czwartek, 14 czerwca 2012

na chwileczke

wpadlam, zeby powiedziec , ze zyjemy ;-) , i , ze znow wyjezdzamy, i ze znow mnie jakies chorobsko lapie.
zadzwoniono do nas w poniedzialek, ze w czwartek mamy sie stawic w klinice epi. w kehl- kork , bo miejsce sie zwolnilo.
no to jedziemy! za pol godziny. biore ze soba komputer, zobaczymy , czy w ogole bede miala choc odrobine czasu by zebrac mysli.
dziewczyny - denerwuje sie bardzo- trzymajcie kciuki i tez za to , bysmy nie musieli przedwczesnie do domu wracac z powodu jakiegos chorobska- kuruje sie juz jak moge!
wracamy pod koniec czerwca , albo pozniej...
o opisie wakacji nie zapomne , bo bylo super:-)

w polsce:
JA - kochanie czemu nie spales w nocy?
TADEUSZEK-bo myszy w stajni za glosno kaszlaly :-D

poniedziałek, 21 maja 2012

wiesci z frontu

dziewczyny - dzieki wielkie za mile slowa :-) , we wtorek do chorego mlodzika dolaczylam i ja i tak do dzis lezalam sobie z 40 stopniami goraczki. w piatek dostalismy oboje antybiotyk ( tadeuszek po antybiotyku sie bardzo dziwnie zachowuje - ale coz jak trzeba to trzeba ) i dzis po raz pierwszy wstalam z lozka - masakra- nie pamietam kiedy ostatnim razem bylam az tak chora- brrr
a w sobote jedziemy do polski na urlop planowany juz od roku - tak sie strasznie na niego cieszymy - trzymajcie prosze kciuki , zebysmy a) wyzdrowieli do tego czasu b) maz mi sie do tego czasu nie posypal.
do uslyszenia prawdopodobnie juz po powrocie

wtorek, 15 maja 2012

jak nie urok to pseudokrup

dziewczyny pauzuje na chwilke , bo tadeuszek ma 40 stopni goraczki juz od 2 dni (mysle ze ta choroba to reakcja na odejscie loli) i pseudokrup - kazdy oddech swiszczy,kazde kaszlniecie boli go straszliwie , wiec odmeldowuje sie do czasu ozdrowienia - w wolniejszych chwilach podczytuje was

sobota, 12 maja 2012

zegnaj kocia przyjaciolko

Lola - poszla dzis do kociego nieba - tak bardzo mi przykro - tyle z nami przezyla , moj maz ja glaskal do samego konca , az zastrzyk dokonal dziela

piątek, 11 maja 2012

jednak nie jest fajnie

bylam z kocica lola u weterynarza- jezeli wyniki krwii , ktore poszly dzis do laboratorium potwierdza to, co weterynarz podejzewa , bedziemy musieli wyslac lole do kociego nieba:-(..... strasznie mi przykro....staram sie przygotowac mlodego na ten fakt i dzisiaj mu powiedzialam , ze jutro pan doktor mamie przez telefon powie , czy lola umrze, czy moze jednak wyzdrowieje.
stawial cala mase pytan - logicznych i mniej poczym stwierdzil , ze ma nadzieje , ze lola nie umrze , bo on najbardziej lubi zywe koty

czwartek, 10 maja 2012

fajnie jest

tak jak juz w tytule - odpukac poza kleszczem w nodze tadeuszka i jego lamentem , ze nie moze go zachowac i wlozyc do jego kubeczka z lupa , poza szybka (godzinna)wizyta na ostrym dyzurze (w zwiazku z wciaganiem delikwenta z nogi mlodego,wszystko jest dobrze.
tadeuszek spi ostatnio lepiej, poza trzema pobudkami nocnymi , w ciagu ktorych ku naszej radosci wielkiej jest spokojny i zasypia po 10 min.budzi sie jak zwykle kolo piatej, ale sie wysypiamy :-D wreszcie!
jest kochany, ostatnio sie fajnie przytula do moich plecow, mowi , ze mam ukucnac, obchodzi mnie dookola i przykleja mi sie do plecow - to takie mile czuc jego cieply oddech na karku:-) .Tadeuszek znow chce , zeby mu czytac ksiazeczki- krotkie historyjki i przewaznie wytrzymuje do czasu kiedy caly tekst z danej strony przeczytam bez przewracania strony i wyrywania ksiazeczki:-)

ostatnio , do fajnego rozwoju mlodego doszlo pare nowych "specjalow" jak tadeuszek jest zmeczony to zaczyna sie bic po glowie, badz tez nia bardo gwaltownie ruszac na boki , badz tez w gore i na dol.
dzisiaj zalozylam mu jego kapelusz na glowe , bo pieknie swieci slonce, a on popatrzyl mi sie prosto w oczy zaczal sie smiac - i powiedzial- przeciez jeszcze nie ma lata ! :o)

martwia mnie moje koty , a szczegolnie jedna kotka - obie schudly bardzo - nigdy jeszcze grube nie byly , ale teraz to juz przesadzaja. jedna z kocic naprawde malo je i ciagle pije:-/ - bylismy z miesiac temu u weterynarza , odrobaczyl obie i zbadal i niby bylo wszystko ok- hmm - mam nadzieje , ze mi sie koty nie pochorowaly.wygladaja ladnie , maja ladna siersc, tylko sa chude

czwartek, 3 maja 2012

sprawy i kolejne sceny z placu (boju;-))zabaw uwaga - chaotycznie

tak duzo spraw - musialabym calymi dniami pisac by wszystko opisac a czasu i sily troche jakby brak. nasza wizyta w klinice przesunela sie w czasie i bedzie najwczesniej w polowie czerwca.krotko- chcialabym juz miec to za soba , bedziamy tez robic badania genetyczne przy nastepnym pobieraniu krwi - tym razem nie na konkretny syndrom, a porzadnie przelecimy przez wszystkie mutacje chromosomalne - zakonczymy sprawe - bedziemy miec pewnosc i spokoj.
duzo rzeczy toczy sie tez w sprawie terapii mlodzika i naszego procesowania sie z naszym miastem - tyle na ten temat - bo mnie to za duzo nerwow kosztuje;-)
kolejne mysli kraza wokol tematu szkoly dla tadeuszka i spraw do zalatwienia z tym zwiazanych.

Tadeuszek w przedszkolu ma teraz temat wiosenny o insektach - mysle , ze specjalnie z mysla o nim panie wybraly ten temat :-)))) i codziennie rano juz o szostej stoi pod drzwiami z usmiechem na twarzy i co jakis czas na dworze zbiera kwiatek i mowi -  tam w srodku jest miod! codziennie po przedszkolu otwiera jedna z jego tysiaca chyba ksiazek o robalach i oglada i pyta i pyta i pyta i filozofuje :-)))
na przyklad - "zastanawiam sie dlaczego pajak sie do pajeczyny nie klei"(to zdanie przetlumaczone przeze mnie;-)) , ale i "czy pies ratowniczy potrafi kaszlec?"

wczoraj po poludniu bylam z mlodym na placu zabaw - tadeuszek swietnie sie bawil - latal na czworaka , tarzal i panierowal w piasku , cieszyl sie , ze sa tam dzieci , ale podbiegal jak zwykle do nich i niszczyl (jak nie dobieglam wystarczajaco szybko )budowle z piasku chcac sie z nimi bawic:-( , jak zwykle po pieciu minutach jak tylko  zblizal sie  do jakichkolwiek dzieci , zaczynaly krzyczec  .na szczescie w wiekszosci byli na placu zabaw rodzice , ktorzy nas znaja, poza tym nie bylismy sami ;-) , byla jeszcze dziewuszka z zespolem downa i inny chlopiec z jakimis zaburzeniami neuro.
po jakims czasie ,kiedy dzieci sie do siebie przyzwyczaily , a mlody tez przestal psuc , a bawil sie obok innych dzieci , badz biegal w tym samym kierunku(a ja za nim ;-P)podeszla do mnie znajoma mama jednego z chlopcow w wieku tadeuszka i powiedziala , ze podszedl do niej jej synek i zapytal czy tadeuszek ma jakas chorobe , bo jest dziwny i zapytala wyraznie niepewna i lekko zmieszana co ma swojemu dziecku odpowiedziec.zrobilo mi sie z jednej strony milo , ze ktos sie nad tym zastanawia i martwi czy nam przykrosci nie zrobi , i chce swojemu dziecku cos wytlumaczyc, z drugiej jednak (wiem , ze to dziwne) zrobilo mi sie przykro, ze dzieci tak szybko widza , i czuja , ze mlody jest inny.
odpowiedzialam jej , ze trzeba nazwac rzecz po imieniu i powiedziec , ze tadeuszek niektore rzeczy inaczej rozumie, ale ze sie bardzo stara , i ze  jest troche  jak malutki chlopiec ktory za szybko urosl, powiedzialam tez , ze jezeli uzna to za stosowne , moze spokojnie powiedziec, ze mlody ma autyzm, czy , ze jest niepelnosprawny.
takie tam jak widzicie sprawy ...
po moim tlumaczeniu placo-zabawowym dosc mocno emocjonalnie poruszona zarowno pozytywnie jak i negatywnie , postanowilam wsadzic mlodego do auta(nowego)i pojechac po meza do pracy. i co ? i rzy wyparkowywaniu z garazu otarlam bok naszego (nowego) auta o mur (szlag), tadeusz depresja i lament do dzis rana - przespalismy moze 3 godziny - dzis rano mlody zywczyk do przedszkola , a ja oczy na zapalki i niedlugo do pracy

przenosiny wszystkich wpisow ze starego bloga potrwaja jeszcze troche , bo troche nie mam czasu ;-)

dziewczyny - jak mam tu dodac linki nie bedace linkami do blogow , a np. stron internetowych?