam do Córki na turnus i pytam jak tam jest/ źle/, to usłyszałam wykład na temat mojego przypalania jedzenia - ech :-)))- choć rano gotowałam tylko wodę w garnku, bo czajnik mi się zepsuł

    OdpowiedzUsuń
  2. No to Ci synuś powiedział :-)) Dla Was też miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  3. to nie widziałaś mojego :)
    bliźniaki jak nic!!!

    serdeczności!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie wiedzieć, że nie tylko mój syn jest taki "miły" :D

    OdpowiedzUsuń