sobota, 8 sierpnia 2009

jest parno

jest parno
synek slodki choc bardzo meczacy.
jest naprawde kochany ,tylko wisi na mnie akurat non stop.
mam wrazenie ,ze zaniedbuje psychicznie moje koty ;-) (no ale nie wszystko naraz prosz)
mam za soba polroczne zycie w strachu
mam za soba bardzo nieprzyjemne i bolesne badanie ,a przed soba nieprzyjemna terapie i antybiotyki przez 2 tygodnie.
juz wiem ,ze moje wykonczenie nie bralo sie z niczego.
mam troche dosc opowiadania ,ze znow mi cos jest
wypadaja mi wlosy- bo nie mam odwagi zmienic mojego lekarstwa ktore biore od marca (to jego skutki uboczne),a inne moze ma inne skutki uboczne?
mam przed soba wakacje tygodniowe w hotelu z basenem i przyrode w okol.
mam fajnych przyjaciol i fajnego meza z ktorym zrobilismy sobie wczoraj wieczor filmowy i zasmiewalismy sie do lez przy filmie futurama (ktos moze zna ten serial?- to to samo tylko w wersji pelnometrazowej)
mam bolacy zeladek (znow)i glowe jak bania
mam fajny widok z okna
mam nowe majtki!(az 3 sztuki z koronka)(czekaja na lepsze czasy ,-),
mam brudne stopy – od biegania boso po lesie.
mam dobrze , naprawde – mam dobrze.

slowniczek synka

     papa
mama-   mama :-)
kotek- kokok
kotek wersja 2   – ja–aaaaa!
kura,ptak-   ko ko ko
tadeusz -   tadeja
tadeusz wersja 2-   teda
jesc- am!
pic – ach!
poduszka papy – papa- ci (z paluszkiem przykladanym na nos)
piesek – u u (basem)
kroliczek – hu hu (bardzo cienkim glosem)
mucha- zzzzzzzz
plac zabaw – ba
pilka(ball) – ba
toaleta- tletleitle, tetelete,tetelele
rybka – (mlaskanie buzia)
but,skarpetka – (tupanie noga)
motylek- (glaskanie sie po policzku)
smoczek- (wytkniety jezyk)

niedziela, 2 sierpnia 2009

jestem jestem

czuje sie jednak tak,jakby po mnie walec przejechal – fizycznie i niestety tez psychicznie.
sil i energii i usmiechow starcza tylko dopuki maly nie pojdzie spac.
potem padam jak detka na kanape i zasypiam w polowie wiadomosci.
martwie sie ,ze maly to wyczuwa bo wisi na mnie akurat non stop ,i chce tylko do mnie na raczki.
a moze to tylko taka faza u niego – mam nadzieje.
troche sie zakopalam znow w poczuciu winy i strachach.
wiec do niedlugo ,bo jakos nie potrafie akurat o tym pisac.
xbw – wybacz zaleglosci moje u ciebie na blogu , ale chwilowo jestem – powiedzmy niedysponowana ;-)

niedziela, 26 lipca 2009

blond zobowiazuje

no wlasnie.
dzisiaj bylismy w trojke na sniadaniu klasycznym – tak to sie tu nazywa.-
co roku tradycyjnie w naszym miescie odbywa sie wielki koncert open air za darmo . przybywa mnostwo ludzi, trwa to trzy dni i grany jest przede wszystkim ,rock,pop,troche punk i metal ,ale zawsze w niedziele rano – ostatni dzien festiwalu mozna przyjsc rano z kawa ,sniadaniem ,kocykiem itd.rozlozyc sie i posluchac muzyki klasycznej.
jako ze tlumy byly dzikie,a tadeuszek po szybkosciowym wciagnieciu w siebie (jak nigdy)paroweczki i tony owocow,nie mial cierpliwosci siedzenia na kocyku i zaczal sie oddalac,.
wzelismy kawe w reke – mlodego do wozka – co by sie nie zgubil i zaczelismy sie wycofywac.
po drodze oferowano mnostwo atrakcji- min. mozna bylo kupic kaczke gumowa ,ktora bedzie brala udzial w wyscigach kaczek na pobliskiej rzeczce.
pieniadze szly z tego dla chorych dzieci ,a i fajne nagrody mozna bylo wygrac.
z powyzej opisanych powodow:-),nie moglismy zostac jednak do wyscigow kaczek i dowiedzielismy sie ,ze mozna wyniki wyscigow w internecie zobaczyc.
po powrocie do domu przeczytalismy wszystko na naszym kuponie i zabralismy do rejestrowania nas na odpowiedniej stronie internetowej.
mijalo popoludnie – obiadek,zabawy,wyglupy ,plac zabaw i oczekiwanie na wyniki…
w koncu wieczorem – sa wyniki – tylko- … gdzie jest nasz los?
no wlasnie -wzial sie i zgubil

jestem juz duzy

tak zapewne chcial dzis wielokrotnie tadeuszek powiedziec.
jestem juz taki duzy ,ze nie musze spac dzis w poludnie o!
jestem juz taki duzy,ze chce akcji i atrakcji , a ze rodzice mowia ,ze nozki zmeczone i dlatego sie tyle przewracam i duzo placze -to tylko zludzenie.
jestem juz taaki duzy ,ze zapragnalem caly dzien dzis bez pieluchy chodzic – na golasa oczywiscie (zasikane lozko rodzicow ,dwa krzesla,i narzuta na kanape), a ze w nocniku klocki drewniane podlane woda z konewki sie mocza – tak musi byc – w koncu od czego jest nocnik.
jestem juz taki duzy ,ze wykorzystalem dzis chwile nieuwagi i przysunalem sobie krzeslo do blatu kuchennego ,wszedlem na nie i wyjadlem caly cukier z cukierniczki.
jestem juz taki duzy ,ze zasnalem w drodze powrotnej ze spaceru w ciagu 5 minut i bez smoczka i kolacji – rodzice przeniesli mnie do lozeczka a ja sie nawet nie obudzilem i spie(chyba juz na noc) jest godzina 18.18 .-))

piątek, 24 lipca 2009

oczy na zapalki

napisalam krociutkiego posta,ale sie zmyl.
napisalam ,ze mlody jest przeziebiony,ja tez ,ze nie spi – dzis byl az przezroczysty ze zmeczenia- mial maly atak dzis przedpoludniem i ze ja wysiadam.
no moze bardziej z troski niz braku sil – a moze z obu powodow jednoczesnie.

środa, 22 lipca 2009

na wakacje chce!!!:-)

kurcze- postanowilismy sobie w tym roku nie jechac do polski - bo za daleko ,za meczaco - za stresujaco - po przeprowadzkach ,szpitalach i innych,
jednak tak mi sie troche teskno zrobilo do puszczy noteckiej i pol i lak, i spiewow przy ognisku. i hamaka w ogrodzie i czeresni z drzewa u moich rodzicow i kawy z moja mama.troche te obrazy w mojej glowie xbw rozbudzila,swoimi opisami.
nic to -  oczko - w przyszlym roku na pewno!- a tym czasem przegladamy oferty z biura podrozy i mamy zamiar wybrac sie na wakacje najdalej 2 godziny od nas samochodem(pod koniec sierpnia ,na poczatku wrzesnia) ,zeby w razie czego szybko moc z maluszkiem do domu wrocic.
nasz wybor padl na gory schwarzwaldu- jestem baardzo ciekawa jak bedzie.
teraz musimy trzymac kciuki ,zeby miejsca jeszcze wolne byly, i zebysmy kogos znalezli kto sie naszymi kotami przez ten czas zajmie.