środa, 5 marca 2014

mniej

mniej mnie tu - w wirtualnym swiecie
dlaczego?
bo:
-jak rano mnie mlody budzi to ptaki DRA SIE za oknem ;-)
- pod oknem kwitna narcyzy
- na dworze kwitnie wszystko mozliwe
- drzewa migdalowe sie rozowia
- magnolia za rogiem rpzwija piekne kwiaty
- slonce daje czadu
- nawet jak slonca nie ma to ziemia pachnie wiosna
- bo :- mamo mamo - jak ten ptaszek szybko leci!!!
- trawnik przed domem ustrojony jest tysiacem  stokrotek
- forsycje zolca sie tak pieknie , ze ech!
wdycham szczescie wiosenne cala mna , kazda czastka mnie.


troski odsunelam na bok - jest WIOSNA - wiec szaleje!!!!

niedziela, 23 lutego 2014

:-D

dobre czasy nastaly , dziewczyny - mlodzik czuje sie swietnie i poza normalnymi szalenstwami autystycznymi ;-) kipi szczesciem.
a poza tym
WIOSNA

popatrzcie - tu mieszkam :-D

 

piątek, 21 lutego 2014

szczerosc

dzis rano , krotko po 5.
tadeuszek przychodzi do naszego lozka i straszliwie sie kokosi.
T: - snilo mi sie , ze urodzilas czterech chlopcow...

ja:    !!!!      - ale , ty wiesz, ze ja nie jestem w ciazy?!

T: - wiem, ale twoj brzuch tak wyglada

ja: !!!!!!!!!?????????????????!!!!!!!!!!!!  probuje jakos wybrnac z sytuacji wiec z nadzieja w glosie:
      - no co ty - naprawde jestem taka gruba?

T: - naprawde - bardzo gruba!

ja :  - nie, no przeciez tylko troche przytylam, nie jestem przeciez az TAKA gruba


Tadeuszek podnosi moja koldre ,odslania moj brzuch i mowi bezlitosnie i nadal smiertelnie powaznie pozbawiajac mnie resztki nadzieji

T: - nie wiedzialas? - popatrz na twoj brzuch , ja ci pokaze, widzisz - taaaka gruba jestes !



wam rowniez milego dnia zycze ;-P


poniedziałek, 10 lutego 2014

a po niedzieli...

wczoraj - czyli w niedziele , pojechalismy w niedalekie nasze gory schwarzwaldu , i zrobilismy sobie niesamowicie piekna wycieczke. dziwne jest to ze wyjezdzajac z domu bylo +13 stopni , a dojezdzajac na miejsce - ok.40 kmod nas stwierdzilismy , ze jest -1 :-) . co jakis czas popadywal grad, ale my cieplo i wygodnie ubrani nie dalismy sie przepedzic. pojechalismy z naszymi znajomymi i ich dziecmi na tak zwany dziki szlak - cudnie bylo i bardzo meczaco - dumna jestem z Tadeuszka bardzo - szlak byl taki trudny- przechodzilismy po pniach drzew , nad i pod nimi, po skalkach, mostach wiszacych , przez potoki i krzaczory - mlody mimo klopotow z oddychaniem (po lekach ) i slabosci byl tak zmotywowany, ze przeszedl z nami - uwaga - 4,5 kilometra :-)))) - maz go niosl przez ostatnie pol kilometra na plecach, w naszym niesmiertelnym nosidle :-)

Fotojak tylko doszlismy do auta mlody zasnal snem kamiennym :-).

w nocy niestety sie obudzil i go bardzo bolaly oczy :-(
byly zaczerwienione i spuchniete. dzis rano wygladaly jeszcze gorzej - bolaly, piekly i swedzialy.zrobilam wiec termin u pediatry na godzine15- bylo tak pelno, ze zabraklo terminow porannych. w poludnie doszly jeszcze 4 czerwone kropki na twarzy, a bialko w jednym oku zniknelo zupelnie - zrobilo sie czerwone , czym mlody byl zafascynowany.oczywiscie chcial natychmiast plasterek na oko . z trudem udalo mi sie go przekonac , ze lepiej jednak bez plasterka.
lekarka przepisala krople do oczu, z przykazaniem, ze gdyby pojawila sie ropa na oczach, mamy wtedy stosowac krople z antybiotykiem - i czekac, bo znow wszystko jakies nietypowe u mlodzika. moze to byc zwiazane z przeziebieniem, ktore ma ciagle, moze byc to alergia( byle by nie na leki znow) - ma na razie siedziec w domu (znow).

zeby choc troche oslodzic moja frustracje zrobilismy dzis wspolnie slodki popcorn

sobota, 8 lutego 2014

mistrz komplementow

jestesmy raju dla dzieci.
ja skacze i wyglupiam sie z tadeuszkiem trzymajac go za rece na trampolinie .
spogladam na meza.
on lezy na materacu i skreca sie ze smiechu.
- co sie dzieje? - pytam
- tak wlasnie wyobrazam sobie konia na trampolinie!





po tym jak go spralam na kwasne jablko , powiedzial  ze poruszam sie jak nimfa .

czwartek, 6 lutego 2014

powialo optymizmem

3 dni temu zmienilismy za rada lekarzy dawki lekow mlodego - i dzis pierwyszy raz od dluzszego czasu mody mial energie i rumiane policzki. pierwszy raz od wiekow uslyszelismy z przedszkola - dzis wszystko bylo dobrze :-D - ale ciiii trzymajcie po cichu kciuki , zeby nie zapeszyc

przyjaciel

Tadeuszek sie cieszy , ze:
- niedlugo pojedziemy do tego szpitala , gdzie puszczaja fajne bajki na dobranoc i maja najlepsze lekarstwa- mamo - lepsze niz w domu i juz mi sie nie bedzie w glowie krecic. i pojdziemy na frytki do restauracji!

- znow jestesmy na liscie oczekujacych do Kehl- Kork - ciekawe kiedy zadzwonia i jak dlugo tam zostaniemy... ech.........................................................mlody nie czuje sie dobrze.



w miedzy czasie zdalam moj pierwszy i najwazniejszy z koncowych egzaminow!!!!!! hurrraaa!!!!! - teraz juz "tylko" w maju i czerwcu teoria i egzaminy pisemne.


nasz najlepszy z dotychczasowych terapeutow tadeuszkowych od autyzmu , ktory pochodzi z ameryki, i do ktorej wrocil latem, prawdopodobnie znow przyjedzie na stale do niemiec i przejmie tadeuszka - huraa!!! :-) - przy nikim nie zrobil mlody tak ogromnych postepow jak przy Chrisie .

Tadeuszek przytula sie ostatnio do mojego brzucha i sie pyta , czy jest w nim Baby - ja odpowiadam , ze niestety nie  i , ze to nie jest takie proste , i ze mamusia pewnie juz nie bedzie miala dzidziusia - ale ze mam jego i on jest przeciez moim synkiem kochanym. na to tadeuszek:
- ja tylko mialem nadzieje.... bo ja tak chcialbym miec przyjaciela