poniedziałek, 3 czerwca 2013

skrotowy post o bardzo fajnych,wzruszajacych, bardzo intensywnych i bardzo meczacych wakacjach

trzy dni przed naszym wyjazdem do polski tadeuszka , ktory juz od miesiecy walczy z katarem i nawracajacym przeziebieniem rozbolal brzuszek.denerwowalismy sie bardzo jak to w podrozy bedzie , czy sie teraz zupelnie rozchoruje itd. po 2 dniach jego stan sie poprawil i zaryzykowalismy jednak. 1200 km to nie bulka z maslem , wiec nocowalismy po drodze w hotelu.w drugim dniu naszej podrozy juz w polsce podczas jednej z wielu przerw mlodemu nagle jakis latajacy zuk plecial do ucha!!! - przezylismy chwile grozy, nie wiedzielismy ,czy on gryzie, nie chcielismy go wepchnac glebiej, nie mielismy tez zadnego przyzadu , zeby delikwenta z uszka mlodego wyciagnac. tadeusz panika - po poerwsze, ze zabijemy robaka, po drugie , ze robak wejdzie mu do glowy ;-/ .
po krotkiej naradzie z nasza nawigacja stwierdzilismy , ze do najblizszego szpitala mamy 25 km , wiec przypielismy mlodego, ja mu raczki trzymalam i w droge. krotko przed celem tadeuszek zaczal sie bardzo smiac i stwierdzil , ze go robak laskocze. maz zatrzymal szybko samochod i szybkim ruchem patyczka znalezionego przy drodze usunal delikwenta , ktory wyszedl na tyle , ze przymusowa ewakuacja sie powiodla bez odwiedzin w szpitalu. mocno rozdygotani i z poczuciem wielkiej ulgi dotarlismy do moich rodzicow.

                                            tadeuszek z babcia na lalusiu



jak sie okazalo tadeuszek przez caly rok snul plany co bedzie  u babci i dziadka robil ( podlewal wszystko co sie rusza i nie rusza , zbieral robaki i zaby i slimaki , biegal, biegal , biegal,lowil ryby z wujkiem maciejem, jezdzil konno , glaskal koty,karmil kury, zbieral jajka, piekl ciasto,ogladal mini mnini, brudzil sie do woli, zbieral robaki pajaki robaki , pajaki ... ) i zaczal wykonywac powyzszy plan w momencie odpiecia go od fotelika samochodowego przez nastepne 2 dni i 2 noce non stop. trzeciego dnia sie uspokoil .zaczal wykonywac ten sam plan , tylko wolniej ;-P
czwartego dnia wyjechalismy do kolobrzegu  .
zostalismy tam zaproszeni przez Kasie Lukasiewicz z fundacji oswoic los i portalu damy rade na zjazd fundacyjny - bylo naprawde wspaniale , poznalismy kupe bardzo fajnych ludzi, niektorych znalismy juz wirtualnie, innych dopiero poznawalismy - opis zjazdu (napisany o niebo lepiej niz ja kiedykolwiek moglabym to zrobic tutaj: http://www.damy-rade.org/publicystyka/2881-damy-rade-oswoic-los-w-kolobrzegu.html wszystko okraszone zdjeciami ;-) )
my sie poza zbiorowymi wzruszeniami delektowalismy w miedzy czasie rowniez bardzo prywatnie morzem i plaza




po 4 dniach intensywnych wrazen , wzruszen i przygod wrocilismy do moich rodzicow , gdzie w pieknym ogrodzie i ciszy spedzilismy reszte naszego pobytu . niestety 2 dni przed powrotem do domu mlody mial atak padaczki , ktory poprzedzil bardzo wysoka goraczke mlodego i straszliwy kaszel.w piatek przed wyjazdem snulismy sie wiec po pogotowiu, aptekach itd denerwujac sie , jak to zrobimy z powrotem sobotnim .
po 24 godzinach goraczka spadla na tyle, ze zdecydowalismy sie na podroz powrotna. po 12 godzinach w podrozy dojechalismy przedwczoraj do domu. dzis mlody dostal kolejny antybiotyk i skacze  po domu mialczac i piszczac (jak to zwykle po antybiotyku )nie mogac sie doczekac pojscia do przedszkola. jeszcze troche bedzie musial poczekac, a ja , po bardzo bardzo fajnych lecz megameczacych wakacjach moglabym udac sie na urlop ;-P

                                             przy tak wysokiej temperaturze nawet tadeuszek nie
                                            skakal( u babci i dziadka z prawdziwym i pluszowym
                                            kotem ;-) )

10 komentarzy:

  1. Oj to mieliscie przygody.
    Teraz podobna trasa przed nami... Troche sie boje...
    Szybkiego powrotu do przedszkola. Odpoczynek i rodzicielstwo jakos nie ida w parze, co ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zycze ci cudnej podrozy - wszystko bedzie dobrze! buziaki!!!

      Usuń
  2. przygód mnóstwo, ale urlop wygląda na udany ;)))
    a ja po każdym wyjeździe jestem gotowa iść na dodatkowy urlop, aby odpocząć po urlopie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. urlop byl bardzo udany :-))))) , a odpoczac po urlopie chyba dam rade na emeryturze :-)))

      Usuń
  3. dobrze że już w domu Tadeuszek zdrowiej, Padaczka sio na zawsze. Milo, że pobyt się udał, tyle tylko skąd Ty wzięłaś słońce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. slonce jakos bylo przez prawie caly czas , raz mniej , raz wiecej, my sie poprostu grubo i nieprzemakalnie ubieralismy i caly czas bylismy na dworze

      Usuń
  4. Ja też zawsze po urlopie potrzebuje kilka dni odpocząć... w pracy :-) To życzę szybkiego odrestaurowania i zdrówka dla Tadeuszka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje :-) , postanowilismy w przyszlym roku wziac jeszcze pare dni urlopu po wspolnych wakacjach , kiedy mlody bedzie w przedszkolu :-)

      Usuń
  5. Ania, no to życzę odpoczynku, bardzo chciej, to może się uda :) Cieszę się, że wakacje udane, napisz tylko, jak Timbuktu, ucieszyła się z Waszego powrotu? Ten słój na zdjęciu wyżej to oczywiście z robalami? ;) Tadeuszkowy plan doskonały a tak mało czasu na realizacje przecież miał. Zapewne już zaczął układać plan na za rok. Też bym nie spała, tyle atrakcji, a następny wyjazd za kolejny cały długi rok, bardzo rozsądnie, z jego punktu widzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej xbw, timbuktu tak tu byla rozpieszczana , ze tylko troszke tesknila, i troche byla obrazona , ze nas nie bylo, ale mysle , ze w srodku jej kosiego jestewstwa sie cieszyla ;-) - ten sloik tym razem nie byl na robale( na robale mielismy wielki pojemnik ;-) ) a na piasek z plazy dla mojej bratowej calusy

      Usuń