po krotkiej naradzie z nasza nawigacja stwierdzilismy , ze do najblizszego szpitala mamy 25 km , wiec przypielismy mlodego, ja mu raczki trzymalam i w droge. krotko przed celem tadeuszek zaczal sie bardzo smiac i stwierdzil , ze go robak laskocze. maz zatrzymal szybko samochod i szybkim ruchem patyczka znalezionego przy drodze usunal delikwenta , ktory wyszedl na tyle , ze przymusowa ewakuacja sie powiodla bez odwiedzin w szpitalu. mocno rozdygotani i z poczuciem wielkiej ulgi dotarlismy do moich rodzicow.
jak sie okazalo tadeuszek przez caly rok snul plany co bedzie u babci i dziadka robil ( podlewal wszystko co sie rusza i nie rusza , zbieral robaki i zaby i slimaki , biegal, biegal , biegal,lowil ryby z wujkiem maciejem, jezdzil konno , glaskal koty,karmil kury, zbieral jajka, piekl ciasto,ogladal mini mnini, brudzil sie do woli, zbieral robaki pajaki robaki , pajaki ... ) i zaczal wykonywac powyzszy plan w momencie odpiecia go od fotelika samochodowego przez nastepne 2 dni i 2 noce non stop. trzeciego dnia sie uspokoil .zaczal wykonywac ten sam plan , tylko wolniej ;-P
czwartego dnia wyjechalismy do kolobrzegu .
zostalismy tam zaproszeni przez Kasie Lukasiewicz z fundacji oswoic los i portalu damy rade na zjazd fundacyjny - bylo naprawde wspaniale , poznalismy kupe bardzo fajnych ludzi, niektorych znalismy juz wirtualnie, innych dopiero poznawalismy - opis zjazdu (napisany o niebo lepiej niz ja kiedykolwiek moglabym to zrobic tutaj: http://www.damy-rade.org/publicystyka/2881-damy-rade-oswoic-los-w-kolobrzegu.html wszystko okraszone zdjeciami ;-) )
my sie poza zbiorowymi wzruszeniami delektowalismy w miedzy czasie rowniez bardzo prywatnie morzem i plaza
po 4 dniach intensywnych wrazen , wzruszen i przygod wrocilismy do moich rodzicow , gdzie w pieknym ogrodzie i ciszy spedzilismy reszte naszego pobytu . niestety 2 dni przed powrotem do domu mlody mial atak padaczki , ktory poprzedzil bardzo wysoka goraczke mlodego i straszliwy kaszel.w piatek przed wyjazdem snulismy sie wiec po pogotowiu, aptekach itd denerwujac sie , jak to zrobimy z powrotem sobotnim .
po 24 godzinach goraczka spadla na tyle, ze zdecydowalismy sie na podroz powrotna. po 12 godzinach w podrozy dojechalismy przedwczoraj do domu. dzis mlody dostal kolejny antybiotyk i skacze po domu mialczac i piszczac (jak to zwykle po antybiotyku )nie mogac sie doczekac pojscia do przedszkola. jeszcze troche bedzie musial poczekac, a ja , po bardzo bardzo fajnych lecz megameczacych wakacjach moglabym udac sie na urlop ;-P
przy tak wysokiej temperaturze nawet tadeuszek nie
skakal( u babci i dziadka z prawdziwym i pluszowym
kotem ;-) )










Oj to mieliscie przygody.
OdpowiedzUsuńTeraz podobna trasa przed nami... Troche sie boje...
Szybkiego powrotu do przedszkola. Odpoczynek i rodzicielstwo jakos nie ida w parze, co ;-)
zycze ci cudnej podrozy - wszystko bedzie dobrze! buziaki!!!
Usuńprzygód mnóstwo, ale urlop wygląda na udany ;)))
OdpowiedzUsuńa ja po każdym wyjeździe jestem gotowa iść na dodatkowy urlop, aby odpocząć po urlopie ;P
urlop byl bardzo udany :-))))) , a odpoczac po urlopie chyba dam rade na emeryturze :-)))
Usuńdobrze że już w domu Tadeuszek zdrowiej, Padaczka sio na zawsze. Milo, że pobyt się udał, tyle tylko skąd Ty wzięłaś słońce?
OdpowiedzUsuńslonce jakos bylo przez prawie caly czas , raz mniej , raz wiecej, my sie poprostu grubo i nieprzemakalnie ubieralismy i caly czas bylismy na dworze
UsuńJa też zawsze po urlopie potrzebuje kilka dni odpocząć... w pracy :-) To życzę szybkiego odrestaurowania i zdrówka dla Tadeuszka :-)
OdpowiedzUsuńdziekuje :-) , postanowilismy w przyszlym roku wziac jeszcze pare dni urlopu po wspolnych wakacjach , kiedy mlody bedzie w przedszkolu :-)
UsuńAnia, no to życzę odpoczynku, bardzo chciej, to może się uda :) Cieszę się, że wakacje udane, napisz tylko, jak Timbuktu, ucieszyła się z Waszego powrotu? Ten słój na zdjęciu wyżej to oczywiście z robalami? ;) Tadeuszkowy plan doskonały a tak mało czasu na realizacje przecież miał. Zapewne już zaczął układać plan na za rok. Też bym nie spała, tyle atrakcji, a następny wyjazd za kolejny cały długi rok, bardzo rozsądnie, z jego punktu widzenia :)
OdpowiedzUsuńhej xbw, timbuktu tak tu byla rozpieszczana , ze tylko troszke tesknila, i troche byla obrazona , ze nas nie bylo, ale mysle , ze w srodku jej kosiego jestewstwa sie cieszyla ;-) - ten sloik tym razem nie byl na robale( na robale mielismy wielki pojemnik ;-) ) a na piasek z plazy dla mojej bratowej calusy
Usuń